vredoGURU
275piorunówSmutny to dzień dla mnie, dokładnie trzynaście lat temu powiesił się mój brat. Najokropniejszy widok jaki widziałem.
I dziewięć lat jak umarł drugi 😒
Przepraszam, musiałem się wyrzygnąć
Dołączył/a:
vredoGURU
275piorunówSmutny to dzień dla mnie, dokładnie trzynaście lat temu powiesił się mój brat. Najokropniejszy widok jaki widziałem.
I dziewięć lat jak umarł drugi 😒
Przepraszam, musiałem się wyrzygnąć
LeniwaPandaAutorytet
14piorunówWItam wszystkich
Zbieranie zgłoszeń zostało zakończone. Rozpoczynam więc głosowanie.
*
[UWAGA WAŻNE] Głosujemy zostawiając komentarz z najlepszymi czterema według nas propozycjami muzycznymi z dostępnych zgłoszeń (lista poniżej)*
Głosowanie jest otwarte dla wszystkich. Jednak w przypadku osób które nie dodały swojej propozycje waga głosu jest warta połowę (w przypadku dużej liczby takich głosów waga stanowi 1/3)*
Nie można głosować na własną propozycję*
Głosowanie trwa do niedzieli do północy*
*
[Tetsuya Kawauchi, Haruyoshi Tomita - Boss Theme](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawcy-tetsuya-kawauchi-haruyoshi-tomita-utwor-boss-theme-gra-the-house-of-th) z gry The House Of The Dead 2 /* @korfos
[Frank Klepacki - Hell March](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-muzyka-muzykazgier-suseuspamuje-frank-klepacki-hell-march-command-) z gry Command & Conquer: Red Alert /* @suseu
[Low Roar - Don't Be So Serious](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawca-low-roar-utwor-dont-be-so-serious-gra-death-stranding-w-tej-grze-muzyc) z gry Death Stranding /* @mnchk676
[Pierre Estève - Black Moon](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawca-album-tytul-piosenki-gra-mam-3-albumy-ktore-leca-w-kolo-jak-ambient-mo) z gry Black Moon Chronicles /* @Bjordhallen
[Resina - Into the Light](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawca-resina-utwor-into-the-light-gra-vampire-the-masquerade-shadows-of-new-) z gry Vampire: The Masquerade - Shadows of New York /* @2138
[Bill Brown - Action](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawca-bill-brown-utwor-action-gra-return-to-castle-wolfenstein-kacikmelomana) z gry Return to Castle Wolfenstein /* @winiucho
[Skrillex / Damian "Jr Gong" Marley - Make It Bun Dem](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawca-skrillex-damian-quot-jr-gong-quot-marley-utwor-make-it-bun-dem-gra-far) z gry Far Cry 3 /* @ErwinoRommelo
[Tecmo - Ninja Gaiden III Ending Theme](https://www.hejto.pl/wpis/utwor-ninja-gaiden-iii-ending-theme-gra-ninja-gaiden-iii-the-ancient-ship-of-doo) z gry Ninja Gaiden III: The Ancient Ship of Doom (NES) /* @scorp
[Patrik Jarlestam -Meadows](https://www.hejto.pl/wpis/muzyka-kacikmelomana-ambient-valheim-z-mojej-strony-propozycja-z-valheima-motyw-) z gry Valheim /* @pszemek
[Jung Jun Hyuck - Enter the East](https://www.hejto.pl/wpis/dzwiek-czystej-nostalgii-won-zajente-utwor-enter-the-east-wykonawca-jung-jun-hyu) z gry Metin 2 /* @Trypsyna
[Kai Rosenkranz - Mine Valley](https://www.hejto.pl/wpis/raczej-nie-biore-udzialu-w-zabawie-ale-tutaj-na-mysl-od-razu-przyszedl-mi-utwor-) z gry Gothic /* @ZohanTSW
[Jono Grant / Ben McCullough - The Traveler](https://www.hejto.pl/wpis/utwor-the-traveler-gra-hardspace-shipbreaker-wykonawca-jono-grant-ben-mccullough) z gry Hardspace: Shipbreaker /* @HerrJacuch
[Bear McCreary - The Summit](https://www.hejto.pl/wpis/nie-bijcie-za-wokal-ale-mysle-ze-nie-moglo-zabraknac-https-youtu-be-bc5qv8ph1ta-) z gry God of War /* @rith
[Piotr Musiał - The City Must Survive](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-muzyka-muzykazgier-wiem-ze-to-bardziej-neoklasyka-z-elementami-amb) z gry Frostpunk /* @Zyxx
[Michael McCann - Icarus - Main Theme](https://www.hejto.pl/wpis/utwor-icarus-main-theme-gra-deus-ex-human-revolution-wykonawca-michael-mccann-od) z gry Deus Ex: Human Revolution /* @saradonin_redux
[Stephen Rippy - Tazer](https://www.hejto.pl/wpis/utwor-tazer-album-albo-raczej-gra-age-of-empires-ii-wykonawca-kompozytor-stephen) z gry Age of Empires II /* @LondoMollari
[James Primate - Random Gods](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawca-james-primate-utwor-random-gods-gra-rain-world-utwor-po-glowie-moglo-m) z gry Rain World /* @LeniwaPanda
*
LeniwaPandaAutorytet
8piorunówWitam
Pytanie do stałych uczestników zabawy. Czy chcecie aby edycje były częściej. Zazębiały się. Gdy kończy się zbieranie zgłoszeń i zaczyna głosowanie rozpoczynać następną edycję?
ErwinoRommeloGURU
22piorunówWykonawca : Skrillex / Damian "Jr Gong" Marley
Utwór : Make It Bun Dem
Gra: Far Cry 3
Ehh to byly czasy, swiezo po licbazie tyle czasu bo przecie na wykladach nikt obecnosci nie sprawdza, siana na wakacje niema noto wiadomo 10g zielska i zpiracony Far Cry 3, torpikalny raj! Tak sie skopcilem ze robilem ta misje ( dostajesz miotacz ognia i masz spalic typom plantacje ganji) cos ponad godzine, wyjebalem miotacz ogania bo AKczek lepszy do wyjasniania lamusow, tylko ze jak juz ich wszystkich zabilem to spizgany ja nie pamietal gdzie wy⁎⁎⁎al ten miotacz ognia, a tak dlugo jak nie spaliles kazdego pola to ta nuta leciala zpaetlona XD no i siedze przekrwione oczy, zamkniety w czasoprzestrzeni, bo dev nie podumal ze do jego gry bedzie podchodzic cos z IQ dosc glupiego szympansa.

