Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Historia

Kategoria: Nauka

  • 688 członków
  • 3344 wpisy

Gruba ryba

w Historia

31piorunów

Fort Tolukko to zabytkowa fortyfikacja wzniesiona w 1522 roku przez Portugalczyków na wyspie Ternate w Indonezji. Budowla odegrała kluczową rolę w kontroli nad handlem przyprawami na Wyspach Korzennych, zmieniając właścicieli na przestrzeni wieków – od Portugalczyków, przez Hiszpanów, Holendrów, Brytyjczyków, po Sułtanat Ternate.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Historia

4piorunów

Kto stworzył pierwszy komputer w Polsce?

Nie od razu zbudowano komputer Deep Blue, który pokonał Kasparowa. Leon Łukaszewicz skonstruował pierwszy polski sprzęt już w latach 50. Co potrafił XYZ? Leon Łukaszewicz, pionier polskiej informatyki, urodził się 20 listopada 1923 roku w Warszawie. Zdolności matematyczne miał w genach. Jego dziadek

Lider

w Historia

28piorunów

Dzień dobry,
Dziś nieco humorystycznie. VW typ 82 Kübelwagen i jego miniatura. Nie mam pewności czy to nie jakiś fotomontaż, bo gdzie do cholery podziały się nogi żołnierza siedzącego w zabawce.

Kübel to po niemiecku kubeł, a wzięło się to do początkowo montowanych w tego typu pojazdach kubełkowych foteli.

Autorytet0piorunów

Myślę, że gość może siedzieć na kolanach jeżeli w autku nie ma żadnego siedzenia.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Historia

1piorunów

Historyczka: dziwię się, że matematyczka Stanisława Nikodymowa zniknęła ze świata nauki

Dr Danuta Ciesielska z Instytutu Historii Nauki PAN policzyła, że w drukowanych słownikach biograficznych matematyków z XIX i XX w. tylko 5 proc. haseł poświęconych jest kobietom. Wśród nich nie ma znanej w Polsce i USA Stanisławy Nikodymowej. Ciesielska ustaliła dokładną datę jej śmierci.

GURU

w Historia

20piorunów

Art-B: jak biznesmeni z pomocą izraelskich służb wykorzystali głód na magnetowidy

Sprzedaż wielkiej liczby sprzętu RTV na początku lat 90. mogła przynosić olbrzymie zyski. Polacy rzucili się bowiem wówczas do wymiany starych, marnej jakości telewizorów polskiej i sowieckiej produkcji oraz zakupu pierwszych w życiu magnetowidów, stanowiących w latach 80. symbol luksusu dostępny

Lider

w Historia

12piorunów

Lider6piorunów

@razALgul marki i modele nie te, ale w sumie ogólny zarys się zgadza :grinning:

Kompan1piorunów

@moll dwa tygodnie temu kupiłem tydzień- Bułgaria, złote wybrzeże, hotel, all inclusive, samolot 500 zeta w dwie strony, na wczasy nad polskim morzem mnie nie stać

Kompan1piorunów

@moll jutro dam znać jak to wygląda cenowo - wypoczynek indywidualny- kupujemy bilety na samolot tam i z powrotem i do tego rezerwujemy hotel all inclusive - wychodzi taniej niż bałtyk i zakopane

Lider0piorunów

@moll inna sprawa, że jak z perspektywy czasu ten komuszy raj widział przyszłość. Nikt się nad tym jakoś na co dzień nie zastanawia i nie jest w stanie sobie tego z miejsca zobrazować, ale... Jest 1974 rok, 5 lat wcześniej człowiek postawił stopę na księżycu, ludzie latają w kosmos, otwarły się praktycznie nieskończone możliwości dla rozwoju ludzkości, technologia zaczęła wtedy zapierdalać do przodu bez kontroli, a tymczasem ten zacofany partyjniacki cool kids club robi predykcje 50 lat w przód i za szczyt futuryzmu i "niestworzonych rzeczy które nie śniły się fizjologom" uważa powszechne posiadanie kaszloka, Rubina i sponsorowane przez zakład wakacje w bratnim kraju sowieckim czyli Bułgarii. Szczyt marzeń i oczekiwań, szklany sufit dla- a jakże- 99,9% ankietowanych. Potem już nie ma nic. Ja pierdole. Tego nawet nie można nazwać absurdem. To nawet nie jest śmieszne jak wielkim gównem to wszystko było, jak bardzo na słowo honoru to się trzymało i co nam wszystkim chce ponownie zafundować taki jeden fiut ze wschodu i drugi z Zachodniego Tajwanu.

