@moll bo nie użyli słów kluczy. Które znacznie zmieniają sytuację. Co innego awanturujący się alkoholik a co innego wymyślona bajeczka o wypowiadanych myślach samobójczych, które jeszcze potwierdza trzeźwa psiapsiółka.
Awanturującemu się alkoholikowi trudno jest cokolwiek zrobić.
Facetowi, który jest pijany, a który nie daj bóg napisał sms "mam tego już dość!" lub coś podobnego lub gdy "bezstronny" świadek potwierdzi, że wypowiadał myśli S, to już poważna sprawa. Policja która zbagatelizuje takie coś to muszą być niezłe Asy, bo jak odjadą i gościu się wyhuśta na lince, to jest dramat prawny dla wszystkich.
O tym mechanizmie pisałem, a nie o problemie radzenia sobie z alkoholikiem w domu. Pisałem o tym jak łatwo znaleźć luki w prawie, żeby udupić niewinnego człowieka i na tydzień "na obserwację" zamknąć go na oddziale. A później z premedytacją wykorzystać to w sądzie.
Jeżeli ktoś poczuł się urażony, że próbował walczyć z alkoholikiem i państwo polskie nie pomogło, to ja nie o tym miałem na myśli. Pisałem o lukach, które "otwierają" wiele drzwi osobom, które chcą drugą stronę skutecznie udupić.
@starszy_mechanik czekać na rozwój sytuacji. Z psychologicznego punktu widzenia często związek jest nie do odratowania, można próbować, ale najgorsze co można zrobić to pokazać słabość: pić alkohol, płakać, błagać o zmianę, bo to tylko stawia cię w oczach partnerki/partnera w gorszej sytuacji.
Odstawić alkohol, używki, nie próbować grozić "jak odejdziesz to sobie coś zrobię!", nie płakać, nie błagać po pijaku, nie robić cyrków.
Stopniowo, powoli, starać się zrozumieć co przyczyniło się do rozpadu związku. Jak alkohol, to odstawić, jak brak szacunku czy brak zainteresowania iść na jakąś terapię.
Ale to już nie moja dziedzina. Nie jestem ani terapeutą ani psychologiem, niech oni się lepiej wypowiedzą.
Ja Wam opisałem jak łatwo wykorzystać prawo polskie, żeby udupić drugą stronę, o hospitalizacji pisałem..
@conradowl Niestety, coraz częściej spotykam się z tym, że są jakieś grupy np. na facebook pod tytułem "jak udupić męża" i tam kobiety wymieniają się radami.
Mój wpis jest empiryczny. Z doświadczenia wiem kto do mnie trafia, jak to wygląda, jak się rozwija.
Kobiety, rzadziej mężczyźni, są bezwzględne i coraz częściej lepiej wyedukowane jak sobie poradzić z "kłopotliwym" partnerem.
Bardzo często kobiety dobrze znają prawo i mechanizmy udupienia faceta. Chociażby temat niebieskiej karty i łatwości w założeniu jej komukolwiek.
@moll wiesz, to jest argument do obalenia: "grozi bronią? to gdzie ta broń? nie ma.. nożem? zrobił coś pani? nie?"
Ale myśli samobójcze to inna kategoria. Policjant nie jest w stanie tego obiektywnie zweryfikować. Klient najebany, przy świadkach mówił że coś sobie zrobi? łooo panie to trzeba na spokojnie, szpital, niech lekarz się z tym buja. O tym mechanizmie pisałem.
@camonday musisz wiedzieć z kim mieszkasz pod jednym dachem i jakie ma zdolności wykonawcze :smiley:
ale często nawet w połowie nie znasz swojego partnera/partnerki życiowej.
W "mgnieniu" oka potrafi zmienić się z sympatycznej dziewczyny w prawdziwą zimną sukę/sukinsyna, który zrobi wszystko, by skutecznie osiągnąć swój cel.
I tak jak napisałem. Często decyzja o rozstaniu i pogrążeniu drugiej strony zapada długo przed ewentualnymi wydarzeniami, a druga strona zostaje zaskoczona i na tyle rozrywa ją to emocjonalnie, że paraliżuje ją do jakiegokolwiek rozsądnego działania. Plus alkohol i mamy mieszankę wybuchową.
"No jak to, moja Beata mnie już nie kocha? jak ona mogła wezwać policję" Klasyka.
Nim się obywatel ogarnie, mijają tygodnie a często i miesiące.
A prawo polskie jest tak skonstruowane, że pomaga w jego nadużyciu. I nikt nie ponosi żadnych konsekwencji z tego tytułu.
A jak już mamy mieszankę: prawo + medycyna + alkohol + myśli S, to jest ściana nie do przeskoczenia, nawet dla najlepszego prawnika w tym kraju.
@camonday Myślisz, że policja analizuje czy mąż/żona kilka minut wcześniej robili awanturę? Wystarczy wezwanie patrolu. Trzeźwy domownik opowiada swoją bajeczkę, a pijany typ próbuje się "bronić". Komu uwierzą? Zapłakanej żonie czy facetowi z 1.5 promilem?
@camonday to by musiał się jakiś prawnik wypowiedzieć. Ogólnie jest stan zagrożenia życia. To jest poważna sprawa, służby nie mogą tego bagatelizować, bo gdyby rzeczywiście do czegoś doszło, to wszyscy mają przesrane. Więc nie wiem w jaki sposób ten kumpel mógłby pomóc i jakimi mechanizmami prawnymi dysponuje wtedy policja.