LeniwaPandaAutorytet
15piorunówWitam wszystkich
Rozpoczynam też głosowanie. Jest jedna mała zmiana, proszę o przeczytanie regulaminu głowsowania.
*
[UWAGA WAŻNE] Głosujemy zostawiając komentarz z najlepszymi czterema według nas propozycjami muzycznymi z dostępnych zgłoszeń (lista poniżej)*
Głosowanie jest otwarte dla wszystkich. Jednak w przypadku osób które nie dodały swojej propozycje waga głosu jest warta połowę (w przypadku dużej liczby takich głosów waga stanowi 1/3)*
Nie można głosować na własną propozycję*
Głosowanie trwa do wtorku do północy*
*
[She Said Destroy - Shapeshifter](https://www.hejto.pl/wpis/wrzucono-juz-najbardziej-znane-i-ikoniczne-kawalki-to-ja-polece-czyms-malo-znany) z albumu Times Like Vines /* @DuckDuckDog
[Ulcerate - Undying as an Apparition](https://www.hejto.pl/wpis/sa-takie-zespoly-ktore-siedzac-w-swojej-bance-nawet-nie-probuja-z-niej-wyjsc-i-t) z albumu Cutting the Throat of God /* @zachlapany_szczypior
[Deicide - Lunatic of God's Creation](https://www.hejto.pl/wpis/jak-jeszcze-lubilem-quot-dwa-akordy-darcie-mordy-quot-to-namietnie-sluchalem-dwo) z albumu Deicide /* @wonsz
[Upiór - "Forefathers' Eve (Part II)](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-metal-deathmetal-utwor-quot-forefathers-eve-part-ii-wykonawca-upio) z albumu Forefathers' Eve (Redemption) /* @cremaster
[Cannibal Corpse coś z albumu Butechred at Birth](https://www.hejto.pl/wpis/moze-jeszcze-zdaze-cannibal-corpse-butechred-at-birth-w-1991-roku-caly-death-met) (proszę sobie wybrać ulubiony utwór bo nie ma kontaktu z* @totengott
[Kanonenfieber - Menschenmühle](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-muzyka-metal-deathmetal-utwor-menschenmuhle-zespol-kanonenfieber-a) z albumu Menschenmühle /* @SpokoZiomek
[Bloodbath - Eaten](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-muzyka-metal-deathmetal-utwor-eaten-wykonawca-bloodbath-album-nigh) z albumu Nightmares Made Flesh /* @scorp
[An Abstract Illusion - Slaves](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-muzyka-metal-deathmetal-wykonawca-an-abstract-illusion-utwor-slave) z albumu Woe /* @Zyxx
[Dethklok - Murmaider](https://www.hejto.pl/wpis/utwor-murmaider-zespol-dethklok-album-the-dethalbum-moze-cos-innego-inaczej-smil) z albumu The Dethalbum* / @Tomekku
[Bolt Thrower - Those Once Loyal](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-deathmetal-nigdy-nie-bylem-jakims-wielkim-fanem-tego-gatunku-choci) z albumu Those Once Loyal /* @skorpion
[In Flames - Morphing into Prima](https://www.hejto.pl/wpis/moja-propozycja-do-zabawy-konkursowej-kacikmelomana-w-kategorii-deathmetal-wykon) z albumu Whoracle /* @mnchk676
[Death - Crystal Mountain](https://www.hejto.pl/wpis/nie-no-easy-jak-death-metal-to-wiadomo-ze-chuck-schuldiner-mozna-sie-klocic-ktor) z albumu Symbolic /* @lukmar
[Children of Bodom - Evertime I Die](https://www.hejto.pl/wpis/moja-propozycja-do-konkursu-kacikmelomana-w-kategorii-deathmetal-wykonawca-child) z albumu Follow the Reaper /* @Yes_Man
[Immolation - A Glorious Epoch](https://www.hejto.pl/wpis/utwor-a-glorious-epoch-album-majesty-and-decay-wykonawca-immolation-rok-2010-dzi) z albumu Majesty and Decay /* @LondoMollari
[Nile - Annihilation of the Wicked](https://www.hejto.pl/wpis/utwor-annihilation-of-the-wicked-album-annihilation-of-the-wicked-wykonawca-nile) z albumu Annihilation of the Wicked /* @saradonin_redux
*
TrypsynaGURU
267piorunówDebiut i Zwycięstwo – Ultramaraton 101 km
Wystartowaliśmy kilka minut po 21:00. Temperatura przyjemna, słońce już zaszło, jeszcze całkiem widno było. Pierwsze kilometry wzdłuż morza, po plaży na przemian z wbieganiem po górkach kępy Redłowskiej i klifów Orłowskich. Po 5 kilometrze czas na pierwszy żel. Generalnie miałam taką zasadę, aby przyjmować coś do jedzenia co 5-6 kilometrów (Miałam ze sobą żele, batoniki, żelki i ciasteczka zbożowe). Pod drzewami już zauważalnie ciemno, czołówka poszła w ruch. Trasa pokręciła nas po Kolibkach. Koło dyszki wsunęłam batonika. Zdobyłam „kolegę” który mi towarzyszył do 54 kilometra. Okazało się, że nie ma żadnego sportowego zegarka z wgranym GPX, zatem leci tak jak znajdzie oznaczenie trasy (odważnie). Zostałam jego nawigatorem. 1 Punkt odżywczy na 13 km. Uzupełnienie softflasków na maksa, wsunęłam 2 kawałki sera, dwa paluszki, banana, kilka chipsów. Spojrzałam na mapę trackerów uczestników i zauważyłam, że chyba jestem pierwszą babą (chyba, bo na początku dosyć świrowały te nadajniki i niektórych pokazywało absurdalnie daleko). Dobra, to trzeba się zbierać. Na punkcie spędziłam nie całe 5 minut. Złapałam jeszcze krówkę na drogę.
