Hejto.plDodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

XizorPraktykant

Dołączył/a:

  • 3 wpisów
  • 8 komentarzy
  • 2 obserwujących

Zawodowiec

w Piłka nożna

4piorunów

Historia Jetro Willemsa

Scouci PSV wyłowili go w sierpniu 2011 roku i sprowadzili ze Sparty Rotterdam. Miał zostać zaszufladkowany w słynnej kuźni talentów, ale kontuzji, w krótkim odstępie czasu, nabawili się pozostali boczni obrońcy – Erik Pieters i Abel Tamata. Tym samym nieopierzony, niedoświadczony, wówczas jeszcze siedemnastoletni diamencik, wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Rok później, młody Jetro Willems, dostaje powołanie na polsko-ukraińskie Euro 2012, gdzie jest najmłodszym zawodnikiem na turnieju. Co więcej, we wszystkich trzech spotkaniach wybiega w podstawowej jedenastce Oranje.

Niemal 11 lat później, ciągle w będący w kwiecie wieku (30 marca Jetro Willems skończy 29 lat), od lipca pozostaje bez klubu. W kadrze Holandii rozegrał 22 spotkania w młodym wieku (debiutował w przegranym spotkaniu towarzyskim z Bułgarią, był to ostatni mecz Oranje przed Euro 2012).

Ile znacie podobnych przykładów zawodników, którzy na początku swojej przygody z piłką osiągali swój szczyt, by później ich kariera toczyła się systematycznie w dół?

Zawodowiec0piorunów

@emitar Nie pytałem o piłkarzy-alkoholików, tylko o zawodników, których cały piłkarski świat namaszczał już na przyszłe gwiazdy, a potem ich kariery się rozmywały

Praktykant1piorunów

@Wojciech_Skupien Dele Alli. Kiedyś gwiazda Premier League, teraz rezerwowy w Besiktasie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w Książki

4piorunów

Tytuł: `Wielkie Polowanie`

Autor: `Robert Jordan`

Gatunek: `fantasy, science fiction`

Ocena: `8/10`

Liczba stron: `882`

Tak jak się spodziewałem, pierwszy tom to był bardzo długi wstęp. W tej odsłonie jest lepiej, dużo lepiej. Może być to spowodowane iż nie miałem już zaspoilerowanej fabuły przez serial. Wielkie polowanie czytało mi się bardzo dobrze, nie było też żadnego momentu spadku akcji. Same wydarzenia spinają się w jedną całość i są konsekwentne.

Moim celem jest ukończenie sagi do końca roku.

#bookmeter #fantasy #ksiazki

Gruba ryba1piorunów

Jestem przed Tobą. Aktualnie słucham "Triumf Chaosu". Potwierdzam Sanderson lepszy, ale koło czasu też niczego sobie.

Kompan0piorunów

@Xizor właśnie za mną komplet Archiwum i Dwie ery zrodzonego. I po takiej lekturze większość fantasy wydawała mi się dziecinna, a koło trzyma poziom i stopniowo się rozkręca @Fulleks mnie audiobook odepchnął poniekąd przez anatomicznego lektora

Pokaż więcej komentarzy (4)

Specjalista

w Perfumy

25piorunów

Nazywam się blackvanilla i zaczynam być anonimową perfumohol... Wait.

Wcześniej jakoś wstydziłam się z takim 'szajsem' (nie mam 50 lat, gdybyście po perfumach mieli oceniać, raczej przez pół) wychodzić w porównaniu do kolekcji niektórych. Ale każda podróż rozpoczyna się od jednego kroku, a że wspomnienia kodują się nam w mózgu najsilniej chyba przez węch właśnie, to mam nadzieję na udaną wyprawę. :smiley:

Zacznę może od tego, że wiem jak kuriozalnie może wyglądać zdjątko i to nie dlatego, że umieściłam je na kołderce; tu jest cała (do tej pory) skromna, ale moja EKHEM eklektyczna historia wpadnięcia w kolejne uzależnienie, choć nie tak rujnujące jak inne. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że postanowiłam nie kupować odlewek, a co ważniejsze kiedyś człowiek narobił sobie problemów na ładnych parę lat, a teraz za każdy czysto przeżyty miesiąc postanowił wynagradzać się flakonem 50ml+; jeśli cena/dostępność (Cartier, patrzę na ciebie...) dobijała, to liczyłam to jako "na dwa miesiące". Jest to więc swoistego rodzaju kalendarz adwentowy. 😉

