
Wpis użytkownika 4Sfor w Rozkminy
4SforOsobistość
10piorunówNie wiem czy żyję naprawdę, czy tylko mi się to wydaje. Jak bowiem mam sobie udowodnić, że żyję, skoro moje zmysły permanentnie mnie oszukują. Wszystko co widzę, słyszę i czuję to przecież iluzja tworzona przez mózg. Skąd mogę wiedzieć, że żółte to żółte a nie głośne, albo zimne? Bo co? Bo tak mi powiedziano? Szczepionki na covid też miały być w 100% skuteczne - tak nam przecież powiedziano, przynajmniej na początku. Im więcej lat upływa, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to wszystko co mnie otacza, to jedna wielka halucynacja. Ułuda. Cokolwiek zrobię i tak nie ma żadnego większego znaczenia. Znałem człowieka, który był bardzo pragmatyczny. Poukładał sobie wszystko, od A do Z. Przynajmniej wg jego wersji wydarzeń. Wszystko miał zaplanowane, łącznie z tym, że w wieku 53 lat miał spisany testament i przy lampce koniaku szczycił się, że nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Po czym zginął w wypadku samochodowym tydzień później, przez co nie zdążył zaplanować leczenia swojej córki, która zmarła rok później. Cokolwiek zrobisz i tak świat ma to gdzieś i wszystko zrobi po swojemu. I tak patrzę na to wszystko, dzień po dniu i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mnie nie ma i wszystkiego wokół także.
Komentarze (10)
No właśnie skoro to wszystko to symulacja, chciałbym dowiedzieć się, co konkretnie tracę 😉 A może nic nie tracę, bo po tamtej stronie może być przekichane, tak jak to ukazali w Matriksie. Sęk w tym, że jeśli pozbędziesz się obserwatora, to świat fizyczny przestaje już wyglądać tak, jak z udziałem tegoż, przynajmniej tak to wynika z fizyki kwantowej. Okazuje się bowiem, że to obserwator determinuje zachowanie się cząstek poprzez sam proces obserwacji. Poza tym skoro tkwimy w symulacji i jeśli na coś nie patrzysz, to przestaje być to renderowane - jak w grach - no bo stosując brzytwę Ockhama, nie ma sensu renderować od razu wszystkiego i mnożyć bytów ponad niezbędną konieczność. Świat zatem doczytuje się w trakcie jego zwiedzania 😉 A jeśli chodzi o zmysły, to one nas okłamują, tu nie ma z czym polemizować. Wystarczy jak pooglądasz sobie obrazki z iluzjami optycznymi - kapitalna sprawa. Świetnie ukazują jak jesteśmy robieni w konia i często rzeczy, które postrzegamy jako coś konkretnego - w istocie są zupełnie czymś innym 😉
Poniżej wklejam kapitalny przykład na bazie "różnic" w odcieniach szarości - no przecież one się różnią! Wzrok, a raczej mózg mnie nie oszukuje, czyżby? 😉
Dlatego część ludzi siedzi w więzieniach tylko dlatego, bo komuś się coś wydawało że widział - co dobrze było pokazane w filmie Symetria.
Nawet jeśli inni ludzie są symulowanymi botami to żyjąc w idealnej wszechspójnej symulacji nadal jest ona rzeczywistością :grinning: Właściwe pytanie jest takie: Co tracisz jeśli inni ludzie w Twojej rzeczywistości są botami? Co tracisz żyjąc w symulacji?
Twierdzenie, że kolory nie istnieją czy inne zmysły moga nas okłamywać i zniekształcać rzeczywistość jest błędne moim zdaniem. Świat fizyczny bez obserwatora nadal jest niezmieniony.