Kilometr 14-15 – wykręciłam prawą kostkę. Poczułam charakterystyczne, nie mocne, chrupnięcie w kostce (miałam zza czasów szkolnych 2x skręconą kostkę i znam dobrze ten moment). Przez ułamek sekundy już miałam, a co jak to będzie już DNF? To fajny miałaś ultramaraton. Dwóch Panów (w tym koleżka) od razu mnie złapali z troski, gdyż delikatnie się przewróciłam pod wpływem przekręcenia kostki za co dziękuję. Stwierdziłam, że lecę dalej, „rozbiegam”. No i faktycznie, po 300-400 metrach kulejącego truchtu ból zszedł. Dalej na punktach obserwowałam tą kostkę, czy pod wpływem chwilowego odpoczynku kostka nie zaczyna puchnąć, bądź pod wpływem powrotu do pracy nie odczuwam jakiegoś strukturalnego bólu. Nic takiego nie wystąpiło w trakcie biegu.
Generalnie nie patrzyłam na cały dystans na zasadzie „ile mam jeszcze do zrobienia”. Dzieliłam wszystko na zasadzie „od punktu odżywczego do kolejnego punktu”. Jak wybiegałam z pierwszego punktu, to wiedziałam, że mam teraz do zrobienia 19-20 km do kolejnego i tego się trzymałam. Jeszcze 15 km, jeszcze dyszka, o już mniej niż dyszka, o jeszcze tylko 3, jeszcze 1 to pewnie zaraz będę widziała go w zasięgu wzroku. Czasem w skali całości widziałam pewne „check pointy” typu, przy 25 – o już ¼, przy 33 – już 1/3 – przy 50 – o, już większość za mną. No i tak tak sobie żyłam od punktu do punktu.
Ciemność wszędzie, noc wszędzie. Czołówka chodzi non stop. Nie chcę drenować baterii, więc jak biegnę/maszeruje odpalona jest na mniejszej mocy. W momenci gdy jest zbieg – odpalam na mocniejsze świecenie. Nie chcę mocno drenować baterii (miałam na zmianę, ale chciałam dopiero zmienić na spokojnie na punkcie odżywczym, gdzie nie będę musiała się bujać z oświetleniem rąk). Koleżka trzyma się mnie stale. Biegnie jakieś kilka metrów za mną. Jak przechodzę do marszu, to on również. Generalnie nie przeszkadza mi to, w sumie to nawet się cieszę że nie jestem sama w lesie, jest mi trochę raźniej bo dookoła nie widziałam żadnych biegaczy na horyzoncie. Czasem zamieniamy parę słów, informuję go gdy np. zapowiada się większa górka. Podczas wchodzenia na jedną z nich, koleżka mówi że na tych biegach ultra to faktycznie te kijki by się przydały. Mówię że moje czekają na mnie na przepaku, bo w drugiej połowie będzie dużo chamskich podejść, teraz jest lajcik. Koleżka mówi że nie ma przepaku i z rozmowy wyszło, że to jest jego pierwszy ultramaraton. Spytałam się go, czy nie myślał o tym aby najpierw zrobić coś krótszego typu 50-70 km, na co stwierdził że po prostu ta stówka się do niego od razu uśmiechnęła. Btw, to nie był jakiś młody koleś – na moje oko, około 40 latek. Miał ze sobą również (na szczęście) 1 softlaska, z czego zażartował bo zastanawiał się czy jest sens aby go brał.
Dobiegliśmy na drugi punkt odżywczy na 32-33 km. Zapytałam się wolontariuszy, czy była tu przede mną jakakolwiek inna baba z dystansu 100km. Odpowiedź brzmiała że nie, jestem pierwsza. Fajnie fajnie, czyli trzeba działać sprawnie. Zrobiłam siku w toi toiu, zjadłam zupę pomidorową i wypiłam herbatę zrobioną z granulatu. Chyba coś jeszcze przekąsiłam ale już nie pamiętam. Uzupełniłam płyny w softflaskach, wymieniłam baterię w czołówce. Zabrałam ze sobą dwa żele firmy Ale. Pod koniec mojego pobytu przybiegły 2 babeczki z dystansu 100 km. Wiedziałam, że muszę uciekać. Na punkcie spędziłam około 9 minut.
Odliczanie do kolejnego punktu odżywczego (wraz z przepakiem) – 22 kilometry przede mną. Odcinek między 40 a 50 kilometrem był trochę cięższy dla mnie. Byłam zmęczona, ale pod kątem snu. Podczas marszu, czułam oczy jak do snu, podczas truchtu było trochę lepiej. Ciemność dookoła też nie pomagała. Przyszło mi na myśl czy by już nie spożyć żelu z kofeiną dla pobudzenia, ale stwierdziłam że „przemęcze” się jeszcze te kilka kilometrów do kolejnego punktu, bo w planie było po nim przyjąć go. Sporo również było odcinków ewidentnie mniej uczęszczanych przez ludzi (w końcu już bardziej po okolicznych wiochach biegaliśmy) więc te podłoże też było dla mnie nie zbyt bezpieczne. Ścieżki z dużą ilością liści bądź wysokiej trawie, krzaczkach. Z uwagi na „nieuwagę” wcześniej i incydent kostkowy wolałam trochę przejść te mniej czytelne ścieżki.
Miałam nawet delikatne omamy pod koniec. Nie były to na pewno halucynacje, ale mózg już łatwo przyswajał dosyć niecodzienne rzeczy. Biegnąc sobie lasem, już niebo robiło się coraz jaśniejsze i powoli można było poszczególne kształty wyszczególniać swoim wzrokiem - Zauważyłam jakąś kłodę z 50 metrów przede mną, obok trasy. Na tej kłodzie był jakiś kształt i mój mózg przyjął oraz zaakceptował informację że to jakaś czarnowłosa typiara, nawet widziałam jak ręką ruszyła co mnie "utwierdziło" że to nie są omamy. W momencie jak przebiegałam, okazało się że to były korzenie z innego konaru opierający się o ten konar nr 1. Miałam bekę, że nawet nie przyszło mi na myśl nic racjonalnego typu - hmm mamy 3:00 i to by nie było zwyczajne że jakaś laska w środku lasu w jakiejś dziurze może tu siedzieć. xD
W okolicach 50 kilometra zrobiło się już wystarczająco jasno, że można było już wyłączyć czołówkę. Wybiegliśmy już na otwartą przestrzeń wśród pól. Koleżka chyba robił się już zmęczony, bo odległość między nami się zwiększała. Wybił 50 kilometr – najs półmetek za mną. I wtedy pojawił się on, punkt odżywczy nr 3 wraz z przepakiem.
