Hejto.plDodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

krzysiek34011Gwiazdor

Dołączył/a:

  • 80 wpisów
  • 217 komentarzy
  • 0 obserwujących

Lider

w Książki

11piorunów

Dzień dobry,
Dziś przychodzę do Was z promocją urodzinową Wydawnictwa Poznańskiego i ich księgarni: Wydaje nam się.

Promocja _"Domowe Targi Książki"_ obowiązuje od 01.07.2026 do 05.07.2026 zarówno online pod LINKiem jak i stacjonarnie w księgarni na ulicy Fredry 8A w Poznaniu. Promocją objęte są wszystkie Książki i Ebooki.

Oprócz tej promocji znajdziecie również ksiązki z katalogu wyprzedażowego, których ceny zaczynają się od 7,50zł - LINK

Powodzenia w trzymaniu się swoich postanowień zakupowych ;)
#promocjeksiazkowe #czytajzwujkiem #ksiazki

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Herbata

36piorunów

Nie pytajcie się po co mi kolejny czajniczek, cieszcie się razem ze mną że go znalazłem :grinning: od dawna chciałem taki mały żeliwny, w sumie jeszcze jest za duży ale już nie mogłem się powstrzymać :grinning: parzy się w nim super!! :grinning:

Twórca1piorunów

@Endrevoir też kiedyś w jakimś halfprice albo tkmaxx widzieliśmy taki i byliśmy nim zauroczeni dopóki nie zobaczyliśmy ceny jak za normalny 😆

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

Jak jeszcze lubiłem "dwa akordy, darcie mordy" to namiętnie słuchałem dwóch pierwszych płyt Deicide, a mój dzień zaczynał się od zamknięcia za sobą drzwi mieszkania zsynchronizowane z zamknięciem drzwi w pierwszych sekundach...

Utwór: Lunatic of God's Creation

Płyta: Deicide

Wykonawca: Deicide

https://www.youtube.com/watch?v=dcfsAlHH78U

#kacikmelomana #metal #deathmetal

Gruba ryba1piorunów

@wonsz panie, bo to trzeba mieszać, wtedy nie męczy: jazz, deathmetal, ambient, muzyka klasyczna, grindcore; najlepiej na jednej playliście xd Polecam!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Sport

49piorunów

Żarty się skończyły, teraz to Garmin będzie mi przypominał, jak się opierdalam w spacerkach i bieganiu xD
#garmin #lecimyniespimy #spacerek

Twórca0piorunów

@WujekAlien to ile teraz musisz zrobić kroków, aby zakup się zwrócił? :-)

Jak masz taki fajny zegarek to pewnie wolniej czas odmierza i masz więcej czasu dla siebie :-)

Pokaż więcej komentarzy (37)

Fenomen

w Piwo rzemieślnicze

10piorunów

Pan Lidl znów kusi.

#piwo #piwokraftowe #craftbeer #pijzhejto #lidl

Fanatyk0piorunów

A skąd ten kupon? W apce?

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

27piorunów

721 + 1 = 722

Tytuł: 1985

Autor: Anthony Burgess

Kategoria: powieść

Wydawnictwo: Vis-à-vis Etiuda

Format: papierowa

Liczba stron: 295

Ocena: 7/10

Książka składa się z dwóch części. Zacznijmy od drugiej, będącej opowieścią o Zuklandii, dawnej Wielkiej Brytanii. Zuklandia jest państwem upadłym, stanowiącym przedziwną dystopię, sterroryzowanej przez związki zawodowe i antyspołeczne gangi nastolatków, a także Arabów, wykupujących lub przejmujących brytyjski majątek. Tym pierwszym przeciwstawia się Bevin Jones. Pracował wcześniej jako nauczyciel historii, ale nie chcąc podporządkować się zmianom w podstawie programowej (której wymagania regularnie obniżano, by dostosować się do nizin społecznych) przeniósł się do fabryki produkującej słodycze. Po raz kolejny Jones się buntuje, kiedy przez strajkujących strażaków w pożarze ginęła jego żona. Sprowadza na siebie kłopoty, gdy decyduje się publicznie domagać prawa do pracy, gdy reszta woli czekać z założonymi rękami, aż władza ugnie się pod jej kolejnymi żądaniami.

Pierwsza część książki stanowi zaś serię esejów i wywiadów Burgessa z samym sobą na temat "Roku 1984" Orwella. Najciekawszy spośród wszystkich tekstów jest z pewnością wywiad zatytułowany "1948: wywiad ze starszym Panem", w której Burgess pokazuje, że "Rok 1984" Orwella to przede wszystkim czarna komedia, w której punktuje niską jakość życia Brytyjczyków w okolicach 1948 roku.

