
Dlaczego „ustalone” nie znaczy „zrozumiane”
TheCommitLineSpecjalista
11piorunówDzisiaj trochę o tym jak się dogadać z biznesem, żeby zrobić ale się nie narobić :P
Czasem dowozimy funkcjonalność... zgodną z ustaleniami, ale nie taką jaką klient chciał.
Opisałam dwa swoje podstawowe patenty na ustandaryzowanie komunikacji, żeby uniknąć fcukupów :smiley:
PS. Na koniec w offtopie trochę o tym czy AI zastąpi programistów
Zostawiam link i zachęcam do lekturki jak zwykle. Pod wpisem można zostawić maila, żeby kolejne przychodziły na pocztę.
https://thecommitline.substack.com/p/dlaczego-ustalone-nie-znaczy-zrozumiane
Komentarze (11)
Dwie uwagi:
Komunikacja z klientem to niekoniecznie praca dla deva. A po drodze warto też znaleźć miejsca dla architekta, analityka, ux, testera... W małym software house można łączyć te role, ale przy tak różnych poletkach dev dogadujacy się z klientem to raczej tracenie czasu.
Jeśli chodzi o ai, to najbardziej wpływa ona na rynek juniorów. Ale bez juniorów nie będzie seniorów za parę lat. Trzeba tłuc szefom, że ai nie zastępuje ludzi. Tylko wspomaga.
O, to jest mega problematyczna rzecz gdy pracuje się jako freelancer jednoosobowa armia od wszystkiego.
IMO jedna z najlepszych rzeczy wprowadzanych przez DDD to nie żaden wzorczec strategiczny czy taktyczny, tylko ubiquitous language. Zawsze staram się w projektach pilnować wspólnych nazw między produktem a nami, bo bez tego to mówimy w dwóch różnych językach xd
Dlatego między devem i klientem powinien być jakiś pośrednik - product owner, czy coś w tym stylu. Czyli osoba znająca potrzeby biznesu, umiejąca negocjować i stawiać granice dla życzeń, a jednocześnie na tyle techniczna, że może dać devowi konkretne wytyczne do zaimplementowania.
@MostlyRenegade a z drugiej strony gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść 😉
@TheCommitLine nie wiem czy taniej. Takie uzgadnianie kosztuje czas, niekiedy dużo czasu. Nie mówiąc już o kosztach błędnej specyfikacji.
@MostlyRenegade to prawda, bez "pośrednika" taniej, ale czy lepiej? niekoniecznie
k⁎⁎wa mac kolejny spamer z wykopu
@DEATH_INTJ ja?
Największym problem biznesu jest to że nawet mówiąc ma na myśli coś innego. Klient zawsze myśli kategoriami jakie zna a nie jakie chce.
Teoretycznie powinniśmy mu zapewnić wszelkie wygody ale tutaj wchodzi tzw budzet i zaczyna się balansowanie między pierdnieciem a zesraniem się
Na razie ejaj (używam potocznie bo to nie jest żadnej ejaj) ma własne problemy i ciągle drozeje
@kodyak dokładnie ten obrazek ma zawsze miejsce 😉