
Wpis użytkownika wstreczyciel w Ciekawostki
wstreczycielOsobistość
9piorunówPojawiły się niezbyt szczegółowe ale nawet ciekawe badania dotyczące postrzegania transformacji energetycznej. Odpowiedzi udzielała wyższa kadra kierownicza przedsiębiorstw zajmujących się nowymi, zielonymi technologiami na całym świecie.
1 Widać że spada przekonanie, że zgodnie z planem uda osiągnąć zeroemisyjnojść. Rośnie prawdopodbieństwo że transformacja zajmie nawet 4.5 dekady a nie zapowiadane 25 lat.
2 Najmniej optymistyczni co do przyszłości są Europejczycy. Pewnie dlatego że nas już zaczyna zielony ład kopać w d⁎⁎ę a Azjaci albo Amerykanie mogą poczekać i zobaczyć jak nam idzie.
3 Największe zagrożenia dotyczące transformacji? Zdaniem 70% badanych dla potencjalnych klientów konieczne do poniesienia koszty transformacji są zbyt duże w stosunku do oczekiwanych zysków. Tu trzeba przypomnieć na ile szacowane są konieczne do poniesienia koszty transformacji w Niemczech: 1110 miliardów euro. Przy takich kwotach trzeba zapytać kto za zapłaci a politycy nie chcą zbyt głośno mówić, że zapłacą obywatele.
4 Gdzie upatrywać pozytywów? Badani widzą szansę w zaprzęgnięciu sztucznej inteligencji do pomocy. Przewidywanie i optymalizacja różnych procesów może pozwolić na redukcje kosztów inwestycji i eksploatacji nowych zielonych rozwiązań.
Komentarze (2)
Przy kapitalizmie i indywidualizmie nie ma na to szans. Każdy jest za ekologia ale byleby nie jego kosztem.
W jakimś autorytaryzmem czy totalitaryzmie poszedłby dekret o ekologicznym planie 10 letnim, buntownicy poszliby do łagru a reszta w strachu by się dostosowała, wyjątkiem byliby partyjniacy których reguły by nie obowiązywały ale efekt byłby osiągnięty.
A w obecnym systemie nie przejdzie żadna zmiana w znaczący sposób uderzająca w obywateli. Taki system ma swoje plusy, mniejsze prawdopodobieństwo dojścia do władzy psychopaty który razem ze swoją kliką wymorduje miliony obywateli, ale ma też swoje minusy - niezdolność do ogarnięcia dużych, trudnych i niepopularnych projektów.
Także w obecnym systemie to co najwyżej po długich protestach może wejdą jakiś śmiesznie niskie podatki które nie zmienia nawyków konsumpcyjnych, obywatele popsioczą a dalej będą życ jak żyli, ewentualnie zmiany będą musiały być tak stopniowe i tak rozciągnięte w czasie że nie przyniosą efektów na czas.
> Najmniej optymistyczni co do przyszłości są Europejczycy
To ja się w ten pesymizm wpisuję. Wierzę, że transformacja energetyczna jest potrzebna - ale uważam, że z nią nie zdążymy i obudzimy się z ręką w nocniku. Tzn. następne pokolenie się obudzi, bo ja „najciekawszych” rzeczy pewnie nie dożyję.


