_Może i robię ten wpis od 2 miesięcy, ale co to dwa miesiące przy tysiącleciu..._
Sousou no Frieren zostało omówione na hejto już kilkukrotnie. Co za tym idzie, ciężko dodać coś nowego, czego jeszcze nie było. Nie było też już cholernie dawno, o ile kiedykolwiek było, takiego anime. To głęboki oddech spokoju w tym świecie ciągłego zapierdolu i akcyjniaków, które pędzą na złamanie karku.
Nie będę się rozwodził nad tym, o czym jest seria, bo już zostało to opisane, więc powiem tylko, co mi się podobało.
1. Koncepcja. Historia o życiu po zakończeniu historii. O docenianiu czasu, który ucieka przez palce. O tym, że chociaż zdaje się, że czasu jest jeszcze mnóstwo, to spierdoli w mgnieniu oka.
2. Świat. K⁎⁎wa jak mi brakowało takiego świata. Świata fantasy, czystego fantasy. Nie żadnych literpgów, statystyk, poziomów, growych mechanik. Zwykłego, klasycznego świata magii, zaklęć i dziwnych stworzeń. Co za haust powietrza dla tonącego gatunku.
3. Postaci, ich motywy, niedociągnięcia. Niczego innego nie spodziewałbym się od anime o rozwoju osobistym niż genialnie napisanych osobistości.
4. Oprawa graficzna, muzyka, oba świetne.
Mimo tego, że nadal mam problem do wkręcenia się w cokolwiek bardziej ambitnego (czyli o ironio właśnie serie takie jak Frieren) i momentami zmuszałem się, żeby usiąść do kolejnego odcinka, to nie jestem w stanie temu anime niczego zarzucić. Oglądało mi się bardzo dobrze, uważam, że nie da się zrobić tego lepiej, a przynajmniej nie dużo lepiej.
Ale jednak punkt za własny brak pasji zabiorę.
FMAB dla mnie nie przebiło, i to z zapasem. Ale Anime of the Year powinno mieć z palcem w d⁎⁎ie
Ocena na MALu: _9.30_
Moja ocena: _9_
#anime #animedyskusja