Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

dzikslawKompan

Dołączył/a:

  • 2 wpisów
  • 3 komentarzy
  • 0 obserwujących

Koneser

w Zegarki

16piorunów

B-Uhr

W ostatnim wpisie poruszyłem temat field watchy na przykładzie Hamiltona Khaki Field ( LINK ). Tymczasem dzisiaj nadal pozostając w tematach wojennych przybliżę równie interesujące, tym razem lotnicze zegarki z okresu II wojny światowej. Mowa tu o niemieckich czasomierzach typu B-Uhr, które zaprojektowano by nawigować bombowce.

Produkcja tych czasomierzy została zainicjowana w 1940 roku przez Ministerstwo Lotnictwa III Rzeszy. Przygotowano ścisłe kryteria dotyczące czytelności, wysokiej jakości chodu i wykonania, a produkcją miało zająć się kilka różnych przedsiębiorstw, aby zapewnić regularność dostaw. Producentami byli niemieckie Laco, Stowa, Wempe, Lange & Sohne i szwajcarska firma IWC (a Szwajcarzy, jak to Szwajcarzy - ta sama firma produkowała też zegarki dla aliantów). Wszystkie te marki obecnie istnieją na rynku i produkują czasomierze, choć losy ich działalności bywały burzliwe. Skutkiem wpięcia tych przedsiębiorstw w machinę wojenną III Rzeszy w większości była de facto utrata niezależności i konieczność porzucenia dotychczasowych planów rozwoju. Pod koniec wojny większość fabryk zostało zniszczonych lub uszkodzonych w wyniku bombardowań, w przypadku Wempe najstarszy syn mający przejąć zarządzanie firmą nie wrócił z wojny. Młodszy syn odbudował przedsiębiorstwo w latach 60. na fali dynamicznego wzrostu RFN i planu odbudowy Marshalla. Dzięki tym ostatnim także Stowa i Laco postawiły nowe fabryki. Co ciekawe Laco, które zdołało wyjść obronną ręką przez kryzys powojenny przegrało konkurencję w starciu z nowymi, masowo produkowanymi w latach 70. zegarkami kwarcowymi znikając na 10 lat z rynku, ostatecznie marka została przywrócona w latach 80. A. Lange & Sohne przez sam fakt przynależności do bloku wschodniego i socjalistyczne reformy odnotowała ogromny zastój i marka dopiero w latach 90. została doinwestowana, przeorganizowania, a obecnie to jedne z najbardziej cenionych i prestiżowych czasomierzy.

Przyjrzyjmy się teraz konkretnie omawianym czasomierzom. B-Uhr, to skrót od Beobachtungs-uhr, co przetłumaczyć można, jako zegarek obserwacyjny. Wbrew powszechnemu przekonaniu NIE były to zegarki używane przez pilotów, lecz nawigatorów w bombowcach. Choć trudno tu winić przeciętnych entuzjastów, kiedy sami producenci używają względem współczesnych odpowiedników B-Uhr słowa “pilot”, za pewne w celu uproszczenia i na potrzeby marketingowe. Istniały dwa rodzaje tarcz - Baumuster A (prod. 1940-41) i Baumuster B (po 1941). Ten pierwszy nieco prostszy, posiadał tylko indeksy godzinowe, w typie B dominowały indeksy minutowe, a mniejsze godzinowe znajdowały się na wewnętrznym okręgu. Oba typy posiadały charakterystyczny trójkąt, zamiast godziny 12 (czasem z towarzyszącymi dwoma kropkami).

Jeśli chodzi o to w jaki sposób nawigowano za pomocą tego zegarka, to cóż.. jest to dość skomplikowane, z informacji które udało mi się znaleźć prawdopodobnie używano metody “dead reckoning”, a zegarek jest tylko jednym z elementów potrzebnych do właściwego ustalenia pozycji.

Ze względu na charakter ich pracy precyzja, solidność i czytelność były niezwykle ważnymi czynnikami, które Luftwaffe brała pod uwagę przy kryteriach produkcyjnych (podobnie tyczyło się to brytyjskich zegarków wojskowych).

Konkretnie obejmowały one:

* dużą koronkę w kształcie „cebuli”, aby możliwe było sterowanie zegarkiem w rękawicach;
* 55 mm koperta z mosiądzu lub stali;
* znacznik trójkąta na godzinie dwunastej;
* świecąca w ciemności farba (z promieniotwórczego Radu) na tarczach i wskazówkach;
* oznaczenia obudowy FL 23883;
* Stop sekunda, aby można było skorygować rozbieżności czasowe;
* Sprężyna balansu Bregueta;
* certyfikat chronometru;
* żelazna osłona mechanizmu zapewniająca właściwości antymagnetyczne;
* długi, nitowany pasek wystarczający aby zapiąć go na rękawie skórzanej kurtki.