Klasycznie uzupełnienie softflasków. Kubek kawy (czas zażyć kofeinę i odpalić ogień w d⁎⁎ie, wcześniej nie przyjmowałam w ogóle kofeiny jak i przed biegiem również nic). Kubek napojów. Pierogi ruskie haps, ser w kawałkach, mini pączusie i coś jeszcze, ale już nie pamiętam. Obsługa mówi, że kobieta nr 2 ma jakieś 2 km do punktu. Trza się streszczać. Odpalam przepak, uzupełniam jedzonko, zabieram powebanka wraz z kablem i przejściówką do Garmina i kijki do biegania. Poza tym w przepaku miałam jeszcze: buty na zmianę, spodenki na zmianę, 2 pary skarpet, chusteczki, plastry – wszystko awaryjnie.
Biorę w łape pół drożdżówki i zaczynam etap kolejny, 24 km.
Czuję się mocno nakręcona faktem, że dalej utrzymuję K1. Odpala mi się lekka rywalizacja. Zadebiutować i wygrać? I’m in. Przyjmuję zaraz żel z kofeiną (200mg kofeiny). Po kilometrze już ~murzyn~ pigmentododani piłuje kraty. Po chwili znalazłam „ustronne” miejsce. Dreptam sobie na płaskim i z górki. Na podejściach nie forsuje się, aktywnie maszeruje z kijkami. Zaczynają się chamskie podejścia. Nie patrzę się nawet w górę, skupiam wzrok na wysokości stóp i spokojnie krok za kroczkiem przemieszczam się wraz z wsparciem kijków. Pragnienie zaczyna rosnąć, od 70 kilometra nie mogę się doczekać punktu odżywczego. Mam jeszcze trochę płynów, ale muszę powoli je oszczędzać. Te 7-8 kilometrów delikatnie mi się dłuży. Na 77 km za każdym zakrętem wyczekuję już punktu.
W końcu jest i on, ostatni punkt odżywczy. Uzupełniam softflaski, piję sporo płynów. Siku w toi toiu. Jem wszystkiego po trochu co jest dostępne na punckie. Dziewczyny z obsługi mnie informują, że mam około 25 minut przewagi od kolejnej kobiety na trasie. Na punkcie spędziłam nie całe 10 minut. Trochę opita i podjedzona ruszam. Siły witalne powracają. Odpalamy final countdown, lecimy już do mety, już tylko lekko ponad półmaraton.
Do 85 kilometra jest naprawdę za⁎⁎⁎⁎ście. Wiadomo, czuję jakieś zmęczenie – ale czy by było to po 40, 60 czy 80 kilometrach – czułam się tak samo. Również całkiem fajną ogólną stawkę w zawodach utrzymywałam. Kręciłam się koło 20 slota na prawie 100 osób które wystartowało. Na 85 kilometrze pojawia się ściana płaczu (boczne wejście na długą góre w Gdyni), które jest przeokrutne. Na podejściu nie widać szczytu, profil bardzo stromy i do tego brak ścieżki, trzeba po starych liściach się przemieszczać. Po kilku minutach walki jestem na szczycie. I pojawia się on – kryzys.
Fizyczny – Nie jestem w stanie biec. Prawa stopa zaczęła mi się odzywać podczas biegu. Czułam taki „strukturalny” ból między piętą z kostką. Zmartwiłam się, czy to nie jest jakieś przemęczenie i nadwyrężenie naruszonej już kostki 70 kilometrów temu. Po jakimś czasie i druga stopa dokładnie w tym samym miejscu zaczęła mnie boleć więc uspokoiło mnie to pod kątem tamtej myśli. Po prostu, jakieś zmęczenie strukturalne. No nic, maszeruje zatem, i próbuję podtruchtać co jakiś czas chociaż te 100-200 metrów.
Wtedy wchodzi on, kryzys mentalny. Zaczęło się robić gorąco, ale nie odczuwałam tego. W lesie dosyć schowanie byliśmy od słońca. Bezpośrednio temperatura nie przeszkadzała mi. Ale tak bardzo chciało mi się pić. Nigdy nie miałam takiego pragnienia. Marzyłam o tym, by wziąć i haustem coś wypić ile się da. Miałam w softflaskach jeszcze sporo płynów, ale musiałam to rozsądnie rozdysponować aby do mety mi starczyło. To mnie tak mentalnie bolało, że nie mogę się napić. Co brałam łyk wody, to po chwili czułam suchość w ustach. Kryzys mentalny wzmagał też fakt, że przez to, że będę więcej maszerować i tym samym droga do mety zajmie mi więcej czasu – naszły i obawy czy w ogóle to co mam to czy mi starczy?
Przy którymś zejściu z lasu, przed 90 kilometrem, pojawił się on. Wybawca.
Obcy koleś, przyjechał z zgrzewkami wody i rozdawał je zawodnikom. Bardzo mu podziękowałam, bardzo tego potrzebowałam. Naraz wypiłam ciągiem. Po chwili od razu lepiej mi się zrobiło. Za jakieś 5 kilometrów spotkałam drugiego Pana w środku lasu który miał baniak wody i również pomagał zawodnikom. Również skorzystałam z pomocy. To nie były osoby z organizacji biegu. Jestem bardzo im wdzięczna za taką pomoc.
Człapałam się jakoś, kilometr za kilometrem. Sporo ludzi, zdecydowanie „żywszych” mijało mnie, byli to zawodnicy z krótszych dystansów. Co było dla mnie ciekawe, chyba tylko 1 biegacz z mojego dystansu wyprzedził mnie podczas mojego marszu. Czyli nie tylko ja umierałam. Na początku tego piekła, miałam w głowie, że mogę sporo wypaść z stawki.
