
Jak strajk śmieciarzy ukazał przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi
Mr.MarsGURU
5piorunówW niektórych częściach Birmingham śmieci nie są zbierane ze względu na strajk śmieciarzy, który trwa już szósty tydzień, co znaczy, że ok 1,2 miliona mieszkańców jest zmuszona do poradzenia sobie samemu.
Drugie co do wielkości miasto Wielkiej Brytanii jest największym obszarem władz
lokalnych w kraju, z ponad 400 tys. gospodarstw domowych w jego granicach. Nie
zostali oni jednak dotknięci jednakowo i z każdym kolejnym dniem wyłania się
kontrast. Spór ten spowodował, że odpady nagromadziły się tylko w niektórych
regionach, a problem jest najbardziej widoczny w gęsto zaludnionych obszarach
śródmiejskich. Natomiast zamożniejsze, słabiej zaludnione regiony doświadczyły
mniej problemów. Tego samego dnia, kiedy ulice dzielnicy Balsall Heath były pokryte
śmieciami tak bardzo, że miejscami ciężko było iść, to parę kilometrów dalej w
bogatej dzielnicy Harbone kosze czekały na śmieciarkę bez oznak zalegających
odpadów. [...]
Komentarze (10)
@Mr.Mars Detektyw Monk lubi to 😉
W domach pewnie obligatoryjnie segregujesz, więcej miejsca na przechowywanie, kompostować łatwo można, papiery spalić, plastiki wywieźć, itp. Łatwiej też wziąć prywatnie śmieciarkę do paru domów niż stu mieszkań.
Bloki to jest totalna padaka jak którakolwiek z usług komunalnych zaczyna szwankować.
Kilka lat temu w moim mieście też był strajk śmieciarzy. Nie mieszkałem w bogatej dzielnicy, nie czekałem na śmieciarki, tylko pakowałem śmieci do samochodu i wywoziłem na wysypisko. To naprawdę nie jest takie trudne.
za bardzo nie moge wywnioskowac z tego artykulu - smieciarki jezdzili do tych bogatszych? czy po prostu nie robili burdelu pod swoim domem?
@dolitd Do tego mniejsza gęstość zaludnienia to mniej śmieci per powierzchnia.
@bartek555 Zapewne bogaci zatrudnili prywatną firmę.
Śmieciarze to my. Oni są sprzątaczami.