Lider1piorunów

@moll wiesz co nie wiem, może masz rację, ale ja jak takie pytania widzę, to nie odbieram tego na zasadzie prostej predykcji rozwoju, tylko właśnie takich futurystycznych wymysłów typu latająca deskorolka 😉

Lider1piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu ja jako prostą predykcję rozwoju - socjalizm zakładał powszechny dobrobyt, w perspektywie 50 lat powszechność wydaje się być "logicznym" wynikiem kolejnych iluśletnich planów centralnych, jeśli bierzemy pod uwagę, że mowa tu o kraju podnoszącym się ze zgliszcz i dojenia przez bratni naród radziecki 😉

Gruba ryba6piorunów
Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Historia

37piorunów

Świeży dokument o powstawaniu i kontrowersjach brytyjskiego programu nuklearnego, m.in. o weteranach, którzy otrzymali rozkazy przepływania lub przelatywania niedaleko eksplozji w celach badawczych, tym samym narażając się na dawki promieniowania krzywdzące zarówno ich, jak i ich potomków. Dla osób z UK do obejrzenia tu: https://www.bbc.co.uk/programmes/m00257rk dla innych do poczytania tu: https://damned.mirror.co.uk/index.html


<- do blokowania moich wpisów

GURU11piorunów

@bojowonastawionaowca wielka Brytania to (chyba) jedyny naród który z własnej woli skasował swój program rakiet międzykontynentalnych.

GURU2piorunów

@Wiertaliot A to program rakiet też wyleciał w referendum??
A co do Brexitu, to planiści cały czas powtarzali, że przez pierwszą dekadę (albo i lepiej) zapikują ryjem w beton, więc zaskoczenie tylko dla motłochu co głosował emocjami. Mimo to, ich gospodarka długofalowo wyjdzie na swoje, więc: tak, tak jak w końcu z Brexitem - chcesz się założyć?

Osobistość4piorunów

@Fly_agaric Decyzja o referendum była podjęta przez pragmatyczne elity? Tak? To czego się rzucasz?

Tak powtarzali?? To ciekawe, bo ja kojarze raczej hasła typu NATYCHMIAST MILIARDY DLA NHS, a elity polityczne były raczej w szoku jakie gówno wybiło.

No ale, kto ci zabroni mieć urojenia.

GURU0piorunów

@Wiertaliot Kuwa gościu, ale w demagogię to nie ze mną xDD Przecież właśnie sprowadziłeś wymianę do poziomu dyskursu przed Brecitem.
Odpowiedziałem ci na twoje "kpiarskie" pytanie, a rzucasz to się ty.
Próbujesz robić z Brexitu porażkę po czterech latach i podbijasz mi z tym jako argumentem, robiąc pajaca z siebie, a nie z nich. To jak wyglądała realizacja od strony publicznej, to ja przecież wiem, niczego to nie zmienia.
Procedury podejmowania decyzji o rezygnacji z projektu rakietowego też nijak się mają do tych o Brexicie, więc znów mi tu pajacujesz.
Sorki misiaczku, ale w takie pyskówki mnie nie wciągaj. Masz tu po piorunie, żebyś rozczarowany nie został i z mojej EoT.

