@rith ja po 10 latach jdg poszedłem na etat. Kasa może mniejsza, ale też wypłata pewna, presja mniejsza, od 5 lat tak dobrze nie spałem.
W pracy zapas coca coli w lodówce no limit, batoniki, dobra kawa, owocowe czwartki, raz w miesiącu wypas śniadanie dla całej firmy. Niby pierdoly, ale doceniam ten luz. Codziennie wlatuje partyjka w fife, czy cos tam innego.
Rzeczy, które na jdg w swojej firmie ogarniałbym w 1 dzień, tutaj potrafi się ciągnąć 3 dni i nikt nie robi problemu
Jeszcze od 2026 jdg ma się wliczać do stazu pracy i wydłuża urlop, więc w ogóle bajlando.
Jedyne czego mi brakuje to wolności czasowej. Tzn na jdg zdarzało się, że nie chciało mi się w jakiś dzień nic robić, więc jechałem sobie rano na działkę i kosiłem trawę, albo szedłem na zakupy itp. Tutaj co najwyżej mogę wyskoczyć do lekarza na godzinkę.