starebabyjebacprademGruba ryba
16piorunówJeżeli pamiętasz to logo TVP 2 to pora na kolonoskopie xD
#gownowpis #telewizja #kiedystobylo #hejto30plus

Dołączył/a:
starebabyjebacprademGruba ryba
16piorunówJeżeli pamiętasz to logo TVP 2 to pora na kolonoskopie xD
#gownowpis #telewizja #kiedystobylo #hejto30plus

alaMAkotaGURU
236piorunówMałe podsumowanie:
:white_check_mark: Rosja utraciła samowystarczalność paliwową.
:white_check_mark: Kazachstan nie pomógł
:white_check_mark: Z Białorusi i Indii idzie za mało.
:white_check_mark: Braki uderzają w całej Rosji
:white_check_mark: Firmy naftowe zarabiały na eksporcie benzyny.
:white_check_mark: Rosja zmuszona jest produkować benzynę jakości Euro2/Euro3
:white_check_mark: Nowoczesne silniki od tej benzyny się psują i mamy wysyp awarii.
:white_check_mark: Części marek zachodnich w imporcie równoległym są drogie. Kierowcy zszokowani.
:white_check_mark: Chińskie samochody też się psują od tej benzyny.
:white_check_mark: Kierowcy odkrywają że serwisów chińskich aut jest za mało.
:white_check_mark: Rosjanie kupują konie. Zainteresowanie wystrzeliło.
:white_check_mark: Oszuści fałszują benzynę na każdym etapie logistyki.
:white_check_mark: Złodzieje spuszczają benzynę z baków po nocach na osiedlach.
:white_check_mark: Kolejki trwają od kilku godzin do kilku dni
:white_check_mark: Powstała strona do monitorowania które stacje mają paliwo.
:white_check_mark: Pół świata zaczęło trolować tę stronę i powstał chaos.
:white_check_mark: Bójki w kolejce po paliwa są coraz częstsze.
:white_check_mark: Regiony pozwalają weteranom SWO tankować bez kolejki.
:white_check_mark: Powstają limity ilościowe, powstają komitety kolejkowe, powstają limity dzienne z podziałem na numery rejestracji.
:white_check_mark: Rolnicy z kilku regionów zgłaszają że nie mają paliwa na żniwa
:white_check_mark: Piloci zgłaszają że nie mają paliwa lotniczego
:white_check_mark: Powstają limity tankowania samolotów.
:white_check_mark: Pojawiają się braki w sklepach bo towar nie dojechał.
:white_check_mark: Pojawiają się braki w bankomatach ... Bo pieniądze nie dojechały.
Do tego rafineria w Omsku robi remont.
Więcej takich smaczków codziennie na @KremlinkaShow 👍:saluting_face:
Od Mateusza Lecha.
(Mała kryptoreklama)
Yes_ManLider
129piorunówWstęp: Siemens EQ6 plus S100 kupiony w 2020 roku, jako poleasingowy. W chwili zakupu miał 2 lata i nalatane 8k napojów. Pierwszy i zarazem jedyny problem: Dwa miesiące temu zauważyłem że fusy w tacce są wilgotne. Z czasem wody przybywało i fusy były bagnistą breją. W sieci znalazłem

WeathervaxAutorytet
85piorunów#ogrodnictwo #trawnik
Mama ma rodos i nie mogę jej wytłumaczyć, że trawa z pierwszego zdjęcia wcale nie musi być ścięta jak u sąsiada. Tu ma normalna trawę, kwiaty koniczyny i różne inne. A tam suchą pustynię.
?
282 głosów

TaxidriverGURU
23piorunówWidzę, że dziś wszyscy piją piwo, to i ja się napije z Wami.
Od którego zacząć?
#uk #pijzhejto #piwokraftowe

rithFanatyk
26piorunówI wpis drugi:
Ten trzeci wilk mówi - kurde, ściągnąłbyś sobie coś fajnego z USA (niestety u nas nie są dostępne).
To coś fajnego to ofc IS 500.
Wolnossące V8, samochód pełen gracji ale wciąż brzmiący przyjemnie.
Taki "idealny" balans pomiędzy mokrym snem nastolatka o głośnym i szybkim samochodzie, a potrzebami starego dziada - czyli wygodny sedanik.