GURU2piorunów

@CzosnkowySmok https://pl.wikipedia.org/wiki/Black_Arrow

Black ArrowBlack Arrow (nazwa pisana oficjalnie wielkimi literami: BLACK ARROW) – brytyjska rakieta nośna. Zbudowano ją w latach sześćdziesiątych i wykorzystano podczas czterech lotów w latach 1969–1971. Jej ostatni lot był pierwszym udanym lotem orbitalnym przeprowadzonym przez Wielką Brytanię, podczas którego satelita Prospero został umieszczony na niskiej orbicie okołoziemskiej. Black Arrow powstała w trakcie badań prowadzonych przez Royal Aircraft Establishment nad rakietami nośnymi w oparciu o rakietę Black Knight. Projekt został autoryzowany w 1964 roku. Początkowo rakieta konstruowana była przez brytyjską spółkę Saunders-Roe, a potem – w wyniku fuzji – przez spółkę Westland Aircraft. Black Arrow była trójstopniową rakietą, zasilaną naftą RP-1 i stężonym nadtlenkiem wodoru. Wycofano ją już po czterech lotach na rzecz amerykańskich rakiet Scout, które Ministerstwo Obrony uznało za tańsze niż utrzymanie projektu Black Arrow. Budowa…Wikipedia
GURU1piorunów

@entropy_
>Program został zakończony ze względów ekonomicznych. Minister obrony uznał, że tańsze dla przyszłych lotów będzie użycie amerykańskiej rakiety Scout, która miała podobną pojemność ładunku użytecznego
TLDR: amerykanie wyprzedzają nas o dekadę/dekady i nawet po wydaniu pierdyliardów funtów wciąż będziemy za nimi, ale za to poniesiemy o wiele większe koszta, niż biorąc rakietę od nich. Na takie fanaberie, to "stać było" tylko Sowieckiego Sajuza.
Czyli dokładnie jak wcześniej spuentowałem.

Osobistość0piorunów

@Fly_agaric Czyli sugerujesz, że Cameron tak naprawdę rozegrał zwycięską partie w szachy 5D i przewidział, że referendum, które na chwilę rozpisania wskazywało na wynik STAY okaże się czarnym łabędziem, wyjdzie LEAVE I jego wynik zmiecie go z politycznej planszy na zawsze, ale tak właśnie chciał i tak miało być?

Co na to twój pielęgniarz z oddziału? XD

Pokaż więcej komentarzy (16)

Tytan

w Historia

10piorunów

Rewolucja Niemiecka 1918 roku na podstawie THE MEMOIRS OF THE CROWN PRINCE OF GERMANY wyd w 1922 roku 
Część VII 

poprzednie części pod tagiem

28 października mój adiutant, Muller, wrócił z oficjalnej podróży do ojczyzny. Przywiózł pierwsze złe wieści o buncie w marynarce. Z jego raportu wynikało, że rewolucja w Niemczech była już w zasięgu ręki, ale najwyraźniej nic nie zostało zrobione w tej chwili, aby stłumić rosnący ruch. Z jasną oceną sytuacji, Muller zaproponował jak najszybsze wysłanie kilku niezawodnych dywizji za Grupę Armii, aby te oddziały były gotowe pod ręką, gdyby zaistniała potrzeba ich użycia. Sugestia ta niestety nie była dalej rozważana; nasza uwaga była zbyt mocno zaangażowana na froncie i skupiona, zgodnie z obowiązkiem, na oddziałach znajdujących się pod naszą opieką.
Począwszy od 4 listopada, moje cztery armie wzdłuż całego frontu wycofywały się w kierunku pozycji Antwerpia - Moza, walcząc ciężko podczas odwrotu i wykonując wszystko w doskonałym porządku i całkowicie zgodnie z planem. W tym czasie złożył nam wizytę generał Gröner, nowy Pierwszy Kwatermistrz Generalny. Szefowie moich czterech armii złożyli raporty o sytuacji na swoich frontach. Wszyscy podkreślali przeciążenie swoich oddziałów i całkowity brak świeżych rezerw. Byli jednak przekonani, że odwrót na pozycję Antwerpia- Moza zakończy się sukcesem i że pozycja ta zostanie utrzymana. Następnie mój własny szef sztabu sporządził raport końcowy, z którego pamiętam dwa punkty. Były to konkretne żądania sformułowane w najprostszych słowach. Jednym z nich było zaprzestanie dyskusji na temat stanowiska cesarza w kraju i w prasie, ponieważ żołnierze nie byli w stanie udźwignąć tego ciężaru, jak również wszystkiego dookoła. Innym żądaniem było to, że Naczelne Dowództwo nie może wydawać rozkazów, w które sami nie wierzyli, że mogą zostać wykonane; jeśli na przykład nakazano utrzymanie pozycji, wojska muszą być w stanie ją utrzymać; zaufanie do Dowództwa zostało zachwiane przez rozkazy, których front nie był w stanie wykonać, ponieważ w istniejących okolicznościach nie było możliwe wprowadzenie ich w życie.

