Wpis użytkownika evilonep w Hydepark
evilonepFanatyk
43piorunówNiedziela to dla mnie najgorszy dzień tygodnia. Smuci mnie koniec weekendu, a początek nowego tygodnia stresuje. A jeszcze posprzątać trzeba. Kiedyś sprzątałem w soboty, ale od jakiegoś czasu już tego nie robię, bo szkoda takiego fajnego dnia na takie zajęcia. Właściwie to żyję od weekendu do weekendu. Ale przynajmniej przeszedł mi kryzys związany z wypaleniem zawodowym. Wydawało się to jeszcze jakiś czas temu niemożliwe, ale pogodziłem się z tym. Trochę mi też pomógł ten psycholog biznesu - tak się chłop tytułował. Kiedyś o tym pisałem jak mi bania siadła, ale już jest dobrze.
Komentarze (9)
Odpukać, bo nie chciałbym, żeby się popsuło… ale odkąd zmieniłem pracę 12 lat temu, co tydzień na koniec weekendu cieszę się, że jutro znów idę do pracy, a nie stresuję się końcem weekendu.
@evilonep O ja ostatnio z dnia na dzień, też regularnie w niedziele sprzątałem, teraz tylko gdy faktycznie jest syf do ogarnięcia a nie troszkę kurzu. Wolę więcej ruchu wcisnąć, zanim w poniedźwiadek się klepnie "klikać w kąkuter ku chwale korpo, będącego liderem czegośtam, gdzieśtam w czymśtam" :grinning: Fajnie, że się poprawia, endorfiny to darmowe antydepresanty, dużo lepsze niż alko i inne używki.
taguj #niedzielawieczur
Choć ja o 5 lat nie mam pracy o normalnym trybie, więc niedziela dla mnie łaskawą. Ale łączę się w nadziei na lepsze... tygodnie.
Po co psuć sobie niedzielę, toż wspaniały dzień.
Pogodnie tylko w niedziele, bo w sobotę to rzadko się zdarza wspaniała pogoda. Ot drugi weekend z rzędu tych wakacji ...przeminiętych. Przynajmniej na południu polski.
Martw to się w poniedziałek rano, jeśli lubisz. Zamartwianie się robotą w niedzielę jeszcze nie sprawiło, że w poniedziałek szef przyszedł podziękować za wspaniałą robotę i wręczyć kopertę z tysiączkiem premii ot tak za dobrze przepracowany tydzień.
Posprzątasz w poniedziałek, to ci się polepszy samopoczucie chociażby za dobrze wykonaną robotę dla samego siebie (´・ᴗ・ ` )
No, ale kto nie przejebał w robocie wystarczająco urabiając się po łokcie za damski c⁎⁎j, ten ma jeszcze sporo umartwiania się przed sobą.
Wypalenie zawodowe ma swoje pozytywy i sporo przewartościowuje w życiu, gdy już klamka zapadnie żeby oszczać to co się robiło przez 20 lat zimnym moczem.
@evilonep mam dokładnie tak samo. Kiedyś przez ponad rok latałem Londyn-Warszawa-Londyn na weekend. Cała niedziela to była nerwówka przed lotem a już Niedziela wieczór to w myślach był kolejny tydzień w robocie z daleka od rodziny. Nie chciałem iść spać bo to znaczyło że to koniec i jak się obudzę to będę spieszył się na samolot o 5 rano. Z nerwów nie mogłem zasnąć, potem ciężko się wstawało.
długo tak nie dałem rady i ostatecznie wróciłem do Polski ale i tak 7 lat minęło i nienawidzę niedzieli. A szczególnie wieczoru :smiley: zaraz będzie rano i kolejne stresy w pracy…
@evilonep ja się nie stresuje niczym a też dla mnie niedziela to najgorszy dzień tygodnia. Mało tego, jak mi wypadnie tak, że prace zaczynam w środę dopiero to i tak niedziela podświadomie jest najgorsza.
Myślę, że to pozostałość z dzieciństwa gdzie u niedziela serio była przejebana
Mi na wypalenie pomoglo obecne zwolnienie. I na pracocholizm. Nauczylem sie ignorowac maile, nie odbieram telefonow, calkiem mnie nie interesuje co tam sie dzieje. Pol roku temu bylo to nie do pomyslenia. Wroce tam jako nowy czlowiek.
A co do niedzieli - praca w gastro uczy ze w niedziele warszawiaki ruszaja zjesc obiadek na mazurach. Najgorszy typ klienta.
@Cybulion
Tzn?
Czym sie to objawia?
W sebsie warszawioki na mazurach:)