
Wpis użytkownika yoowki w Hydepark
yoowkiGruba ryba
63piorunówNo dzień dobry w poniedziałek. Kto z Was miał tego małego potwora, zdzieracza łokci i kolan? Nazwa była adekwatna do jego możliwości. A kto miał taką pierdzącą dokładkę do wigraka to był król na dzielni, zwłaszcza latem jak trzeba było pedalować naście kilometrów nad wodę, żeby się ochłodzić.
Takie i inne wspaniałosci możecie zobaczyć w Sępólnie Krajeńskim w muzeum PRL.
#rower
#nostalgia
#prl
#nivaznegdziedroga
Komentarze (35)
Miałem niebieskie salto. Koledzy ze mnie pizgali trochę, bo to nie była kolarzówa, ani góral, ani bmx, ale uwielbiałem ten rower i był mega.
Pierwszy był turkusowy Reksio. Moje pierwsze Wigry 3 było dokładnie w takim zielonym kolorze. Potem dostałam kolejny na komunię, nówkę sztukę, ale dojrzewał najpierw u babci w piwnicy. Też zielony, ale ciemny metalik 😎
Raz prawie straciłam życie na kwietniku jadąc z górki jak kuzyn dał się przejechać kolarzówką Romet, komunijny oczywiście. Kto to widział brak hamulca w pedałach, jako dziecko Wigry nie znałam innego. Jakoś się udało nie popsuć siebie i roweru, ale mialam pełno w gaciach.
@SilverMonkey Żeby było ciekawiej w tamtym czasie nikomu się nie śnił kask. Pamiętam, jak ścigając się z kumplem po drodze ułożonej z betonowych płyt zaliczyłem glebę. Rozbiłem łeb, łokcie, kolana. Jak mnie w szpitalu zobaczyli to tylko "ooo" powiedzieli. O dziwo nic nie połamałem, tylko się konkretnie rozbiłem. Blizny mam do dziś.
@yoowki ja miałem Zielonego pelikana - składak z białymi oponami, +20 do lansu na podwórku
Brat miał Reksia. Ja byłem trochę starszy i poważniejszy, więc dostałem zielony rower Domino. Śmigaliśmy we dwóch po wiosce u babci. O rowery w ogóle nie dbaliśmy, zero smarowania łańcucha, czy innych fanaberii. :grinning: Tylko raz bratu koło przednie odpadło, ale dziadek przykręcił i był git!
o ile dobrze pamiętam, to mój pierwszy rowerek to był radziecki "Byk".
ten cud technologiczny pozwalał pedałować zarówno do przodu, jak i do tyłu :melting_face:
Koledzy mieli Reksia i bmxa. Ja miałem jakieś pożyczane do nauki jazdy aż w wieku jakichś 6 lat (jakiś 1994) rodzice kupili mi Rometa Olimp z tego co właśnie wyszukałem. Zielony, damka. 5 przerzutek ale nigdy jedynie nie chciała wejść. Wyciąganie go czy chowanie do piwnicy czy wózkowni to był dla mnie dramat.
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz U mnie spółdzielnia po latach apeli lokatorów wreszcie zrobiła rowerownię. Mamy solidne, metalowe drzwi, stojaki, kamery i można zostawić rower w bezpiecznym miejscu. Wcześniej trzymałem na balkonie, co było bardzo wkurzające.
@WatluszPierwszy to chyba było dla uspokojenia sumienia, bo jak złodziej szedł na robotę to ze sprzętem, jakoś kłódki mu ulegały. Teraz mam rowery na klatce niby spięte ze sobą ale to zapora o sile kartki papieru
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Kradzieże rowerów z piwnicy, to była norma w okresie mody na "górale". Na moim osiedlu kradziono masowo. Jak ktoś trzymał rower w piwnicy to dodatkowo się go przypinało jeszcze np. do szafki czy jakiejś rury, która przechodziła przez piwnicę.
@WatluszPierwszy cholerne żelastwo 😆 były też takie rogi ale dokładamy, proste. Na komunię dostałem takiego z prawilnymi rogami. Był tak duży, że wchodziłem na niego wchodząc najpierw na ławkę pod blokiem. Ukradli mi go niedługo potem z piwnicy
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz W 1994, miałem 12 lat i dostałem swojego pierwszego "górala". Byłem bardzo zawiedziony, bo miał prostą kierownicę, a bardzo chciałem taką "z rogami".