Książkę czyta się dobrze, historia (ze względu na bardzo dużo podobieństw do świata rzeczywistego) jest niepokojąca. U Burgessa dzieciaki są bezmyślną masą gapiącą się w telewizor, w której BBC emituje bardzo niskiej jakości kreskówki. My dziś mamy TikTok. O populizmie, rządach bojących się podejmowania jakiejkolwiek decyzji na rzecz Państwa (chwilowym koszem roszczeniowych grup społecznych), bardzo niskiej jakości edukacji nie będę się rozpisywać, bo to wszystko mamy codziennie w serwisach informacyjnych.

Cóż, kto by się spodziewał, że w Wielkiej Brytanii rok 1984 upłynie pod znakiem Margaret Thatcher, która nie patyczkowała się ze związkami zawodowymi oraz wspierała Reagana w walce z totalitarnym ZSRR.

Na koniec parę słów o tłumaczach i wydawnictwie. Eseje o "Roku 1984" przetłumaczył Zbigniew Batko, opowiadanie Robert Stiller. Ten drugi dołączył do powieści "przypisy" (właściwie mini-encyklopedię), w której w swoim charakterystycznym stylu ocenia błędy innych, czyjeś dzieła itd. Nie wiem po cholerę komu negatywna opinia Stillera o twórczości Agathy Christe czy krytyka... rozwiązań językowych Burgessa w jego własnym dziele. Krakowska Vis-à-vis Etiuda jest naprawdę ślepa w zachwytach nad Stillerem, wydając wszystkie jego druki. W ogóle śmieszna sprawa. Stiller uchodził za pedanta, który potrafił opluć w felietonach różnych korektorów, którzy nie znają się na swojej pracy. Tymczasem moje wydanie "Roku 1985" zawiera sporo literówek. A czytałem jedno z późniejszych wydań, które ukazało się w 2024 roku.

Prywatny licznik: 14/50

#bookmeter #ksiazki

Lider1piorunów

@BapitanKomba za każdym razem jak jestem w Dedalusie, to sobie obiecuję, że ją kupię, to chyba teraz mam motywację, żeby to zrobić, dziękuję za polecajkę :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Książki

32piorunów

699 + 1 = 700

Tytuł: Ogrody Księżyca

Autor: Steven Erikson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook/audiobook

ISBN: 9788366712126

Liczba stron: 624

Ocena: 6/10 (niezła)

Rządzone twardą ręką przez bezwzględną cesarzową Laseen Imperium Malazańskie dokonuje ekspansji na kontynencie Genabackis. Ostatnim i najważniejszym podbojem ma być zdobycie najbogatszego miasta-państwa na kontynencie, Darudżystanu. Jednak, gdy w sprawę wmieszają bogowie, czarodzieje oraz obdarzony nadludzkimi mocami Anomander Rake, władca latającej fortecy Odprysk Księżyca, spodziewany triumf Imperium stanie pod znakiem zapytania…

Pierwszy tom Malazanu finalnie okazał się znacznie przystępniejszy, niż przypuszczałam, lecz niestety muszę się zgodzić z głosami krytyki pochodzącymi od osób, które odbiły się od _Ogrodów Księżyca_. Fabuła, zwłaszcza w pierwszych czterech księgach, jest zbyt chaotyczna i nie jest to bynajmniej wynik literackiego geniuszu Eriksona, lecz niedostatków jego warsztatu i pisania powieści bez szczegółowego planu, bowiem ciężko jest mi uwierzyć, że urywanie pewnych wątków i rozwiązywanie innych za pomocą deus ex machina było w 100% zamierzone. A jeśli było… Moim zdaniem, uniwersum, pomysł na fabułę i kreacja bohaterów na tyle bronią się same, że nie trzeba (nieudanie) bawić się w drugiego Davida Lyncha. Z tego względu, moja ocena to tylko "niezła", gdyby historia była poprowadzona w bardziej klarowny sposób, pewnie dałabym 8/10.

Bohaterowie i świat przedstawiony zaciekawiły mnie na tyle, że zamierzam sięgnąć po drugi tom, aczkolwiek obecnie nie jestem w stanie powiedzieć, czy dokończę całą serię, okaże się po _Bramach Domu Umarłych_.

