Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

ciszejGruba ryba

Dołączył/a:

  • 374 wpisów
  • 3465 komentarzy
  • 11 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

108piorunów

Od bardzo dawna mam w końcu 2 cyfrową wagę. I myślałem że będę się czuł z tym lepiej, z pasa zeszło tyle że jestem w stanie włożyć zaciśniętą pięść między ciało a spodnie ale w lustrze nie widzę zbytnio różnicy.

Przy moim wzroście 178 nadal ważę za dużo, ale powolutku do przodu, czuję że jeszcze mogę trochę pociągnąć redukcję.

Duża w tym zasługa roweru na który wsiadlem 1 maja po latach niejeżdzenia,z dietą to jem generalnie wszystko i staram się trzymać limit na fitatu.

Generalnie nie wiem jak to się stało że zacząłem, ostatni rok był ciężki i była stosowana psychoterapia oraz brałem leki na depresję bo byłem bardzo przytłoczony samotnością, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę że jestem z tym wszystkim sam, i tylko na sam mogę się z tego wyciągnąć, ci wszyscy specjaliści od głowy to tylko tło. Ze względów finansowych musiałem odstawić leki i bałem się bardzo zjazdu w dół, ale pozytywnie zaskoczyłem sam siebie.

Cel na najbliższe miesiące to przetrwać jesień i zimę bez wracania do starych nawyków, zobaczymy czy się uda, rozważam zakup trenażera żeby coś porobić aktywnego w zimę.

109,7 kg-> 98,9 kg

#odchudzanie #dieta #zdrowiepsychiczne

Zawodowiec8piorunów

Uff, to tylko twoja masa. W pierwszej chwili myślałem że to kurs spacexa czy innej giełdy leci na pysk

Fanatyk3piorunów

@Solar

> rozważam zakup trenażera żeby coś porobić aktywnego w zimę.

to dobry pomysł, da się kupić sprzęt już za ok tysiąc złotych i spokojnie wystarczy. Zimą tag #stacjonarnyrownik odżywa

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Rowerowy Równik

36piorunów

332 641 + 49 = 332 690

Lasem tradycyjna trasa, trochę rozjeżdżona przez sprzęt, ale na szczęście nie za dużo.

I znów pierdzące motorynki, brrr. Hałasują i smrodzą w lesie tymi motocrossami, masakra.

Widzieliśmy zająca, jakie to są wielkie zwierzaki to mnie zawsze zaskakuje :grinning: za dużo stereotypowych bajek z ślicznymi puchatymi zajączkami chyba 😉

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU1piorunów

@Mahjong Zając, wielki? Ty chyba łosia nie widziałaś, ale zając?

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Koty

42piorunów

Koty to jednak śmieszne są.

Jakoś tak się z chłopakami lepiej dogaduję niż z kocicami, jak facet z facetem.

To że Rudy lubi chodzić ze mną do lasu, to już się chwaliłem, np. jak grzyby ze mną "zbierał".

Jak tylko widzi że idę do furtki do lasu to biegnie galopem.

Od kilku dni dołączyli do nas Srebełko i Mała Dziewczynka, chodzimy razem do lasu, robimy kontrol i wracamy. :smiley:

#meskiesprawy

#logikaniebieskichpaskow #opornekoty #oporniksamnawsi

Lider6piorunów

Wiesz ze kiedys sie dziwilem, babka leci na grzyby na mojej miejscowce a z nia dwa koty. Widze ze to normalne. Juz sie nie bede dziwił

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

33piorunów

Ok, to mała zabawa umysłowa o której pisałem w komentarzu.

Zostałeś dziś przeniesiony do roku 1001 ne. Lądujesz gdzieś w Europie w losowo wybranym mieście Europy. Trafiasz tam bez niczego, bez możlwości udowodnienia że przybywasz z przyszłości, ale w niejasny dla ciebie sposób rozumiesz język jakim mówią ludzie. Wydaje się też, że nie szkodzi ci jedzenie tamtych czasów i masz niezłą odporność na ówczesne choroby.