95 kilometr, 96 kilometr, 97 kilometr, wielkie odliczanie do końca. Jest i on 99 i zaraz 100 kilometr. Do mety tylko 1,5 kilometra. Trasa już sprowadza do miasta. Jestem na chodniku, zmierzam do mety. Chcę podbiec, ale jest to bardzo bolesne. Dopiero na ostatnich 450 metrach, zaczynam truchtać – wiem że muszę to przecierpieć, to już koniec. Wbiegam na murawę Stadionu Rugby po godzinie 12:30, Speaker mnie woła przez mikrofon. Przekraczam linię mety. I dostaję kubeł zimnej wody na łeb :grinning:
Tak o to, pokonałam dystans 100 kilometrów. Zrobiłam to. A nawet i wygrałam – nie tylko wśród uczestniczek ale i sama z sobą.
Czy jest coś co zrobiłabym lepiej? Na pewno na takie warunki zabrałabym więcej pojemników na napój. Miałam 2 softflaski po 500 ml, jak dotąd na zawodach zawsze mi starczyły od punktu do punktu z zapasem – tak tutaj ewidentnie wraz z rosnącą temperaturą było tego za mało. Bukłak do kamizelki biegowej wraz z softflaskiem to absolutne minimum.
Dziękuję za wsparcie. Było mi przeogromnie miło czytając wasze komentarze.
_Trypsyna_
#biegiultra #bieganie #ultramaraton #biegajzhejto oraz dodaję nowy tag na tego typu posty jakby ktoś chciał podzielić się swoimi przygodami w przyszłości #relacjazbiegu

@Trypsyna gratulacje 💪
dziewczyna god-mode i speed-hacka odpaliła w realu. Na haxach leciała. No nie wytrzymię.
Chapeu bas @Trypsyna - naprawdę. Powiedzieć, że jestem mega zdumiony i pod wrażeniem, to jak splunąć. Po prostu szok. Lepiej to odda dołączony screen xD
Skąd ta energia? Czy wśród omamów o tej czarnowłosej ~wiedźmie~ typiarze były też omamy, że ta mrówka Cię goni z foto stąd ten motor z turbodoładowaniem?
TrypsynaGURU
130piorunów22 423,20 + 101,37 = 22 524,57
Żyję.
Ledwo, ale żyję. :)
Więcej info później, zrobię relację.
Dziękuję za doping!
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

Guru!
@Trypsyna Gratuluję! 🙂
DuckDuckDogSpecjalista
2piorunówOstatnie tygodnie to dobry czas dla nowej muzyki, starych wyjadaczy 😁

@DuckDuckDog yup, czekam z zapartym tchem na nowy krążek w listopadzie
saradonin_reduxGruba ryba
14piorunówUtwór: Annihilation of the Wicked
Album: Annihilation of the Wicked
Wykonawca: Nile
Rok wydania: 2005
Moja propozycja do #kacikmelomana w kategorii #metal a dokładniej #deathmetal
Czyli Karl Sanders oraz Dallas Toler-Wade opowiadają historie z #mitologiaegipska

@saradonin_redux kurde jak tylko zobaczyłem jaką mamy kategorię, to zapaliło mi się w głowie, by dodać "Sacrifice Unto Sebek". Teraz trzeba będzie jednak coś innego wymyślić. Swoją drogą fajny koncert zagrali rok temu na Mysticu
tomwolfGruba ryba
10piorunów#muzykawolfika #muzyka #500wolfika #metal #groovemetal
500 najczęściej słuchanych przeze mnie płyt, według serwisu last.fm - od 2007 rok
miejsce 39 (ilość scrobli - 199):
Pantera - "Vulgar Display Of Power"
rok wydania: 24.02.1992
producent: Terry Date, Vinnie Paul

@tomwolf Przekozak \\m/
:the_horns:
roadieGruba ryba
12piorunówkoledzy z tagów #kontrolanadgarstkow i #zegarki - dostałem bojową misję pod tytułem "weź znajdź jakiś fajny zegarek do 800zł na prezent". Ja się na zegarkach nie znam kompletnie, najlepiej żeby miał wskazówki i metalową branzoletę. Biorę po 200zł z konta każdej drużyny i słucham państwa
@roadie
To ma byc zegarek meski czy damski?
Daj więcej szczegółów co do osoby, dla której ma być ten prezent. Przede wszystkim rozmiar nadgarstka – przynajmniej na oko: mały, średni, duży. W jakim jest wieku. Czy nosi zegarek teraz i jaki. Czy ubiera się raczej elegancko czy sportowo?
Kokainawnosie123Kosmonauta
23piorunówNiby człowiek myślał,że już różne dziwne rzeczy widział a tu taka niespodzianka....

To nie powinno być tak, że dla dobra społecznego i samych tych ludzi wpada policja i odwozi do specjalistów?
@Kokainawnosie123 do choroszczy
zachlapany_szczypiorAutorytet
11piorunówUtwór: The Liminal
Album: She Reaches Out To She Reaches Out To She
Wykonawca: Chelsea Wolfe
Rok: 2024
Śmieszne trochę, bo zawsze wolałem tę doomowo - metalową wersję Czelsi, a tu taki album napchany elektroniką i trip-hopem właśnie i w ogóle mi to nie przeszkadza. Co więcej jest to moim zdaniem najlepsza Czelsi od lat, a już na pewno od "Pain is Beauty".

Chelsea na propsie
ZohanTSWFanatyk
9piorunów
@ZohanTSW wciąż mamy :smiley:
@ZohanTSW a znasz ich płytę „Dead End”?
LeniwaPandaAutorytet
13piorunówWitam wszystkich
Zbieranie zgłoszeń do aktualnej edycji #kacikmelomana zostało zakończone. Rozpoczynam też głosowanie. Jest jedna mała zmiana, proszę o przeczytanie regulaminu głowsowania.
