Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

koccurDebiutant

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 8 komentarzy
  • 0 obserwujących

Lider

w Rodzicielstwo

42piorunów

Proste rzeczy są jednak najlepsze... W domu leci sobie szum wodospadu i od razu towarzystwo jakby "grzeczniejsze" i mniej awanturujące się. Wynajdując takie sztuczki na wyciszenie starszaka czuję się, jakbym odkrywała koło na nowo.

Jeśli ktoś potrzebuje chwili relaksu, albo chce wypróbować na swoich domownikach - nagranie poniżej

https://www.youtube.com/watch?v=h-OZ8WuFVbU

Drugie skuteczne to grające fontanny, jeśli ktoś jest zainteresowany, mogę podrzucić. Albo leśny strumyk i ptaszki.
Trzeba zmieniać od czasu do czasu, żeby się nie nudziło.

#autyzm #dzieci #rodzicielstwo #muzykarelaksacyjna

Gruba ryba4piorunów

@moll Nie polecam stosować ciągle. Maluch się do tego przyzwyczaja i nie zaśnie inaczej jak z dźwiękiem szumu, wiem z autopsji. Są do kupienia szumisie i wydry które wydają właśnie takie dźwięki.

https://allegro.pl/oferta/fisher-price-przytulanka-wydra-szumiacy-uspokajacz-dla-maluszka-15972214498

allegro.plAllegro
Lider0piorunów

@Trismagist ale to jest do dźwiękowego dobodźcowania autystyka, a nie do usypiania dzieciarni albo otumaniania przez całe dnie...

GURU1piorunów

@moll Dobra robota.

Zaraz całe towarzystwo pójdzie na drzemkę. 😊

Lider0piorunów

@Mr.Mars poobiednia drzemka brzmi dobrze 😛

Pokaż więcej komentarzy (25)

Inspirator

w Hydepark

7piorunów

Jutro prezentacja Svelte 5.
Ma być magicznie.
Nie mogę się doczekać. :))
https://svelte.dev/blog/runes

Debiutant0piorunów

jak usłyszałem o qwik to myślałem że to żart 🙃

Gruba ryba0piorunów

Zawołajcie jak już ktoś zacznie tego używać i pojawią się jakieś oferty pracy.

Może dożyję.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Dyskusje

3piorunów

#bekazcovidian #codziennycovidianin #eksperymentymedyczne #covid1984

Osobistość2piorunów

Ta statystyka jest niekompletna. Mimo, że sama jestem nieszczepiona z powodów braku zaufania do szczepionki robionej na szybko, to jednak wypadałoby połączyć to z danymi o wieku, ilości szczepień w społeczeństwie, itd.

Takim wykresem jak wyżej to można udowodnić wszystko

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Filmy

5piorunów

Wielki sen

filmowa ekranizacja z 1946 jednej z najgłośniejszych powieści Raymonda Chandlera. Film uważany jest za klasyk kina detektywistycznego, noir.

Dostępne na CDA

Debiutant1piorunów

Ostatnio przeczytałem żegnaj laleczko i muszę przyznać, że nie mogę się doczekać aż znajdę czas na kolejne jego hity 🙃

Fenomen

w hejtoczyta

10piorunów

353 + 1 = 354

Tytuł: Czarty, biesy, zjawy. Opowieści z pańskiego stołu

Autor: Jakub Bobrowski, Mateusz Wrona

Kategoria: inne

Wydawnictwo: Bosz

ISBN: 9788375763966

Liczba stron: 150

Ocena: 5/10

Niewiele mogę napisać o tej książce. Takie polskie opowieści niesamowite ze słowiańskimi wierzeniami w rolach głównych. Książka ma formę opowieści uczestników staropolskiej uczty. Słuchało się tego lekko ale nie można powiedzieć żeby to była obowiązkowa lektura dla kogokolwiek.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/

#bookmeter

Debiutant0piorunów

Mi się czytało na tyle super, ze od razu wleciała inna książka od tych autorów :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Podróże

47piorunów

W El Chalten panowała późna jesień. Jeszcze nie spadł śnieg, ale poranne przymrozki nie były niczym zaskakującym. Jednak jak to mówią - nie ma złej pogody, tylko są źle ubrani turyści. Zazwyczaj nie mam sobie nic do zarzucenia w tej kwestii - zawsze biorę na przechadzkę w góry kilka warstw, żeby na pewno nic mnie nie zaskoczyło. Tym razem jednak zostałem ultra zaskoczony. Najpierw jednak trochę kontekstu.

