
Wpis użytkownika HmmJakiWybracNick w Koty
HmmJakiWybracNickOsobistość
11piorunówJestem u rodziców i jeden z ich kotów był naszpikowany kleszczami.
Chciałem je powyrywać pęsetą, jak robiłem to w poprzednich latach. Okazało się, że rodzice odłożyli taką bardziej płaską pęsetę do pudełka, a ta dobra do wyrywania kleszczy leżała gdzieś na lodówce pod papierami - jak zwykle syf i niedbalstwo.
W każdym razie, nie miałem pojęcia, że mają dwie pęsety - dobrą i chujową, więc dwa małe kleszcze wyciągnąłem bez problemu, ale dwa większe strzeliły i to z dużym prawdopodobieństwem, że jeszcze będąc w kocie...
Kota w miarę zdezynfekowałem spirytusem, pęsetę też, ale generalnie dość martwię się, że kotuchowi się coś stanie.
Normalnie byłbym już u weta, ale dzisiaj wet zamknięty, jutro mnie już nie będzie, a wrócę pewnie za trzy tygodnie... Rodzice mają podejście, że "c⁎⁎j tam nic nie będzie kotu, szkoda pieniędzy tracić", więc to będzie większe przedsięwzięcie sprawić, aby pojawili się jutro u weta... bo będę musiał im dzisiaj tłuc do głowy, że mają jutro pojechać, wciskać im kasę i jutro, a może nawet pojutrze kilkukrotnie dzwonić i dopytywać, czy na pewno byli.
To pierwsza taka sytuacja, że strzeliła mi gum... że strzelił mi kleszcz, więc nie wiem, czy warto niezwłocznie udać się do weta, czy wystarczy głaskać i obserwować?
edit, czemu nie działa markdown? "że strzeliła mi guma" miało być przekreślone :c
Komentarze (8)
@HmmJakiWybracNick mają rację, c⁎⁎j tam, nic kotu nie będzie
kup sobie lasso do wyciągania kleszczy
Nie szalej, chyba że bardzo lubisz marnować pieniądze, to weterynarz chętnie weźmie. Koty są twardsze niż myślisz - praktycznie nie chorują na choroby odkleszczowe, a łapią tego w c⁎⁎j. Weź pod uwagę że widzisz tylko jakiś procent łapanych przez zwierzaka kleszczy - większość jest wydrapywana, wygryzana albo odpada sama po napiciu się i... nic się nie dzieje. Ogromny procent kotów u nas żyje dziko lub półdziko i jak zapewne zauważyłeś wcale nie padają jak muchy. Także w tej sytuacji Twoi rodzice mają trochę racji. Wiadomo że kotu warto powyciągać kleszcze i dać coś żeby tyle ich nie łapał, bo to nic fajnego, ale fakty są takie że raczej nic mu będzie i bez tego.
@wiatrodewsi potwierdzam, wet to wyśmieje- koty nie łapią babeszi.
Jedynym zagrożeniem jest to, że wniesie do domu, zostawi na łóżku lub pościeli.
@HmmJakiWybracNick
Raczej nic nie będzie, ale za słowo mnie nie łap.
Zakażenia od kleszczy zdarzają się rzadko. Myślisz, że na wioskach, ktoś na to uważał? A rzadko zdarzało się, żeby pies czy kot zmarł nie ze starości.
Sam miałem w życiu kilkanaście kleszczy i nic się nie stało. Prawdopodobieństwo niskie, choć niezerowe
@HmmJakiWybracNick co ci da wizyta u weterynarza? Co to niby ma zmienić? Nie leczy się zdrowych zwierząt i ludzi.
@AdelbertVonBimberstein Nie wiem, dlatego pytałem. Wyobrażam sobie to tak, że może można zrobić badania i ewentualnie jeśli istnieje leczenie, to rozpocząć je wcześniej, przed wystąpieniem objawów. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Co to zmienia, że kleszcz strzelił? Toksyny klesz wydziela otworem gębowym i to, że pęknie raczej nic nie zmienia. Raczej skup się na zabezpieczeniu kota - krople, tabletki, obroża.
@Lubiepatrzec Przed pęknięciem, chyba jest spora szansa, że zrzyga się otworem gębowym. Normalnie jak jest ciepły okres, to jest zabezpieczony przed kleszczami/pchłami, tylko niedawno zrobiło się ciepło i trochę zaspałem.