*
[UWAGA WAŻNE] Głosujemy zostawiając komentarz z najlepszymi czterema według nas propozycjami muzycznymi z dostępnych zgłoszeń (lista poniżej)*
Głosowanie jest otwarte dla wszystkich. Jednak w przypadku osób które nie dodały swojej propozycje waga głosu jest warta połowę (w przypadku dużej liczby takich głosów waga stanowi 1/3)*
Nie można głosować na własną propozycję*
Głosowanie trwa do niedzieli do północy*
*
[R.L. Burnside - "Someday Baby](https://www.hejto.pl/wpis/oto-moja-propozycja-do-tematu-blues-w-kacikmelomana-quot-someday-baby-quot-by-r-) z albumu A Bothered Mind /* @RACO
[Curtis Stigers & The Forest Rangers - John the Revelator](https://www.hejto.pl/wpis/moja-propozycja-do-kacikmelomana-w-kategorii-blues-a-moze-nawet-i-gospel-tytul-j) z albumu Sons of Anarchy: North Country /* @saradonin_redux
[The Delta Saints - Pray on](https://www.hejto.pl/wpis/kacikmelomana-blues-bluesrock-proponuje-tytul-pray-on-wykonawca-the-delta-saints) z albumu Pray on 2009 /* @cremaster
[Mighty Sama McClaina - When The Hurt Is Over](https://www.hejto.pl/wpis/mysleliscie-ze-sie-mnie-pozbyliscie-ale-ja-jestem-jak-internetowy-rododendron-za) z albumu Soul Survivor* / @ErwinoRommelo
[Kenny Wayne Shepherd - Blue on Black](https://www.hejto.pl/wpis/ode-mnie-w-tej-edycji-bedzie-wykonawca-kenny-wayne-shepherd-tytul-blue-on-black-) z albumu Trouble is.. /* @mnchk676
[Maki Akasawa - Rear Window](https://www.hejto.pl/wpis/maki-akasawa-rear-window-z-albumu-o-tym-samym-tytule-to-moja-propozycja-do-aktua) z albumu Rear Window /* @LeniwaPanda
*
1. Curtis Stigers
2. Kenny Wayne Sheperd
3. Mighty Sama
4. Maki Akasawa
1. Curtis Stigers & The Forest Rangers - John the Revelator
2. Mighty Sama McClaina - When The Hurt Is Over
3. Kenny Wayne Shepherd - Blue on Black
4. R.L. Burnside - Someday Baby
splash545Lider
189piorunów3 lata praktyki stoickiej
Dziś mijają trzy lata, odkąd zacząłem praktykować stoicyzm. Mam tu na myśli codzienne wykonywanie stoickich ćwiczeń mentalnych. W moim przypadku jest to przede wszystkim przegląd siebie, w który wplatam inne techniki, takie jak perspektywa kosmiczna czy praemeditatio malorum. Oprócz tego czytam teksty stoickie, filozoficzne i inne zahaczające o temat funkcjonowania ludzkiej psychiki. Poza tym prowadzę dziennik oraz piszę teksty o tym, jak rozumiem stoickie zagadnienia. To wszystko składa się na moją praktykę stoicką, której poświęcam minimum godzinę dziennie. Choć myślę, że średnio może to wychodzić bliżej dwóch.
Efekty
Widać, że na praktykowanie stoicyzmu poświęciłem już sporo czasu, więc jakie są tego efekty?
Myślę, że przede wszystkim nawiązałem zdrową relację z samym sobą. Nauczyłem się z sobą rozmawiać, dociekać co mną kieruje – nie bać się tego. Stałem się swoim najlepszym kumplem i mam do siebie duży poziom zaufania.
Umiem namówić się do różnego rodzaju działań. Nauczyłem się wytwarzać nowe nawyki i utrzymywać już istniejące. Rozwinąłem wysoki poziom samodyscypliny. Przy czym, na chwilę obecną do niczego już się nie zmuszam. Dzieje się tak dlatego, bo gdy wypracowałem swoją rutynę, to pracowałem mocno nad tym, żeby polubić każdą rzecz, którą robię. Starałem się, żeby niczego nie robić tylko dlatego, że jest to dla mnie korzystne i zaprocentuje w przyszłości. Lecz chciałem, żeby każdą rzecz, którą robię lubić robić tu i teraz. Żeby we wszystkim co robię odnaleźć pierwiastek zadowolenia. Udało się – jestem zadowolony.
Czy jestem szczęśliwy? Nie wiem, ciężko jest zdefiniować szczęście. Wiem na pewno, że czuję zadowolenie z siebie, ze swoich relacji, ze swojego życia i tego jak je odbieram. Zadowolenie stało się moim domyślnym samopoczuciem. Wcześniej był nim niepokój.
Amor fati
Pogodziłem się ze sobą – z tym, kim jestem, gdzie żyję i jakie mam możliwości. Pogodziłem się ze swoją przeszłością i błędami, które popełniłem. Przestałem się nad sobą użalać i uważać za pokrzywdzonego przez życiowe okoliczności. Wyrwałem się z pułapki myślenia "co by było gdyby". Akceptuję życie takim, jakie jest. Czasem trudne i bolesne, ale innego nie mam, więc cieszę się nim i staram się docenić całą paletę ludzkich doświadczeń.
Nauczyłem się kierować swoją uwagę na to co ode mnie zależne, czyli na działania w chwili obecnej. Przy czym, akceptuję fakt, że mam ograniczone zasoby czasu i uwagi; że może mi ich nie starczyć na wytworzenie kolejnego nawyku; że zawsze coś dzieje się kosztem czegoś; że nie w każdym przypadku uda mi się wszystko zrobić tak jak to sobie zaplanowałem.
Udało mi się wyzbyć roszczeniowej postawy wobec życia – myślenia typu, że coś mi się należy, lub że moje życie powinno wyglądać w określony sposób. Jest, jak jest. Mam życie, jakie mam i nauczyłem się je cenić. Czasem lubię wręcz prowadzić wewnętrzną narrację w ten sposób, że moje życie jest tym najlepszym z możliwych.
Przestałem się na cokolwiek oburzać, narzekać i obrażać. Wiem, że te reakcje nie działają na moją korzyść, więc po prostu tego nie robię.
