U mnie też owczarek chrapał, momentami już nie dało się wysiedzieć i podchodziłam do niej i ją budziłam.
VeesperTwórca
Dołączył/a:
- 1 wpisów
- 258 komentarzy
- 0 obserwujących
Też mnie bawi, ale z drugiej strony ciężko mi przyjąć, że poważna firma pozwala sobie na takie komentarze. Dotyczy to nie tylko Orlenu, ale w ogóle takich oficjalnych kont firmowych.
Zazdro takiego szefa.
Również nie lubię wychodzić w pojedynkę. Często łapie się na tym, że myślę żeby zrobić x, jechać do y, ale samej nie chce.
Rozmawiałam kiedyś o tym z psycholog, bo myślałam, że to może jakieś moje skrzywienie, ale powiedziała, że jak najbardziej można po prostu nie lubić spędzać czasu w pojedynkę, że może nam to nie sprawiać przyjemności itd.
@SpokoZiomek przeżyć można, ale dyskomfort siedzenia w takich warunkach to lvl 999.
U mnie w domu też temperatura dochodziła do 30-32st. Po wyjściu spod prysznica kwestia kilku minut i człowiek spocony. Wieczorem już jedząc kolację i siadając przed TV ciężko mi się było skupić na tym co oglądam, bo ciągle tylko myślałam jak jest gorąco itd, nie dało się odpocząć w takich warunkach mimo, że jestem osobą, która lubi ciepło.
@JackDaniels Mąż koleżanki, też właśnie koło 40. Musiała go uczyć, że po zjedzeniu obiadu pasuje CHOCIAŻ włożyć naczynia do zlewu. Matka go nauczyła, że księciuniu zje i zostawi.
Koleżanka pracuje w Biedronce od 3 tygodni. Poszła tam tylko ze względu, że potrzebowała pracę na 1/2 etatu.
Mówiła, że była gotowa na zapieprz, że wie że to będzie ciężka praca itd ale najbardziej męczą ją inni pracownicy. Dziewczyna, która ją przyucza narzuca jej duże tempo pracy oraz ciężary, których nie jest w stanie unieść (podała przykład - ona podniesie z dwie 5kilowe skrzynki jabłek, tamta od razu dźwiga 4 na raz). Nikt inny nie ma takiego tempa + ludzie wybrzydzają, że nie będą robić tego albo tamtego. W sklepie duże braki kadrowe. Co chwila ściągają kogoś z innego sklepu.
Oglądałam będąc w szkole "Ruby" - nie jestem pewna tytułu na 100%. Pamiętam jak biegłam ze szkoły żeby zdarzyć na finałowy odcinek 😅
Koleżanka zaczyna powoli wysiadać na tle nerwowym, ale wzbrania się od leków jak widzi jakie spustoszenie zrobiły z głową jej mamy. Wiadomo, że leki na przestrzeni lat się zmieniały, może nie są aż tak wyniszczające/uzależniające, ale mając obraz najbliższej osoby sponiewieranej po lekach można się zastanawiać czy brać czy nie. To nie jest sytuacja czarno - biała.
@Veesper niestety przy doborze leków jest się króliczkiem doświadczalnym i nawet nie da się inaczej. Pierwsza rzecz dotyczy diagnozy, gdzie łatwo pomylić depresję z dwubiegunówka, a leki źle dobrane dają efekt odwrotny od zamierzonego. Drugą jest złożoność i indywidualność umysłu, gdzie nigdy nie wiadomo jak coś zadziała.