5 listopada Sztab Naczelnego Dowództwa Grupy Armii przeniósł swoje kwatery z Charleville do Waulsort, około 50 kilometrów dalej na północ. Ta mała miejscowość leży w połowie drogi między Givet i Dinant, w poszarpanej, porośniętej skałami dolinie, którą w chwili naszego przybycia wypełniała gęsta, wilgotna mgła, ponura i przygnębiająca. Zatrzymałem się u Belga, hrabiego de Jonghe, szlachcica o bardzo miłym usposobieniu. Podczas długiej wieczornej rozmowy podsumował swoje poglądy na temat przyczyn naszego załamania, które było teraz oczywiste dla wszystkich mieszkańców. Powiedział, że Niemcy popełniły dwa poważne błędy: powinny były zawrzeć pokój jesienią 1914 r.; jeśli nie udało im się go uzyskać, powinny były wyznaczyć cywilnego dyktatora z nieograniczonymi uprawnieniami, co zapewniłoby utrzymanie porządku w domu.

Tego samego wieczoru major von Bock, pierwszy oficer sztabu generalnego Grupy Armii, powiedział mi, że został znieważony na mieście przez żołnierza Landsturmu z jednostek łączności. Dwa dni później po raz pierwszy osobiście zapoznałem się z rewolucją. Jechałem z moim oficerem ordynansowym, Zobeltitzem, drogą wzdłuż Mozy z Waulsort do Givet, aby ponownie odwiedzić oddziały, które miały utrzymać linię Mozy. Kilka kilometrów od Waulsort, gdy dotarliśmy do miejsca, w którym linia kolejowa biegnie tuż obok szosy, zobaczyliśmy pociąg, który zatrzymał się i powiewał czerwoną flagą.

Zaraz potem z otwartych lub wybitych okien dobiegły do moich uszu głupie okrzyki „Zgasić światła! Wyjąć noże!” [org "_Licht aus, Messer raus!_"], które stanowiły swego rodzaju hasło i okrzyk dla wszystkich chuliganów i malkontentów tamtego okresu. Zatrzymałem samochód i w towarzystwie Zobeltitza podszedłem do pociągu. Kazałem ludziom wysiąść, co natychmiast uczynili. Było ich może pięciuset lub sześciuset, tłum wyglądający raczej nikczemnie, głównie Bawarczycy z Flandrii. Przede mną stał sierżant bawarskiego pochodzenia. Z rękami wciśniętymi głęboko w kieszenie spodni i prezentując się prowokująco, był obrazem niesubordynacji. Skomentowałem jego zachowanie i kazałem mu natychmiast przybrać bardziej stosowną postawę, właściwą niemieckiemu żołnierzowi. Efekt był natychmiastowy.

Żołnierze zaczęli napierać na nas, a ja zwracałem się do nich stanowczym tonem, starając się poruszyć ich poczucie honoru. Nawet gdy mówiłem, widziałem, że wygrałem tę rywalizację. W końcu, zaledwie siedemnastoletni chłopak, Saksończyk, o szczerej chłopięcej twarzy i ozdobiony żelaznym krzyżem, wystąpił naprzód i powiedział:
„Herr Kronprinz, nie bierz tego do siebie; to tylko głupie zwroty; nie mamy nic złego na myśli; wszyscy cię lubimy i wiemy, że zawsze dobrze dbasz o swoich żołnierzy. Podróżujemy już od trzech dni i przez cały ten czas nie mieliśmy ani jedzenia, ani opieki. Nikt się o nas nie martwi i nie ma z nami żadnych oficerów. Nie gniewaj się na nas”.

