Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Wyrocznia w Wiadomości Polska

Lider

w Wiadomości Polska

197piorunów

GDY WŁASNY ELEKTORAT ZACZYNA UCIEKAĆ…

Od ładnych kilku miesięcy Kaczyński panicznie boi się przede wszystkim demobilizacji swojego elektoratu. Tego, że duża część tego elektoratu, definitywnie zniechęcona do PIS, pozostanie w dniu wyborów w domach. I dotyczy to głównie rolników oraz mieszkańców wsi, wśród których poparcie dla PIS spadło w ostatnim roku na łeb na szyję. Ten spadek poparcia widać wyraźnie zarówno w regionach zachodnich, jak i tych na "ścianie wschodniej". Partiom opozycyjnym nie udało się niestety przekonać tych wyborców do siebie i raczej to się już nie uda. Część z tych zniechęconych wyborców zwróciła się ku Konfederacji, co jest dość zaskakujące. Bo o ile Konfederacja światopoglądowo jest bliska poglądom i oczekiwaniom tych setek tysięcy byłych wyborców Kaczyńskiego, to udział w przyszłym rządzie Mentzena i Bosaka okazałoby się dla polskiej wsi typowym gwoździem do trumny.

Bo Konfederacja z jednej strony dążyłaby do wyprowadzenia Polski z Unii i w konsekwencji pozbawienia polską wieś dziesiątków miliardów euro (w tym także dopłat rolniczych i funduszy strukturalnych), a z drugiej strony nie godziłaby się na jakiekolwiek rekompensowanie wsi utraty tych pieniędzy. Konfederacja jest w ogóle przeciwna dotowaniu z budżetu kogokolwiek lub czegokolwiek. Wcale nie jest więc przesądzone, że wśród części tych dawnych wyborców PIS poparcie dla Konfederacji utrzyma się aż do wyborów. W trakcie kampanii temat chęci doprowadzenia przez nią do Polexitu będzie powracać wielokrotnie i prawdopodobnie dotrze to w końcu także do umysłów rolników oraz mieszkańców obszarów wiejskich. Moim zresztą zdaniem wskazywane obecnie przez sondaże poparcie dla Konfederacji na poziomie 13-15% jest mocno przesadzone i w wyborach ledwie przekroczą oni próg 10%.

Kaczyńskiemu sen z powiek spędzają nie tylko jego dawni wyborcy, którzy dziś popierają Konfederację, ale przede wszystkim ci dużo liczniejsi, którzy zniechęcili się do "dobrej zmiany" i dziś nie popierają nikogo. Głos wyborczy to głos wyborczy. Dla nas tak samo ważny jest ten, który uda się pozyskać dla opozycji, jak i ten, który straci PIS. Toteż nie zrażajmy się, gdy nie uda nam się kogoś namówić do głosowania na opozycję! Bo może ten ktoś w ostatnich latach głosował na PIS i na wskutek naszych perswazji i argumentów w jesiennych wyborach nie porze już Kaczyńskiego, tylko zostanie w domu…

Mamy od kilku miesięcy dość dziwną jak na nasze polityczno-wyborcze realia sytuację. Po raz pierwszy od czasu przejęcia przez PIS władzy niska frekwencja w wyborach okazuje się nie być atutem PIS, tylko opozycji. Bo elektorat opozycji jest dziś wyjątkowo zmobilizowany i zmotywowany, wściekły, żądny odwetu i pełen wiary w wyborczy sukces. Ktoś nawet użył określenia, że jest "zagotowany". Ten elektorat na pewno nie odpuści udziału w wyborach. W przeciwieństwie do dużej części "miękkiego" elektoratu Kaczyńskiego. Najwierniejsi wyborcy zagłosują na PIS nawet gdyby wyszło na jaw, że cała ich partia jest na żołdzie Kremla lub że planuje dokonać przed wyborami serii mordów politycznych. Co by się nie wydarzyło, co ludzie pozostaną ślepi, głusi, karni i bezwolni. Ale to nie swojemu twardemu elektoratowi Kaczyński zawdzięczał zwycięstwa wyborcze w 2015 i 2019 r. Tylko tym 3-4 milionom wyborców, których potrafił „dokupić” m.in. obietnicami obniżenia wieku emerytalnego i transferów socjalnych. Dziś wielu z tych ludzi ma już serdecznie dość "dobrej zmiany", ale to wcale nie oznacza, że zaczęli kochać Tuska, Czarzastego lub Hołownię.

