
Szykuje się wojna Andrzeja Dudy z Donaldem Tuskiem. Nastroje są bojowe
banita77Gruba ryba
21piorunówKopia z O..t.
Donald Tusk przedstawił na posiedzeniu rządu kandydata na polskiego komisarza UE. Tymczasem prezydent Andrzej Duda już szykuje się na wojnę z premierem. Jeśli Tusk zignoruje głowę państwa przy wyborze komisarza, to – słyszymy w Pałacu – "nie będzie to polski komisarz". A prezydent zamierza interweniować w europejskich instytucjach.
Kim będzie, jeśli nie polskim komisarzem? – pytamy osobę z otoczenia prezydenta. – Jeśli rząd nie wykona ustawy kompetencyjnej, to będzie to komisarz Tuska, Parlamentu Europejskiego albo Niemiec, ale na pewno nie Polski – słyszymy w odpowiedzi.
Nastroje w Pałacu są bojowe.
Batalia o polskiego komisarza UE szykowała się już od miesięcy.
W końcówce minionej kadencji Sejmu z inicjatywy prezydenta parlament uchwalił ustawę kompetencyjną. Nawet w Prawie i Sprawiedliwości byli wobec niej sceptycy, ale Duda twardo naciskał na wprowadzenie tych zmian w prawie. Ustawa przyznaje prezydentowi nowe uprawnienia w relacjach z Unią Europejską i zapowiadana była przez Pałac jako przygotowanie do polskiej prezydencji w UE (w pierwszej połowie 2025 r.).
Ustawa przewiduje, że prezydent ma prawo do akceptowania lub odrzucania polskich kandydatów na najważniejsze stanowiska w UE. W tym i na komisarza Unii.
Tusk i Duda rozmawiali w cztery oczy. Premier wyśmiewał ustawę
Ministrowie z rządu Donalda Tuska wielokrotnie publicznie podważali konstytucyjność ustawy kompetencyjnej. A sam Donald Tusk w rozmowie w cztery oczy z prezydentem, przy okazji majowej rekonstrukcji rządu, też to zrobił.
Premier miał wówczas powiedzieć Andrzejowi Dudzie, że według niego ta ustawa w istocie nie obowiązuje i wcale nie musi się do niej stosować, także przy wskazywaniu polskiego kandydata na komisarza Unii Europejskiej. Duda odparł wtedy, że będzie to łamanie prawa.
Panowie rozeszli się, a wojna o komisarza zawisła w powietrzu.
Później Donald Tusk de facto potwierdził publicznie – choć nie wprost – że za zamkniętymi drzwiami ściął się z prezydentem.
– Pragnę przypomnieć, że komisarza wskazuje szef Komisji Europejskiej, to nie jest delegat prezydenta czy premiera w Europie, więc tego typu zapisy w ustawie kompetencyjnej nie są poważne. (...) Prezydent powołuje się na tzw. ustawę kompetencyjną, a ja mu zwróciłem uwagę, że ważniejsze są kompetencje, a nie ustawa, którą za czasów PiS przygotowano i która stara się ominąć konstytucję – mówił szef rządu.
Premier zaznaczał też, że mają z prezydentem "różne zdania w kwestii polityki zagranicznej" i chciałby, żeby Duda współdziałał i pomagał, "jeśli potrafi". – Chciałbym, żeby prezydent uznał wreszcie oczywistą konstytucyjną zasadę, że politykę zagraniczną prowadzi rząd, a prezydent reprezentuje Polskę w kwestiach zagranicznych – podkreślał w maju Donald Tusk. Jednocześnie zapewniał, że nie chce konfliktów na szczytach władzy.
Tusk: Piotr Serafin kandydatem na komisarza
Premier Donald Tusk na posiedzeniu rządu 13 sierpnia zaprezentował kandydata na polskiego komisarza. Faworytem na giełdzie nazwisk był od miesięcy Piotr Serafin, najtęższy "europejski mózg" w otoczeniu premiera, jego wieloletni współpracownik, jeden z bardzo bliskich. I to on, jak pierwszy napisał Onet, został wskazany przez Tuska.
Po posiedzeniu gabinetu Tusk poinformował, że kandydatura została "jednomyślnie" i "entuzjastycznie" przyjęta przez cały rząd.
Rząd może forsować kandydata na komisarza zupełnie z pominięciem ustawy kompetencyjnej, uznając, że to przecież – jak wcześniej mówił premier – szefowa KE Ursula von der Leyen proponuje komisarzy, a Parlament Europejski nad nimi głosuje.
Nadszedł więc moment, kiedy wojna o komisarza może przejść od słów do czynów. Wiele wskazuje, że czeka nas jej gorąca faza, bo nastroje w Pałacu Prezydenckim są bojowe.
