@sireplama Moim zdaniem małe, dopóki Mołdawia pozostaje biednym i podzielonym krajem. Rumuński podatnik nie zechce wziąć tego ciężaru na plecy, a i Mołdawianie chętnie by po swojemu uporządkowali własne sprawy i porządzili się trochę u siebie, zamiast słuchać we wszystkim nowego wielkiego brata.
Ale – nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go; sama dyskusja o tym po obu stronach prowadzi do zbliżenia i umocnienia więzi, a przy tym bynajmniej nie koliduje z kursem euroatlantyckim.