Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Shivaa w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

78piorunów

Mieliście jakieś fajne miejscówki na spotkania i grupy znajomych, które wspominacie z nostalgią?
U mnie znajdzie się takich kilka, niektóre w jakiś sposób mnie ukształtowały, nie zawsze na lepsze xD

---

Jak szłam do gimbazy to jeszcze nie miałam takiej stałej paczki znajomych. Były co prawda dzieciaki z podwórka ale to był ten czas, gdy zaczęłam od nich trochę odstawać wiekowo, bo w tamtym czasie 2-4 lata różnicy to była ogromna przepaść. Ponadto moje 'odejście' zostało pięknie przypieczętowane. Któregoś dnia odebrałam od koleżanki z podwórka kasetę, na którą miała mi nagrać nowy album Britney Spears. Zbyła mnie wyjątkowo szybko, a w domu, kiedy puściłam taśmę, okazało się że na początku kasety, przed nagranym albumem jest wiadomość głosowa od niej i kilku innych koleżanek zaczynająca się od chóralnego 'My cię już nie lubimy, bo dziwna zrobiłaś się' xD a potem każda po kolei się przedstawiła i pięknie wygarnęły mi za co dokładnie już mnie nie lubią, nie szczędząc słownictwa nie przystającego na podbazę xD
W każdym razie na własnym podwórku byłam spalona. Trochę pszykro, bo nikt wcześniej nie dał mi do zrozumienia, że odwalam może jakieś szambo czy coś. Ale tak chciało życie i dziecięca logika.

---

OPUSZCZONE
Nie powiem abym po tym szukała jakiegoś punktu zaczepienia w innych grupach, bo introwertyzm mocno, wtedy jeszcze wręcz skrajny, plus fakt że raczej gdzie się nie zjawiałam tam mnie raczej odrzucali, bo jak ktoś się nie odzywa to do d⁎⁎y taki kontakt.
Ale coś się zaczęło zmieniać. Miałam w klasie taką koleżankę, która była bardziej otwarta na innych i miała znajomości też w innych klasach. A tak się złożyło, że mieszkałyśmy na jednej ulicy, naprzeciwko siebie, więc razem chodziłyśmy do szkoły. Zwykle ulicami, ale była też opcja przejść na skróty przez pobliskie podwórko.
I właśnie na tym podwórku jej znajoma wkręciła nas do gimbazjalistów z naszego i pobliskiego gimbazjum. Spotykali się tam wszyscy, którzy po drodze do szkoły mieli to podwórko, a nawet z nieco oddalonych ulic. Nazywaliśmy je OPUSZCZONE.
Dlaczego tak? Właściwie to nieco niefortunnie, ponieważ nasza miejscówka była od strony nowo wybudowanego bloku. Była przelotówka oczywiście, po jednej stronie winkiel, po drugiej schodki a wzdłuż ściany budynku był betonowy podest, który chyba ochraniał poniższe piwnice przed zalaniem. I na początku głównie ten podeścik służył nam za miejsce do siedzenia.
Kiedy w grę wchodziła alkoholizacja, to siedziało się za winklem. Zresztą wszyscy byliśmy tam niepełnoletni więc większość paląca też miała gdzie się ukryć bo pały najczęściej wyskakiwały znienacka.
W późniejszym czasie mieszkańcy zaczęli się skarżyć na smród fajek lecący im do okien, więc murek zabudowano, ale nie przeszkodziło nam to siedzieć na schodkach i za winklem.
A jeśli chodzi o pochodzenie nazwy Opuszczone, to wzięła się właściwie z tego, że było to spore podwórze, z masą nieczynnych ale niewielkich zabudowań, magazynowych i innych. Wszystko oczywiście wyglądało tak jak podobne im na początku XXI wieku.
Ludzie:
Ja chodziłam do tego bardziej odległego gimnazjum, więc ode mnie przychodziły tam w porywach 4 osoby łącznie ze mną. Do dziś nie wiem dlaczego miałam rejon w tej dalszej szkole.
Cała reszta to były dzieciaki z bliższego gimnazjum.
Przekrój ludzi był niezbyt spory. W większości były to punki i metale, raczej mniej ambitne, część brała już dragi, miała problemy z chodzeniem do szkoły i robili różne odpały. Absolutnie nie każdy taki był, myślę, że połączyliśmy się tam subkulturowo, bo reszta kultury mocno kulała.
Cieszyłam się wtedy, że mogę czuć się częścią jakiejś grupy, chociaż do swoich znajomych zaliczałam tam tylko garstkę. To właśnie tam poznałam moją najlepszą psiapsiółę, która jest przy mnie już dobre ćwierć wieku. Z dużą częścią z nich nigdy nawet nie gadałam albo ograniczałam się do samego 'cześć'. Wtedy nie wiedziałam, że da się lepiej trafić.
Niektórzy bywali agresywni, z powodu dragów lub innych życiowych problemów. Kiedyś wracając ze szkoły sama, przechodziłam przez Opuszczone, zauważyłam że siedzą tam dzieciaki, z którymi raczej nie gadałam, więc rzuciłam tylko cześć i chciałam iść dalej. Podbiegła do mnie jedna z dziewczyn i do mnie z tekstami w rodzaju 'co ty na mój temat ploty, farmazony rozpowiadasz'.
No zatkało mnie, bo ja raczej nie byłam z tych co chcieli komuś szkodzić, a już na pewno nie pamiętałam abym o niej cokolwiek mówiła. Próbowałam to wyjaśnić, ale ona zdecydowanie chciała zaczepki i zaczęła mnie popychać. Obesrana byłam strasznie, bo nie wiedziałam co się dalej wydarzy, reszta towarzystwa podśmiechiwała z całej sytuacji, na szczęście jeden z chłopaków zlitował się nade mną i odciągnął agresywną koleżankę. Po tym czasie długo się tam nie pojawiłam, a potem tylko w towarzystwie. W każdym razie nie było to już dla mnie to samo miejsce.

