
Wpis użytkownika Yes_Man w Gotowanie
Yes_ManLider
18piorunówOmnomnom :melting_face:
Jeszcze godzina powolnego gotowania.
Komentarze (15)
@Yes_Man a skórka od warzyw to gdzie?
Jak ktoś nie lubi zbierać szumowin to wystarczy dane mięso najpierw sparzyć we wrzątku po czym odlać wodę.
@Yes_Man rosół w sobotę, bezbożnik... Leci piorun
@serel Kto bogatemu zabroni?
@Yes_Man bulbulbul :)
Czy tylko ja najpierw robię bulion a potem dodaję resztę i sobie pyrka🤔
Mięso mi stygnie, bulion pyrka a ja już robię panierkę i wszystko na drugie danie.
@szczelamseczasem to jak już trafisz płucka (cielęce, wołowe) to polecam spróbować partię pierogów na samych płuckach - obgotowane, zmielone i podsmażone z zezłoconą na maśle cebulką jako farsz. Zajebiste!
@wonsz To poleciałeś. W pełni się zgadzam i pięknie to opisałeś. Samotnie tego nigdy nie daję. I generalnie zawsze daję to tylko sobie i rodzinie. Szponder, kurczak i często kaczucha leciała. Twój wpis można uznać za nowy przepis i wleci u mnie jako nowy. Płucek nie dawałem, raczej wątrobę z dziczyzny, czy zapomnianą przeponę. Przetestuję. Czapka z głowy!
@szczelamseczasem Wkładka w pomidorówce, czyli szponder na którym się baza pod zupę gotowała, jak najbardziej, bo można w sumie powiedzieć że to "w sosie własnym". Ale wyjęcie tego mięsa i zagospodarowanie gdzie indziej samotnie to już lipa. I żeby nie było też próbowałem z tego coś wyciągnąć, ale w przykładzie z pierogami dopiero dodanie świeżo ugotowanych płucek albo przesmażonego mielonego robiło jakąkolwiek robotę. A zbyt często w czasach słusznie minionych trafiałem na pierogi z mięsem gdzie mięso było w 100% wygotowane pod zupę czy sos i żadna przesmażona cebulka tego nie uratuje.
@wonsz ale do pierogów, potrawki, czy burgera sam daję i nie uważam tego za coś złego.
Każdy gotuje jak tam lubi.
Ja robiąc rosół gotuję najpierw samo mięso na bardzo wolnym ogniu.
Robię tak bo wszystko czy niego wypływa gromadzi mi się w jednym miejscu i jest łatwe do zebrania.
Szybko nauczyłem się, że pośpiech skutkuje przyklejaniem się syfu z mięsa do brzegów garnka, gdy woda szybko odparowuje - dlatego pod pokrywką..
Gdy wykałaczka wchodzi jak w masło wyciągam mięso, zbieram resztki syfu i dodaję zieleninę i kostkę rosołową ( jedną)... druga wpada po pół godzinie gdy zmniejszam temperaturę by sobie jeszcze pyrkało.
Z cebuli zrezygnowałem na rzecz poru krojonego w krążki.
Gdy mięso ostygnie, obrabiam je i smażę pod drugie danie😆
U mnie co 3 rosół jest mięso jedzone nie na talerzu a z ręki, ale wtedy tłukę kotlety.
Ciągle coś zmieniam w rosole, bp teraz nawet marchew czy seler tnę w podłużne paski o grubości 1cm do max 1,5
Stosuję również czosnek, który dodaję przy fazie już gdy płomień gaśnie. Czosnek krojony na pół, szybko robi się miękki i szybko oddaje swoje wartości do zupy - nie lubi wysokich temperatur.
Smacznego 😆
@szczelamseczasem Bardziej z PRLu i niektórej jeszcze dychającej gastrojanuszerki, gdzie wygotowane do ostatniego smaku mięso szło do pierogów. Tak mi się skojarzyło :stuck_out_tongue_winking_eye:
@wonsz "przecież napisał XD"
Robisz bekę ze mnie, czy z @sunsenmeo ? Może ma jakiś dobry przepis. Człowiek całe życie uczy się smaków. Była teściowa z Lubelszczyzny potrafiła zaskoczyć. Była mistrzynią zaskakiwania. Dobrze, że konserwy w bagażniku auta zawsze woziłem.
@szczelamseczasem no do mięsa z wywaru które mu stygnie, przecież napisał XD
@SunSenMeo do czego robisz panierkę?