Przestałem uciekać przed problemami. Jak coś jest dla mnie trudne, niewygodne, powoduje uczucie lęku bądź niechęci – robię to w pierwszej kolejności.
Okiełznać emocje
Praktyka stoicka nie powoduje wyprania z emocji, jak to sobie niektórzy wyobrażają. Zdarza się, że doświadczam nieprzyjemnych stanów emocjonalnych i odczuć, tak jak każdy. Nie pozwalam im jednak przejąć nade mną kontroli. Nie jest tak pięknie, że za każdym razem uda mi się złapać ten moment, żeby odruchowo się nie wkurzyć, nie krzyknąć, nie wybuchnąć. Lecz wtedy staram się nie płynąć na fali emocji, tylko staram się je przeczekać. Nie uciekam przed nimi w żaden sposób. Daje im swoją uwagę i nie przekierowuje jej na inne rzeczy. Nie zaleje się dopaminą z shortów lub scrollowania, żeby poczuć się lepiej. Nie ucieknę myślami w książkę. Nie wyżyję się w trakcie ćwiczeń fizycznych. Dam danej emocji czas i przestrzeń, żeby mogła się wypalić i wygasnąć wewnątrz mnie. Czasem, na gorąco, robię krótką analizę tego co czuję. Robię ją w myślach, lub jeśli mam taką możliwość, zapisuję ją w notatniku. A gdy już ochłonę analizuję wszystko po raz drugi, mając już bardziej racjonalną perspektywę. Zastanawiam się skąd wynikła moja reakcja? Czy był to sygnał do zmiany, który warto później rozważyć, a może zwykły atawizm?
Wszelkie reakcje mojego organizmu i psychiki budzą moje żywe zainteresowanie. A im są trudniejsze, tym większa nauka z nich płynie.
Nie boję się moich stanów emocjonalnych. Nie boję się lęku. Nie boję się wyrazić własnego zdania. Nie boję się wejść w konflikt, jeśli widzę w tym realną korzyść taką jak wyznaczanie granic. Wcześniej miałem z tym wszystkim duże problemy. Przed trudnymi emocjami uciekałem w używki, a konfliktów unikałem jak ognia. Dużo rzeczy wolałem ścierpieć niż się pokłócić. Nie żyłem w zgodzie z sobą, bo się bałem. Bałem się lęku i odpowiedzialności za własne życie. Wolałem uciec w komfort i doraźną ulgę. Zagłuszyć swoje emocje marihuaną, alkoholem albo jedzeniem. Poczuć przyjemność i nie myśleć, choć przez chwile.
Nie taki diabeł straszny
Co ciekawe, nuda była dla mnie jednym z trudniejszych stanów emocjonalnych. Czymś zupełnie nie do przyjęcia. Odczuwałem lęk przed nudą. Musiałem ją natychmiast czymś zagłuszyć. A mój repertuar zajęć był mocno ograniczony przez zespół amotywacyjny, będący skutkiem palenia marihuany. Z tego samego powodu nie potrafiłem się za bardzo na niczym skupić. Pozostawało więc dalsze zagłuszanie nudy przez używki i szybką dopaminę np. z shortów na yt.
Teraz tak właściwie to przestałem się nudzić. Dzięki zbudowanej samodyscyplinie mam tyle rzeczy, które mogę i lubię robić, że nie starcza mi doby na to wszystko. 😉 A nawet gdy zdarzy mi się odczuć nudę, to nauczyłem się ją cenić. Nuda jest stanem, w którym pobudza się kreatywność. Zdarza się, że gdy się nudzę, do głowy same przychodzą mi gotowe rozwiązania nurtujących mnie problemów. Nuda, przed którą tak uciekałem, stała się pożądanym stanem, na który muszę rezerwować czas w grafiku pełnym innych zajęć.
Selekcja treści
Nie słucham radia, nie oglądam telewizji, nie czytam wiadomości – żadnych. Gdy dzieje się coś dużego, czy to w Polsce, czy na świecie, to i tak te informacje jakoś do mnie docierają. Zawsze ktoś coś powie, koledzy w pracy, rodzina, znajomi. Internet również przesiąka dużymi wydarzeniami i mimowolnie zobaczę jakiś komentarz bądź mema. Nie czuję się więc, jakbym mieszkał w jaskini.
Jak mnie coś zainteresuje, to sobie poczytam. W innym przypadku nie zamierzam zaśmiecać swojej głowy polityką i bieżącymi wydarzeniami, które w większości mnie nie dotyczą lub na które nie mam żadnego wpływu. Dbam o higienę swojej psychiki i nie pozwalam, żeby wpływały na nią losowe treści. Narracja płynąca z mediów jest przesiąknięta skrajnymi emocjami i skupia się na negatywach – jest więc szkodliwa.
Wewnętrzny głos
Gdy jeżdżę krótkie trasy samochodem, zazwyczaj wyłączam radio – jeżdżę w ciszy. Gdy biegam i spaceruję, nie słucham muzyki ani podcastów. Wsłuchuję się w siebie, słucham swoich myśli lub skupiam się na oddechu i technice stawiania kolejnych kroków. Albo podziwiam naturę – potrafię się nią zachwycić każdego dnia.
Ograniczając wpływ różnych narracji i nie zagłuszając myśli muzyką, zacząłem zauważać zależności. Wiem, skąd wynika moje zachowanie lub chęć zachowania się w dany sposób. Widzę skąd wynikają (lub mogą wynikać) zachowania innych. Czasem mogłoby się zdawać, że w pozornie pusty dzień – właśnie przez to, że zauważam tyle różnych zależności, prowadzę wewnętrzny dialog i kontroluję swoje zachowania – mam wrażenie, że wydarzyło się w nim bardzo dużo. Gdy uciąłem treści zewnętrzne, moje życie zaczęło być bogatsze w dużo ważniejsze treści – te wewnętrzne.