Rozmówca z otoczenia prezydenta: – Kwestionowanie ustawy kompetencyjnej jest tym groźniejsze, im ważniejsza będzie teka dla Polaka. Dziś Donald Tusk może zignorować prezydenta przy wyborze komisarza, a w 2027 r. nowy rząd może zignorować komisarza wybranego z pominięciem prezydenta. Decyzje takiego komisarza będą też podważane.
2027 r. to konstytucyjny termin wyborów parlamentarnych. Prezydent i obóz prawicy oczywiście liczą na zmianę władzy, a więc upadek rządu Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy.
Andrzej Duda: ustawa i basta. Bojowe nastroje w Pałacu
W Pałacu jest też oczekiwanie na ruch premiera; nie słowa, ale formalne decyzje: zastosuje się czy nie do ustawy kompetencyjnej?
– Jego ministrowie mogą mówić w mediach, co chcą. Premier też może mówić, ale potem liczy się to, co zrobi – zaznacza nasz rozmówca z Pałacu.
Jest więc też oczekiwanie na spotkanie prezydenta i premiera, o którym publicznie wspomniał Donald Tusk – miałoby się ono odbyć w tym tygodniu. Panowie spotkają się też na uroczystości Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia (wtedy odbędzie się w Warszawie defilada wojskowa), ale mają też odbyć rozmowę w cztery oczy.
Oczekiwanie prezydenta jest jasne. – Prezydent oczekuje wypełnienia ustawy kompetencyjnej, a więc przedstawienia mu kandydata na komisarza, by mógł go zaakceptować bądź odrzucić – mówi jeden ze współpracowników głowy państwa. Kolejny rozmówca się unosi: – Premier nie będzie sobie wybierał ustaw, do których chce się stosować, a do których nie.
Zakładanym scenariuszem w Pałacu jest jednak zignorowanie ustawy przez premiera. Przy takim rozwoju wydarzeń instytucje Unii Europejskiej mają zostać poinformowane przez prezydenta o tym, że zdaniem głowy państwa w procesie wyboru komisarza zostało złamane prawo, a tak wybrany komisarz w istocie tym komisarzem nie będzie.
Rozmówcy "Newsweeka" z Pałacu przekonują, że to w interesie samego Donalda Tuska jest dopełnić wymogów ustawy kompetencyjnej. – Podobnie jest to w interesie osoby, która miałaby być komisarzem. Kadencja komisarza nie będzie się przecież pokrywać z kadencją Sejmu – zaznaczają zgodnie nasi rozmówcy z otoczenia prezydenta.
Czym jest ta ustawa?
Ustawa kompetencyjna – formalnie to ustawa o współpracy władz w sprawie przewodnictwa Polski w Radzie UE – zakłada, że rząd ma przedkładać prezydentowi propozycje kandydatur na stanowiska: członka Komisji Europejskiej, członka Trybunału Obrachunkowego, sędziego Trybunału Sprawiedliwości UE, rzecznika generalnego TSUE, członka Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, członka Komitetu Regionów oraz dyrektora w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Prezydent w terminie 14 dni może wyrazić zgodę bądź ich skreślić.
Ustawa reguluje też udział prezydenta w szczytach Unii Europejskiej i sposób wypracowywania stanowisk państwa w polityce europejskiej.
Komentarze (16)
To chyba oczywiste. Jak ktoś działa na zasadzie wszystko tak wszystko nie no to nic nowego.
Debil nie się zajmie ruchadelkiem.
Kampania wyborcza, nic więcej
Ta ustawa jest z d⁎⁎y. Kompletnie nie jest wpięta w system unijny ani podział kompetencji określony w konstytucji.
pis to debile.
no, a Tusk nie powinien jej mimo wszystko ignorować.
Awantura w synagodze.
niech zorganizuja im rap battle po angielsku
Zapowiada się emocjonujący pojedynek szachowy z gołębiem.
@dziedzicpruski taa, z tym ze dupa znaczy duda przyszedł na ten pojedynek z talią kart do gry w piotrusia.
@dziedzicpruski Pytanie który z nich jest gołębiem.
> _Premier miał wówczas powiedzieć Andrzejowi Dudzie, że według niego ta ustawa w istocie nie obowiązuje i wcale nie musi się do niej stosować_
państwo z kartonu
@100mph 👏👏👏👏
@Kukulkan Dzwoni Przewodniczacy do Premiera:
- Guten tag herr Tusk, masz kogos zaufanego w naszej sprawie na stanowisko Komisarza?
- Gutrn tag maine fuhrer. Ja, ja, mam.
- To podeslij jego dane, wyznacze go.
- Oki.
- Fur Deutschland!
- Fur Deutschland!
Tak to sobie wyobrazam.
@100mph To po co Tusk wystawia swojego kandydata?
Niech przewodniczący wybierze losowo z całej Polski 🤷
@smierdakow Jeżeli Komisarza wskazuje Przewodniczący Komisji Europejskiej to jak inaczej to nazwać?
Niech spierdala.