Wszystko (poza Opium i Le Baiser du Dragon, na których punkcie miałam obsesję) to były blind buye, do tej pory wszystkie udane, choć z Amethystem się jeszcze... docieram, natomiast Lou Lou to była miłość od - no nie, nie pierwszego psiknięcia, choć żałuję że i tak mamy 'wykastrowaną' przepisami wersję - od którejśtam aplikacji.

Swoją drogą, jest tu może jakaś odznaka za wypsikanie 200ml różowego mocarza? Nikogo nie zabiłam. ( ͡͡ ° ͜ ʖ ͡ °)

Na zdjęciu nie ma też 90tki Black Opium, które jest jakimś... horrendum totalnym, aberracją niewartą wspomnienia, słodziakiem nastoletnim.

A teraz, jak to poszło, według mojej pamięci; pierwszy był Cartier, był to zapach którego próbkę wyprosiłam skądś w wieku szczenięcym i wcale nie zapachniał mi "szarlotką", miał w sobie coś wykwintnego, wtedy określiłam to jako orient... Ale wiedziałam, że takie dziewczę by go nie uniosło. Nabyłam 50ml w ramach spełnienia marzenia. Opium i wszelkie Kobakopodobne wytwory za to kojarzą mi się z bezpieczeństwem, używała ich ważna dla mnie osoba i na mojej skórze wszelkie ciężkie zapachy wybrzmiewają... dobrze, za to letnie świeżaki - ughh. Zużyłam Cartiera w okresie jesień/zima zeszłego roku i wyciułałam na Opium, po drodze pocieszając się Joopem Femme (swoją drogą, dla mnie ten zapach to jakiś absurd, złoto w tandetnej joopowej butelce, na szczęście nie kończy się u mnie na cywecie, a na zlewającej się w jedno - naprawdę, nie umiem określić momentu w którym nuty zmieniają się w balsamicznego, bursztynowego 'otulacza' - zbroi z białych kwiatów z dodatkiem... miodu?

I myślałam,, że to koniec. Ale wtedy odkryłam kodziki na notino, a no i sortowanie na perfumehub. Fragrę odkryłam później. I zaczęła się jazda. ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Perles - niesamowicie ciekawiło mnie Iso E. Niezależnie od tego, jak wyolbrzymiony jest mit tego związku, czuję tam istotnie różę z wibrującym pieprzem na otwarciu, potrafi zalecieć akordem ziemistym, cmentarnym. W zależności od dnia, czasami na początku przypomina bardziej konfiturę z pączków, by za kwadrans być już pełnoprawnym cmentarzem. Pierwsze perfumy, które zostały skomentowane - cytuję - "j⁎⁎ie coś tu trupem" - (niech no tylko ta osoba poczeka, aż kupię jaśminowca Aliena...), ale to z ust kogoś nazywającego Opium zapachem dla starych bab, więc no offence.

Encre Noir - klasyka gatunku na tagu. Z unisexami mi za pan brat, choć atomizer w moim egzemplarzu miewał swoje wybryki i zamiast mgiełki celował raczej strużką. Niesamowicie długo utrzymująca się wetyweria, piękny design, dzięki temu zapachowi poznałam właśnie wetywerkę jako jeden ze swoich ulubionych składników.

Cacharel Lou Lou - tak, jak pisałam; żałuję, że po reformulacji. Wydaje mi się, że projekcją jakoś BARDZO nie zabija, ale LL bardzo dobrze stapia się z moją skórą i szybko przestaję czuć, że mam na sobie jakieś perfumy, chyba że zbliżę nos do nadgarstka. Wiecie, o co chodzi. 😉 A jednocześnie ludzie obracają głowy przy przejściu i niuchają, a więc to mój nos przywykł. Za pierwszym razem istotnie przez moment poczułam tę sławetną nutę "asfaltu"/"palonego plastiku", ale przy kolejnych aplikacjach była to już piękna kadzidlana śliwka rozwijająca się w nieprzewidywalny sposób na skórze; lubi wygasać, by zaatakować z zaskoczenia.