Z powieścią Eriksona zapoznałam się częściowo w formie audio i uważam, że audiobook jest bardzo dobrze zrobiony, jednak radziłabym pierwsze cztery księgi, stanowiące wstęp do finału w Darudżystanie, przeczytać, a nie przesłuchać.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

GURU3piorunów

@Vampiress w drugiej części łatwiej nie będzie xd niby druga część a 90%nowych bohaterów

Gwiazdor2piorunów

ja to dwa razy czytałem i będę musiał trzeci bo zawsze drugi tom odkładałem na później :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

182piorunów

i pyk

ten numer to nie kłopoty

schudłem 30kg w rok nie będąc ani sekundy na siłowni

dużo chodzę i robię pompki ( no i wiadomo deficyt i twarożenie)

czuje się lekko i dobrze

no nic, koniec tej masturbacji, czas nakurwiać dali

#raportzchwilibiezacej

Pokaż więcej komentarzy (60)

Lider

w Książki

6piorunów

Okładki nowego polskiego wydania #harrypotter.

Co Państwo sądzicie, zapraszam do dyskusji :)
#ksiazki #okladki

Autorytet2piorunów

Tragedii nie ma, przynajmniej nie dali obsady filmowej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk3piorunów

@WujekAlien Ja myślę, że trzeba kolegę @Dziwen poprosić, żeby naprawił tak jak naprawił okładki Wiedźmina. 😎

Pokaż więcej komentarzy (23)

GURU

w Herbata

21piorunów

Dzień dobry bardzo! W dzisiejszym odcinku przechodzimy do literki C. A skoro C, to Chiny!

Chiny są tak naprawdę kolebką herbacianą, to tam ponad 2 tysiące lat temu, w okolicy II-III w p.n.e. Na początku liście tej rośliny nie były wykorzystywane jako napój, ale jako lek, były gotowane, często z innymi składnikami. Nazywana była wtedy “tu” czyli dosłownie “gorzkie zioło”. Stopniowo się to zmieniało, aż do czasów dynastii Tang, czyli okolic VII w n.e. Wtedy herbata stała się napojem codziennym, pojawiły się pierwsze herbaciarnie. Mieliśmy wtedy również pierwszego herbacianego mistrza, pana Lu Yu, który napisał pierwszą książkę dotyczącą herbaty, _Chajing - “Księga herbaty”._ Następne wieki przyniosły rozwój kultury herbacianej aż do postaci znanej dziś.

Chiny mają mnóstwo regionów herbacianych, z których najważniejszy jest Yunnan, czyli miejsce gdzie najprawdopodobniej po raz pierwszy spróbowano przygotować liście herbaciane. Dziś jest to stolica i tradycyjnie JEDYNY NA ŚWIECIE region w którym produkuje się herbaty pu-erh. Poza pu-erhem produkuje się również sporo czarnej herbaty i sporadycznie zieloną/białą.

Kolejnym ważnym regionem jest Fujian, czyli region z najważniejszymi w Chinach miejscem dla oolongów - góry Wuyi w których produkuje się słynne m.in. Da Hong Pao oraz miejscowość Anxi czyli ojczyzna Tie Guan Yin. Ale Fujian to nie tylko oolongi, ale również bardzo dobre białe herbaty jak Bai Mu Dan czy jedna z najsłynniejszych czarnych herbat - Lapsang Souchong.

Nie mógłbym nie wspomnieć o prowincji Zhejiang w której produkuje się jedną z najsłynniejszych herbat zielonych - Long Jing.

Mógłbym tak jeszcze długo, bo Chiny są ogromne i mają w sobie wiele zakamarków herbacianych, więc tutaj przestanę tą wyliczankę 😉 Wspomnijmy sobie więc o znaczeniu herbaty w historii Chin. A ta jest ogromna! W Chinach herbata nie była tylko napojem, lecz jednym z filarów państwa. Przez ponad tysiąc lat służyła jako waluta, podatek i towar strategiczny. To nią płacono za konie na granicach imperium, to nią wynagradzano garnizony w Tybecie i Azji Centralnej, to ona wędrowała karawanami jako sprasowane cegły przez góry i pustynie. Dochody z herbaty zasilały skarb wszystkich dynastii począwszy od wspomnianej przeze mnie wcześniej Tang, a kontrola nad jej produkcją była elementem władzy równie ważnym jak kontrola nad solą czy żelazem. Gdy Europa w XVIII wieku uzależniła się od chińskiej herbaty, do Chin zaczęły płynąć ogromne ilości srebra, co na chwilę uczyniło je centrum światowej gospodarki — aż do momentu, gdy konflikty wokół tego handlu doprowadziły do wojen opiumowych i dramatycznego otwarcia kraju na świat. W tym sensie historia herbaty jest jednocześnie historią potęgi i kruchości Chin.

