
Wpis użytkownika bojowonastawionaowca w Książki
bojowonastawionaowcaMistrz
26piorunów1799 + 1 = 1800
Prywatny licznik: 35 + 1 = 36
Tytuł: Zrzutka Haywardów
Autor: Janice Hallett
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
ISBN: 9788324068937
Liczba stron: 538
Ocena: 5/10
Już było tak dobrze, to pora spaść do przeciętniactwa xD Dawno temu "wyrosłem" z kryminałów (po prostu zaczęły mnie nudzić treścią), do książki zachęciła mnie przede wszystkim jej forma - czyli całość historii złożonej wyłącznie z maili, SMSów czy policyjnych raportów. I chyba ta ostatnia część wypadła zdecydowanie najsłabiej, jako że dosłownie prowadziła czytelnika za rączkę co jest ważne i na co powinien zwrócić uwagę. Co nie zmienia tego, że jak w końcu doszło do morderstwa (spoiler alert - powyżej 300 strony), to potem "nagle" zaczęły wypływać nowe dowody i książka bardzo usilnie zachęcała do powrotu do wcześniejszych stron by odczytać ówczesne maile w nowym świetle - tyle tylko że już po prostu nie miałem ochoty na grzebanie w tym raz jeszcze i chciałem byle dojść do końca. Finałowy plot twist w większości (acz nie całości) odgadłem, więc nie był jakiś porywający - podejrzewam, że osoby bardziej oczytane w tym rodzaju literatury będą ode mnie lepsze.
Tak więc w sumie jedynie forma książki się tu broni (w miarę), jest całkiem nowatorska, więc nie dziwi mnie, że autorka kolejne podobne teksty wypuszcza już hurtowo. Reszta absolutnie średnia, taka też ocena.
Komentarze (5)
@bojowonastawionaowca Ja lubię kryminały, ale naprawdę niewiele jest takich, co bym uznał za dobre pod względem fabuły :smiley:
Jasne, ale u mnie to jest tak - 4/5 podoba mi się coraz bardziej, potem na ostatnich stronach rozczarowanie, odkładam i zapominam. 😛
@onpanopticon DAMN IT, o tym nie pomyślałem
Książka 10/10
Komentarz usunięty przez moderatora
@Ragnarokk pewnie, ale jednak kryminał (przynajmniej kiedyś miałem takie nastawienie, nie wiem jak u Ciebie) czyta się dla porządnego plot twistu na ostatnich stronach, by zakończyć książkę z lekkim oniemieniem - tutaj absolutnie tego nie czułem, tylko raczej "było spoko, ale nareszcie koniec"