Może właśnie w ten sposób wygląda "rozsądny" kryzys wieku średniego xD
W razie czego, jakby ktoś chciał bardziej cywilną wersję, to IS350 ma V6 uznawane za jeden z najbardziej pancernych silników, do tego ma opcję AWD (w 500 tylko tył).
Jak dla mnie piękna furka, w tym roku przeszła też lifta, poprawiono środek.
Brzmienie: https://www.youtube.com/watch?v=Tw9GCo08KJU
Ofert z Usa trochę jest:
https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/lexus-is-ID6I6HIB.html
https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/lexus-is-ID6HKPyQ.html

Zdecydowanie IS, choćby ze względu na silnik.
Obawiam się jednak, że miejsca to tam nie będzie za dużo w środku.
Sugeruje zrobić reaarch w kwestii cześći zamiennych dostępnych w kraju/Europie. Brachol połasił się kiedyś na amerykańską wersję i nie mógł znaleźć części, a import z usa był kosmicznie drogi. Europejska wersja części kosztowała 4tys zł, a usa 30tys zł.
rithFanatyk
27piorunówDzień dobry,
Dawno nie było #porannyprzegladotomoto to będą dzisiaj nawet dwa.
Kilka miesięcy temu kupiłem sobie furkę, to przestałem namiętnie przeglądać otomoto. Jednak wszyscy wiedzą, że człowiek nigdy nie może być syty i czas wrócić do przeglądania. Bo to w końcu wspaniały sport do porannej kawy.
Zatem siadam, kawka i jedziemy, dzisiaj mam dla Was dwa wpisy i dwie propozycje.
Ogólnie to od zawsze są we mnie dwa wilki. W sumie to nawet trzy.
Jeden od zawsze mówi `Debilu, masz fajną furkę, przestań oglądać to otomoto, za robotę byś się wziął`
Drugi mówi `a może takiego bydlaka?`
I o to właśnie on, VOLKSWAGEN, w gnoju, za 200k.
https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/volkswagen-touareg-ID6I1lRE.html
Czyli Touareg 3.0 V6 TDI.
Generalnie mówi się, że to jest Q7 albo Kajena, ale ze stajni VW.
Nowe chodzą po 350-450k.
Może i drogo, ale za to VW w TeDeIku.
Mi się podoba

@rith Przestałem oglądać olx dla sportu, bo po max 2 miesiącach regularnego przeglądania wygrywa drugi wilk.
@rith wczoraj kupiłem atlasa xd
SolarOsobistość
9piorunówzdarza się wam miewać taki paraliż decyzyjny z urlopem? Niby se bym gdzieś pojechał, rok temu nigdzie nie byłem ale kurde wychodzi dusigrosz i mówi
* a może misiaczku byś tak kredyt nadpłacił zamiast wydawać na przyjemności?
i tak się kurde bije z myślami, niby w pracy wniosek wystawiony ale jakby mi kazali pracować to bym nie protestował.
A i rozważam jeszcze przełożenie urlopu na listopad jak będę bliski sięgnięcia po sznur (żarcik) z powodu pogody, ale nie wiem czy to takie oszukiwanie siebie i w listopadzie też nigdzie nie wyjadę.
Ehhh taki tekst afrokolektywu mi się przypomina jak se o tym myślę
"Czy ktoś mógłby za moje błędy wziąć
choć trochę malutko odpowiedzialności?
Bo chętnie bym popełnił je
gdyby to było nieco prostsze"
Nie mam. Nawet bez pomysłu wyjdzie spontan i spoczko. Każdy plan można z resztą zmienić.
@Solar
Nie mam tak.
Ja zawsze bardzo chcę jechać, w dzień wyjazdu nie chce mi się, a potem to jest za⁎⁎⁎⁎ście.
Jedź na urlop, to psychicznie odpoczniesz od wszystkiego.
PanAreczekGwiazdor
107piorunów#pasta #zajebanezfacebooka #sekcjapast
Skończyłem kurs psiego behawiorysty z nudów, bo akurat miałem trzy wolne weekendy, a wszystkie seriale już obejrzane. Myślałem, że będzie śmiesznie: trochę o smyczach, trochę o lęku separacyjnym, ktoś powie „piesek musi mieć granice” i do domu. Tymczasem po dwóch dniach dostałem certyfikat z moim imieniem, złotą łapką w rogu i podpisem kobiety, która przez cały kurs mówiła do owczarka niemieckiego „panie Krzysztofie”.
No to pomyślałem: skoro mam papier, to czemu nie. Założyłem szkołę dla psów.