A jak jest dzisiaj w Chinach? Herbatę pije się codziennie, tak naprawdę wszędzie i zawsze. Do posiłków, w pracy, podróży, samemu i z przyjaciółmi. Nie ma co się dziwić, to ich dziedzictwo. To w końcu chińczycy wymyślili podział herbat na 6 kolorów, styl parzenia Gongfu Cha również jest ich!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

595 + 1 = 596

Tytuł: Pachinko

Autor: Min Jin Lee

Tłumaczenie: Urszula Gardner

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 9/10

#bookmeter

*

> „_To nic”, powtarzał. „To nic”. Bez względu na to, czy Chiny skapitulują, czy zwyciężą, trzeba było pielić ogródek, pleść sznurkowe sandały i pilnować nielicznych kur przed złodziejami._

Doskonale pamiętam te emocje, które towarzyszyły mi przy lekturze książki _Na wschód od Edenu_ autorstwa pana Johna Steinbecka. Doskonale pamiętam też to zaskoczenie, które pojawiło się zaraz po przewróceniu jej ostatniej strony. Było to silne zaskoczenie samym sobą, bo „ja przecież nie lubię tego typu książek” – tak sobie wówczas pomyślałem. To prawda, byłem wtedy rozmiłowany przeżywaniem przygód w światach fantasy albo innych horrorów i całkiem poważnie zastanawiałem się, czy pisarzem, którego cenię najbardziej jest pan Stephen King czy może jednak pan Andrzej Pilipiuk. _Na wschód od Edenu_, ta saga dotycząca losów rodzin Hamiltonów i Trasków autorstwa pana Steinbecka okazała się przełomową książką w moim życiu. Pan Steinbeck nie tylko pokazał mi czym może być literatura, ale też zachęcił do poszukiwań i wyjścia poza to co znane i bezpieczne. Za _Na wschód od Edenu_ zabrałem się wówczas przez przypadek – tak książka była w tamtym czasie popularna wśród czytelników na Wykopie.

Pewną ironią jest to, że druga w moim życiu saga, którą też przeczytałem z zapartym tchem, również trafiła w moje ręce przez przypadek. _Pachinko_ bowiem wylosowała się jako kolejna pozycja, którą będziemy omawiać na spotkaniu Klubu z Kawą nad Książką w Kielcach. Tak, _Pachinko_, opowieść o koreańskiej rodzinie żyjącej w Japonii, a więc opowieść wywodząca się z całkowicie innego kręgu kulturowego pochłonęła mnie tak samo jak amerykańska (a więc kulturowo mi bliższa) opowieść pana Steinbecka. Tym razem nie byłem już zaskoczony tym, że saga rodzinna tak mocno mnie zafascynowała. Tym razem byłem zaskoczony tym, jak opowieści z dwóch tak odległych części świata mogą być do siebie podobne. Przynajmniej jeśli chodzi o to, jak odbierałem bohaterów i ich motywacje.

Akcja _Pachinko_ rozgrywa się przez niemal cały XX wiek, bo zaczyna się w roku 1910, a kończy w 1989. Korea, a więc kraj, z którego wywodzą się bohaterowie, na początku opowieści jest pod japońską okupacją (co sprawia, że wielu Koreańczyków emigruje do Japonii, choć niekoniecznie są tam mile widziani – tak na poziomie administracyjnym, jak i społecznym). Później przychodzi jedna i druga wojna, Korea się dzieli, a jeszcze przed tym podziałem na sprzymierzoną z Niemcami Japonię Amerykanie zrzucają bomby atomowe. I to wszystko, ta cała wielka historia XX wieku w tej książce jest obecna, tylko ona jest obecna tak, jak wojna jest obecna w książkach pana Wiesława Myśliwskiego – jest gdzieś w tle. Wpływa to wszystko co prawda na życie bohaterów (bo jak by i mogło nie wpływać, kiedy zmienia się świat, w którym przyszło im żyć), ale cały nacisk opowieści położony jest na wydarzenia w życiu ludzi, a nie wydarzenia w życiu świata. I mnie taki sposób opowiadania o historii świata bardzo odpowiada.