Masz całą wiedzę co obecnie w głowie, ale jesteś ograniczony do materiałów i technologii tamtych czasów. Ludzie też automatycznie nie będą wierzyć w to co mówisz, nie masz w okolicy także lokalnego geniusza typu da Vinciego (ale ludzie mądrzy, sprytni czy przedsiębiorczy są, zawsze byli).

Co robisz by wykorzystać wiedzę z XXI wieku by najlepiej sobie poradzić w XI?

#glupiehejtozabawy #gownowpis

Fenomen9piorunów

@Ragnarokk Możliwości są NIEOGRANICZONE, a proste informacje mogą z Ciebie uczynić milionera.

1. Druk - drukujesz książki, ulotki, tony propagandy, marketing gównoproduktów, które schodzą jak woda.

2. Mycie rąk - uczysz ludzi, że należy odbierać porody czystymi rękami, ratujesz tysiące dzieci. Uczysz, żeby nie pili wody z kałuży i przegotowywali ją. Stajesz się światowej sławy lekarzem.

3. Budżetowanie - w 1000 roku ludzie nie znali zera ani w ogóle matematyki (poza Arabami). Szybko zostajesz kanclerzem króla albo magnata i generujesz nadwyżki finansowe

4. Ubezpieczenia - za drobne masowe składki wypłacasz ubezpieczenia od pożarów, szybko budujesz fortunę ubezpieczeniową. Każesz montować na budynkach drut wkopany w ziemię i znika problem piorunów. Organizujesz straże pożarne, więc nie ma pożarów, kraj się bogaci.

5. Jeśli mieszkasz w Lubinie to wydobywasz miedź, w Tarnobrzegu siarkę, na Ukrainie olej skalny, który rafinujesz na naftę.

6. Cała masa fajnych pomysłów, już mi się nie chce pisać.

Gruba ryba0piorunów

@Ragnarokk wymyślam karabin na amunicję zaspolono i mój Krul podbija europe

Pokaż więcej komentarzy (59)

Osobistość

w Dyskusje

84piorunów

BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY

#niemakolaczy

Part 14 - kelnerka w restauracji z ramenem i sushi

2019

Po ostatniej pracy w pato kawiarni, zrobiłam sobie niecały rok przerwy od zarabiania cebulionow. Głównie ze względu na zbyt dużą ilość nauki na studiach. Zwłaszcza na pierwszym semestrze magisterki, który był semestrem wyrównawczym na politechnice. Moje życie towarzyskie przestało wtedy istnieć, a o pracy zarobkowej nie było co myśleć. Dlatego też bardzo podziwiałam dziewczynę z roku, która równo jechała na kelnerowaniu co weekend. Nie wiem jak ona to robiła, no ale też była dużo bardziej kumata w nauce chemii i generalnie przedmiotów ścisłych, których było najwięcej.

Starałam się bardzo żeby uzyskać wystarczająco wysoką średnią, aby dostać się do programu Erasmus co wymuszało na mnie dodatkowy stres w postaci dobrych ocen, a nie tylko zaliczeń - mówię o tym ponieważ to będzie też istotną informacja w kolejnym wpisie w tym temacie. Generalnie dawałam z siebie wszystko. No więc po zakończeniu drugiego semestru i dostaniu się na Erasmusa, wiedziałam, że mam parę miesięcy wolnego, żeby coś tam sobie dorobić. Po znajomości dostałam pracę w lokalu z ramenem i sushi. To znaczy był jeden pracodawca i dwa lokale. Raz miałam zmianę w jednym, a raz w drugim.

No i powiem tak. Praca jak ja tamte czasy była idealna. Prawie na nic nie mogę narzekać, jedynie na siebie, no i parę niedociągnięć, które mnie jakaś szczególnie nie dotyczyły ale uważałam że były one po prostu słabe.

Zaczynając od plusów. To codziennie jako obiad pracowniczy wcinałam sobie najlepszy ramen jaki jadłam do tej pory, nic go nie przebiło i myślę, że nie przebije. Była super atmosfera, a z napiwków wyciągałam drugą wypłatę. Wiadomo wolałam mieć zmiany w lokalu z ramenem bo tam była masa ludzi codziennie i na tamte czasy ludzie stali w kolejkach żeby tam zjeść.:fish_cake: :ramen::sushi:

W lokalu z sushi było mniej ludzi i można było sobie odpocząć ale przez to mniej się zarabiało. Bardzo lubiłam te wolne chwilę przestoju gdzie można było sobie pogadać z sushimasterem, pożartować posłuchać historii, które do dziś mnie bawią jak sobie je przypomnę. Szefostwo było nie wiele starsze ode mnie i bardzo na luzie. Mieli ludzkie podejście gdyż sami pare lat wcześniej pracowali jako kelnerzy w innym lokalu i potem po prostu założyli spółkę i otworzyli dwa lokale już pod swoim brandem.

Tutaj się zatrzymam i uważam, że właśnie to jest bardzo ważne, żeby szef wiedział jak to jest pracować na niższym szczeblu i wiedzieć z czym ma doczynienia typowy pracownik. To po prostu widać jak ktoś szanuje pracę swojego pracownika. No ale też wie jak pracownicy potrafią kombinować...

Przyznam, że tutaj też panowała zasada "kto nie pije i pali, ten pilnuje sali" no i ma gorsze relacje z resztą zespołu. Wszyscy mnie tam szanowali, ale widać było, że nie jestem "swoja".

Pamiętam pierwszy szok z jedną dorywcza kucharką jaki doznałam. Przebierałam się w toalecie i nagle słyszę walenie do drzwi i tekst "długo będziesz tam k⁎⁎wa siedzieć". Oburzylam się i pomyślałam no "po⁎⁎⁎⁎na i chamska baba" ale okazało się że tak wyrażała swoją sympatię xd do każdego tak gadała i nikt nie uważał to za dziwne, taki styl bycia. - no pewno nie używała wulgaryzmów po to żeby kogoś poniżyć.

Niestety czuję, że ja trochę w tej pracy niedowozilam. O ile praca w ramenie była banalnie prosta. Wystarczyło być miłym dla klientów i nie mylić zamówień, tak w sushi były trochę bardziej skomplikowane zamówienia i wkurzał się na mnie kucharz jak ciągle zapominałam mu przynosić kamienny talerz jak ktoś zamawial kotleta xd Też nie jestem z siebie dumna, że nakrzyczałam na dostawcę jedzenia. Który coś tam sobie sprawdzał z zamówieniami gdzie ma zawieść, a ja nie niego nakrzyczałam "co robisz, zaraz mi wszystko pomieszasz" no i nie miałam okazji go przeprosić do dziś czuję wyrzuty sumienia, że nie umiałam się skontrolować bo mnie stres zeżarl i wylałam to na kogoś zupełnie postronnego.

Z głupich akcji to pracując tam zaliczyłam najbardziej żenującą sytuację w moim życiu. Do lokalu z ramenem wszedł wtedy mój ówczesny ulubiony twórca YT. Był to Dem3000, uwielbiałam jego poczucie humoru więc się podjaralam jak wszedł. Zamiast dać mu zjeść to poprosiłam go o zdjęcie. Oczywiście mnie zignorował - bardzo słusznie. Jednak później zostawił swój rysunek z podpisem dla fanki :smiley: Było to bardzo miłe z jego strony. Do dziś czuję ciary żenady, że zapomniałam o zasadzie nie przeszkadzania ludziom w jedzeniu.

Generalnie zabawne było to jak ten lokal z ramenem przyciągał ludzi, o charakterystycznym wyglądzie. A w tym przypadku fanów mangi. Kiedyś przyszła grupka dzieciaków i na zamówieniu trzeba było podać swoje imię (była to ankieta do wypełnienia z zaznaczonym ramenem i dodatkami) dzieciaki wpisały swoje mangowe imiona, które były dla mnie łamaczem języka. Więc po prostu się pytałam który ramen to jest dla kogo - pewnie byli rozczarowani.

Pamiętam też córkę z mamą, która bardzo głośno bekneła po zjedzeniu ramenu, praktycznie prosto mi w twarz i powiedziała, że tak się dziękuję za dobre jedzenie w Japonii. Jej mama zrobiła się bardzo czerwona że wstydu. Mnie to rozbawiło, fajnie że dziewczyna się nie krępowała zwykłym ludzkim odruchem, wyglądała na bardzo sympatyczną.