Nazwę wymyśliłem profesjonalną: Akademia Świadomego Pyska. Logo zrobiłem w Canvie: pies w okularach i slogan „Twój pies wie. Ty jeszcze nie.” Ludzie zaczęli się zapisywać jak szaleni, bo wiadomo, pies w domu szczeka, gryzie kapcie, patrzy dziwnie na teścia - trzeba specjalisty.
Na pierwszych zajęciach przyszło osiem osób z psami. Ja stoję w polarze z haftem „behawiorysta”, ręce za plecami, mina jakbym rozumiał wilki lepiej niż one same. Patrzę na grupę i mówię:
- Zanim zaczniemy, musicie zrozumieć jedno. Pies nie ma problemów behawioralnych. To wy macie problemy ludzkie.
Wszyscy zapisują.
Pomyślałem: oho.
No i się zaczęło.
Jedna pani mówi, że jej maltańczyk nie chce wracać ze spaceru. Ja zamknąłem oczy, pokiwałem głową i powiedziałem:
- On panią testuje. Proszę przez tydzień, kiedy nie będzie chciał iść do domu, położyć się obok niego na chodniku i też odmówić powrotu. Musi zobaczyć, że jest pani częścią stada, a nie administracją budynku.
Pani prawie się wzruszyła.
Drugi facet mówi, że pies ciągle wchodzi mu do łóżka. Ja mówię:
- To nie pies wchodzi do pana łóżka. To pan bezprawnie śpi w legowisku lidera. Od dziś pan śpi na macie przy drzwiach, a pies na materacu. Po trzech nocach sytuacja się ustabilizuje.
Facet pyta, czy żona się zgodzi.
- Żona też jest częścią stada - mówię. - Niech wybierze: kanapa albo korytarz.
Wszyscy kiwają głowami, bo powiedziałem to spokojnym głosem.
Najlepsze było przy panu z labradorem, który jadł wszystko na spacerach. Patyki, chusteczki, raz podobno pół zapiekanki razem z papierem. Facet pyta, jak to zatrzymać.
Ja zrobiłem długą pauzę, taką terapeutyczną, po czym mówię:
- Musi pan odzyskać kontrolę nad zasobami. Kiedy pies coś podniesie, pan też musi coś podnieść. Ale szybciej. Pies ma zobaczyć, że pan jest szybszym zbieraczem.
- Czyli co mam podnosić?
- Cokolwiek. Liść. Kamień. Paragon. Symbolicznie. Proszę warczeć przy tym nisko.
I nagle osiem dorosłych osób stoi na trawniku i ćwiczy podnoszenie liści z warczeniem.
Ja już ledwo wytrzymuję.
Na trzecich zajęciach wprowadziłem moduł „komunikacja międzygatunkowa”. Powiedziałem, że psy poznają świat przez zapach i dotyk, więc jeśli chcemy, żeby pies nam zaufał, musimy przestać się brzydzić jego „naturalnego języka”.
- Proszę dziś w domu powąchać psie łapy - mówię. - Ale nie tak normalnie. Z szacunkiem. Każdą osobno. Przednią lewą najdłużej, bo tam zwykle siedzi konflikt emocjonalny.
Jedna pani zapytała, co jeśli pies zabierze łapę.
- To znaczy, że nie jest gotowy na dialog.
Potem dodałem, że bardziej zaawansowani mogą delikatnie polizać opuszkę, żeby „domknąć rytuał akceptacji”. Myślałem, że wtedy ktoś wstanie i powie: dobra, panie, koniec tej komedii.
Nikt nie wstał.
Jedna pani nawet zapisała: „lizać łapy - bez presji”.
Zrozumiałem wtedy, że mam władzę, której człowiek mieć nie powinien.
Kulminacja przyszła, gdy na zajęcia przyszedł pan z buldogiem francuskim, który gryzł.
Nie jakoś dramatycznie. Nie „rzuca się do tętnicy”. Bardziej: podgryzał gości, łapał za nogawki, robił z łydki test smaku. Pan mówi, że pies gryzie, kiedy ktoś wchodzi do mieszkania.
Ja od razu w tryb specjalisty. Przykucnąłem, spojrzałem buldogowi w oczy, a on prychnął na mnie jak stary autobus.
- To nie jest agresja - powiedziałem tonem człowieka, który właśnie wrócił z trzyletnich badań nad wilkami w Bieszczadach. - To jest nie zaadresowana korespondencja emocjonalna.