@NocnyRabin "to musiałaby to być fantastyczna zbiorowa halucynacja" - a kto powiedział, że jest jakaś zbiorowość, skąd masz pewność, że ludzie z którymi wchodzisz w interakcje w ogóle istnieją a nie są tylko takimi symulowanymi botami? :smiley: Aby to zweryfikować należałoby opuścić symulację - a tego zdaje się nie potrafimy zrobić. Tu można dywagować w nieskończoność, bo tak naprawdę na dzień dzisiejszy nie da się nic do końca udowodnić w tej materii, choć istnieje koncepcja w fizyce, że wszechświat jest hologramem, a zatem trzeci wymiar nie istnieje i w sumie jak zamkniesz jedno oko, to faktycznie głębia znika (a raczej jej iluzja) i wszystko staje się płaskie jak na zdjęciu 😉
@4Sfor Wypluł, na opisanie rzeczywistości. Rzeczywistości, którą odbiera zmysłami a zmysły te odbierają rzeczywistość na równi z urządzeniami pomiarowymi, które stworzył mózg na podstawie matematyki i fizyki. Nawet jeśli moglibyśmy założyć, że one zostały wykreowane przez mózg na podstawie wyimaginowanych wyobrażeń fizyczno-matematycznych to musiałaby to być fantastyczna zbiorowa halucynacja :smiley:Ten matrix jest rzeczywiście prawdziwy. Uważam, że nierzeczywisty stan świadomości, rzeczywistości czy symulacja będzie zawsze niedokładna, z błędami przy obserwacji i ograniczeniami. Gdy staje się wszechspójna to staje się rzeczywistością jakkolwiek symulacyjną by nie była i nie oznacza to, że nie wierzę w teorie, że nasze życie jest symulacją. Ja jestem niemalże pewien, że żyjemy w symulacji doskonałej i wszechspójnej kształcąc swoje "Ja" w reinkarnacyjnym cyklu 😉
@NocnyRabin Ale matematykę i fizykę też wypluł mózg 😉
@4Sfor Bo mózg sam sobie to tak nazwał XDDDD A skoro to poczuł i tak nazwał to nie mógł nazwać inaczej skoro poczuł tak jak nazwał XDDDD Filozofia nierealności istnienia jest najgłupszą ideą filozoficzną jaką ludzki umysł wypluł z nadmiaru myślenia ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯ Poza tym na to wszystko składa się matematyka i fizyka a nie tylko ludzkie zmysły.
@PimbdziabulaDyfuzyjna Bo widzisz to jest jak żarówką z tym naszym Matrixem - pewna pani zapytała kiedyś Edisona, dlaczego żarówka świeci - on popatrzył i odrzekł: szanowna pani, to nie ma znaczenia, po prostu proszę jej używać 😉 - Nie wiem czy tak powiedział, ale taka krążyła anegdotka 😉
@4Sfor no solipsyzm to w ogóle jazda. Ale na pewno ciekawie wyszło połączeniu dwóch faktów - sens rzeczy i ich doświadczanie zmysłowe. No bo nawet jeśli jestem w Matrixie, ale wierzę, że głównym programistą jest dobry cyfro-Bóg, to w sumie nie ważne, czy to tylko iluzja 😛 ważne że ma sens
@PimbdziabulaDyfuzyjna Jak mawiał klasyk: rób pan swoje 😉 Tu chyba nie ma jakieś jedynie słusznej prawdy, czegoś, co daje nam odpowiedź na wszelkie nurtujące kwestie. Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że każdy musi sam sobie zdefiniować życie i to, o co w nim chodzi. Każdy zmaga się przecież z zupełnie innym światem niż inni - bo jest sobą i jako konkretna jednostka postrzega rzeczywistość przez pryzmat swojego konstruktu - a może wręcz to każdy z nas tworzy swój własny indywidualny wszechświat, w którym istnieje jako świadomość tylko i wyłącznie w pojedynkę - i tu kłania się teoria solipsyzmu, która w sumie jest na swój sposób intrygująca 😉 A najważniejsze to znaleźć sens - bez niego życie staje się jałową pustynią. Tak jak mawiał wspomniany przez Ciebie Frankl: „Współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć – ma środki, ale nie ma sensu.”.
Empiryzm, racjonalizm, sensualizm, egzystencjonalizm - wszystkie poglądy starają się jakoś odpowiedzieć na ten perfidnie drążący problem. Również mnie.
Mówiąc o doświadczeniach zmysłowych, przechodzisz później na sam sens - no bo jeśli to ułuda to po co to wszystko? Być może jesteśmy w matrixie, ale na pewno można do tego podejść indywidualnie. Rzeczy materialne i idee - tak, zdecydowanie to dopiero ludzie przypisują im daną wagę. Jeśli masz z tym zgrzyt, na pewno musisz sobie indywidualnie znaleźć odpowiedź na to co dla Ciebie jest realne i ważne. Nic nie jest obiektywnie ważne - pragmatycznie to wszystko tylko materia. Ale można też podążać wyższymi ideami i wtedy możesz pomyśleć, że nieważne czy to jest pomarańczowe, czy masz testament czy nie, czy to iluzja itp. Dlatego świat duchowy pociąga ludzi tak bardzo - bo dopiero wtedy to wszystko nie jest ważne. Polecam Viktora Frankla 😉