Jeszcze 2 miesiące temu w przeprowadzanych badaniach ok. 60% obywateli deklarowało udział w wyborach. I tylu Polaków bierze na ogół udział w wyborach parlamentarnych. Ale już ostatnie sondaże pokazują, że tych deklarujących pójście do urn ubywa i to bardzo szybko. Obecnie w wyborach chce wziąć udział już tylko nieco ponad 50%. I nie ma wątpliwości, że duży wpływ na ten dramatyczny spadek ma ostrość kampanii wyborczej, która przecież oficjalnie jeszcze się nie zaczęła. Ale nie tylko to… Z udziału w wyborach w pierwszej kolejności rezygnują obywatele, którzy mają małą motywację, by w nich uczestniczyć. Na przykład tacy, którzy przestali ufać partii, na którą zawsze głosowali…

Przypomina mi się 1989 rok. Bo było wtedy wiele analogii dla tego, co widzimy w Polsce dziś. Był chylący się ku upadkowi reżim z wszechmocną kastą partyjnych kacyków oraz ich pomagierów, ze swoim zamordyzmem i tępą, nachalną propagandą. I było wyjątkowo zmobilizowane i wściekłe na ten reżim społeczeństwo, do którego większości w końcu dotarło, że reżim przez wiele lat je wykorzystywał i okłamywał. Też w rękach partii rządzącej był cały potężny aparat represji i armia, a także pełna kontrola nad przebiegiem wyborów. Też był nasz strach, że reżim sfałszuje wynik wyborów. Były puste półki sklepowe, a dziś wprawdzie półki są pełne, ale puste są portfele Polaków. Była inflacja i dziś też jest. Było to samo zakłamywanie rzeczywistości, cynizm i obłuda, które widzimy dziś. No i była wiara milionów Polaków, że da się komunę odsunąć od władzy. Ale chyba nikt nie spodziewał się, że klęska reżimu będzie tak dotkliwa i że zakończy się całkowitym jej upadkiem. Nawet ówczesna opozycja liczyła tylko na współudział w rządzeniu państwem, a nie na całkowite i szybkie przejęcie władzy.

W 1989 r. nikt jeszcze nie przeprowadzał u nas sondaży poparcie dla partii. Pewnie gdyby je przeprowadzano, to pokazywałyby poparcie dla PZPR na poziomie 50-60%. Choć w rzeczywistości było ono 2-krotnie lub nawet 3-krotnie niższe. I dziś jest podobnie. Wprawdzie dysproporcja nie jest obecnie tak wielka, ale moim zdaniem poparcie dla PIS (podobnie jak dla Konfederacji) jest mocno przeszacowane. Nie jest to żadne 33-34%, tylko 26-27%! Przypomnijcie sobie rok 2007, też pod wieloma względami podobny do obecnego. Też naszym wrogiem był Kaczyński i PIS, którzy jeszcze wtedy nie mieli na sumieniu tysięcy przestępstw i dewastacji kraju. Jeszcze na 2 dni przed wyborami to PIS było faworytem! U bukmacherów kurs na ich wygraną wynosił 1,6, zaś na PO aż 2,1! Przypomnę, że PO zdobyła wtedy 41,5%, a PIS raptem 32%. Zaś PO razem z SLD i PSL-em zgarnęły niemal 65% wszystkich oddanych głosów.

Oczywiście dziś żyjemy już w zupełnie innym państwie i my też, pod wieloma względami, jesteśmy już zupełnie inni. Niezmienne jednak pozostaje to, że w badaniach opinii publicznej niemal zawsze partia rządząca jest faworyzowana. A w państwach autokratycznych, w których za głoszenie poglądów krytycznych wobec takiej partii grożą jakieś konsekwencje, to jest już norma. I wie to doskonale Kaczyński oraz jego podwładni. Gdyby dziś PIS miało poparcie na poziomie 33-35%, to Prezes nie wpadałby w histerię i nie nazywałby Tuska "największym wrogiem naszego narodu", tylko spokojnie prowadziły swoją kampanię i po cichu dogadywał się z Mantzenem i Bosakiem w sprawie przyszłego wspólnego rządzenia. Tymczasem nie tylko Kaczyński, ale prawie wszyscy politycy Zjednoczonej Prawicy niemal codziennie okazują nie tylko brak wiary w wybranie wyborów, ale także przerażenie i panikę.