Wszyscy zapisują.
- Co mamy robić? - pyta właściciel.
- Kiedy pies gryzie gościa, gość musi oddać mu symboliczny dług.
- Jaki dług?
- Nogawek.
Cisza.
- Proszę przygotować w domu koszyk ze starymi skarpetami. Każdy gość, zanim wejdzie, bierze jedną skarpetę, kładzie ją przed psem i mówi: „przynoszę okup, nie przynoszę chaosu”.
Kobieta z border collie spytała, czy skarpeta ma być uprana.
Zamknąłem oczy, jakbym kontaktował się z psim kolektywem.
- Nie musi.
I oni to zapisali.
Potem dodałem, że jeśli pies mimo wszystko ugryzie, nie wolno krzyczeć, tylko należy spokojnie powiedzieć:
- Dziękuję za informację zwrotną.
Na następnych zajęciach facet powiedział, że pies gryzie mniej, ale teściowa odmówiła składania skarpety przy wejściu i została „bardzo stanowczo oceniona przez buldoga”.
Powiedziałem, że proces działa.
A potem nadszedł moment, który do dziś czasem wraca do mnie w nocy.
Pewien chłop zapytał, że jego pies ma dziwne kupy i czy powinien iść do weterynarza. Normalny człowiek powiedziałby od razu: tak, proszę iść do weterynarza. I ja też wiedziałem, że tak trzeba powiedzieć. Weterynarz. Badanie. Dieta. Pasożyty. Normalna odpowiedź.
Ale wtedy spojrzałem na grupę.
Osiem dorosłych osób. Notesy w dłoniach. Oczy pełne zaufania. Ludzie, którzy już warczeli do liści, spali na wycieraczce i pytali, czy łapę psa lizać zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
I pojawiła się myśl.
Mała, czarna, okropna myśl.
„Powiedz im”.
Poczułem, jak gdzieś w środku otwiera się klapka, a zza niej wychyla się diabeł w polarze behawiorysty.
„Powiedz im, że trzeba spróbować”.
Nie dlatego, że trzeba. Nie dlatego, że to ma sens. Tylko dlatego, że mogłem.
Wiedziałem, że oni to zrobią.
To było najgorsze.
Nie miałem przed sobą sceptyków. Nie miałem przed sobą ludzi, którzy wstaną i powiedzą: panie, puknij się pan w miskę. Miałem przed sobą uczniów Akademii Świadomego Pyska. Ludzi po module „stanie bokiem do psa w celu przeproszenia przestrzeni”. Oni by to zapisali. Oni by poszli do domu. Oni by się kłócili, czy próbkę należy pobrać rano, czy po spacerze.
Facet patrzył na mnie i czekał.
Ja otworzyłem usta.
- W takich przypadkach - zacząłem powoli - kluczowa jest pełna analiza sensoryczna…
Grupa pochyliła się nad notesami.
I wtedy zobaczyłem siebie z boku.
Nie jako trenera. Nie jako żartownisia. Tylko jako człowieka, który stoi na granicy. Po jednej stronie: niewinny trolling, skarpety dla buldoga, oddawanie łóżka jamnikowi. Po drugiej stronie: totalna ciemność. Behawiorystyczna przepaść. Miejsce, z którego nie wraca się już tym samym człowiekiem.
W głowie miałem dwie myśli naraz.
Pierwsza: „Nie rób tego”.
Druga: „Ale wyobraź sobie opinie w Google”.
Przez sekundę naprawdę walczyłem sam ze sobą. Palce mi zadrżały. Certyfikat w ramce na ścianie błysnął złotą łapką, jakby też mnie kusił. Buldog francuski ziewnął, jakby mówił: „dawaj, człowieku, zobaczmy, jak nisko upadniecie”.
Wziąłem oddech.
- …ale - powiedziałem w końcu - absolutnie nie smakiem.
Ktoś przestał pisać.
- Proszę nie próbować psiego stolca - dodałem bardzo wyraźnie. - To nie jest metoda. To nie jest metafora do praktykowania. To jest moment, w którym idzie się do weterynarza.
W sali zrobiło się dziwnie cicho. Jakby byli trochę rozczarowani.
Pani od maltańczyka uniosła rękę.
- Czyli tylko obserwujemy?
- Tylko obserwujemy.
- A zapach?
Zacisnąłem powieki.
- Z bezpiecznej odległości.
