Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika cebulaZrosolu w Hydepark

Mistrz

w Hydepark

89piorunów

No tak było...

Komentarze (27)

Autorytet2piorunów

@cebulaZrosolu konkursy to było to, moja rodzinka trochę organizowała na moje uro. Fajnie było, wszystkie dzieciaki się bawiły dobrze, ale byliśmy młodsi niż te 13.

Autorytet1piorunów

@cebulaZrosolu no kurna różne takie zabawy dla dzieciaków w stylu kalambury. Coś z rysowaniem, albo quizy z pytaniami. Dla wygranych były jakieś małe nagrody rzeczowe (np. przybory do szkoły, książki, pluszaki), a do tego nagrody pocieszenia dla wszystkich (zazwyczaj słodycze), więc nikt nie wychodził z pustymi rękami.

Autorytet7piorunów

@cebulaZrosolu dlatego urodziny mojej córy zawsze są huczne, skoncentrowane na niej. Jest zero wódy w kieliszkach. Do wyboru jest piwko i drinki dla starych wujków, co piwa nie piją, ale dopiero po obiedzie jak w wchodzi ciasto. Zawsze przykro patrze na urodziny dzieciaków znajomych, gdzie siedzą w pokoju na kompie / w komórkach podjadając słodycze, a starzy walą wóde.

Kosmonauta6piorunów

@cebulaZrosolu nigdy nie lubiłem swoich urodzin. Nigdy ich nie obchodziłem za dziecka. Pierwszy raz tort urodzinowy tak żeby dmuchać świeczki miałem chyba na 18 urodziny

Kosmonauta6piorunów

@Alawar w zasadzie nie było żadnej imprezy nawet dla rodziców. Dopiero moja partnerka zaczęła mi robić tort na urodziny i to było dla mnie takie bardzo obce. Impreza na 18 była organizowana trochę pod naciskiem że to przecież osiemnastka.

Fanatyk0piorunów

@GrindFaterAnona To nie że ja obchodziłem urodziny ale tak było. Zawsze coś dostałem (prezent) mama upiekła jakiś serniczek i tyle żadnej imprezy nie było.

edit

Wystarczy że stary imprezował w środku tygodnia😅

Kosmonauta43piorunów

@cebulaZrosolu

My mieszkaliśmy w 11 w norze po nutrii nad wyschniętą rzeką. Żeby zrobić pranie musieliśmy chodzić 62 km w jedną stronę nad jezioro do @PanNiepoprawny. Najlepsze urodziny miałem gdy znalazłem plastikową wytłoczkę po pralinach z bombonierki. Pamiętam, że zimą mroziłem w niej wodę po praniu i udawałem, że mam fabrykę słodyczy. Smak był zawsze ten sam (woda z jeziora + mydliny) ale za to kolor był zawsze identyczny (szary). Czy ktoś narzekał? Nie! To były wspaniałe czasy!

Fanatyk30piorunów

Z cukierkami siedzieli, bogole. W moim dzieciństwie cukierki były na te same kartki co alkohol więc wybór był prosty.