Zawsze mnie bawi jak sobie przypomnę to jak różnymi światami jest sala/kuchnia. Jakby się człowiek przenosił z jednego wymiaru do drugiego. Sala to pełna kulturka, wszyscy są dla siebie mili, uśmiechają się, ładnie ubrani ludzie, utopia xd. Wchodzisz na kuchnie, a tam zjarany kucharz nie ogarnia zamówienia. Idziesz do toalety, gdzie szef kuchni dopija ostatni łyk wódki, wyrzucasz papierek do kosza na śmieci i dostrzegasz test ciążowy, w oddali słyszysz jak jeden z kucharzy przegania szczury wyrzucając śmieci do kontenera na zewnątrz xd No dzień jak co dzień xd

Swoją drogą mam pełny szacunek do ludzi pracujących za garami (w sumie mam szacunek do każdego kto ciężko pracuje), warunki są trudne, zapach oleju, powietrze gęste od pary jak w saunie, mało miejsca i pewnie wiele innych trudności, których nie udało mi się zaobserwować. Akurat w tym lokalu co pracowałam okno było w kuchni bardzo duże i ciągle otwarte, niezależnie od pogody. Przez te okno też kucharze wychodzili sobie na zewnątrz zapalić czy wyrzucić śmieci.

Co do jarania to najbardziej pamiętam jak 10 razy tłumaczyłam typowi co ma być w zamówieniu, a ten z uwagą i przekrwionymi oczami patrzył na mnie i wszystko powtarzał, a potem i tak zapomniał pomylil zamówienia xd No ale lubiłam tych ludzi, wszyscy ciężko pracowali i tworzyli swoistą paczkę dobrych znajomych, którzy razem dobrze się bawili więc fajnie się ich obserwowalo mimo, że do tej paczki nie należałam

Była jednak jedna krzywa akcja, w sensie to był już moment w którym choć trochę starałam się żeby ludzie mi nie wychodzili na głowę tylko dlatego że byłam miła i cicha. Często na zmianie lądowałam z laską, która była wiecznie na kacu. Mimo apelu kierowniczki o nie przychodzenie do pracy skacowanym, nikt tego nie słuchał. Raz już była tak zjechana imprezą z poprzedniego dnia, że co 5 minut mówiła jak ja boli głowa - może od kaca, a może od tego że za⁎⁎⁎⁎la głową w grzejnik w klubie na imprezie. Więc robiła wszystko w ślimaczym tępie a ja pracowałam za nią... Ta w pewnym momencie się na mnie wydarła, że myje naczynia zamiast obsłużyć klientów (było tyle naczyń do zmywania, że nie było w czym podawać ludziom jedzenia-pani na zmywak nie przyszła) więc musiałam myć, potem sala i potem znów myć i sala. A ta chodziła i jęczała wszystkim, że ma kaca. Powiedziałam je, że się nie rozdwoje i że sama niech pójdzie do klientów, a ona że kogoś tam rozliczała z rachunku - no typowe wymówki. Powiedziałam potem kierowniczce, że nie chce być z nią już więcej na zmianie bo jest laska wiecznie skacowana i ta prośba została uszanowana.

W zasadzie największy problem był właśnie z osobami które miały przychodzić na zmywak, nie było nikogo stałego do tego zajęcia i przez to kelnerki musiały brać to na siebie, a jak już ktoś przychodził to często ta osoba wyglądała jakby była od czegoś uzależniona (to samo co było w arabskiej restauracji) i też była ta sama smutna sytuacja że pani, ze zmywaka wyjadala resztki z talerzy, mimo, że dostała by od kuchni jedzenie jakby tylko powiedziała, że jest głodna 😒

Druga krzywa akcja to to, że chyba nikt tam nie miał umowy o pracę oprócz kluczowych kucharzy, a i z tym było ciężko. W sushi pracowała kelnerka od 2 lat i co chwile prosiła o UoP a jej przesuwali obietnice ciągle na kolejne terminy. Laska miała zamiar tam pracować, ale nie chciała lecieć ciągle na zleceniowce, była odlewana, choć rozumiem to bo w gastro ciężko o pracownika, który nie znika bez powodu więc też się właściciele wycwanili i przestali dawać umowy ... Albo może zawsze tak było?