Właściciel psa zapisał: „weterynarz, nie próbować, zapach z dystansu”.
I na tym się skończyło.
Przynajmniej wtedy.
Bo prawda jest taka, że ta myśl czasem do mnie wraca. Nie często. Nie codziennie. Ale są takie momenty: jadę tramwajem, mieszam herbatę, stoję w kolejce po bułki i nagle pojawia się w głowie szept:
„Mogłeś im kazać”.
I od razu robi mi się zimno.
Bo wiem, że mogli to zrobić.
Wiem, że wróciliby tydzień później z tabelką w Excelu, kolumnami: kolor, konsystencja, bukiet, refleksje emocjonalne psa.
A ja musiałbym tam stać w polarze z haftem i udawać, że to był element procesu.
Dzisiaj prowadzę drugi poziom kursu: „Człowiek jako smycz energetyczna”.
Na pierwszych zajęciach każę uczestnikom przez piętnaście minut udawać drzwi, żeby pies mógł „przepracować przejścia”.
Mam już zapisy do listopada.
Ale przy temacie stolca zawsze mówię jedno:
- Weterynarz.
Potem robię pauzę.
Bo człowiek musi znać swoje granice.
Nawet behawiorysta.
https://www.facebook.com/groups/kopypasty/posts/4223712624548778
@PanAreczek no fajna ta pasta z czata gpt ale nie rób więcej :slightly_smiling_face:
Dobra pasta, ale szybko można się zorientować, że to fikcja, bo najpierw jest mowa o trzech wolnych weekendach a za chwilę a dyplomie po dwudniowym kursie.
DartofInspirator
26piorunówMam kilku miesięczną córkę i z żoną zastanawiamy się nad drugim dzieckiem. Chcielibyśmy je miec najlepiej w przyszłym roku, aby różnica wieku pomiedzy dziećmi wynosiła mniej więcej rok. Ostatnio rozmawialiśmy ze znajomymi co mają tak dzieci i bardzo negatywnie wpłynęło to na ich związek, nie śpią ze sobą od roku bo jedno wstaje do jednego a drugie do drugiego dziecka.
Stąd moje pytanie do osob które maja dzieci z małą różnicą wieku. Jak to wpłynęło na wasz związek? Czy znacznie utrudniło wam drugie dziecko życie? W którym momencie zaczęło być łatwiej?
Mamy dwójkę z różnicą trochę ponad 1,5 roku, rocznikowo rok. Na początku było bardzo trudno, starszy jak miał już około pół roku to przesypiał prawie całe noce i myśleliśmy "wow, jacy mu super jesteśmy, że go tak nauczyliśmy"... No, ale okazało się, że mieliśmy na to niewielki wpływ, bo młodszy potrzebował ponad 2 lat na to... Więc było ciężko, do około 3-4 lat właściwie mieli niewiele wspólnych interakcji, dopiero jak zaczęli chodzić do przedszkola.
Ogólnie teraz bym nic nie zmienił, ale w sumie przez 2-3 lata nie wychodziliśmy z etapu pieluch. Wydaje mi się to lepsze niż zaczynać znowu z tym po kilku latach.
Schudłem z 10 kg przez to 😉 więc są pozytywy
Kilka frazesów:
20 lat razem, 3 dzieci:
- Ważne by pielęgnować wspólne chwile: raz w tygodniu planszówka
- raz dziennie,
Pytanie: jak Ci minął dzien i słuchanie
- randka raz w tygodniu - ja dzieci śpią - np. Gotuje coś ekstra albo kupię zakazane chipsy
I jest super!
2 dziecko nie taki problem - stosuje wzór matematyczny
X! = y problemów gdzie x to liczba dzieci
Kolejny argument:
2+2 to po jednym dziecku na osobę - spoko
2+3 =5 bilety samolotowe - problem, ilość samochodów z 3x isfix - proble, bilety rodzinę tylko 2+2 - problem
ShivaaFanatyk
33piorunówPlacki przerużne #dziennikpizzy
Cóż mogę rzec, ciasto już wychodzi przewidywalne, dokładnie takie jak sobie wymarzyłam 🤤
Muszę się przejść do jakiejś pizzerii bo dawno nie byłam, a może coś mnie zainspiruje do jakichś eksperymentów. Muszę przyznać że proces uczenia, eksperymentowania jest bardzo uzależniający i chętnie wrócę do nawet nieudanych testów, aby znowu móc obserwować jak rosną skille.