Rozległ się ogólny szmer aplauzu. Podałem chłopakowi rękę, a następnie podążyłem za intrygantem. 
Chłopak powiedział:
„Wiemy, że zawsze nosisz ze sobą papierosy dla dobrych żołnierzy; nie mamy już nic do palenia”. Dałem im papierosy, które miałem, chociaż ci „dobrzy żołnierze” naprawdę na nie nie zasługiwali; zrobiłem to po prostu dlatego, że doceniłem ich stan, który z pewnością był częściowo odpowiedzialny za ich brednie; czułem wyraźnie, że gdyby wszystko za liniami i w kraju nie było niesprawne, ci ludzie podążaliby właściwą ścieżką.

Opowiadam o tym epizodzie z 7 listopada tylko po to, aby pokazać, na jak słabych podstawach w dużej mierze stał ruch; został on rozpalony przez gwałtowne wzburzenie i jak dowodzi powyższy incydent, spokojna i zdecydowana postawa nie zawiodła ludzi, którzy ogólnie nie byli źli. Niestety, zabrakło zdecydowanych działań ze strony władz krajowych, zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Rozkazy zakazujące strzelania utorowały drogę rewolucji.

Jeśli chodzi o zachowanie wojsk w tamtych dniach, należy powiedzieć, że pomimo miesięcy walki, przez które przeszli, przeprowadzili odwrót w idealnym porządku i w większości, bez żadnej istotnej ingerencji ze strony wroga, który podążał z ociąganiem. Perspektywa nowej pozycji nad Mozą, z jej naturalną siłą sztucznie zwiększoną, zdawała się dodawać żołnierzom wielkiej otuchy co do przyszłości. Jeden epizod pozostaje do odnotowania. Szóstego dnia negocjatorzy wysłani przez rząd niemiecki przekroczyli drogę między La Capelle i Guise na obszarze Osiemnastej Armii.

GURU

w Historia

6piorunów

Kuba osiem lat bez Fidela Castro, a wcześniej pół wieku pod jego dyktaturą

8 lat temu, 25 listopada 2016 r. zmarł Fidel Castro. Rządził po dyktatorsku Kubą pół wieku, choć do władzy doszedł jako rewolucjonista, który obalił poprzedniego dyktatora. iędzy 1959 a 2006 rokiem z Kuby wyjechała jedna piąta mieszkańców. Niektórych z nich, często skazanych za kradzieże i inne tego

Tytan

w Historia

22piorunów

Rewolucja Niemiecka 1918 roku na podstawie THE MEMOIRS OF THE CROWN PRINCE OF GERMANY wyd w 1922 roku 
Część VI 

poprzednie części pod tagiem

Dwudziestego pierwszego października 1918 roku dowiadujemy się o warunkach w odpowiedzi rządu dla Wilsona. Zrobiono wszystko, by spełnić jego życzenia. Z pewnością na tej podstawie może on znaleźć sposoby i środki, aby zawrzeć zawieszenie broni i rozpocząć negocjacje pokojowe. Czy rzeczywiście to zrobi? Czy nadal będzie to robił? Mijają kolejne dni, podczas których tysiące Niemców i ludzi wszystkich narodowości są zabijane, podczas których dżentelmeni przy zielonym stole nie spieszą się, podczas których nasza pozycja na froncie nie poprawia się.

Głos z notatki Wilsona z 24-go, ten arogancki i wyniosły głos, był głosem marszałka Focha lub głosem Wilsona, który pogrążył się w byciu marionetką francuskiego pociągacza za sznurki, a teraz dorównał swojemu panu w złorzeczeniu i pluciu. Po raz kolejny, w tych makabrycznych, ponurych dniach, w których widziałem moje biedne, poobijane oddziały poświęcające wszystko, co im pozostało, moje serce miało być pocieszane przez moich dzielnych kolegów.