Przesiedziałam tam do końca gimnazjum, początek liceum oznaczał inną drogę do szkoły i z wieloma osobami też zaczęłam się odsuwać, poznając nowe, licealne towarzystwo.

---

GÓRKA
Pierwsza klasa liceum to były właściwie nudy. Spędzałam czas tylko z chłopakiem, który chodził ze mną do klasy i jego kolegą. Czasami też spotykałam się na fajce z ziomkiem z innej klasy, którego poznałam wcześniej na Opuszczonym. Poza lekcjami grałam w kąkuter, czasem spotykałam się z ludźmi z Opuszczonego, z którymi znajomość przetrwała próbę czasu.
Ale od 2 klasy zaczęła się jazda.
Do mojej szkoły trafiły osoby, które też znałam z Opuszczonego lub innych miejsc. W tym czasie zmieniłam też nudną klasę na bardzo fajną, gdzie miałam 3 super ziomków, z którymi spędzałam sporo czasu. W trakcie przerw wszyscy spotykaliśmy się na fajce, zaczęły dochodzić nowe osoby, znajomi znajomych i to było WYBORNE towarzystwo, z całej szkoły chyba z 15-20 osób. Dream team. I to była pierwsza grupa, w której czułam się tak dobrze. Oczywiście ci znajomi mieli też znajomych z innych szkół, spotykaliśmy się z nimi w weekendy na wyspie, garncarzu, nad Odrą, wszędzie gdzie dało się spokojnie raczyć tanim winem i harnasiem. Wiadomo, że nie byłam ze wszystkimi blisko, ale oni dawali mi prawdziwe poczucie wspólnoty w której dobrze się czuję. Wszyscy punko - metale, taki mieliśmy klimat.
Czasem jak się spotykaliśmy, to była nas grupa aż kilkudziesięciu osób, wszyscy jeden cel.
Z tej grupy wyłoniła się moja najukochańsza paczka, z którymi widywaliśmy się niemalże codziennie. Jakoś tak wyszło, że większość mieszkała blisko mnie i w pobliżu mieliśmy park na którym była GÓRKA. Upatrzyliśmy sobie miejsce na jej zboczu, na schodkach, w ustronnym miejscu.
Początkowo było nas parę osób, z czasem grupa się rozrastała, z wieloma z nich mam do dziś kontakt. Byli to ludzie, których szczerze kochałam. Nie było wśród nas patologii, dragów, większość ambitna i z dobrych domów. Wiadomo, prawie każdy palił i alkoholu nie odmawiał, ale takie to byli czasy, nie to co dzisiejsza młodzież 😅
Właściwie przez większość czasu w tygodniu po szkole ktoś tam siedział. Nie było nudy, śpiewaliśmy piosenki, odrabialiśmy lekcje, snuliśmy plany na przyszłość i najbliższy weekend.
W tym wieku czas leci inaczej i ta pierwsza jesień z nimi wydawała się trwać wieczność. Kiedy nastała zima, nasze codzienne spotkania zostały zaburzone.