Nie chodzi już tylko o niespotykane zaostrzanie przekazu propagandowego i obwinienia ze wszelkie zło Tuska. Ale wystarczy spojrzeć na harmonogram prac Sejmu w najbliższych, przedwyborczych miesiącach. Choćby na gorączkowe kombinacje z przejęciem przez Prokuratora Krajowego najważniejszych kompetencji Prokuratora Generalnego. Lub błyskawiczne procedowanie "Lex Czarnek 3,0", którego przyjęcie może poparciu dla PIS wyłącznie zaszkodzić! Albo plany zwiększenia, kosztem Sejmu i rządu, kompetencji "główki prącia prezesa" w zakresie polityce zagranicznej. "Lex Czarnek" PIS chce przeforsować od dawna. Śpieszą się teraz jak diabli, bo wiedzą, że za kilka miesięcy już nie zdołają tego uczynić. Ale o projektach ustaw dotyczących Prokuratora Krajowego i zwiększania kompetencji tego śmiecia z Pałacu do tej pory Kaczyński nie chciał nawet słyszeć! Dopóki wierzył w wygranie wyborów (i miał na to duże szanse) nie chciał się pochopnie pozbywać nawet ułamka władzy, którą dla siebie zagarnął. Skoro teraz chce się jej dobrowolnie i w pośpiechu pozbyć, to znaczy, że już wierzy i wie, że nie ma szans... A pierwszy moment wielkiej próby jedności i siły Zjednoczonej Prawicy nastąpi na długo przed wyborami. Będzie nim ogłoszenie składu list wyborczych PIS i potężna awantura, jaka się u nich wtedy rozpęta.

Polacy to dziwny i nieprzewidywalny naród. Naszych wad nie sposób spisać nawet na skórze wołowej. Dziesiątki razy pisałem już w swoich postach o naszej głupocie i zaściankowości, lekkomyślności, krótkowzroczności, zawiści i egoizmie, lenistwie.... Ale wśród swoich licznych cech mamy także taką, którą trudno jednoznacznie uznać za dobrą lub złą. Tą cechą jest przekora...

I mamy jeszcze jedną cechę, która już nie jest jakąś tylko naszą właściwością, bo mają ją właściwie chyba wszystkie nacje. Nikt nie lubi, gdy się go traktuje jak idiotę i w dodatku robi się to w sposób zupełnie jawny i nachalny. Pisałem niedawno w którymś poście, że propaganda PIS może się obrócić przeciwko samemu PIS-owi. A właśnie swoją propagandę Kaczyński uznaje dziś za ostatni oręż, jaki mu jeszcze pozostał w ręku. I (oczywiście znów moim zdaniem) PIS w tych decydujących miesiącach zdrowo przesadzi z tą swoją propagandą. Pisałem o olbrzymich billboardach rozmieszczanych wzdłuż autostrad i tras szybkiego ruchu, przy obwodnicach i na rondach. Pisałem o milionach PIS-owskich ulotek, którymi cała Polska zostanie wkrótce zasypana, o wściekłym ujadaniu „kurwizji” i biskupach oraz klechach, którzy otwarcie nawoływać będą do głosowania na Kaczyńskiego...

PIS traktuje propagandę identycznie, jak w 80. latach XX w. swoją propagandę traktowali komuniści. Jak „Wunderwaffe”, cudowną broń w każdych okolicznościach. Ale także jako ostatnią deskę ratunku... Nie ma w tym nic szczególnie zaskakującego, bo PIS nie tylko właśnie dzięki propagandzie nadal utrzymuje się przy władzy, ale oni tę władzę zdobyli w 2015 r. też głównie dzięki propagandzie! Pamiętamy słynne ich hasła i slogany "Polska w ruinie!" oraz "PO każe Polakom pracować aż do śmierci!". Wtedy było to propagandowe wieszczenie katastrofy, której w rzeczywistości nie było. Ale także obietnice, jakie to wspaniałe, bogate, uczciwe, sprawiedliwe i przyjazne obywatelom państwo stworzy nam PIS. I teraz też jest to propaganda sukcesu i katastrofy, choć dziś to PIS rządzi, a PO jest opozycją. Ale znów jeśli mamy do czynienia z jakimś sukcesem (prawdziwym lub wymyślonym), to wiadomo, że jest on wyłączną zasługą PIS. Jeśli reżimowa propaganda krzyczy o katastrofie, to tylko w kontekście polityków opozycji, strasząc Polaków powrotem ich rządów.