Bo siłą tej książki są ludzie, których ona opisuje. Siłą tej książki są siły i słabości bohaterów, którymi przychodzi mierzyć się z codziennością. Siłą tej książki są ich marzenia, które udaje albo nie udaje się im spełniać, siłą tej książki są ich problemy i trudności, które ich spotykają, nieraz na własne ich życzenie. _Pachiko_ to opowieść o tym, co jest ważne, ale ważne w życiu pojedynczego człowieka i myślę, że poznając bohaterów można znaleźć wiele analogii do sytuacji i wyborów w jakich sam czytelnik, albo ktoś z jego najbliższego otoczenia się znalazł. To z tego chyba powodu tak bardzo pochłonęły mnie losu Sonji, jej synów Noy i Mozasu, jej męża Isacka i szwagra Yosufa. To z tego powodu razem z nimi przeżywałem ich zwycięstwa i porażki, to z tego powodu cieszyłem się z ich sukcesów i współczułem w upadkach.

Lektura zostawiła mnie z kilkoma przemyśleniami, spośród których najważniejszym jest chyba to, o czym pisałem już wcześniej: że nieważne z której części świata pochodziłaby opowieść, jeśli tylko skupi się na podstawowych ludzkich potrzebach, to będzie ona bardzo podobna do innych. Bo – wychodzi na to – potrzeby mamy bardzo zbliżone. Różnice mogą zachodzić w sposobie tych potrzeb zaspokajania i chyba właśnie to nazywa się kulturą (kiedy mówimy o przyjętych w regionie sposobach zaspokajania) albo moralnością (kiedy mówimy o tym w jaki sposób różne jednostki, nawet w obrębie tej samej kultury, mogą swoje potrzeby zaspokajać).

Gwiazdor0piorunów

serial też dobry

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Kawa

5piorunów

Promka dla kawoszy - w Kawepale jest promocja 2+1 gratis - tylko do jutra (31.03)

LINK do promocji

Wybór nie jest może ogromny, ale są tu kawki, których raczej nie zobaczycie w innych palarniach.

#kawa #promocje

Autorytet1piorunów

@WujekAlien

GRA TIS

KA W EP ALE

Sorry, po prostu nie mogę jak widzę te litery XD

Gruba ryba2piorunów

Nie mogiem! W zeszłym tygodniu weszło 1,5 kg od Coffe and Sons! ¯\\_(ツ)_/¯

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

9piorunów

#seriale #hbomax #muzyka

"To miasto"

W Birmingham w 1981 r. grupa młodych walczy o własną drogę, a każdy potrzebuje drugiej szansy, jaką daje muzyka. Zasadniczo opis tego serialu z Filmwebu oddaje jego sens. W tle IRA, społeczny brytyjski dół wczesnych lat 80., dorastanie i zderzenie z rzeczywistością. Serial jest wręcz skrojony pode mnie - w soundtracku głównie muzyka ska i reggae, trochę klimatów subkulturowych, są rudeboye, skinheadzi, wczesny ruch casual (pojawia się ekipa chuliganów z Zulu Army), szarzyzna Birmingham i Coventry. Trochę tu klimatu rodem z filmów typu "kitchen-sink drama", trochę sensacji, klimatów rodzinnych, walki z własnymi demonami. Momentami miałem wrażenie, że wątków jest zbyt dużo i wszystko trochę się miesza, ale w ogólnym rozrachunku serial godny polecenia.

Lider0piorunów

@WatluszPierwszy ciekawe czy będzie depeche mode i the cure w soundtracku

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Księżycowy spacer

16piorunów

320 868,06 - 12,30 = 320 855,76

Ojoj, dawno mnie nie było na tagu.

A bo i dawno nie łaziłem.

Brak czasu, RSV, leniwe dupsko i tyle. Same obiektywne powody.

No ale wróciłem. Dziś, poza lataniem wkolo bloku, standardowe kółeczko 8,2km 30kg #rucking. Stwierdziłem, że znów zrobię życiówke, na modłę poprzedniej

https://www.hejto.pl/wpis/330-180-89-8-35-330-172-54-z-czego-na-sledzonym-treningu-ok-8-14km-a-bo-zapomnia

I znów rekord. Niewiele pobity, możliwe, że to przypadek, ale dziś nie umierałem po powrocie. Cała koszulka mokra jakbym wpadł do jeziora, bąble na stopach aż czuję jak pulsują, mięśnie międzyżebrowe czuję wyraźnie, ale nie jest źle.

Niepokoi mnie, że jebało ode mnie żywym amoniakiem. Ale liczę że to jakieś odwodnienie, a może nerki/wątroba/cukrzyca? Będziem jeździć, obserwować.

#ksiezycowyspacer

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

Gwiazdor1piorunów

i tak trzymaj :smiley: