Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#lata00

Fanatyk

w Hydepark

78piorunów

Mieliście jakieś fajne miejscówki na spotkania i grupy znajomych, które wspominacie z nostalgią?
U mnie znajdzie się takich kilka, niektóre w jakiś sposób mnie ukształtowały, nie zawsze na lepsze xD

---

Jak szłam do gimbazy to jeszcze nie miałam takiej stałej paczki znajomych. Były co prawda dzieciaki z podwórka ale to był ten czas, gdy zaczęłam od nich trochę odstawać wiekowo, bo w tamtym czasie 2-4 lata różnicy to była ogromna przepaść. Ponadto moje 'odejście' zostało pięknie przypieczętowane. Któregoś dnia odebrałam od koleżanki z podwórka kasetę, na którą miała mi nagrać nowy album Britney Spears. Zbyła mnie wyjątkowo szybko, a w domu, kiedy puściłam taśmę, okazało się że na początku kasety, przed nagranym albumem jest wiadomość głosowa od niej i kilku innych koleżanek zaczynająca się od chóralnego 'My cię już nie lubimy, bo dziwna zrobiłaś się' xD a potem każda po kolei się przedstawiła i pięknie wygarnęły mi za co dokładnie już mnie nie lubią, nie szczędząc słownictwa nie przystającego na podbazę xD
W każdym razie na własnym podwórku byłam spalona. Trochę pszykro, bo nikt wcześniej nie dał mi do zrozumienia, że odwalam może jakieś szambo czy coś. Ale tak chciało życie i dziecięca logika.

---

OPUSZCZONE
Nie powiem abym po tym szukała jakiegoś punktu zaczepienia w innych grupach, bo introwertyzm mocno, wtedy jeszcze wręcz skrajny, plus fakt że raczej gdzie się nie zjawiałam tam mnie raczej odrzucali, bo jak ktoś się nie odzywa to do d⁎⁎y taki kontakt.
Ale coś się zaczęło zmieniać. Miałam w klasie taką koleżankę, która była bardziej otwarta na innych i miała znajomości też w innych klasach. A tak się złożyło, że mieszkałyśmy na jednej ulicy, naprzeciwko siebie, więc razem chodziłyśmy do szkoły. Zwykle ulicami, ale była też opcja przejść na skróty przez pobliskie podwórko.
I właśnie na tym podwórku jej znajoma wkręciła nas do gimbazjalistów z naszego i pobliskiego gimbazjum. Spotykali się tam wszyscy, którzy po drodze do szkoły mieli to podwórko, a nawet z nieco oddalonych ulic. Nazywaliśmy je OPUSZCZONE.
Dlaczego tak? Właściwie to nieco niefortunnie, ponieważ nasza miejscówka była od strony nowo wybudowanego bloku. Była przelotówka oczywiście, po jednej stronie winkiel, po drugiej schodki a wzdłuż ściany budynku był betonowy podest, który chyba ochraniał poniższe piwnice przed zalaniem. I na początku głównie ten podeścik służył nam za miejsce do siedzenia.
Kiedy w grę wchodziła alkoholizacja, to siedziało się za winklem. Zresztą wszyscy byliśmy tam niepełnoletni więc większość paląca też miała gdzie się ukryć bo pały najczęściej wyskakiwały znienacka.
W późniejszym czasie mieszkańcy zaczęli się skarżyć na smród fajek lecący im do okien, więc murek zabudowano, ale nie przeszkodziło nam to siedzieć na schodkach i za winklem.
A jeśli chodzi o pochodzenie nazwy Opuszczone, to wzięła się właściwie z tego, że było to spore podwórze, z masą nieczynnych ale niewielkich zabudowań, magazynowych i innych. Wszystko oczywiście wyglądało tak jak podobne im na początku XXI wieku.
Ludzie:
Ja chodziłam do tego bardziej odległego gimnazjum, więc ode mnie przychodziły tam w porywach 4 osoby łącznie ze mną. Do dziś nie wiem dlaczego miałam rejon w tej dalszej szkole.
Cała reszta to były dzieciaki z bliższego gimnazjum.
Przekrój ludzi był niezbyt spory. W większości były to punki i metale, raczej mniej ambitne, część brała już dragi, miała problemy z chodzeniem do szkoły i robili różne odpały. Absolutnie nie każdy taki był, myślę, że połączyliśmy się tam subkulturowo, bo reszta kultury mocno kulała.
Cieszyłam się wtedy, że mogę czuć się częścią jakiejś grupy, chociaż do swoich znajomych zaliczałam tam tylko garstkę. To właśnie tam poznałam moją najlepszą psiapsiółę, która jest przy mnie już dobre ćwierć wieku. Z dużą częścią z nich nigdy nawet nie gadałam albo ograniczałam się do samego 'cześć'. Wtedy nie wiedziałam, że da się lepiej trafić.
Niektórzy bywali agresywni, z powodu dragów lub innych życiowych problemów. Kiedyś wracając ze szkoły sama, przechodziłam przez Opuszczone, zauważyłam że siedzą tam dzieciaki, z którymi raczej nie gadałam, więc rzuciłam tylko cześć i chciałam iść dalej. Podbiegła do mnie jedna z dziewczyn i do mnie z tekstami w rodzaju 'co ty na mój temat ploty, farmazony rozpowiadasz'.
No zatkało mnie, bo ja raczej nie byłam z tych co chcieli komuś szkodzić, a już na pewno nie pamiętałam abym o niej cokolwiek mówiła. Próbowałam to wyjaśnić, ale ona zdecydowanie chciała zaczepki i zaczęła mnie popychać. Obesrana byłam strasznie, bo nie wiedziałam co się dalej wydarzy, reszta towarzystwa podśmiechiwała z całej sytuacji, na szczęście jeden z chłopaków zlitował się nade mną i odciągnął agresywną koleżankę. Po tym czasie długo się tam nie pojawiłam, a potem tylko w towarzystwie. W każdym razie nie było to już dla mnie to samo miejsce.

Przesiedziałam tam do końca gimnazjum, początek liceum oznaczał inną drogę do szkoły i z wieloma osobami też zaczęłam się odsuwać, poznając nowe, licealne towarzystwo.

---

GÓRKA
Pierwsza klasa liceum to były właściwie nudy. Spędzałam czas tylko z chłopakiem, który chodził ze mną do klasy i jego kolegą. Czasami też spotykałam się na fajce z ziomkiem z innej klasy, którego poznałam wcześniej na Opuszczonym. Poza lekcjami grałam w kąkuter, czasem spotykałam się z ludźmi z Opuszczonego, z którymi znajomość przetrwała próbę czasu.
Ale od 2 klasy zaczęła się jazda.
Do mojej szkoły trafiły osoby, które też znałam z Opuszczonego lub innych miejsc. W tym czasie zmieniłam też nudną klasę na bardzo fajną, gdzie miałam 3 super ziomków, z którymi spędzałam sporo czasu. W trakcie przerw wszyscy spotykaliśmy się na fajce, zaczęły dochodzić nowe osoby, znajomi znajomych i to było WYBORNE towarzystwo, z całej szkoły chyba z 15-20 osób. Dream team. I to była pierwsza grupa, w której czułam się tak dobrze. Oczywiście ci znajomi mieli też znajomych z innych szkół, spotykaliśmy się z nimi w weekendy na wyspie, garncarzu, nad Odrą, wszędzie gdzie dało się spokojnie raczyć tanim winem i harnasiem. Wiadomo, że nie byłam ze wszystkimi blisko, ale oni dawali mi prawdziwe poczucie wspólnoty w której dobrze się czuję. Wszyscy punko - metale, taki mieliśmy klimat.
Czasem jak się spotykaliśmy, to była nas grupa aż kilkudziesięciu osób, wszyscy jeden cel.
Z tej grupy wyłoniła się moja najukochańsza paczka, z którymi widywaliśmy się niemalże codziennie. Jakoś tak wyszło, że większość mieszkała blisko mnie i w pobliżu mieliśmy park na którym była GÓRKA. Upatrzyliśmy sobie miejsce na jej zboczu, na schodkach, w ustronnym miejscu.
Początkowo było nas parę osób, z czasem grupa się rozrastała, z wieloma z nich mam do dziś kontakt. Byli to ludzie, których szczerze kochałam. Nie było wśród nas patologii, dragów, większość ambitna i z dobrych domów. Wiadomo, prawie każdy palił i alkoholu nie odmawiał, ale takie to byli czasy, nie to co dzisiejsza młodzież 😅
Właściwie przez większość czasu w tygodniu po szkole ktoś tam siedział. Nie było nudy, śpiewaliśmy piosenki, odrabialiśmy lekcje, snuliśmy plany na przyszłość i najbliższy weekend.
W tym wieku czas leci inaczej i ta pierwsza jesień z nimi wydawała się trwać wieczność. Kiedy nastała zima, nasze codzienne spotkania zostały zaburzone.

---

BUNKIER
Tak na prawdę to nie był bunkier, tylko opuszczona altana nad Odrą, którą kiedyś wypatrzyliśmy. Nie było tam drzwi, było za to jedno zakratowane okienko i niewielka dziura w suficie. Z czasem zaczelśmy się tam urządzać. Ktoś przyniósł jakiś stary dywan, kto inny duży pergamin na którym robiliśmy rysunki aby ozdobić ściany. Siedzieliśmy przy świecach, gadaliśmy, śpiewaliśmy piosenki. Klimatu tego miejsca nigdy nie zapomnę, jak zebrało się nas więcej to nawet nie było tak zimno.

---

ŁAWKI
Na wiosnę wróciliśmy do parku, ale tym razem nie na górkę lecz pobliskie ławeczki ze stolikami na których były plansze szachowe. Zazwyczaj mieliśmy obok towarzystwo miejscowych dziadków co przychodzili rozgrywać partyjki, nawet czasem pogadaliśmy. Niestety wraz z rozrostem grupy, pojawiły się pierwsze konflikty. Między innymi dlatego nasze spotkania stały się mniej regularne aż w końcu zupełnie się skończyły, kosztem spotkań w innych grupach i miejscach. Dalej widywaliśmy się w szkole, kto z nami chodził oraz w knajpach, bo pomału wchodziliśmy w dorosłość.

---

TORY
Na tory się chodziło, kiedy nie było kasy siedzieć w pobliskiej knajpie, albo godzina była późna.
Tam trafiłam jeszcze z przyjaciółmi ze szkoły, ale moja grupa pomału zaczynała się wykruszać, to był czas matur, niektórzy spędzali całe dnie na nauce, inni naturalnie zmienili towarzystwo. Niestety z czasem wokół mnie było coraz więcej osób, które przypominały to od czego uciekłam z Opuszczonego, dlatego mój czas na tego typu spotkania dobiegał końca.

---

Od tego czasu już nie miałam takiego miejsca gdzie zawsze mogłam pójść i wiedziałam, że ktoś tam będzie.
Z czasem coraz trudniej było zebrać większą ilość osób, która będzie się cieszyła ze swojego towarzysza i oczywiście miała czas.
Myślałam wielokrotnie, czy nie zorganizować jakiegoś spotkania dla mojej ulubionej górkowej paczki, ale wydaje mi się, że po latach mogłoby to wyjść sztucznie i drętwo. Pomijając kwestię braku czasu w dorosłym życiu, to nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że mogłam być ich częścią, bo dzięki nim czuję, że przeżyłam wiek nastoletni w pełni.

1. zdj. Bunkier, widok z dziury w suficie
2. zdj. Bunkier wewnątrz
3. zdj. Górka

Osobistość1piorunów

@Shivaa U nas to były stare działki. Było takie miejsce gdzie kilkanaście lat wczesniej były działki komunalne (ROD bodajże) ale takie malutkie. Zdemontowano tam wszystkie płoty i zostawiono tak o na dziko. Był obok nieduży lasek, sporo drzew owocowych, śmierdzirów. W jednym ze śliwkowych zagajników wyrąbaliśmy sobie miejsce na ogniska, to dopiero była zabawa.

Fenomen1piorunów

@Shivaa Było kilka takich miejsc. Najfajniej wspominam kopalnię piasku na Stokach w Łodzi, gdzie paliliśmy ognisko. To miejsce było nad gigantyczną dziurą w ziemi, gdzie koparka na dole wyglądała jak mrówka. Stoki to najwyższy punkt Łodzi, więc w oddali widać było światła miasta i bloki Widzewa nawet nie jak pudełka zapałek ale jak kostki cukru.

Pokaż więcej komentarzy (69)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Dobra, było o żużlu na smutno, to teraz na słodko-kwaśno wspominki, zwłaszcza, że temat na czasie.

Dużo się teraz mówi po meczu w Lesznie o rzucaniu rzeczami w zawodników. Jedni rzucają butelkami, inni balonami z wodą. Ale najbardziej kreatywni byli tu kibice toruńscy w 2003 roku, bo rzucali jogurtami.

Do niedawna myślałem, że to jest moje fałszywe wspomnienie, bo nikt tego nie pamięta, ale w ubiegłym roku ktoś wrzucił na youtube ten mecz i całe szczęście wyszło, że nie wymyśliłem sobie tego :D

Toruń w 2003 roku to była ekipa na złoto i to z dominacją, jaką niedawno miał Lublin. Rickardsson, Crump, Protasiewicz, Bajerski, Jaguś, Sawina, Miedziński. Tu każdy liczył na 100% wygranych meczów. Ale każdy balonik pęka, a ten pękł z hukiem takim, że tylko ryk kibiców z Częstochowy po meczu finałowym go przytłumił.

Ale do rzeczy. Toruń miał lać wszystkich i przez pierwsze trzy kolejki na to się zapowiadało. Plany na blitzkrieg pokrzyżował Wrocław, który toruńskiemu dream teamowi pozwolił zdobyć ledwie 40 oczek. I drużyna i kibice liczyli na rehabilitację na stadionie przy Broniewskiego. Do Torunia przyjeżdżała ekipa spod Jasnej Góry - Sullivan, Ułamek, Walasek, Jonsson, Holta. Każdy wiedział, że będzie ciężko, ale przegranej nie spodziewał się nikt. Pamiętam, że siedziałem wtedy jak zwykle na pierwszym łuku. Komplet kibiców na stadionie. W pewnym momencie na trybunach zaczęło się pojawiać coraz więcej kibiców z jogurtami. I to nie jednym czy dwoma, a z całymi kartonami. Wieść o stojącej przy bramie ciężarówce szybko się rozniosła. Jakieś łebki wydawały całkowicie za darmo jogurty - ile kto chciał. Ludzie się rzucili jak muchy. Po chwili każdy miał już przy sobie przynajmniej kilka sztuk. Do czasu jak wynik nie zaczął wymykać się spod kontroli, w jednym z biegów Jonsson nie podciął Protasiewicza, a ludzie zorientowali się że data ważności jest srogo przebita. Od tego momentu po każdym przegranym biegu te jogurty z trybun zaczęły lecieć w zawodników. Zaczęło się od rzucania w leżącego na torze Jonssona, a później już rzucano po każdym przegranym biegu. Najbardziej obrywało się Crumpowi. Pamiętam nawet jakiegoś dziadka w kaszkiecie Apatora, który zamachnął się otwartym kubeczkiem i krzycząc "ty k⁎⁎wo ruda" próbował rzucić, ale jedynie siebie oblał :grinning: Doskonale pamiętam apele spikera o to żeby nie rzucać jogurtów na tor, bo może to spowodować przerwanie meczu i wirażowych próbujących je jakoś zebrać.

Nie wiem czemu ten mecz nie zapisał się jakoś w szerszej pamięci, bo dla mnie to abstrakcja równa wniesieniu świni na stadion, czy rozciągnięcie wrogiej sektorówki incognito. Nie pamiętam, żeby to było jakoś szerzej dyskutowane, nawet tygodnik żużlowy o tym nie wspominał, lokalna gazeta tak samo. Nikt nie dociekał kto wpuścił tę ciężarówkę na tor, skąd były te jogurty, nie było jakichś kar itp. Ot, zdarzyło się i tyle. Dziś byłaby z tego inba na cały sezon (i słusznie).

A tu bieg od którego zaczęło się rzucanie: https://youtu.be/CQcsHkZiDCk?t=826


Gruba ryba2piorunów

@Maciek mniej więcej rok później na Polonii latała srajtaśma xD jedyny mecz w życiu (z Włókniarzem z tego co pamiętam) na którym byłem i zapamiętałem głównie to xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Muzyka

33piorunów

System Of A Down - Chop Suey!

https://www.youtube.com/watch?v=CSvFpBOe8eY

_Wake up (wake up)_

_Grab a brush and put a little make-up_

.

Autorytet9piorunów

To jest taki kawałek że słyszałem go tysiące razy, ale i tak zawsze dam piorunka. Nostalgia level max.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Zawodowiec

w Dyskusje

33piorunów

Hejka. Przychodzę do Was z problemem. Miałem wspaniałego wychowawcę w podstawówce. Zawsze nas uczył fajnych rzeczy o kulturze i kreował w nas kawał silnej tożsamości, wskazywał nam drogę. Natomiast w roku 2005 nie pojawił się już w szkole na początku nowego roku. Chodziły pogłoski, że gdzieś wyjechał. Jedyne co mam to Jego stare zdjęcie z tamtych czasów. Zachowało się na starym dysku, dlatego sobie o Panu Sławku przypomniałem. Miejsce w którym się wychowywałem to południe - nie chce dokładnie podawać lokalizacji. Czy kojarzy ktoś z Was taką osobę? Podejrzewam, że mógł się w międzyczasie trochę zmienić. Jedyny facet, który miał honor i był niesamowicie szczery, ale jednocześnie dumny z tego kim jest. Proszę o info priv CYA

Zawodowiec1piorunów

Znalazłem na dysku jeden tekst piosenki, który pisaliśmy razem z klasą, a Pan Sławek przygrywał radośnie na fortepianie:

Urodzony w przyjaźni możesz tu budować swój dom
Urodzony w radości na tej ziemi jesteś jak plon
Wieki przeminęły niosąc radość dla Twojej szkoły
Która bezustannie radosnym blaskiem wciąż się tli

Ref:

Nasze dzieciństwo, klasy całej głos
Której przyszłość zależy dziś od Ciebie
Jeszcze niedawno plan mógł być ocalony
Dziś jest inaczej więc klasy swojej broń

Siłą swojej wiedzy klasówkę zdaj na 5!


By na zawsze niezależny miłości tonem zabrzmiał Twój głos
Świadectwa z paskiem płomień niech rozjaśnia zawsze Twój dom
Duma Twojej mamy kiedyś znów zagości tu znów

Ref 2x zawsze śpiewaliśmy chórkiem na koniec

Inspirator2piorunów

Jest jeszcze jedna możliwość - zwiał mu ostatni drakkar, i chłop został sam na odludziu.

🙂

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Dyskusje

20piorunów

Pamiętam jak przejebałem kasę na bilet jeździłem z jednym kierowcą i mnie wy⁎⁎⁎ał w ost dzień biletu. Na wakacjach pijąc z nim wódkę zapytałem dlaczego tak zrobił. Boś mi nie powiedział a wiedział od początku😆

Fanatyk3piorunów

Jutro poszukam kartę motorowerową to będzie beka😅

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (22)

Autorytet

w Dyskusje

4piorunów

www.kroger.com/product/images/large/front/0002200001973

Pamiętacie te pyszne sk⁎⁎⁎⁎syny? Miały taką fajną otoczkę, kompletnie inną niż żelki jakie znaliśmy w kraju.

Teraz pewne owocowe Haribo mają podobną.

Autorytet1piorunów

@Alembik Jeszcze jak ʕ•ᴥ•ʔ Wydaje mi się że jakiś czas temu widziałem je w sklepie. A te gumy pamiętasz?

Autorytet1piorunów

@6502 Pewnie. Lubiłem je szczególnie, że miałem straszną fazę na koty za dzieciaka :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Dyskusje

8piorunów

Jak się człowiek wyrwał z Polski z bezrobocia do UK, zaraz po wejsciu do UE.

Gdzie w Icelandzie mógł pracować za funty. A na mroźni za gruby hajs na tamte czasy (2004r+)

To się wtedy poczuło powiew bogactwa xD 😛

A teraz to daj pan spokój...

Pozostaje tylko sztuka adaptacji 😉

Ten kawałek akurat często leciał w najlepszych czasach wczesnej emigracji.

Zabawa była dobra, nie powiem. North Street 16 na zawsze w sercu 😉

Pólnoc Centrum Południe - "Sztuka adaptacji"

https://www.youtube.com/watch?v=idSJiK7PjTM&list=RDGMEMHDXYb1_DDSgDsobPsOFxpAVMidSJiK7PjTM&start_radio=1

Mistrz3piorunów

@Djnx

> za gruby hajs na tamte czasy (2004r+)
>
>
>
> To się wtedy poczuło powiew bogactwa xD

Jak miałem 19 lat wracałem od Niemca z roboty, portfel się nie zamykał od eurasów, myślałem że Boga za nogi złapałem xD

Volvo S80, Muzyka napierdalala że bass szpachle odrywał i ja zapierdalajacy 2 paki po krajowkach.

Ale człowiek był młody i głupi xD

Autorytet2piorunów

@cebulaZrosolu Przemku, tylko drugi Przemek Cię zrozumie :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Dyskusje

9piorunów

Jakie do było dobre...

Fanatyk3piorunów

@Alembik - a opisz smak bo nie pamiętam.

Autorytet2piorunów

@koszotorobur czekoladki truskawkowo-jogurtowe z musującym efektem.

Fanatyk3piorunów

@Alembik - ok, przypomniałeś mi, że to kiedyś jadłem.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Dyskusje

11piorunów

i dalej bo Kult wiecznie żywy!

To będzie mój 200 wpis. :sunflower:

A że dopadł mnie trochę smuteczek przez De Mono, to nie będzie lepszej piosenki miłosnej jak...

Kult - "6 lat później"

Pewnie już wrzucałem, ale to się nigdy nie znudzi.

"Księżyc zachodzi nowy dzień się przebudzi
Zimnica może w każdym coś ostudzić
Pomyślmy jak wiele trzeba mądrości
By stopić się w jedności
Już od tylu lat patrzę w Twoje oczy
Czy myślisz jednak że mnie czymś zaskoczysz
I złe dni bywają w bezmyślnej złości
Czasem jesteśmy bez litości..."

https://www.youtube.com/watch?v=YA-ZhiFqgVg&list=RDYA-ZhiFqgVg&start_radio=1

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet4piorunów

@onpanopticon Bogu dzięki za Kult. Legenda.

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

74piorunów

w odpowiedzi na sugestię @Piechur który siedzi w bazie namiotowej w Gorcach, kilka zdjęć z hali obok sprzed 20 lat. tygodniowe wakacje dla 3 osób za 100zł, lub inaczej biedatrip na pełnej 😊

Gruba ryba2piorunów

Więcej, więcej , WIĘCEJ! Niesamowity klimat bije z tych zdjęć, czuję jakby to były moje zatarte czasem wspomnienia :grinning:

Gruba ryba5piorunów

@Piechur pekaes pięć złotych, prowiant w ostatnim sklepie na cały tydzień (ostatnio przejeżdżałem tamtędy, już go nie ma), głównie vifon i piwo, woda za free. tego dworca zresztą też już nie ma i tych autobusów. to jak się przez te dwie dekady pozmieniało to jest szok.

edit: i Bob Marley - Misty Morning jako soundtrack, na głośniczku na grube baterie

Gruba ryba2piorunów

@voy.Wu I kostka prawilna popisana markerem ❤️

Gruba ryba3piorunów

@Piechur pożyczona xD ja vadera akurat nie słuchałem

Gruba ryba4piorunów

Jak chcesz to mogę wrzucić zdjęcia z gór, w których na tę chwilę chodzą tylko żołnierze. Może pokuszę się wtedy o opisanie historii pewnej wyprawy w wysokim Kaukazie

Gruba ryba4piorunów

@peposlav oczywiście że chcę

Gruba ryba4piorunów

@peposlav Ja też chcę :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (28)

Autorytet

w Dyskusje

9piorunów

Warto zwrócić uwagę na to jakie mieli kiedyś wartości raperzy, a jakie dzisiaj mają.
Lata 90+ wylewają się z tego kawałka.

Molesta - "Będzie dobrze dzieciak"

https://www.youtube.com/watch?v=UzbB9CjINjE

Wirtuoz1piorunów

@Djnx Słuchało się wieczorami w samochodzie.

Pokaż więcej komentarzy (6)