Wczoraj nadszedł ten dzień, kiedy manat, jak jakiś nielot pierdolony w d⁎⁎ę j⁎⁎⁎ny, czyści swoje piórka.
Przemyślenia mam niemal takie, jak zawsze.
1. Co zdechło
A no zdechło to, co ma w zwyczaju zdychać. Parkery wszystkie, poza Urbanem Premium z Platinum Carbon Black, które tylko ciupkę przerywało. O dziwo zdechł też klasyczny Vector (Kaweco Palm Green) to jest nowością. Lamy Al-Star, też tradycyjnie, kamień. Diplomat Magnum z KWZ Sheen Machine również kaput.
2. Co prawie zdechło
O dziwo Jinhao Swan, którego nie mogłem za c⁎⁎j doczyścić mimo jakiejś godziny płukania i 6h moczenia. KWZ Spacer nad Wisłą nie jest najprzyjemniejszym do czyszczenia atramentem, ale noo kuuuurwa.
3. Co nie zdechło
To samo co nie zdycha zawsze. Kaweco Classic Sport, Pineider Avatar (chociaż wyżłopał cały atrament), Wankaie mini, Pelikan M200, TWSBI Eco, w zasadzie klasycznie kilka razy więcej nie zdechło niż zdechło. Najbardziej imponuje mi w sumie M200, bo tak jak classic sporta mimo wszystko zdawało mi się czyścić, tak M200, jako że jest tłoczkowe, to pi⁎⁎⁎⁎lę, nie sprzątam.
3 lata z kawałkiem k⁎⁎wę mam, nigdy nie czyściłem, nawet się nie zająknie.
Lubię te pióra. Kupię jeszcze XD.
Dodatkowo niniejszym oficjalnie skończyłem fiolkę Sheaffera Inferno i zostało mi może jedno doładowanie Iroshizuku ku-jaku. Eeeeeh, zakupy mnie czekają k⁎⁎wa mać XD
Tyle ode mnie!
#piorawieczne #manacieopowiesci
