Mój góral, był tak cholernie ciężki, że miałem duży problem żeby go znieść do piwnicy, gdzie trzeba było niewielkie schodki pokonać. Był jednocześnie niezniszczalny i do dziś jest w pełni sprawny. Jeszcze rok temu na nim jechałem, jak byłem na urlopie u rodziców.
Za moich czasów to się taki rower na komunię dostawało! Aż w końcu przyszły górale i składak to był obciach.
Ja takiego wciąż mam. I potrzebuje tylnego błotnika, widzę, że tam znajdę.
@yoowki mój pierwszy :3
@jonas Też miałem, ale zielony i miał doczepianą poprzeczkę między kierownicą i siodełkiem. Takie coś:
@FoxtrotLima Boczne kółka też początkowo były, ale ojciec je w końcu odkręcił, bo to nie wypada, żeby pięcioletni prawie-dorosły mężczyzna jeździł z czymś takim. Potem chytrze zamocował wystający kijek i nawigował nim tak, żebym się nie wykopyrtnął. Któregoś razu uznał, że już umiem jeździć sam, puścił kijek i faktycznie trochę ujechałem, a potem się obejrzałem gdzie on jest i wykopyrtnąłem widowiskowo.
@yoowki ja też miałem jako pierwszy rower dokładnie to samo co @jonas, tylko niebieski. Z bocznymi kółkami, których na szczęście dość szybko się pozbyłem.
Potem miałem pomarańczowe Salto po kuzynie, które mi zajebali (początek lat '90 to był prawdziwy dziki zachód xD).
Ale żeście mi feelsy zrobili tymi zdjęciami Panowie...
@jonas ja miałem taki biały, zaraz po salto które się polamało, ależ to był dzik 😃
@Maciek Mój pierwszy, który pamiętam, był mniej więcej taki jak na załączonym obrazku. Czerwony, a wiadomo, że czerwone są szybsze.
Najpierw salto, później awansowałem na Wigry 3. Później już BMX.
@yoowki czekaj czeka, ten wigrus ma spalinowy naped na przod?
@bucz tak, dokładnie.
Mój pierwszy to byl BMX rometa xD
Tylko w bogatszej wersji niż na zdjęciu bo miał te pianki ochronne na kierownicy i ramie
@cebulaZrosolu W sportowym w moim rodzinnym mieście można było kupić takie nakładki na koła, które zasłaniały szprychy. Okropnie to wyglądało, ale sporo osób, które miały te BMX-y kupowało nakładki.
@cebulaZrosolu Tata wykupił za te dolary co to je sprzedawał? 😛
@Opornik nie było Pewexów jak już byłem na świecie :grinning:
@cebulaZrosolu Burżuazja. Tata pewnie dolary pod peweksem sprzedawał.
@cebulaZrosolu Osz ty bogolu 😅
Reksio, potem Pelikan, to był sprzęt kaskaderski 🙂
Mój pierwszy rower to był Pinokio, ale pamiętam, że z niewiadomych powodów nie lubiłem na nim jeździć. Salto oczywiście pamiętam. Te małe kółka były niesamowicie denerwujące. Jak jechałem do babci na wakacje, to z kuzynką mieliśmy rowery i zawsze był wyścig kto chwycie pierwszy Wigry, bo na Salto żadne z nas nie chciało jechać.
Natomiast na osiedlu brylowałem w towarzystwie miłośników dwóch kółek, bo miałem BMX z Rometu. Biały z niebieskimi oponami. Ojciec go dostał za grosze, bo przyszła dostawa do sklepu a ten rower miał zostać odesłany, bo podobno miał jakąś wadę. Ja ta nie wiem. Całe lata na nim śmigałem.
Ja zaczynalem od wigry, kiedys zostawilem go pod ojca kompanią, wlazlem sobie do środka, wychodze po minucie a rower jest plaski. Chłopaki rozjechali mi go BWPem. Na przeprosiny dostalem stara kolażówke-wyprawowke belgijska ktora sluzyla mi 20 lat.
Ja zaczynałem swoja karierę od smyka, a później przesiadka na Reksia, którego kolega mi złamał 😒
Swoją drogą to muzeum wygląda jak szopa na przydasie.