Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika czomik w Sztafeta

Inspirator

w Sztafeta

27piorunów

12 654,27 + 27,29 = 12 681,56

Był plan na 30km, niewiele brakło, żeby go zrealizować. Skróciłem trasę z dość prozaicznego powodu. Biegam z telefonem i prawie padła mi bateria, a chciałem by wynik się zapisał 😁

Może i dobrze, bo od czterech kilometrów zdychałem, więc chyba niebyło sensu dalej człapać. To i tak moja "życiówka", następnym razem będzie 30. Ponadto jak kończyłem było już przed samą północą. Ciężko było później zasnąć i w efekcie jestem trochę niewyspany (a sen ważna sprawa :yawning_face:)

Jak pierwszy raz wrzucałem "dyszkę" na bieżni, to było zdziwienie, jak tak można biegać w kółko, że nudno i monotonnie. Racja, w terenie jest dużo fajniej ale możliwość przerwania biegu w dowolnym momencie to duży plus. Ciekawe czy będę dzisiaj zdychał i czy jutro będę się nadawał do biegania :upside_down_face:

 

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Edit: Przypomniałem sobie, że przy weekendzie miałem okazję się zważyć i ubyło mnie 3kg, więc mały sukces jest :partying_face:

Komentarze (13)

Inspirator1piorunów

@czomik Ja ostatnio robiłem 19km km na bieżni i stwierdziłem, że nie mam z tym problemu. Jakby trzeba było to bym mógł maraton cisnąć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba1piorunów

@czomik podziwiam determinację. Ja mimo wszystko wybrałbym plener. Szczerze, to w nocy właśnie się czuję najbezpieczniej - kamizelka odblaskowa, mocna czołówka, na plecach pasywny "mrugajek" i wiem że jestem dla samochodów zdecydowanie lepiej widoczny niż gdyby był środek dnia. Do tego tychże aut jest zdecydowanie mniej 😎

Fenomen2piorunów

W terenie też można przerwać w każdym momencie, wystarczy przestać biec.

Nie rozumiem tego co robisz, ale szanuję :smiley:

Inspirator0piorunów

@izopropanol Tłumaczę i objaśniam. Było około ~20:30 jak wychodziłem z domu, robiło się już ciemno. Niestety wcześniej nie miałem czasu, obowiązki domowe, syn poszedł spać więc miałem wreszcie czas dla siebie. Była opcja biegać po bieżni albo nie biegać wcale.

Niestety w pobliżu domu nie nie ma nawet chodnika nie mówiąc już o jakimkolwiek oświetleniu. Na bieżnię wprawdzie muszę podjechać do "centrum gminy" gdzie jest trochę lepiej z oświetleniem i chodnikami ale z moim szczęściem do piesków o takiej godzinie po prostu bym się bał.

Odpalam sobie podcasty i słucham, czas leci przyjemnie. Można z zamkniętymi oczami człapać 😛