
Meksykanie oglądają mundial, zajadając się chapulines, czyli… smażoną szarańczą
Mr.MarsGURU
18piorunówGdy na stadionach i przed telewizorami kibice sięgają po nachosy i popcorn, w Meksyku obok tych klasycznych przekąsek często pojawia się coś znacznie mniej oczywistego: chapulines. To prażone jadalne owady podobne do koników polnych, które od wieków stanowią ważny element lokalnej tradycji kulinarnej. Dla wielu Meksykanów są one naturalnym dodatkiem do wspólnego oglądania meczów – zupełnie, jak dla Europejczyków chipsy lub słone paluszki.
Chapulines są szczególnie silnie związane z leżącym na południu kraju miastem Oaxaca, uznawanym za jedno z najważniejszych centrów meksykańskiej gastronomii. Ich historia sięga czasów prekolumbijskich. Archeologiczne ślady spożywania tych owadów w Mezoameryce liczą nawet kilka tysięcy lat, a źródła historyczne potwierdzają, że były one ważnym elementem diety rdzennych mieszkańców regionu jeszcze przed przybyciem Europejczyków.
Choć przez zagranicznych turystów chapulines postrzegane są jako kulinarna ciekawostka, w Meksyku daleko im do egzotycznego eksperymentu. To tradycyjna przekąska uliczna sprzedawana na targach, w sklepach i restauracjach. Przygotowanie jest banalnie proste. Najpierw owady się oczyszcza, a następnie praży na rozgrzanej patelni i doprawia czosnkiem, chili, solą oraz sokiem z limonki. Dzięki temu zyskują lekko cytrusowy i pikantny zarazem smak. [...]
Komentarze (4)
Hmm... Spróbowalibyście? :smiley:
@Mr.Mars trochę tequili... :stuck_out_tongue_winking_eye:
@sireplama W tej chwili nie wiem. Musiałbym się dłużej zastanowić.
@sireplama
A dlaczego nie?