---

BUNKIER
Tak na prawdę to nie był bunkier, tylko opuszczona altana nad Odrą, którą kiedyś wypatrzyliśmy. Nie było tam drzwi, było za to jedno zakratowane okienko i niewielka dziura w suficie. Z czasem zaczelśmy się tam urządzać. Ktoś przyniósł jakiś stary dywan, kto inny duży pergamin na którym robiliśmy rysunki aby ozdobić ściany. Siedzieliśmy przy świecach, gadaliśmy, śpiewaliśmy piosenki. Klimatu tego miejsca nigdy nie zapomnę, jak zebrało się nas więcej to nawet nie było tak zimno.

---

ŁAWKI
Na wiosnę wróciliśmy do parku, ale tym razem nie na górkę lecz pobliskie ławeczki ze stolikami na których były plansze szachowe. Zazwyczaj mieliśmy obok towarzystwo miejscowych dziadków co przychodzili rozgrywać partyjki, nawet czasem pogadaliśmy. Niestety wraz z rozrostem grupy, pojawiły się pierwsze konflikty. Między innymi dlatego nasze spotkania stały się mniej regularne aż w końcu zupełnie się skończyły, kosztem spotkań w innych grupach i miejscach. Dalej widywaliśmy się w szkole, kto z nami chodził oraz w knajpach, bo pomału wchodziliśmy w dorosłość.

---

TORY
Na tory się chodziło, kiedy nie było kasy siedzieć w pobliskiej knajpie, albo godzina była późna.
Tam trafiłam jeszcze z przyjaciółmi ze szkoły, ale moja grupa pomału zaczynała się wykruszać, to był czas matur, niektórzy spędzali całe dnie na nauce, inni naturalnie zmienili towarzystwo. Niestety z czasem wokół mnie było coraz więcej osób, które przypominały to od czego uciekłam z Opuszczonego, dlatego mój czas na tego typu spotkania dobiegał końca.

---

Od tego czasu już nie miałam takiego miejsca gdzie zawsze mogłam pójść i wiedziałam, że ktoś tam będzie.
Z czasem coraz trudniej było zebrać większą ilość osób, która będzie się cieszyła ze swojego towarzysza i oczywiście miała czas.
Myślałam wielokrotnie, czy nie zorganizować jakiegoś spotkania dla mojej ulubionej górkowej paczki, ale wydaje mi się, że po latach mogłoby to wyjść sztucznie i drętwo. Pomijając kwestię braku czasu w dorosłym życiu, to nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że mogłam być ich częścią, bo dzięki nim czuję, że przeżyłam wiek nastoletni w pełni.

1. zdj. Bunkier, widok z dziury w suficie
2. zdj. Bunkier wewnątrz
3. zdj. Górka

Komentarze (69)

Fenomen2piorunów

@Shivaa piszę żeby nie zapomnieć. Mam takich kilka. Jedna to stara strzelnica niedaleko domu rodzinnego, czy raczej nasyp na jej końcu, kilkunastometrowa górka z której widać całą okolicę. Przesiedzieliśmy tam z kumplami niejeden wieczór, czy jaki gówniarze, czy nastolatki z piwem. Ale, stowarzyszenie jakieś odrestaurowało strzelnicę, ogrodziło, posprzątało, i z górki nici. Druga to staw w centrum miasta, pamiętam jak siedząc z piwem karmiliśmy chipsami podpływające szczury 🙂 Trzecie miejsce to ławeczka nad rzeką, nad którą dziesiątki, jak nie setki wieczorów przegadaliśmy z kumplami. No i czwarte, wiadukt przy autostradzie, na który można wejść z drogi serwisowej, i też posiedzieć i z daleka popatrzeć na miasto. Dwie pierwsze miejscówki już nie istnieją, tzn. istnieją ale nie da się na nich posiedzieć z piwkiem, teraz zieloną herbatą w termosie.

Dwie kolejne, istnieją. Ale, zawsze jak je mijam to wracam do tych wspaniałych lat studiów i tuż po studiach, kiedy przesiadywaliśmy tam godzinami, całe wieczory. Potem, każdy z nas znalazł drugą połówkę, i tylko ja ciągle próbuję aranżować spotkania. Ale, już się pogodziłem że nic z tego. Także, czasem sam sobie siedzę i wspominam. Świat się zmienia, ludzie przychodzą i odchodzą.

Fenomen1piorunów

@Shivaa Było kilka takich miejsc. Najfajniej wspominam kopalnię piasku na Stokach w Łodzi, gdzie paliliśmy ognisko. To miejsce było nad gigantyczną dziurą w ziemi, gdzie koparka na dole wyglądała jak mrówka. Stoki to najwyższy punkt Łodzi, więc w oddali widać było światła miasta i bloki Widzewa nawet nie jak pudełka zapałek ale jak kostki cukru.

Osobistość1piorunów

@Shivaa U nas to były stare działki. Było takie miejsce gdzie kilkanaście lat wczesniej były działki komunalne (ROD bodajże) ale takie malutkie. Zdemontowano tam wszystkie płoty i zostawiono tak o na dziko. Był obok nieduży lasek, sporo drzew owocowych, śmierdzirów. W jednym ze śliwkowych zagajników wyrąbaliśmy sobie miejsce na ogniska, to dopiero była zabawa.

GURU1piorunów

@Shivaa ależ się odniosę do tego wpisu, tylko muszę mieć trochę spokoju i czasu (° ͜ʖ °)

Autorytet3piorunów

O jej, otworzyła się stara, zakurzona szufladka. Mam gdzieś podobne zdjęcia z czasów szczenięcych.

Lider13piorunów

>Wy mieliście znajomych?

GURU7piorunów

@Shivaa

My cię już nie lubimy, bo dziwna zrobiłaś się' xD a potem każda po kolei się przedstawiła i pięknie wygarnęły mi za co dokładnie już mnie nie lubią

Samice potrafią być dla siebie dużo okrutniejsze niż faceci

Fanatyk1piorunów

@Shivaa A to ciekawe... Zapamiętałem cię jako bardzo ładną kobietę w glanach XD Ale tak, dzieci i młodzież potrafi być brutalna, zawsze tak było i będzie.

Fanatyk0piorunów

@onlystat ojj tak
Mi się zdarzyło parę razy bić, nie tylko z laskami
Głównie to z bratem xD ale nie po babsku tylko z butem i pięściami xD zawsze mnie żenowały te babskie bitewki więc starałam się lepiej hehe

Gruba ryba1piorunów

@Shivaa kojarzysz Foster The People? :D

All the other kids with the pumped up kicks. You better run, better run outrun my gun
Gruba ryba3piorunów