Cacharel Eden - tutaj ujęła mnie butelka, nie miałam pojęcia na co się piszę, pomijając "zieloność" zapachu. Zaintrygowało mnie to, że podobnie jak w przypadku Joop! Femme, składniki zdają się zbijać w jedno, z miętą na początku. Mięta... Brzmi jak świeżak, no ale nie do końca, bo jednak vintage, z pudrowym wykończeniem. Dobra, biorę. Wszędzie przewijało się słowo ZIELONY. No ale mamy zieloność pokrojonego ogórka (i to była moja obawa, nie cierpię np. Green Tea Ardenki, a widoczna na zdjęciu Beauty to taka zapchajdziura), zieloność absyntu, zieloność oświetlonej słońcem polany w lecie, a i zieloność zapachów fouger... o przepraszam, zieloność zapachów typu "ciemny las". I na mojej skórze Eden oscyluje pomiędzy tymi dwoma ostatnimi typami, z łączką podbitą tajemnicą na otwarciu, a zaciemnionym skrajem polany przy lesie w miarę wygasania. Trwałość - niewiarygodna, zwłaszcza na ubraniach, projekcja również. Najbardziej, póki co, komplementogenny.

Joop! Homme Wild - nie wierzę, że to opisuję, no ale okej; przede wszystkim nuty z fragry można chyba wyrzucić do kosza, bo nie jestem pewna czy wykastrowany rum z różowym pieprzem daje efekt "jagodowego malibu" wspominanego przez recenzentów. Na pewno jest to słodziak z pazurem na lato, paradoksalnie lepiej wybrzmiewający moim zdaniem na damskiej skórze, potrafiący zaskoczyć czymś... kokosowym w wysokich temperaturach. Ot, taki psikacz żeby nie rozliczać się z kolejnych psiknięć, a zawsze mieć pod ręką latem coś, co nie będzie stutysięczną kopią CK Euphorii.

I jak tak patrzę, to to chyba wszystko; następne w kolejce do kupna są: Słonik albo Amour od Kenzo, ew. Cielo Byblos

który w recenzjach ma podobieństwa do Angela, na którego niestety mnie nie stać, ale chyba wolę się już wstrzymać, ew. złamać postanowienie odnośnie odlewek. A więc - podejrzewam, kierunek Słoń/Alien/Angel, cała naprzód. Dziękuję za tego przydługiego posta i oby nie obróciło.

#perfumy

Kompan2piorunów

Jestem w szoku, ze ktos psika sie joopem nie dla beki tylko serio to nosi

Osobistość0piorunów

@blackvanilla Ale potencjał w pisaniu. Kiedy recenzja na konkurs? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Praktykant

w Piłka nożna

4piorunów

Premier League dalej odskakuje reszcie lig. Dotychczasowe wydatki #chelsea na #transfery trzykrotnie przekracza wydatki pozostałych lig z top5 łącznie. Wydatki Chelsea to prawie 1/2 wydatków całej ligi w styczniu. Kosmos.

* #pilkanozna #premierleague #bundesliga #ligue1 #seriea

GURU4piorunów

@Xizor No właśnie z tego co widziałem to właśnie na zasadzie wróżenia z fusów - "gdyby teraz grał to w obecnych realiach musiałby kosztować tyle"

A to właśnie przełom wieków wykręcił tak tę inflację.

No i też Vialli, Buffon, Ronaldo czy Zidane - byli na prawdę jednostkowymi rekordami transferowymi - nie tylko w skali kraju, ale i świata.

Kompan4piorunów

@Xizor Chelsea kupuje na potęgę, ale patrząc na rekordy transferowe ostatnich lat (Lukaku, Pogba, etc) to w 90% były to flopy, a największymi gwiazdami ligi zostali ci sprowadzani z mniejszych klubów za rozsądną kasę.

Pokaż więcej komentarzy (14)