Na rynku nie ma wielu autentycznych egzemplarzy z okresu wojny, a kiedy się pojawiają osiągają bardzo wysokie ceny. Spowodowane jest to tym, że zegarki nie były przyznawane na własność członkom załóg, a tylko na czas misji, stąd niewiele ich w rękach prywatnych.

Współcześnie na rynku znajduje się wiele reedycji tego klasycznego modelu, zwykle w nieco bardziej “ludzkim” rozmiarze. Oryginalność designu już na pierwszy rzut oka wydaje się opowiadać jakąś historię, choć warto pamiętać, że bardzo ciekawą, acz niezbyt chlubną. Niemniej jest to zegarek bardzo praktyczny, wysoce czytelny, zarówno w dzień i w nocy, z klasycznym nitowanym paskiem lubi się z dżinsem lub skórą.

Laco oferuje szeroki zakres od nieco tańszych na japońskich mechanizmach po te droższe ze szwajcarskim werkiem. IWC ma swoją prestiżową serię Big Pilot, a w średnim segmencie plasuje się Stowa. Pojawiają się też wariacje w postaci niebieskich, szarych tarcz, czy kopert z brązu.

       

Kompan1piorunów

@Vintorez Jeden z moich ulubionych typów zegarków! Sam kupiłem Laco, właśnie przez wzgląd na historię i przystępność cenową, porównując do innych oryginalnych producentów :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w Podkasty

125piorunów

       

Cześć Koledzy i Koleżanki ( ͡o ͜ʖ ͡o)

przez 2 lata i 6 miesięcy byłam użytkownikiem  , ale odkąd zaistniał Wykop 2.0 zaczęłam nieśmiało przyglądać się  . Na początku tylko ukradkiem, bez konta. Dzisiaj nadszedł ten dzień i stałam się prawomocnym użytkownikiem Hejto. Pijcie ze mną Helenę!

Z tej okazji chciałabym pierwszy raz w życiu umieścić swój wpis. Nigdy wcześniej się nie odważyłam, bo w ostatnim czasie Wykop był miejscem gdzie można było się dowiedzieć tylko, że p0lki to k00rwy, twój sukces i duma z osiągnieć niczego nie są warte i że jeśli zarabiasz mniej niż 50k to jesteś śmieciem i pasożytem. Z wielką nadzieją wkraczam w nową społeczność mając nadzieję, że moje ostatnie spostrzeżenia są trafne i ten bardziej pozytywny kontent pozostanie taki jaki jest lub stanie się lepszy. ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Ale wracając do mojego wpisu - jakiś czas temu zainteresowały mnie  kryminalne oraz książki o tej tematyce. Chciałabym się podzielić tutaj moimi ulubionymi tytułami i zachęcić Was do podsyłania godnych uwagi tytułów, ponieważ cały czas ich poszukuję. Podkasty mają to do siebie, że mimo ciekawej historii i formy opowieści mogą zrazić do siebie od pierwszego odcinka. Głównie za sprawą wady wymowy autora, dziwnej maniery w głosie, samym głosem lub zbytnią chęcią wyrażania własnej opinii w momencie, gdy słuchacz nastawiony jest na odbiór faktów.

Zaczynam :relaxed:

PODKASY:

1. Olga Herring: True Crime & Mystery (chyba mój ulubiony)
2. Opowiem Ci Historię - Kamil Barnowski (nie tylko podkasty kryminalne)
3. Piąte: Nie Zabijaj - Justyna Mazur (sporo własnych opinii)
4. Polska Na Faktach - Historie (nie tylko) Kryminalne
5. Zagadki Kryminalne - Karolina Anna

KSIĄŻKI:

1. Trupia Farma - Jon Jefferson
2. Co mówią kości. Ukryte tajemnice zbrodni - Sue Black (ogólnie cała seria, również Co mówią zwłoki)
3. Polskie Morderczynie - Katarzyna Bonda
4. Jak i dlaczego żony zabijają - Krzysztof Bizzaroff, Andrzej Gawliński (do przeczytania również Jak i dlaczego mężowie zabijają)
5. Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X - Iza Michalewicz

Kompan0piorunów

@Mrozna Jeśli chodzi o książki, to absolutnym klasykiem jest "Stulecie detektywów" J. Thorwalda i bardzo ją polecam. Moja ulubiona książka z tematyki kryminalistycznej, trochę długa, ale na pewno nie nużąca (można też wysłuchać w formie audiobooka).

Pokaż więcej komentarzy (26)