Sprawczość
Wartość danej filozofii udowadnia się działaniem. Stoicyzm dał mi taką dozę sprawczości, że czuję się, jakbym w ciągu 3 ostatnich lat przeżył całe życie – zawarłem w nich tak wiele treści. Kluczowe jednak jest to, że rzeczy, które się działy w tym czasie, wynikały bezpośrednio z moich uprzednio przemyślanych decyzji. Los przestał mną targać we wszystkie strony, teraz to ja nadaję mojemu życiu kierunek. Co prawda, reszta i tak zależy od przypadku, lecz wiem, że przynajmniej mogę polegać na sobie – a to bardzo dużo i to mi wystarczy.
Oto co wydarzyło się w moim życiu, odkąd przejąłem nad nim stery:
- uwolniłem się od uzależnień
- zmieniłem wewnętrzną narrację
- zbudowałem samodyscyplinę
- poprawiłem relacje ze sobą, innymi i światem
- nauczyłem się oszczędzać
- schudłem ~50 kg bez efektu jojo (utrzymuję wagę od ponad 2 lat)
- zrobiłem 100 000 pompek
- przebiegłem półmaraton i ponad 2300km łącznie
- zwiedziłem Istrię, Kretę, Ligurię oraz Sycylię
- przeczytałem 73 książki wzbogacając swoje słownictwo
- nauczyłem się pisać, zbytnio nie kalecząc przy tym języka
- stałem się poetą – wiersze klepie hurtowo, czasem nawet całkiem niezłe
- wystąpiłem w podcaście "Ze stoickim spokojem"
- znalazłem w swoim życiu poczucie sensu
Dalsza praca
Widzę swoje słabości i fragmenty moich dawnych osobowości, które wciąż starają się wywrzeć wpływ na moje poczynania. Wiem gdzie muszę włożyć największą pracę, żeby pójść do przodu. Zamierzam więc wytrwać w procesie zmiany, bo praca nad sobą sprawia mi frajdę.
Gdyby jednak okazało się, że to, co mam, jest moim maksimum i nic więcej nie da się zrobić – będzie to dla mnie ok. W takim przypadku będę praktykować stoicyzm dla samego podtrzymania. Bo to, co do tej pory udało mi się wypracować, wykracza poza moje wszelkie oczekiwania.

@splash545 Miszczu, przez Ciebie brnę przez żywot Marka Aureliusza i czerpię z mądrości jego, Epikteta, Seneki i Twojej. To naprawdę dobra podróż. Dzięki i gratuluję.
W końcu miałem chwilę , by zapoznać się z Twoim wpisem na spokojnie.
Bardzo ciekawe, bardzo pokrzepiające.
Serdecznie gratuluję osiągnięcia takiego ,,zen".
Najbardziej mi zaimponował fragment, o nie słuchaniu muzyki podczas ćwiczeń. Tylko w trakcie pływania jestem wstanie się tak ,,wyciszyć", a i tak mam mętlik i szum w głowie.
tomwolfGruba ryba
9piorunów#muzykawolfika #muzyka #muzykaelektroniczna #electronica #idm #ambient
Matkobosko, to się wydarzyło.
Boards Of Canada wydali nowy album!
Jakiś czas temu puścili singiel, który tutaj publikowałem, myślałem, że to ot tak sobie pyknęli nagranie, ale nie...
Okazało się, że jest nowy materiał. Po trzynastu latach. W muzyce to eony!
A te szkockie chujki znowu udowodnili, że obok Aphexa nie ma lepszych w lidze.
Boards Of Canada - "Inferno"
https://open.spotify.com/album/0mu3EvWYfNwBfISSg0q03p?si=-lMePyG0T4isgeHDNfhBNw
@tomwolf o właśnie szukałem, czy ktoś postował. Było słuchane w piątek o północy \\m/. Świetny zespół overall, płyta też nienajgorsza
mnchk676Sum
9piorunówOde mnie w tej edycji będzie
Wykonawca: Kenny Wayne Shepherd
Tytuł: Blue on Black
Rok wydania: 1997
Miłego odsłuchu

@mnchk676 jeszcze poproszę o tytuł albumu/EP-ki z jakiego utwór ten pochodzi
ZyxxWirtuoz
9piorunów#muzyka #rock #metal #blackmetal #postmetal #ambientmetal #blackgaze #godzovwarproductions #zrza #muzykazyxx
Polski projekt zamyka swój debiutancki album potężnym melancholijnym akcentem. Wykonuje tutaj przejmujący cover utworu norweskiej legendy Windir, oddając hołd Valfarowi, który zmarł tragicznie w 2004 roku.
Zørza idealnie balansuje między surowością black metalu a hipnotyzującą atmosferą przekuwając kultowy hymn norweskiej grupy w osobisty pełen szacunku hołd, który potrafi wywołać ciarki.
Label: Godz ov War Productions
Album: Hellven
Wykonawca: Zørza
Utwór: Journey to the end (1184)
Kraj wydania (label): Polska
Kraj pochodzenia: Polska
Wydany: 07.06.2024
Gatunek: Rock
Styl: Black Metal, Blackgaze, Post-Metal

@Zyxx Death II katowałem mocno
LeniwaPandaAutorytet
5piorunówWitam wszystkich
Rozpoczynam głosowanie na najlepszą propozycję Trzydziestej Trzeciej Edycji #kacikmelomana
*
[UWAGA WAŻNE] Głosujemy zostawiając komentarz z najlepszymi według nas propozycjami muzycznymi z dostępnych zgłoszeń (lista poniżej)*
Nie można głosować na własną propozycję*
Głosowanie trwa do poniedziałku do północy* lub do oddania głosów przez wszystkich uczestników.
* Głos oddają tylko osoby które zgłosiły swoje propozycje w #kacikmelomana
*
[VCMG - Ssss](https://www.hejto.pl/wpis/wykonawca-vcmg-tytul-ssss-rok-wydania-2013-odsluch-calosci-yt-odsluch-calosci-sp) /* @mnchk676
[Gigi D'agostino - L'Amour Toujours](https://www.hejto.pl/wpis/gigi-dagostino-lamour-toujours-kilka-slow-w-zwiazku-z-powstalymi-watpliwosciami-) /* @Heheszki
[The Avalanches - Since I Left You](https://www.hejto.pl/wpis/album-since-i-left-you-wykonawca-the-avalanches-rok-2000) /* @jurusko
*

1.Gigi
2.VCMG
1.Avalanches
2.VCMG