Myślę też nad piecem opalanym drewnem, ale nie wiem czy będzie mi się chciało bawić z tym, jednak piec elektryczny jest bardzo wygodny.
Pytanie do was, macie jakieś fajne, sprawdzone kompozycje pizz bezmięsnych z dodatkami z serów, warzyw, owoców, orzechów czy takich mniej oczywistych jak miód itp?
Chciałam pobawić się różnymi smakami w przyszły weekend i szukam inspiracji 😀
Na zdjęciu jeden placek nie pasuje do reszty, pewnie widać 😄 bo zaszła potrzeba wypieku w jeden dzień i zastosowałam stary, sprawdzony przepis. Oczywiście udał się ale to jednak nie to samo co na cieście wyczekanym

@Shivaa jak miód, to miód gryczany. Np. Prażony solony słonecznik w skarmelizowanym miodzie gryczanyn.
Gorgonzola/feta i {cebulę lub szczypiorek możesz zamienić na por}. To nie są te same smaki, więc proszę się nie nastawiać, że będzie podobnie.
Największe dziwactwo (smaczne dziwactwo) które jadłem we Włoszech:
Sos z pomarańczowych pomidorów (czy tam żółtych)
Ser mozzarella
Łosoś wędzony (kładziony po wyjęciu z pieca)
Sałata lodowa (sypana po wyjęciu z pieca)
Pieprz (te takie marynowane kulki)
Posypane miętą i skropione oliwą cytrynową
radek-piotr-krasnyFanatyk
83piorunówczy tylko to moje odczucie że baba jest pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta i przegapiła okazje żeby nie otwierać japy?

@radek-piotr-krasny przecież ona wydała książkę "Niepożegnalni" czy jakoś tak na tygodniach i to jest zapewne akcja reklamowa. Im więcej pierdół będzie opowiadać tym bardziej zaciekawi tematem
We wczesnych latach 2000, na toruńskim Rubinkowie na przystankach przesiadywał facet, na którego wołali "Baśka". Ksywa była stąd że chłop wstawał jak podjeżdżał autobus i nawoływał "Baśka! Baśka!", a robił tak dlatego, że czekał na autobus którym przyjedzie jego córka, która pewnego dnia nie wróciła ze szkoły bo zginęła na pasach. Chłop w stresie wyparł wszystko i po nią chodził.
I tu, myślę, mamy to samo. Jesteś matką wychuchanego synka, widzisz go w samych superlatywach, a chłopak ginie w wypadku bo zrobił wszystko co najgłupsze - prowadził pijany w sztok zapierdalając autem na slickach, i zabija przy tym kumpli. No wypierasz to, bo inaczej tylko sznur. Mi jest jej strasznie żal mimo wszystko.
PanWFenomen
10piorunówPan Lidl znów kusi.

A skąd ten kupon? W apce?
PanWFenomen
13piorunówJak powiedziałem, tak zrobiłem. Zapas na majówkę jest!
Dziękuję Pan Lidl. Für Deutschland! XD

U mnie 9 Funky Fluid, dwa Birbanty... Będzie pysznie.
Ale to za tydzień 😉 panowie. Jeszcze jest czas
ZielczanFanatyk
6piorunówCzy kupię do 1000 zł (im mniej tym lepiej) znośny tablet? Ma być do filmów, może czasem jakiś lekki emulator typu GBA.
gba zemulujesz na wszystkim, gralem w pokemony na swoim pierwszym smartfonie z androidem 2.6
A jest sens? Na takim Teclaście można się bardzo przejechać, a w tej samej cenie możesz mieć używanego lapka w stylu HP Spectre x360 12-13 cali (mój to intel 8 gen, ale są nowsze) i jest to o niebo praktyczniejsze. Moja córa ma odpowiednik z linii Envy (na Radeonie 2700) też 13 cali, ale były też 11, lub 12 cali. Jest dotykowy ekran (znakomitej jakości fHD, albo i 4k), jest wciąż lekko, można złożyć jak tableta. Uciągnie też sporo więcej, jest naprawialne, da się wymienić baterię, choć u mnie wciaż fajnie trzyma a to staaare. no i masz Windę.
Służy mi właśnie do konsumpcji netu i mediów, ale i napisać w Wordzie też coś przyjemnie można.
Córa wcześniej miała Surface, który jest tabletem z dołączaną klawą, ale przestała używać jak dostała to Envy i oddaliśmy.
