
Wpis użytkownika enron w Sztafeta
enronGruba ryba
32piorunów11 919,09 + 12,37 + 9,00 = 11 940,46
No masz, gapa ze mnie xD
Miał być standardowy papatonik, dzień w miarę luźny - więc się specjalnie nie spinałem, wstałem spokojnie przed 6. Miałem spokojnie sobie pobiec - a tymczasem obudził się najmłodszy syn, a po chwili drugi... i zgłosił problem z bólem barku (ostatnio go sobie popsuł), więc trzeba było kombinować jak go ratować. Szczęśliwie kąpiel i okład z żywokostu naprawiły sytuację, a już się zastanawiałem czy na sygnale z nim nie jechać na jakiś SOR... :face_with_rolling_eyes:
Wyruszyłem w końcu o 7:22 - i biegło się przyjemnie, choć powoli. Doleciałem do piekarni po 7 kilometrach, kupiłem chleb zamówiony przez żonę... a tu telefon. Już się bałem, że coś poważnego - ale okazało się, że lista zakupów rozszerzyła się o piersi z kurczaka - i to w trybie CITO xD Jedyne dwa sklepy w których kupuję mięso w Krakowie to mój osiedlowy i drugi, koło którego właśnie byłem - a że nie chciałem ryzykować że ten osiedlowy jest zamknięty (albo pusty), to kupiłem od razu te filety i z bólem serca ruszyłem najkrótszą drogą do domu. Dotarłem, dobijając do minipapatoniku czeskiego - tak na wszelki wypadek, gdybym nie dostał pozwolenia na dalszy start 😉
I co zrobiłem? A raczej co miałem zrobić? Stop, klik klik, wznów później, gotowe.
A co zrobił zegarek, czyli co zrobiłem ja? Bzzt aktywność zapisana xD No nic, widać tak było pisane 😅 Ale ponieważ jeszcze nie wszystkie zakupy załatwiłem, to przekazałem żonie wszystkie rzeczy, wziąłem drugi plecaczek i śmignąłem dalej. Akurat dochodziła 9 rano, punkt 9 doleciałem do startu naszego parkruna 😊 - nawet zdążyłem zapozować do wspólnej fotki, po czym wystartowaliśmy.
Jak zwykle niespecjalnie się starałem, a im później tym bardziej zaczynałem cisnąć. Kurde niereformowalny głupek xD nigdy się nie nauczę dać se na luz… Niedługo po starcie byłem szesnasty, ale że nasz parkrun jest dość specyficzny z licznymi podbiegami i ostrymi zakrętami/nawrotkami, to na koniec awansowałem do 10. pozycji, którą mi kolega ukradł niedaleko przed metą - sam dotarłem równo w 23 minuty, więc nie tak źle jak na staruszka po 13 kilometrach biegu :smiley: Chwilę pogadałem, życzyłem wszystkim wesołych świąt i poleciałem dokończyć zakupy. Nie mogło oczywiście zabraknąć arbuza :heart_eyes: w biedrze - kocham naszą biedrę, panie zawsze dla mnie kroją arbuza a czasami nawet z własnej inicjatywy robią połówki i ćwiartki. Potem jeszcze dwa sklepy - i koniec końców do domu dowiozłem równe 21,37 kilometra choć w dwóch ratach.
A potem znajomy wysłał fotkę - akurat postanowił sobie strzelić parkrun na Błoniach, który zawsze jest obstawiony przez najszybsze dziki. Fotka z jego tokenem po ukończeniu... tokenem numer 1 :star-struck: Jezu co za gość!
A żeby już nie zanudzać - to życzę Wam wszystkim Wesołych, Radosnych, Pogodnych, Błogich, a jeśli ktoś chce to i
ROZBIEGANYCH Świąt, kochani! 💕 Trzymajcie się!
Komentarze (3)
Tak, to ja to liczyłem. Tak, wyszło, że zdobywasz osiągnięcie
W sumie... (80 km)*
---
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.
@enron Wesołego jajka zajączku xd