Wpis użytkownika mannoroth w Hydepark
mannorothLider
80piorunówTeściu leży sobie w szpitalu i czeka na zabieg, na który czeka się miesiącami albo lepiej. W pokoju ma kolegę, dużo młodszego, który czeka na to samo. Znamienne dla kolegi jest to, że jest dużo młodszy niż wygląda, na pierwszy rzut oka zapewne spowodowany, wzorem pewnego prezydenta, porzuceniem rekreacyjnego przyjmowania pewnych substancji i przejściem na profesjonalizm. Różowa po pierwszej wizycie stwierdziła, że gość jakiś skacowany albo coś bierze. Ale nie oceniajmy pochopnie.
Parę dni temu była u niego różowa z kimś z rodziny. Pielęgniarki robią przegląd, jedna się kręci przy tym facecie, wychodzi, wraca i oznajmia, że trzeba mu pobrać krew do badań. Pobrała i wychodzi, teściu się pyta czy jego też będą kłuli, ale nie. Obaj zdziwieni, teść żartuje że przecież oni wszystko równo razem robią, jak "Przyjaciele" u Kaczmarskiego, a tu nagle jednego kłują a drugiego nie. Na co ten drugi rzucił, jakże trafnie jak się później okazało:
- Hehe, wie Pan, może ja byłem niegrzeczny. Pośmiali się i wrócili do rozmowy.
Za niedługo, jak moja różowa się zbierała przychodzi lekarz z pielęgniarką i wali prosto z mostu do gościa:
* Proszę Pana, czy Pan pił alkohol?
* Nie no, gdzie, co Pan doktur?
* To dlaczego ma Pan prawie 1,5 promila we krwi?
Wszyscy oczy w słup, gość nie wie co ma powiedzieć, wykręcał się że on nie wie co się stało, ale on naprawdę nic. Lekarz urwał tą farsę krótko, że niezależnie od przyczyn (no k*a zagadka nie do rozwiązania :D) to on w tej sytuacji nie może mieć podanego znieczulenia ani leków, co za tym idzie zabieg nie dojdzie do skutku.
Gość w szoku, że on nie wie jak, ale może coś się da zrobić, jakieś lżejsze znieczulenie, albo coś, on w ogóle poczeka i co złego to nie on. Lekarz uciął temat że nie ma takiej możliwości, jeżeli jest pod wpływem alkoholu to przygotowanie do zabiegu jest niemożliwe, w tym dotychczas pobrane leki, tak samo znieczulenie a o czekaniu nie ma mowy bo w kolejce są inni pacjenci. Gość jeszcze próbował się wykłócać, że on tyle czekał ale lekarz skwitował krótko że o zabiegu nie ma mowy i on idzie robić wypis xD
Teść opowiedział mi tę inbę jak byłem u niego później, żal mu było chłopaka ale jednocześnie podkreślił że niezły z niego głupek, miejsce tak zmarnować choć pochwalił go za kamuflowanie się z chlaniem :grinning: Powiedział że faktycznie, zawsze chodził do toalety z plecaczkiem xDDD A najlepsze i najgorsze zarazem jest to, że jego nikt nie odwiedzał - debil założył, że podczas kilkudniowego pobytu w szpitalu po prostu będzie chlał :confused: Najwyraźniej przyniósł w torbie pochowane flaszki i tak sobie spożywał co jakiś czas. Głupiego nie szkoda, szkoda człowieka, któremu zabieg był potrzebny a mógłby go odbyć zamiast takiego pacana.
A z teściem wszystko dobrze :smiley:
Komentarze (17)
Ale jak 1.5 promila? Ile trzeba chlac żeby tyle miec, ludzie nie przestają mną zaskakiwać
Z ostatnich dni historia z serii "pacjenci mają w nosie własne zdrowie":
Kolegi znajomy w pracy - wyszło, że cukrzyca motzno, stopa cukrzycowa już wjechała itp. Przy cukrzycy, wiadomo, trzeba uważać, co, ile i kiedy się je i pije.
Kolega poszedł na urlop. Gdy wrócił - znajomy znajdował się już sześć stóp pod ziemią, bo dalej walił energole i śpiączka cukrzycowa go dopadła, a był sam w domu.
Nie bądźcie jak on.
@motokate W ogóle parę tysięcy ludzi co roku woli stracić stopę niż zacząć brać leki i trzymać jako taką dietę...