PanWFenomen
20piorunówMimo, że % słabe to mega ułożone i kremowe. Świetne.

Bardzo smaczne. Bywa w Lidlu w promocji 50%.
PanWFenomen
21piorunówPrzeżyłem tydzień więc można odebrać nagrodę w płynie.

Zapowiada się zacnie. Skąd masz?
Jeden z moich ulubionych stylów.
BystrygrzesOsobistość
42piorunówtaguje beeeeeee #pracbaza #dylemat #praca
Dobra ogolny zarys:
Zarabiam troche powyzej sredniej krajowej. Mam do splaty kredyt za dom, jesli zostane w obecnej pracy, to jeszcze 7 lat do splaty. Moja zona choruje, wiec moze sie zdazyc, ze bedziemy zyc tylko z mojej wyplaty. Na chwile obecna jest u niej wszystko OK, nadplacamy kredyt tak duzo jak to tylko mozliwe. Z 1 pensji bedzie slabo z kredytem
Sytuacja na rynku pracy taka se
ZARYS HISTORYCZNY
Jestem odpowiedzialny za cyfryzacje oraz optymalizacje pracy.
Pracuje w fimie logistycznej, na niskim szczeblu managamentu. Za cos tam odpowiadam ale nie wiele, praca raczej z tych, ze przy 38 godzinach pracy, pracuje moze 18 a reszta to granie na kompie na HOME Office.
W pracy moi przelozeni sa dosc mili ale to sa balwany... Mamy rozne KPI ktore bazuja na roznych informacjach zbieranych z systemu. Tylko, ze te informacje musza byc wprowadzane recznie do systemu (A czesto nie chce sie tego nikomu wprowadzac) i tak nasz magazyn(za ktory jestem odpowiedzialny posrednio) robil ziobro bledow przez 5 lat. Przyszedlem do pracy, i po roku zauwazylem, ze dzial ktory raportuje bledy do systemu. Nie wprowadza ich, bo ma co innego do roboty. Z tad tez 0 XD
Chcialem wprowadzic pewnie usprawnienie aby wyeliminowac bledy ktore byly ale wg. systemu bylo 0. Zglosilem usprawnienie, podciagnalem argument, ze zredukujemy bledy a COO do mnie, ze przeciez magazyn nie robi bledow. A ja mu na to, ze jest 0 bo nikt nie wklepuje tego do excela... no i sie zaczelo.... 5 zebran, analiza i wniosek wszysko ma byc raportowane do systemu.
W ten sposob z bledow 0 zrobilo sie mniej wiecej 8 rocznie (Przy celu 4 -> cel 99,99%) w magazynie recznym gdzie pracownicy pracuja z kartka i dlugopisem. Czyli przewalaja KPI i to mocno. W takim systemie pracy, skutecznosc na poziomie 99,9% (czyli max 40 bledow rocznie) byla by super satysfakcjonujaca.
A teraz do rzeczy, w zwiazku z tym, ze magazyn nie daje rady zmiescic sie w limicie zabrano mi 1 dzien HO (z 2 dni ktore mam) i kazano zajac sie problemem.
Probowalem przetlumaczyc, ze 99,9% przy naszym systemie pracy to i tak za⁎⁎⁎⁎scie, ale nie dociera. Kiedys uslyszalem, od COO ze jak on sie tym zajmowal, to bledow bylo 0 XD no qwa bylo 0 bo nikt nie raportowal....
----------------------------
Jesli chodzi o te bledy, to dalej mnie cisna niemilosiernie, ze mam to naprawic. Cos tam pogadalem z gosciem od raportow i wpisuje mniej wiec odzyskalem ten dzien HOMO znowu -> Ale to nie jest poprawne.
---------------------------
DALSZY OPIS
Mamy tez inne KPI i rozpisy prozesow, problem jest taki, ze nikt sie tych procesow nie trzyma bo sa nie wykonalne. Udalo mi sie zmusic caly dzial obslugi klienta aby trzymali sie wewnetrzych wytycznych. Problem z tym, ze gdy oni trzymaja sie wytycznych wymyslonych przez COO to magazyn znowu nie wyrabia sie z robota. I teraz...
On time delivery mamy zawsze 99,5% i powyzej, poniewaz nikt nie trzyma sie procesow i robia jako tako. Gdy zaczynamy trzymac sie procesow to natychmiast spada ponizej 95% i znowu bottle neck to magazyn. Ogolnie tez nigdy nie raportowano opoznien. Prawdopodobnie od 10 lat nikt nie raportuje opoznien wiec JOLO firma pracuje dobrze.