I właśnie ta propaganda sukcesu wyjdzie Kaczyńskiemu bokiem. Bo PIS-dzielcy w niczym nie znają umiaru. Ani w swojej zachłanności i złodziejstwie, ani w wychwalaniu siebie, w przedstawianiu własnych klęsk jako triumfy, w oskarżeniach Unii, w atakach na Tuska itd. Można zyskiwać poparcie obywateli, którym żyje się coraz lepiej, obiecując im, że będzie im się żyło jeszcze lepiej. Ale nie da się wmówić milionom obywateli, którym z każdym miesiącem żyje się gorzej, że żyje im się tak naprawdę lepiej. Ci obywatele takie zapewnienia władzy odbierają (i słusznie) jako traktowanie ich przez władzę jak wielkiego stada baranów. A jeszcze, niejako przy okazji, obywatele ci widzą na co dzień pokaz głupoty i niekompetencji, arogancji i cynizmu, buty, zakłamania i zachłanności tej władzy.

Kaczyński już machnął ręką na próby pozyskiwania wyborców umiarkowanych lub niezdecydowanych. A tylko ich pozyskanie dawało mu szanse na wygraną w wyborach. Dziś Kaczyński desperacko walczy wyłącznie o zmobilizowanie swojego twardego elektoratu. Nie chodzi mu już o wygranie wyborów, tylko o uniknięcie totalnej klęski. Dlatego wcale nie dziwi coraz ostrzejsza, wściekła narracja Nowogrodzkiej i "kurwizji", wyzwiska, zarzuty o zdradzie, kwestionowanie polskości oraz patriotyzmu milionów Polaków i „odsyłanie” polityków opozycji do Niemiec lub na Białoruś. To mobilizacji tego twardego elektoratu miały służyć niedawne wezwania do "obrony dobrego imienia papieża", straszenie zmuszaniem do „jedzenia robaków” i przyjmowania uchodźców. Ale to nie są hasła i argumenty, którymi pozyskuje się nowych zwolenników! W ten sposób ich się tylko do siebie zraża. To są hasła, które działają wyłącznie na te kilka milionów najwierniejszych wyznawców! Bo oni nienawidzą opozycję szczerze i nieustannie, więc słowa Prezesa o "zdradzieckim Tusku" są jak miód na ich serca. Ale nawet tym najwierniejszym, durnym wyznawcom bardzo trudno będzie wmówić, że np. zażegnanie katastrofy w rolnictwie, którą to przecież właśnie PIS spowodowało, to wielki sukces PIS. Cdn.

Dziękuję za uwagę.

I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...

Komentarze (27)

Twórca0piorunów

@Wyrocznia czy można prosić o źródła fragmentu z kombinacjami transferu kompetencji Prokuratora Generalnego do Prokuratora Krajowego?

Kompan0piorunów

To nie jest tylko ucieczka elektoratu, który trzyma się mocno, ale też odejście z tego Świata - było nie było liczny odsetek wyborców PiS to właśnie ludzie starsi. Wśród wyborców PO też całkiem liczni. PO i PiS tworzyły przeciwstawne wobec siebie obozy - teraz nie pamiętam, ale kilka razy już było tak, że gdy jedni byli za czymś to drudzy przeciwnie, a gdy zmienili się u władzy wtedy też zmieniały się ich stanowiska odpowiednio.

PO i PiS różnią się światopoglądowo? Hmm... przez ostatnie kilkanaście lat owszem, ale nie bardzo. Tuskowi aby nie zdarzył się śłub kościelny przed wyborami? PiS nie krytykował Rydzyka zanim nie zaczął potrzebować tego elektoratu? Różnią się deklaratywnie, ale głosują bardzo podobnie. To jeden i ten sam syf. Dlaczego PO zostało zastąpione przez PiS? Bo ludzie mieli PO dosyć, tak jak i PiS wcześniej.

Prawdziwe wielkie zmiany były na początku transformacji oraz w okolicach roku 2000, później zwykle była kosmetyka w jedną lub drugą stronę. Ostatnimi zmianami było rozdawnictwo PiS - 500+ i inne.

