Problem jest dużo głębszy, a obecna nagonka na lekarzy jak całość nie służy skutecznemu rozwiązaniu go.
Dwa krótkie wyjaśnienia:
1. Przekręty robi mniej niż kilka % lekarzy, co niestety w skali całego kraju przekłada się na kilka tysięcy wałkarzy drenujących publiczne pieniądze i z tym należy zrobić porządek jak najszybciej - moim zdaniem dla przykładu kilkanaście najbardziej medialnych przypadków powinno się skończyć cofnięciem PWZ i co najmniej zawiasami za oszustwa.
2. Zbyt mała ilość studentów medycyny w latach 1995 - 2015 (kiedy były lata z 2500 nowych studentów w całym kraju) jest już nie do odwrócenia i konsekwencje tego będziemy odczuwać przez najbliższe 10-20 lat, zanim spokojnie odbuduje się populację lekarzy - nb. obecnie przeciętny lekarz ma ponad 55 lat, więc potrzebujemy realnie co najmniej 7000-8000 nowych studentow rocznie przez najbliższe lata.
Natomiast główne źródła tego problemu są całkowicie wykreowane przez kolejne rządy, dotyczą nie tylko ochrony zdrowia i leżą w dwóch przyczynach:
* różne opodatkowanie pracy - ten sam lekarz za dokładnie to samo zapłaci 32%, 18% albo 14% podatku - zrobiono to by wypchnąć lekarzy na kontrakty, gdzie czas pracy jest nielimitowany, zamiast zwiększyć kształcenie nowych lekarzy i podnieść pensje na etacie
* brak sensownego systemu kontroli przepracowanego czasu - tutaj propozycja obecnego rządu z fikołkiem (0.5 etatu, zgoda pracodawcy) jest po prostu głupia. Są sprawdzone systemy (Niemcy, Szwecja) jak realnie można to kontrolować, wystarczy tam sięgnąć.