Gdybysmy zaczeli raportowac opoznienia zgodnie z wytycznymi to rozjedzie sie OTD, rozjada sie koszty magazynu i wszyskie KPI.
Pytanie: Rozwalic system i trzymac sie procesow, nakreslic problemy ale jednoczesnie stracic prace zdalna i byc prawdopodobnie do odstrzalu. Czy zamknac jape, pracowac jako tako poki placa i splacac kredyt?
Dlaczego mam taki dylemat? Bo wiekszosc ludzi powyzej mnie (srtedni sczczebel) nie trzyma sie procesow, ba nawet ich nie znaja, duza czesc bledow spychaja na mnie co mnie niemilosiernie wkurwia.
pytanie
174 głosów
Po coś się wychylał echh
@Bystrygrzes skoro nikt nie przestrzega procesów to trzeba się im przyjrzeć i je zmienić.
SolarOsobistość
11piorunówWielki test kulinarny hejto
#kuchnia #gotowanie #gownowpis #ankieta
W kuchni smażę na:
278 głosów
@Solar myślałem, ze cyganska to kradziona :smiley: tak serio to głównie teflon, ale np do grillowania czy chińszczyzny mam co innego
@Solar Mam 2 sztuki żeliwinych i jest ekstra oraz mam 3 sztuki ceramicznych z eko powłoką Olivarte bez toksycznego PTFE/ PFAS/ PFOA
Patelnie polskiej Fioriny.
Cena to 1/3 ceny Tefala
boogieLider
11piorunów438 + 1 = 439
Tytuł: Young Sherlock
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Akcja / Kostiumowy
Reżyseria: Peter Harness - Matthew Parkhill - Guy Ritchie
Czas trwania: 8 odcinków
Ocena: 6/10
Young Sherlock to jedna z najbardziej wyczekiwanych produkcji Amazona, która rzuca nowe światło na postać najsłynniejszego detektywa świata. Pod batutą Guya Ritchiego, serial odchodzi od wizerunku chłodnego, dojrzałego geniusza na rzecz impulsywnego, 19-letniego buntownika.
Serial zabiera nas do Oxfordu, gdzie młody Sherlock Holmes zostaje wciągnięty w morderczą konspirację, która zagraża jego wolności. To klasyczne origin story – obserwujemy, jak surowy talent bohatera szlifuje się w ogniu prawdziwego niebezpieczeństwa. Ritchie wnosi tutaj swój charakterystyczny, dynamiczny styl montażu i wizualną błyskotliwość, co sprawia, że wiktoriańska Anglia wydaje się brudna, żywa i pełna energii.
Hero Fiennes Tiffin w roli tytułowej radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Udaje mu się oddać arogancję i inteligencję Sherlocka, nie kopiując przy tym kreacji Benedicta Cumberbatcha czy Roberta Downeya Jr. Postać jest bardziej ludzka, popełnia błędy i dopiero uczy się panować nad swoimi zdolnościami dedukcji.
Plusy i Minusy
+ Reżyseria: Guy Ritchie czuje ten świat doskonale; tempo jest szybkie, a sceny akcji pomysłowe.
+ Nowa perspektywa: Skupienie się na młodości i emocjach bohatera odświeża nieco skostniałą formułę.
+ Oprawa wizualna: Produkcja wygląda kosztownie – kostiumy i scenografia stoją na najwyższym poziomie.
- Scenariusz: Niektóre wątki detektywistyczne mogą wydawać się uproszczone w porównaniu do literackiego pierwowzoru.
- Purystyka: Fani wiernej adaptacji książek Conan Doyle’a mogą kręcić nosem na zbyt dużą dawkę akcji kosztem czystej logiki.
- Bywa nudnawy.
Young Sherlock to całkiem udany miks dramatu młodzieżowego z thrillerem szpiegowskim. To serial bardziej przygodowy niż stricte kryminalny, co czyni go idealną propozycją dla widzów szukających rozrywki w dobrym stylu.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Przeczytałem Young Sheldon i miałem mocnego wtf xD
@boogie cierpi na to samo co większość nowych produkcji. Fajny pomysł i początek, a potem twórcom brakuje pary i postacie biegają bez większego sensu przez 3 odcinki