25 października pojechałem na front, aby przekonać się o stanie niektórych z moich dywizji w ciężkich walkach. Po wizycie w sztabach 5 Dywizji Piechoty i 4 Dywizji Gwardii, udałem się na wzgórze, z którego miałem nadzieję zobaczyć linie walk. W zielonej dolinie przed wioską Seraincourt spotkałem rezerwy, które miały wkroczyć do walki. Składały się one z pułków Pierwszej Dywizji Piechoty, w tym mojego Pułku Księcia Koronnego. Kiedy żołnierze zauważyli mój samochód, natychmiast otoczył mnie tłum machających i wiwatujących mężczyzn. Wszyscy oni aż nazbyt wyraźnie zdradzali skutki ciężkich walk z ostatnich kilku miesięcy. Ich mundury były podarte, a naszywki i odznaki ledwo widoczne; ich twarze były często szokująco wynędzniałe; a jednak ich oczy błyszczały, a ich postawa była dumna i pewna siebie. Wiedzieli, że im ufam i że nigdy mnie nie zawiedli. Inspirowała ich duma z czynów ich oddziału. Rozmawiałem z wieloma z nich, ściskałem ich dłonie; mężczyzn, którzy wyróżnili się w ostatnich bitwach, odznaczyłem krzyżem. Potem rozdałem im mój niewielki zapas czekolady i papierosów. I tak, w całej goryczy tamtych dni, spędziłem rozkoszną i nigdy nie zapomnianą godzinę w kręgu moich weteranów frontowych. W międzyczasie Francuzi zajęli wioskę, która leżała przed nami pod ciężkim ostrzałem, a ich artyleria zaczęła przeczesywać łąki. Rozkazałem batalionom przyjąć otwarty szyk, a gdy odjeżdżałem, z gardeł moich ukochanych „feld-grau” dobiegały głośne hurra; ze wszystkich stron machano czapkami i karabinami. Bez wstydu wyznaję, że wiwaty, okrzyki i machanie wywołały łzy w moich oczach, ponieważ wiedziałem, jak trudna i rozpaczliwa była cała sytuacja.

Moi grenadierzy pod Seraincourt! Byli ostatnimi oddziałami, które widziałem maszerujące do bitwy z błyskającymi oczami i salwami okrzyków. Kochani, drodzy, wierni chłopcy, każdemu z których moja pamięć z wdzięcznością salutuje z tej mojej samotnej wyspy[książka pisana była na wygnaniu w Holandii]. Kilka godzin później, po przybyciu do kwatery Grupy Armii, ponownie znalazłem się w tym innym świecie udręki i niepokoju; z kraju czekały na mnie nowe wieści o poważnym i wątpliwym charakterze.

_Następnego dnia, 26 października, otrzymałem telefoniczną wiadomość o dymisji Ludendorffa_. W związku z dobrze znanym incydentem telegramu Naczelnego Dowództwa do wojsk z 24 października, padł on ofiarą wątpliwości gabinetu księcia Maxa z Badenii [Rozmowy pokojowe jak wynika m.in. z książki zostały podjęte "natychmiast" na żądanie Ludendorffa w związku z załamaniem armii niemieckiej na froncie, co też rzad niemiecki kanclerza Maxa Badeńskiego uczynił "natychmiast" po jego powołaniu. Natomiast 24 X 1918 Ludendorff wysyła telegram do dowódców poszczególnych jednostek, ze warunki zaproponowane przez Ententę (tzn. 14 punktów Wilsona) są nie do przyjęcia. Rząd kanclerza Maxa Badeńskego zarządał od Cesarza dymisji Ludendorffa albo sam poda sie do dymisji. Cesarz zdymisjonował Ludendorffa].

Od razu wiedziałem, że to oznacza koniec. Zostałem poinformowany, że zamierzano mianować generała Grönera jego następcą. Zadzwoniłem do feldmarszałka [Hindenburga]. Rozumiejąc wszystko, co to oznaczało, usilnie błagałem go, aby ponownie rozważył swój cel i błagałem go, aby nie wybierał tego człowieka, w którym nie było śladu ducha, który był teraz naszą jedyną nadzieją na zbawienie. Feldmarszałek, który bez wątpienia czuł się zmuszony do podporządkowania się stanowisku rządu cesarskiego, był innego zdania i następnego dnia generał Gröner został mianowany Pierwszym Kwatermistrzem Generalnym.