Wspominałem o tym, że sezon w El Chalten dobiegał końca, co widać było po opustoszałych hostelach? Nie inaczej było w przypadku tego, w którym mieszkałem - przez pierwsze 2 dni widziałem tam jedynie jego opiekunkę/recepcjonistkę, choć w jednym z pokoi gościnnych czasem świeciło się światło - najwyraźniej nie byłem sam w tym niemałym jednak kompleksie.

Hostel składał się z budynku głównego, wysokiego na 2 piętra, oraz oddzielonej parterowej części, zakręcającej jak litera L, w której znajdowało się sporo dodatkowych pokoi, duża wspólna kuchnia oraz łazienki. Do tej osobnej części przechodziło się przez podwórze, a więc pod gołym niebem.

Gdy meldowałem się w hostelu 2 dni wcześniej, recepcjonistka oprowadziła mnie po kompleksie i poinstruowała, że w małej kuchni znajdującej się w części głównej (a więc tam gdzie miałem pokój) można zaparzyć tylko herbatę/kawę, a jeśli chciałbym przygotować sobie jedzenie, to powinienem to robić w dużej kuchni w budynku obok. Właściwie to było to nawet lepsze rozwiązanie, bo mała kuchnia faktycznie była bardzo mała, a duża była łączona ze sporą przestrzenią do spożywania posiłków. Może trochę raziła pustka tego miejsca, ale co tam.

No i tak sobie wychodzę trzeciego dnia rano z budynku głównego tylnymi drzwiami wyposażonymi w samozamykacz, w rękach dzierżę jajka, bułki i inne pierdoły na śniadanie. Po wyjściu na podwórze czuję przenikliwy chłód, a z nieba leci na mnie marznący deszcz - ubrany jestem w długie spodnie, japonki i koszulkę, no ale po co bardziej, skoro od jednego budynku do drugiego dzieli mnie jedynie 5 metrów.

Docieram do drzwi, łapię za klamkę i d⁎⁎a - zamknięte. Podchodzę do innych drzwi tego samego budynku - też zamknięte. Co jest do cholery. Wracam pod te tylne drzwi głównego budynku, przez które przeszedłem 30 sekund wcześniej, ale samozamykacz zatrzasnął je na amen (klamkę miały jedynie od wewnątrz). No dobra, luz, wejdę po prostu głównym wejściem.

Truchtam w kierunku fasady budynku, bo jednak ziąb konkretny, a dodatkowo coraz bardziej moknę, w końcu łapię za klamkę i... no do k⁎⁎wy nędzy - zamknięte! A przecież normalnie zawsze te drzwi były otwarte i tak też mi babka mówiła przy meldunku. Znów łapię za klamkę, szarpię, pukam, pukam głośniej - nic. Głucha cisza. No, poza dudniącym w dach zimnym deszczem, który coraz bardziej zaczyna mi się dawać we znaki.

Odkładam żarcie na drewniany stolik nieopodal, wracam pod drzwi i zaczynam się zastanawiać co począć. Może wysłać wiadomość na booking? Nie no, zanim odczytają, to będzie tu ze mnie zimny trup. Znalazłem numer telefonu do obiektu i dzwonię. Cisza. Nikt nie odbiera. Znów pukam - cisza.

Wracam do stolika gdzie zostawiłem żarcie i zaczyna we mnie wzbierać solidny wkurw, co miało swoje plusy, bo trochę mnie to rozgrzało. Podszedłem znów pod drzwi i zacząłem bez ceregieli łomotać w nie pięścią niczym gestapo podczas łapanek. W końcu po drugiej stronie usłyszałem kroki i wkrótce w szparze drzwi ukazała się zaspana twarz dziewczyny będącej drugim gościem hostelu. Przeprosiłem ją za zamieszanie, wytłumaczyłem o co chodzi i dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że skonfundowanie, które rysowało się na jej twarzy nie wynikało jedynie z wczesnej pory dnia, lecz też z tego, że nie operowała biegle angielskim.

Wszedłem do budynku, zostawiłem żarcie na stoliku w kuchni i poszedłem ogrzać dłonie do łazienki. Przebrałem mokrą koszulkę, wróciłem do kuchni, a tam stała zarówno dziewczyna, która mi otworzyła, jak i recepcjonistka. Ta druga zaczęła mnie wylewnie przepraszać - po hiszpańsku, więc głównie odczytywałem jej intencje, a nie słowa. W końcu wytłumaczyła, że ze względu na koniec sezonu i to, że w drugim budynku już nikt nie mieszka, zamknęli tamtą kuchnię. No za⁎⁎⁎⁎ście, że mi o tym wcześniej powiedzieli 😆 Gdy spytałem, czemu drzwi główne były zamknięte, odpowiedziała że zamykają je na noc i nie zdążyła ich jeszcze otworzyć 😆Trochę dziwne, bo zdarzyło mi się wracać z baru przed 1 w nocy i były otwarte, ale nie drążyłem tematu. Choć chyba jednak drążyłem, bo nie chciałem zostać pod zamkniętymi drzwiami na kilka godzin w któryś z kolejnych dni.

Tyle z historii bycia zaskoczonym przez pogodę. A jak przebiegała reszta dnia? Mój ziomek, z którym się wspinałem dzień wcześniej musiał popracować (łączył podróżowanie z programowaniem), tak więc miałem trochę czasu dla siebie. Patrząc na godziny wykonania zdjęć z tego dnia, było raczej leniwie (przypominam, że opisuję wyprawę sprzed roku, więc nie wszystko dokładnie pamiętam). W drugiej części dnia wybrałem się na krótką przechadzkę na Mirador de los Condores - punkt widokowy oddalony o jakieś 45 minut marszu, z którego widać było miasteczko, a przy dobrej pogodzie w tle powinien majaczyć Fitz Roy (no ale pogoda póki co nie rozpieszczała).

Wybrałem się na ten punkt widokowy z piwkiem w plecaku, bo czemu nie, (zwłaszcza, że pustą butelkę i kapsel zawsze zabieram ze sobą). Przez bliskość tego miejsca względem miasteczka kręciło się tam trochę ludzi, ale w niczym to nie przeszkadzało. Spędziłem tam łącznie z 2-3 godziny, bo i po co miałem się gdziekolwiek spieszyć. Zostało mi to nawet wynagrodzone, bo tuż przed zachodem słońca na niebie zagościła w końcu odrobina błękitu, a w oddali widać było jakiś majestatyczny szczyt spowity częściowo w chmurach. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to właśnie Fitz Roy. No ok, podejrzewałem, że to może być on, ale pewności nie miałem. Postanowiłem to sprawdzić - ale nie w internecie, tylko ponownie wybierając się na punkt widokowy Laguna de los Tres następnego dnia - i to na wschód słońca. Ale o tym w kolejnym wpisie.

#polacorojo #podroze #patagonia #argentyna

GURU1piorunów

Klimat jak z jakiejś gry post apo albo opowiadania. :smiley: Dziewczyna ładna chociaż?

Osobistość1piorunów

@Opornik hmmm, nie wiem co miałaby zmienić uroda dziewczyny w tej sytuacji 🤷 Powiem tak - była przede wszystkim miła i później sobie czasem pogadaliśmy przy śniadaniu

Debiutant4piorunów

Dzięki że piszesz, fajnie się to czyta :).
Czy masz jakiegoś bloga, żebym mógł przeczytać chronologicznie od początku, czy wpisy tylko na hejto?

Osobistość4piorunów

@koccur tylko hejto. Polecam wejść w profil, bo nie wszystkie wpisy się poprawnie otagowały. Właściwie to poza pierwszym gównowpisem reszta jest z podróży.

Może kiedyś założę bloga, żeby mi te historie nie zginęły gdyby hejto spadło z rowerka (oby nie).

Aaaa, no i dziękuję za bardzo miłe słowa!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Debiutant

w Dyskusje

18piorunów

Dobar dan, z tej strony Jestem Wolny - dokładnie dziś minął rok, odkąd żyję w Chorwacji. Również od roku prowadzę kanał na YT właśnie wokół tego kraju. Jeśli jesteście chętni, moją radosną twórczość możecie zobaczyć tutaj - https://www.youtube.com/@JestemWolny_/videos - a jeśli się Wam spodoba, zachęcam też do subskrybcji :smiley:

W ten sposób inauguruję też tag - brakuje mi miejsca, w którym oprócz moich social mediów będę dzielił się z kimś moimi chorwackimi przemyśleniami lub też służył pomocą dla kogoś, kto się tutaj wybiera czy na wakacje, czy celem też przeprowadzki. Chętnie odpowiem na Wasze pytania, możecie śmiało pytać o co chcecie, postaram się na wszystkie odpowiedzieć :smiley:

Z kolei na moim kanale YT znajdziecie różnego typu content - zaczęło się od typowego vlogowania, ale są też tam filmy informacyjne o Chorwacji, życiu tutaj, formalnościach, również poradniki co do miejsc, gdzie warto się wybrać. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie tu coś dla siebie. A ja raz jeszcze zachęcam do kontaktu.

Więcej o mnie, żeby też zadbać o jakiś background - mam 35 lat, mieszkam w Splicie, przyjechałem tu własnym autem. Początkowo "na pięć tygodni" typowego workation, ale tak się wszystko poukładało, że później przedłużyłem pobyt, a na końcu zostałem 😉 Pracuję w 100% zdalnie, więc swoją pracę przywiozłem po prostu ze sobą :grinning: A na koniec zostawiam też zdjęcie z wyspy Hvar, gdzie spędziłem także tydzień workation 😉

#turystyka #podroze #fotografia #chorwacja

Debiutant2piorunów

Mam pytanko, jak z pogoda z zimę (bardziej chodzi mi o ilość słońca niż temperature).
Ogólnie zastanawiamy się z swoją połówka, żeby wyjechać na pół roku do Hiszpanii,żeby nie mieć za oknem polskiej palety kolorów, ale może i Chorwacja byłaby ciekawa opcja.
(jeszcze nie obejrzałem. żadnego odcinku, więc wybacz jak to jest pierwszą informacja na twoim kanale ;p)

Debiutant1piorunów

@koccur Słuchaj, ze słonecznymi dniami to jest trochę loteria. Na pewno jest ich więcej, niż w Polsce, co dziwnym akurat nie jest. Ale też potrafi być tak, że przez trzy tygodnie nie świeci w ogóle słońce, ale za to wciąż jest sympatycznie i ciepło. Na przykład 2. dzień świąt B.N. spędziłem na plaży tylko w bluzie jeansowej, bo było jakieś 16 stopni bez wiatru 😉 Tu jest bardziej wieczna jesień, a prawdziwej zimy w tym roku było może z 2 tygodnie. Ale za to potrafią wiać bardzo silne i zmieniające pogodę wiatry: bura i jugo. Bura mnie kiedyś prawie zabiła w górach, więc to nie przelewki.

Tytan1piorunów

I cyk do obserwowanych :grinning: jugolskie klimaty mają coś w sobie

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Książki

10piorunów

241 + 1 = 242

Tytuł: Piętno

Autor: Przemysław Piotrowski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

ISBN: 9788381432979

Liczba stron: 461

Ocena: 6/10

To moje pierwsze zetknięcie z twórczością tego Pana. Akcja rozgrywa się w Zielonej Górze, gdzie doszło do brutalnych morderstw. Tak się akurat składa, że główny podejrzany jest uderzająco podobny do komisarza z warszawskiej policji Igora Brudnego. Tym bardziej, że najprawdopodobniej mordercę i komisarza łączą węzły krwi i są bliźniakami. Policjant musi zatem odkryć i rozliczyć się ze swoją przeszłością.

Pozycja może nasuwać skojarzenia z książkami autorstwa Chrisa Cartera, co jak dla mnie jest jak najbardziej zaletą. Akcja toczy się wartko i jest pozbawiona przestojów - na dodatek poruszone są tu ciężkie tematy pedofilii i znęcania się nad dziećmi, co tylko potęguje mroczny klimat wyzierający ze stron utworu literackiego. Miłośnikom gatunku powinien się on więc raczej spodobać.

No właśnie raczej. Bo niestety jest tu kilka wad, które mi doskwierały. Pierwsza to irytujące uprzedzanie faktów typu "nie wiedział, że za godzinę nastąpi coś tam coś tam". W sensie po co taki zabieg, zwłaszcza gdy wielki krokami zbliża się finał opowieści? O właśnie, apropo końcówki - ta niestety nie jest pozbawiona absurdów i głupotek fabularnych. Zatem sumarycznie _Piętno_ to po prostu przyzwoite czytadło i nic więcej.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Debiutant0piorunów

Ostatnio została mi polecona przez znajomego który był mega zachwycony. I po przeczytaniu mam dosyć podobną opinię. Łatwo i przyjemnie się czyta ale chyba tylko tyle nic poruszającego.