Mój ojciec to "lekki alkoholik" (wali praktycznie co tydzień, ale znowu po pewnej tragedii w rodzinie (niezwiązanej z nałogami) potrafił nie pić przez pół roku) i nałogowy palacz
Połamał się kiedyś solidnie. Operacja, miesiąc w szpitalu, 5 miesięcy w domu przykuty do łóżka.
Palić w domu nie pali (tyle dobrego), więc nie palił. Pić nie pije, zresztą leki.
Po pół roku jak wstał to wziął i wyszedł na szluga. Jak zszedł z leków to wrócił do picia.
Wkurw we mnie srogi, ale ja na siłę nikogo nie ratuję, nie upominam, nie niańczę. To są przecież świadome wybory.
Tak to się żyje w tych szpitalach. A jeszcze jak ktoś jest złośliwy lub niespełna rozumu, to zajmuje (kilka skierowań) dowolną ilość miejsc na tę samą dolegliwość.
Np do 5 lub 6 kardiologów na raz...
@mannoroth Mój ojciec jak leżał w szpitalu po zawale, to jakiś typ co z nim leżał z tego samego powodu, poszedł se na klatkę schodową zapalić. Wlazł na półpięterko, tam zasłabł, ktoś go na szczęście tam leżącego zauważył i go zebrali. Fajeczki dowiózł ktoś z rodziny, bo jak cię karetka zwija do szpitala to raczej nie masz czasu na pakowanie piżamy i szczoteczki, tylko potem ktoś z rodziny dowozi...
@mannoroth niestety alkoholizm to popularna choroba wśród kierowców.
No bo co ma robić chłop na losowym parkingu przed pójściem spać na kozetce w aucie? Już nie mówiąc o całych weekendach tak spędzonych na pauzie? No to piją, dla zabicia czasu i na lepsze spanie...
Osobiście uważam, że praca w takich warunkach jest nieludzka i prawnie powinno się wymóc nocowanie w hotelach. Ale wtedy branża transportowa by upadła
@GazelkaFarelka Ów teść siedział kiedyś w sanatorium, dzielił pokój z zawodowym kierowcą. Zawodowym kierowcą, który codziennie chlał do odcinki. Sercowiec. Popijał przed śniadaniem, do obiadu, do kolacji a potem jazda, w towarzystwie albo sam. Gość chyba ani razu nie dotarł sam do łóżka, najczęściej znajdowały go na korytarzu, w fotelu albo nie, pielęgniarki lub właśnie teściu który szybko stwierdził, że to piedoli, poza tym nie chrapał mu naebus w pokoju xD Koleś trzeźwiał tylko na przyjazd rodziny. I spędził tak bodaj trzy tygodnie. Podejrzewam, że takie sanatorium zdrówka mu nie poprawiło. Nie chcę zgadywać, jak facet funkcjonuje w codziennym życiu i jaki z niego kierowca. Chyba, że w domu jest pilnowany i ma szlaban na alko. Oby.
Leżałem z takim gitem skokszonym, co nagle zaczął tracić wzrok i trafił do szpitala. Mówili mu że nikotyna zwęża naczynia i ma rzucić fajki, a ten co godzinkę myk myk na szluga, się c⁎⁎ja znają. Jak wychodziłem ze szpitala to już praktycznie był ślepy i prawie płakał.
@mannoroth dostałby rachunek za pobyt to może by coś do tego głupiego łba dotarło
@mannoroth wuj mnie jego inwalidztwo obchodzi, zwierze zajęło miejsce komuś potrzebującemu, to powinno zapłacić
@mannoroth a powodem tego inwalidztwa i tak obarczy lekarza który mu wtedy nie zrobił zabiegu :neutral_face:
@SaucissonBorderline Tak można powiedzieć o dziesiątkach innych przypadków. Rachunek wystawi mu życie bo z tego co słyszałem, bez tego zabiegu ma ogromne szanse na bycie inwalidą :confused:
Alkoholizm to straszne gówno. Normalizacja alkoholizmu też
@Ragnarokk pij, nie pier*dol! Co ty, hehe, kapuś jesteś jakiś? Tylko cioty nie piją!
A jak się będziesz opierał, to dostaniesz karniaczka, albo dożylnie.
( ͡° ͜ʖ ͡°)