Większość wystąpień Tuska to ściganie się z Kaczyńskim na tym kto więcej czy lepiej rozda - to tylko kładzenie akcentów na inne sprawy. Gdyby Tusk zrealizował swoje 3x15 to może byłoby znaczniej lepiej i nie byłoby szans na rządy PiS, ale w 3x15 nie chodziło o zmiany, ale o polarazcję wyborców.

Co do Konfederacji - nikt nawet nie przebąkuje o wyjściu z UE, ale o zmianie polityki tej UE. FitFor55, samochody spalinowe, drogi prąd, miliardy na szczepionki - to wszystko zostało wspólnie PiS i PO zaakceptowane i pozostawanie PiS lub PO przy władzy oznacza kontynuację tej drogi.

Inspirator1piorunów

@micra ooo... Smród ukrytego seymetrysty, na miarę poziomu wyborców konfederosji, ciągnie się jak stąd do wykopu...

Koneser0piorunów

Tak, Elektorat im ucieka i panicznie się wszystkiego boją. Padli na łeb na szyję, a wyrocznia nie robi im i konfie najlepszej reklamy poprzez wypisywanie głupot haha. I tylko po to, żeby trzymać część własnego upośledzonego elektoratu w ryzach :star-struck:

Specjalista5piorunów

ściana tekstu w większości to chciejstwo i udawana analiza nie poparta argumentami. przytoczę tylko 2 przykłady...PiS nie 33-34 a 26-27 %. też bym chciał żeby miało poniżej 30 ale niestety póki co ma bliżej 33 niż 26. kolejny "argument" z bukmacherem... bukmacher kursy nie ustala na podstawie tylko oczekiwanego rezultatu ale głównie rozkładu już obstawionych zakładów..używanie tego jako argument o tym że PiS było faworytem a nie wygralo to rozumowanie małego Krzysia w piaskownicy

Gruba ryba2piorunów

@Wyrocznia no z paroma rzeczami się nie zgadzam, np że odpuścili niezdecydowanych, i że propaganda tfaria do najtwardszego elektoratu. Rozmawiam z ludźmi, których raczej bym zakwalifikował do pierwszej grupy, i jakbym słuchał Jedynej Słusznej Stacjii:tm: o 19:30. Najpierw uchodźcy, potem kto to nam dobrobytu nie zazdrości, potem robaki, potem znowu uchodźcy... A potem że Tusk to dopiero kradł, bo ośmiorniczki. Tak mówią w telewizji, więc to musi być prawda.

Nie lekceważmy tej siły, bo to właśnie ludzie którzy mówią "ja się polityką nie interesuję" przechylają szalę. I oby nie wybrali ponownie zakładania sobie (i nam) pętli na szyję.

Koneser1piorunów

katoliban opszczańca

Koneser1piorunów

"nawet na żołdzie kremla" - bo tak jest !

Fanatyk24piorunów

Historycy powinni nazwać te 8 lat w specjalny sposób. 8-lecie pisowskie lub renesans komunizmu. Czekam na kolejne propozycje

Fenomen0piorunów

@redve 12 lat, nie 8.

Specjalista4piorunów

@redve Przecież oni sami dobrze to nazwali. 'Dobra zmiana' i cudzysłów nie jest tutaj przypadkowy 😉

Gruba ryba1piorunów

@redve Kaczystowska jesień średniowiecza

Fanatyk4piorunów

@redve kiedyś widziałem fajne określenie - "dwudziestopięciolecie międzykomunistyczne"

Osobistość0piorunów

@redve pisdzielcy z komunizmem nie mają nic wspólnego, komunizm zakłada równość wszystkich ludzi, a to już przez same założenia jest nierealne do wprowadzenia i nie ma szans nigdy się udać, jemu marzy się korea północna i brak jakiegokolwiek zwierzchnictwa, w ostateczności białoruś i bycie pod czyimś butem, choćby kacapów

Lider11piorunów

@redve „Reżim/autorytaryzm Kaczyńskiego”

Specjalista4piorunów

Dlatego dla takich partii jak PSL, Lewica, Holownia, Konfa, etc, partii "do 15%" najważniejsze jest żeby nie zatracić swojej tożsamości. Piszę to w kontekście PSL. Gdyby na czele tej partii stał rolnik z krwi i kości a'la Kalinowski to rolnicy byliby skłonni do nich wrócić, ale pindeczka w rurkach Kosiniak-Kamysz i na dodatek mariaż z kumbaja kochajmy się wszyscy Holownią totalnie ich przekreśla. PSL powinien stać ramię w ramię z AgroUnia i nieść sztandar odbudowy i przywrócenia polskiej wsi godności, a nie bawić się w kanapową politykę. Szkoda, przegapili okazję aby wrócić do swojej tożsamości.