@Opornik to w ogole ciekawe 😛 jak mnie matematyka nie myli (a sie wygralo kangura w podstawowce (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿) ), to jestem od @Shivaa mlodszy o ~2 lata i najwieksze bitki jakie widzialem za "dzieciaka" to jak sie laski laly... Targanie za wlosy, palce w oczach, kolanka w glowe... Material na osobne wpisy :D
U chlopakow zazwyczaj kopy i kilka piastek padalo

Autorytet6piorunów

@Shivaa musieliśmy mieszkać blisko siebie, bo górki w Parku Stanisława Tołpy się nie spodziewałem zobaczyć :D

Pisząc o garncarzu, masz na myśli Przejście Grancarskie? Za moich metalowych czasów spędzałem tam bardzo dużo czasu, grając na gitarze i pijąc wyborne wina o siarkowym posmaku. Na Wyspie Słodowej to wiadomo :D

Fanatyk4piorunów

@fisti właśnie przejście garncarskie, może się tam nawet minęliśmy 😀 bo wyspa to już rozległy teren, masa różnych dzieciaków tam chodziła, teraz to już nie to samo 🥲

Gruba ryba7piorunów

@Shivaa Ta "górka" i "ławki" to Park Tołpy przy Nowowiejskiej? Z jakich to jest lat 2003-2006?

Fanatyk3piorunów

@Trupus nie przypominam sobie niestety
My w tym parku nigdy nie piliśmy, od tego były mniej pszypauowe miejscówki xd

Gruba ryba3piorunów

@Shivaa A dzień dobry tu starszy prespirant trupus - tak były zgłoszenia i trzeba było się przejść na spacer.

Wysilam swoją pamięć. Tak na serio, nie pamiętam żebym z kimś tam pił (co nie znaczy, że nie piłem( ‾ʖ̫‾)). Kręciliśmy się w tym samym miejscu, możliwe, że mam jakieś foty czarno-białe, musiał bym pogrzebać.

Raczej trochę różnicy wieku, więc zakładam przypadek.

Chyba, że kiedyś zagadali do was dziwni ludzie ze starymi aparatami fotograficznymi - to mogła być nasza grupa.

Fanatyk2piorunów

@onlystat trzeba wybadać temat xD

Gruba ryba3piorunów

@Shivaa @Trupus dawajcie zrobcie teraz:

No, chyba ze sie okaze, ze Trupus to ta laska, co Cie zaczepila, to moze lepiej nie :grinning:

Fanatyk3piorunów

@Trupus zgadza się czas i miejsce 😀 jeszcze powiedz że kogoś od nas znasz 😁

Gruba ryba4piorunów

ilość ognisk na łąkach między nowym dworem a żernikami i w parku tysiąclecia to aż ciężko zliczyć. na łąkach to nawet kawalerski z ogniskiem i pieczonym prosiakiem udało się zorganizować. ech, to byli czasy, tera nie ma czasuw...

GURU2piorunów

Kiedys byly rury na lakach ( uj wie co tam lecialo kiedys w tych rurach, moze @paulusll bedzie pamietal) ale sie wyprowadzilem zanim upadly w sensie pierwsze patrole niebieskich mandaty albo rozganiali a potem chyba te rury rozmotowali dla potrzeby zbudowania 2 podstaw malopolskiego progresu ; ronda i biedronki.

Fanatyk2piorunów

@ErwinoRommelo Organizowałem z kumplami najlepsze ogniska! Mamy we wsi parę takich małych lasków/zagajników i robiliśmy imprezy na ponad 50 osób! Lodówki w ziemi z lodem zakopane, ławeczki z drewna, stoliki normalnie tip top! Po każdej takiej imprezie była zbiórka i dokładne sprzątanie, na kacu piwko jakieś wjechało ale nigdy nie został po nas żaden śmieć. Dwa lata temu ktoś zrobił w naszym starym miejscu podobną imprezę i zostawili po sobie taki syf, że aż przykro było na to patrzeć... Oczywiście zostali namierzeni i po 2 tygodniach grzecznie posprzątali po sobie.