Podsumowując bardzo dobrze wspominam to miejsce pracy, jedynie weekendy były niesamowicie trudne i wykańczające fizycznie ,że musiałam po takiej zmianę odsypiać prawie cały dzień. Jako praca dla młodych ludzi super, jednak z wiekiem to ciężko mi sobie wyobrazić taka pracę np w wieku 30+ lat.

Było to pierwsze miejsce pracy gdzie właściciel traktował po ludzku swoich pracowników tak samo kierownicy i już sami pracownicy byli wobec siebie normalni. Dzięki tej pracy odzyskałam wiarę w to, że można mieć miejsce pracy które cię nie wkurwia na samą myśl o przysłowiowej niedzieli wieczór :smiley:

#pracbaza #praca

Gruba ryba3piorunów

@Cori01 kolejna dobra historia xd uwielbiam kuce 😆

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Hydepark

69piorunów

Czy znowu sobie kupiłam lnianą sukienkę, ten sam model, tylko w innym kolorze, znowu za 20 pln, znowu z pachami do zaszycia? Być może XD

A mowią, że nic dwa razy się nie zdarza.

#diy

Autorytet3piorunów

@GazelkaFarelka W epoce wiktoriańskiej byś się dała zabić za taki kolor sukienki :pleading_face:

I to dosłownie.

Niezwykle modne odcienie zieleni - zieleń Scheelego (szwedzka) oraz zieleń paryska, były barwione związkiem miedzi i silnie trującego arszeniku.

Barwnik pylił i osiadał na skórze. Kobiety noszące modne zielone suknie, rękawiczki, a nawet pończochy cierpiały z powodu owrzodzeń, problemów neurologicznych i uszkodzeń narządów wewnętrznych, co nierzadko prowadziło do śmierci.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Rowerowy Równik

34piorunów

310 776 + 104 = 310 880

Przejeżdżałem przez swoje rodzinne strony i zatrzymałem się przy boisku piłkarskim. Pan koszący trawę się zatrzymał i zaczęliśmy chwilę gadać, już mialem ruszać a chłop się pyta czy po dwa piwka mu do sklepu nie skoczę bo on na samej wodzie w taki upał to nie da rady xD

A więc otwieram tag

A jechało mi się tragicznie, wiatr wszystko że mnie wyssał i ostatnie 30 km to walka o zmeczenie

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba6piorunów

@Solar miłe :smiley: pucha wygląda jakby jedno miało mieć z 9% 😉

GURU2piorunów

@Solar Ech te pedałarze, tu niby piwko a zaraz bedo sie chciały żenić!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

Nie mam pojęcia, czy iść na rower, w góry, czy skorzystać z jakichś wydarzeń kulturalnych (a tych sporo w ten weekend), więc jeszcze nawet nie wyszedłem z domu, bo nie mogę się zdecydować xd

Fanatyk3piorunów

Też nie mam pomysłu chyba jakieś gierki filmy itp zaliczę

Gruba ryba1piorunów

@Zielczan wyjść i decydować w trakcie 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

50piorunów

Miałem mały problem z zastawą do codziennego użytku w nowej kuchni bo mi się nic nie podobało i wszystko wydawało mi się badziewne albo za bardzo designerskie a że ja lubię lata 90 to i postanowiłem przywieźć z naszego domu rodzinnego w Radomiu kilka talerzy z duralexu które zostały z zastawy ślubnej rodziców.

Pochwaliłem się jednej babci, drugiej babci, cioci i się okazało że to było tak popularne że każdej z nich zostało po kilka talerzy z tej serii z lat 90 i z tych po 2 czy 3 sztuki u każdego jestem bliski skompletowaniu zastawy na 12 osób (na 6 już mam) z takich elementów jak widzicie. A od teściowej mojej cioci dostałem jeszcze 6 dużych głębokich talerzy, flaczarek i salaterki sałatkowe i powiedziała że poszuka mi jeszcze półmisków w piwnicy xD No final boss duralexu będę xD

#remontujzhejto

Osobistość1piorunów

@MarianoaItaliano U mnie w domu nadal się korzysta z takiej zastawy xd.

Pokaż więcej komentarzy (11)