Autorytet42piorunów

Łączenie Narodowości z Partią w wydaniu PiS to taka zagrywka rodem z Chin. Jak nie jesteś z partią to nie jesteś "Polakiem". Klasyka gatunku propagandy komunistycznej.

Mistrz4piorunów

Pełna zgoda w kwestii wsi. Co najlepsze rolnicy chętnie by na nich głosowali, bo konfa krzyczy o zbożu i owocach z Ukrainy, a oni o to mają ból d⁎⁎y

Mistrz3piorunów

@Ambaras no dobra, ale rolnicy mogą sami założyć skup albo spółdzielnie ale tego nie robią, bo jeszcze by się musieli dogadać z sąsiadem. Nie udawajmy, że to jest patowa sytuacja bo nie jest.

Specjalista4piorunów

@maximilianan z tym szkalowaniem rolników to też bym przystopował, bo jak się spojrzy na różnicę cen produktów rolnych w skupie i w sklepach to naprawdę nie ma się co dziwić, że niekiedy zwyczajnie nie opłaca się tych truskawek czy innych warzyw/owoców zbierać. z hodowlą zwierząt podobnie. pamiętajmy też jakie były akcje z cenami nawozów. jasne, są tacy, którym zawsze będzie źle, nieważne co się wydarzy, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, nie jest łatwo być rolnikiem
PS. sam z tym biznesem niewiele mam wspólnego, ale jak mam wybór to też wolę krajową żywność ¯\\(ツ)

Mistrz0piorunów

@Trawienny Nie mówię, że wszyscy, ale znam takich, którzy chcą głosować na konfe właśnie przez nienawiść do Ukraińców (którzy wcześniej zbierali dla nich jabłka czy truskawki, ale teraz to już ich nie lubią)

Fenomen5piorunów

@maximilianan W Polsce jest około 1.3 miliona gospodarstw rolnych i około 3 miliony rolników. Cóż z tego, że tysiąc, pięć tysięcy, pięćdziesiąt tysięcy rolników jest przeciwna pisowi jak to stanowi maly ułamek. Cała reszta jest wniebowzięta, że pis walczy z unią, z żydami, z pedałami, iluminatami, masonami i kosmitami (i w ogóle całym światem, który chce zniszczyć Polaków - swoją drogą nie przypomina Wam to innego narodu?). A to że cos pis ukradł albo zniszczył? SYNEK A KTO TELA DOŁ NO POWIEDZ...

Mistrz2piorunów

@Wyrocznia plus zawsze mają dopłaty, zapomogi, pożyczki (bezzwrotne), transzę z UE, fundusze unijne i inne, do których przyznać się nie chcą. Ba, mają czelność bez ironii mówić, że oni dokładają do roli już od 40 lat (a na info, że mogą iść do biedronki sapią czerwoni ze złości i krzyczą, że gdyby nie oni to byś z głodu zdechł - pewnie dlatego tak nie lubią żywności z zagranicy)

Lider8piorunów

@maximilianan górników mimo wszystko można przekupić bo pracują „na etacie” w kopalniach. Ale weź przekup rolnika któremu właśnie gniją na polu hektary truskawek bo mu się nawet nie opłaca ich zbierać. Tam już nie chodzi tyle o pieniądze a o brak szacunku do czyjeś pracy.

Mistrz7piorunów

@Wyrocznia rolnicy są jak górnicy - jak im coś "zabierzesz" to się z nimi pożegnasz. Oni raczej rzadko myślą o czymś innym niż o swojej dupie, rdzewiejącym ursusie (no chyba, że mają trochę hektarów to wtedy Johnie Deere) i nowych autach na rolniczy olej napędowy

Lider18piorunów

@maximilianan Partia ma 1000 afer na koncie ale to właśnie wpuszczenie ukraińskich płodów rolnych ją pogrąży. Co jak co ale tego im rolnicy nie wybaczą.