Edit: Raz nam jakiś wędkarz ławki spalił... Zrobiliśmy nowe i przez 2 tygodnie na zmianę czatowaliśmy na niego i się chuj pojawił. Połamaliśmy mu wędki i zabraliśmy sieci kłusownicze 😁

Fanatyk1piorunów

@WatluszPierwszy prawda, szczególnie z tym wyglądem, po metalach/punkach zawsze spodziewali się że coś się na nich znajdzie

Fanatyk2piorunów

@Shivaa teraz już nie widuję, by policja zaczepiała dzieciaki za nic, ale kiedyś było to normą. Wystarczyło, że siedziała grupka większa niż trzy osoby i było niemal pewne, że patrol podejdzie. Zawsze kazali okazać jakiś dokument i spisywali dane. Raz mnie i kumpla nawet ściągnęli do suki i tam spisali dane. Za nic. Siedzieliśmy w kilku na ławce w parku i gadaliśmy. Chyba za wygląd nas akurat wybrali.

Fanatyk2piorunów

@ErwinoRommelo noo najgorzej jak gonili z miejscówek, czasem za sam fakt że się za dużo osób w jednym miejscu zebrało

Gruba ryba6piorunów

@Shivaa ale swietny vibe bije z tych zdjec! :grinning: Jakbym sie cofnal do gimnazjum.
Z mojej takiej jedynej "paczki", ktora liczyla 12 osob ostalo sie nas 4/5, ktorzy w miare regularny kontakt ze soba utrzymuja. Dziewuchy sie miedzy soba poklocily, pozniej sie poobrazaly na nas, ze zadnej ze stron nie obralismy w konfilkcie :smiley: Pozniej pewna dziewczyna z zewnatrz namieszala i sie poobrazali juz wszyscy :D

Ale co czlowiek ma wspomnien to jego :smiley:

Fanatyk3piorunów

@onlystat ło jesu, no u nas też było bardzo dużo zamian partnerami, ale na szczęście bez dramatów xd

Gruba ryba3piorunów

@Shivaa

musiała być ładna telenowela xD

you have no idea :grinning:

Jakby zrobic schemat kto sie w kim kochal przez te kilka lat to linie by sie wszedzie poprzecinaly :D
Niestety jakby zrobic taki schemat, kto z kim spal, to by sie przeciely tak, ze rozwalily grupe 😒

Fanatyk1piorunów

@onlystat oh to musiała być ładna telenowela xD ja dzięki temu że sporo milczałam to nikt się na mnie z tych późniejszych grupek nie poobrażał, ale bywałam świadkiem różnych dziwnych sytuacji

GURU4piorunów

@Shivaa u nas wszystkie ekipy, które nie stały pod klatkami, zwykle kończyły z winem na "famaku" (napis na dźwigu do węgla do elektrociepłowni) - czyli pod bramą, gdzie biegły tory na węglowe wagony. a że wszędzie było blisko, to famak był czasami oblegany przez kilka niezależnych ekip :smiley:

https://maps.app.goo.gl/gB5hGSeYjWBcMEGm7

chociaż jak tak sobie przypomne, to szwędaliśmy się wszędzie.

BO BYŁO BLISKO :smiley:

Fanatyk1piorunów

@skorpion jak wszędzie wtedy 😒

GURU1piorunów

@Shivaa tam raczej baaaardzo rzadko dochodziło do jakichkolwiek spin.

najczęściej największym problemem były nocne patrole z przygotowanymi bloczkami mandatowymi :smiley:

Fanatyk1piorunów

@skorpion ekipy ze sobą nie potyczkowały? 😁

Fanatyk4piorunów

@Shivaa murek na garażach, dalej są tam nasze wyskubane tagi. Chodzę tam z psem na inspekcję jak jeżdżę do rodziców czy wszystko w porządku z tym murkiem

Fanatyk3piorunów

@evilonep otoczyć płotem i postawić tabliczkę Pamięci dorosłych nastolatków

Fanatyk6piorunów

@Shivaa Nie wiesz, co teraz zrobiłaś. Otworzyłaś w mojej głowie klapkę z napisem "wspomnienia". Jestem stary dziad 40+, więc w moim przypadku to by bardziej pasowały. Po kolei:

* Ławka przed blokiem - klasyk. Ławka przed blokiem a konkretnie przed wejściem do klatki schodowej, gdzie mieszkał mój najlepszy kumpel Marcin. To jeszcze były czasy podstawówki. Miałem kilku kumpli z osiedla i ta ławka była takim naszym punktem zbornym. Przed każdą zabawą, graniem w piłkę czy wypadem rowerowym szliśmy "na ławkę koło Marcina".

* duży park - czasy licealne. W mieście były trzy parki, ale to tzw. duży park stał się miejscem, gdzie schodziła się cała alternatywna młodzież. Punki, metale, jacyś inni odszczepieńcy. Wszyscy lądowali w piątkowe i sobotnie wieczory w dużym parku. Niezależnie od pory roku. Pamiętam, jak kiedyś piliśmy tam piwo w kilkunastostopniowym mrozie. Miejsce miało niesamowity klimat. Było tam wieczorami dość ciemno, wokoło sporo starych drzew. Wszystkiego dopełniał pobliski kościół ewangelicki na którego wieży mieszkały nietoperze i sowa, która pohukiwała nocami. Kochałem to miejsce i bardzo lubiłem ludzi z którymi się tam spotykałem. Co ciekawe większość tej ekipy skończyła, mimo młodzieńczych przygód, bardzo dobrze i tylko pojedyncze przypadki się życiowo potknęły.

* strzelnica - miejsce po dawnej strzelnicy milicyjnej. W latach 90. już nie funkcjonowało. W czasach podstawówki chodziliśmy tam, bo można było tam znaleźć łuski po nabojach. Później strzelnica stała się miejscem spotkań młodzieży, ale niestety raczej tej dążącej ku wykolejeniu. Można tam było zawsze znaleźć worki po butaprenie. Bywałem tam rzadko, bo nie ciągnęło mnie do aż takiej autodestrukcji.

* trzy bloki - małe osiedle złożone z trzech bloków "kostek". Mieszkał tam wiele lat jeden z moich najlepszych kumpli spoza osiedlowo-punkowej paczki. Skumałem się chyba ze wszystkimi z tych bloków od dzieciaków sporo młodszych ode mnie po chłopaków, którzy już chodzili do pracy, a więc kilka lat starszych. W wakacje tworzyła się tam swego rodzaju komuna i dziwne ale fajne i bliskie zależności między młodzieżą. W życiu chyba tak szczerze i tak dużo się nie śmiałem, jak w towarzystwie kolegów z "trzech bloków". To, co tam odwalaliśmy wspominam z nostalgią po dziś dzień m.in. sylwestra na spędzonego na klatce schodowej, czy żarty które robiliśmy znienawidzonej sąsiadce jednego z kolegów.

GURU2piorunów

@WatluszPierwszy O popatrz, jak mogłem zapomnieć o strzelnicy xD
Obecnie zasypana i chodzę tam z pieskiem na spacery, ale za gówniarz zimą była to najlepsza górka, a latem kopaliśmy tam bunkry :grinning:

Fanatyk2piorunów

@WatluszPierwszy u mnie nie było niestety tej legendarnej ławeczki pod blokiem, były za to trzy połączone podwórka, każde miało nazwę innego koloru od resztek farby która pokrywała drabinki na placach zabaw i tak też nazywały się nasze oddziały wojskowe bo toczyliśmy wiecznie bitwy między podwórkowe, ale podwórko to temat rzeka i zdecydowanie muszę to kiedyś opisać

GURU6piorunów

@Shivaa
"Gołąbki", "Studnia, "Kłoda", "Wodospad", "Krzywa", "Holandia", "Pigalak" - to takie plenerowe miejscówki.

