Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika DexterFromLab w Hydepark

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Dzisiaj rano jadę metrem. Wysiadam na stacji. Wychodzę z tunelu, tłum ludzi idzie. W uporządkowany sposób. Część ludzi idzie do góry z prawej strony, a część schodzi z lewej. Rzeka ludzi. Po środku barierka. Pod barierką siedzi bezdomny. Brudny, w obszarpanym ubraniu. Je bułkę i jako jedyny obserwuje ludzi.

Każdy patrzy przed siebie albo w ziemię. Nikt nie patrzy na bezdomnego. Ale nie patrzą też na siebie nawzajem. Mijają się ramię w ramię i nie widzą nikogo. On jest jedynym przytomnym obserwatorem tej sceny.

Jest jak słoń w pokoju, którego nikt nie chce widzieć. I on o tym wie. Wie, że jest niewidzialny na oczach tłumu. A jednak patrzy dalej. W morzu śpiących ludzi on jeden ma otwarte oczy.

Ale ja patrzę. Na ludzi i na niego. Zatrzymałem się. Moment jest magiczny. Żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia.

W połowie drogi patrzy mi w oczy. Nie odwracam wzroku. Patrzę na niego tak, jak on na nas. Kiwnąłem głową w geście szacunku. Zdziwił się. Trochę się wystraszył. Też się zatrzymał. Przestał jeść. Uśmiechnąłem się do niego i poszedłem dalej.

Był bardzo zdziwiony moim zachowaniem. Ale ja nie odwracam wzroku, kiedy inny człowiek patrzy mi w oczy. I nie odmawiam szacunku. Bo nie wiem, jaką drogę przebył ten człowiek, że któregoś dnia znalazł się pod barierką, po środku ruchliwych schodów, obserwując ludzi.

A rzeka ludzi płynęła dalej swoim nurtem.

I trudno to nazwać. To nie było współczucie. Nie było miłosierdzie. Nie był gest pomocy. To było rozpoznanie. Z rzeki ludzi i ostracyzmu wyłonił się ktoś, kto też widział. I przez sekundę było nas dwóch przytomnych w tym tunelu. Dwóch świadków tej samej prawdy.

Reszta szła dalej. Nikt nie widział, czym była ta chwila.

Komentarze (3)

Tytan0piorunów

O.o

Gruba ryba2piorunów

Tak bywa. Bo gdy nagle skręci życie, któryś z nas zostanie "misiem". Przeraża mnie jednak bezsilność ludzi w niedoli. Z drugiej strony jest to dość wygodne życie, bo niejednokrotnie bywałem kloszardem i paradoksalnie miło to wspominam. Trzeba wziąć pod uwagę, że społeczeństwo nie nadążyło ewoluować wraz z postępem i wciąż spotykamy się z genetycznym przystosowaniem to trybu zbieracko-łowieckiego. Kloszardzi są właśnie idealnym przykładem starych "czasów". Ja jestem semi. Możliwie najlepszy zestaw.