Gołąbki, Kłoda i Wodospad - to miejscówki dość blisko siebie nad lokalną rzeczką, dość blisko osiedla, ale w latach 2000 zarośnięte na tyle, że paliliśmy tam kilkumetrowe ogniska ( ͡° ͜ʖ ͡°) Gołąbki były najbliżej osiedla, a nazwę miały od gołębników, któe mieli tam sąsiedzi, lata wcześniej były tam działki a'la ROD dla mieszkańców, ale do naszych czasów dotrwały dwa.
Głównie chowaliśmy się tam żeby popalać papierosy w gimbazie, ale zaczęły się też pierwsze piwka i wina.

Stary gołębiarz umarł, działki ostatecznie zlikwidowali i wycięli zarośla, więc przenieśliśmy się dalej na 'Kłodę' - dwa obalone drzewa w podwyższonym lasku nad rzeką - tam nawet policja miałaby problem dojść :D

Jak już wyrośliśmy z posiadówek tylko w krzakach :stuck_out_tongue_winking_eye: To przenieśliśmy się na wodospad, który był tuż obok, ale z łątwiejszym dojściem.

Poza osiedlem, robiąc obchód miasteczka, nie raz robiło się przerwę na papierosa lub alkohol w nieco zapuszczonych i patologicznych 'melinach' odwiedzanych również przez dorosłych pijaków czy po prostu meneli - pod murami miejskim na 'pigalaku' i na murach czyli 'na holandii'.

Ostatnie, najdalsze dla mnie miejsce czyli 'krzywa' to ostatnia ławeczka w najciemniejszym koncie parku miejskiego, którą rodziny z dziećmi od zawsze omijały i to było miejsce spotkań młodzieży. Najczęściej oblegane podczas dni miasta, podczas, których w jednym miejscu spotykało się najwięcej różnych grupek, które fajnie się przenikały (mieszkam na prowincji, więc i tak każdego ze swojego rocznika się kojarzyło).

Zdjęć z tych czasów nie mamy, ale może to i dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk3piorunów

@zuchtomek wiadomo 😁 zaraz obok Bunkra zresztą
A na kłodę chodziłam jeszcze przez długi czas na randki itepe xD niestety obok było ognisko i z czasem coraz mniej tej kłody było bo pewnie nie chciało się ruszyć tyłka po inne drewno, aż Kłoda zupełnie znikła 😢

GURU1piorunów

@Shivaa Klasycznie nad Rzeką Smródką? :grinning:

Fanatyk1piorunów

@zuchtomek też mieliśmy parę takich dzikich miejsc gdzie sezonowo się widywaliśmy, kłoda też była xd

Autorytet6piorunów

Dużo czasu przesiadywaliśmy w komorze ciepłowniczej 😁

To było coś w stylu tego: https://youtu.be/IxYqw9Ds0FU?is=Bvme1qGAWTT9niZu

Mówiliśmy na to bunkier.

To tam spróbowałem pierwszego papierosa i na szczęście od razu stwierdziłem że to gówno. Jestem z siebie dumny, że wtedy nie uległem presji starszych kolegów :slightly_smiling_face:

Komora Ciepłownicza dn 500Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Fanatyk1piorunów

@Gustawff no ja na Opuszczonym niestety uległam i tak się ciągnie za mną ten smród kawał życia 😒

Zawodowiec7piorunów

Na studiach każda grupa miała miejscówę gdzie się chodziło jak było okienko w planie zajęć. I często się już po okienku nie wracało, bo jak to tak po kilku browarach 🙂

Fanatyk3piorunów

@dobry_hejter ja kiedyś poszedłem pijany na wykłady i nikt się nawet nie zorientował. Dało się 😉

Fanatyk4piorunów

@dobry_hejter my to pilismy na 2ykladach

Fanatyk4piorunów

@dobry_hejter odpowiedzialni dorośli xd

Osobistość2piorunów

Na trzepaku, albo po szkole za budką jak miał być wpierdol

Fanatyk0piorunów

@kainserezc u mnie w podstawówce były 'piaski' na wpierdole
Na wfach służyły do skoków w dal