GURU

w Historia

12piorunów

24 listopada 1859 roku opublikowano The Origin of Species Karola Darwina » Historykon.pl

Tego dnia 1859 roku została po raz pierwszy opublikowana praca naukowa Karola Darwina „On the Origin of Species by Means of Natural Selection, or the Preservation of Favoured Races in the Struggle for Life” The Origin of Species Karola Darwina to ostatecznie skrócona wersja w wydaniu z 1872 roku (On

GURU

w Historia

7piorunów

Kolumna Zygmunta jest symbolem Warszawy, dzieli jej losy już 380 lat

24 listopada 1644 r. przed Zamkiem Królewskim w Warszawie stanęła kolumna króla Zygmunta III Wazy. To najstarszy tego typu pomnik w stolicy, dzieli jej losy już 380 lat. Kolumna wielokrotnie była poddawana renowacjom. Najbardziej ucierpiała nie w wyniku działań wojennych, ale z powodu niezbyt

GURU

w Historia

27piorunów

Polska zima stulecia 1978–1979

Zima w 1978 i 1979 roku była wyjątkowo biała. Polska została pogrzebana pod zaspami: w Suwałkach spadł prawie metr śniegu! Konsekwencje były dramatyczne. W Polsce Ludowej wśród Polaków krążyły liczne żarty na temat katastrof naturalnych i ich przyczyn. Chociażby taki dowcip: „Jakie są główne klęski

GURU

w Historia

12piorunów

35 lat temu rozwiązano ORMO. "Oni Również Mogą Obić" - tak o nich mówiono w PRL-u

23 listopada 1989 r. rozwiązano Ochotniczą Rezerwę Milicji Obywatelskiej. ORMO było jednym z najbardziej trwałych ogniw aparatu represji w PRL. "Oni również mogą obić" - mówiono. Ormowców oceniano jako nadgorliwych pomagierów, a nawet konfidentów milicji - powiedział PAP historyk Daniel Czerwiński.

Tytan

w Historia

11piorunów

Rewolucja Niemiecka 1918 roku na podstawie THE MEMOIRS OF THE CROWN PRINCE OF GERMANY wyd w 1922 roku 
Część V 

poprzednie części pod tagiem

12 października 1918, w odpowiedzi na zapytanie prezydenta Wilsona, Berlin udzielił wiążącej akceptacji warunków przez niego opracowanych, a także zasygnalizował, że jesteśmy gotowi do ewakuacji okupowanych obszarów pod pewnymi warunkami. We wszystkich wiadomościach z drugiej strony wydawało mi się, że dostrzegam, jak przez zasłonę, dwa umysły walczące o panowanie. Był Wilson, który chciał ustanowić swoje Czternaście Punktów i był Foch, który znał tylko jeden cel - naszą zagładę. Który z nich zwycięży? Para była nierówna: Wilson - sprinter, Foch - długodystansowiec. Jeśli sprawy zostaną szybko załatwione, szanse Wilsona będą duże; jeśli negocjacje będą się przeciągać, czas będzie sprzyjał Fochowi. Każdy dzień zwłoki w osiągnięciu porozumienia był dla niego zyskiem; pozwalał na rozprzestrzenianie się gnijącego rozkładu w ojczyźnie; osłabiał i wyniszczał front, który opierał się głównie na pozycjach pomocniczych i obronnych.

Trzynasty dzień października 1918 przyniósł mi wieści, które wywołały we mnie wielki niepokój z powodu ojca[cesarza Wilhelma II]. Rozwój sytuacji w polityce wewnętrznej doprowadził do rezygnacji Jego Ekscelencji von Berga, znakomitego i sprawdzonego Szefa Gabinetu Wojskowego. Jego odejście usunęło ze stałego kręgu Kaisera człowieka, który dzięki swojej dawnej młodzieńczej przyjaźni i lekceważeniu zwykłych dworskich konwenansów, był w stanie, z lojalną szczerością i prostotą, pokazać Kaiserowi rzeczy takimi, jakimi były naprawdę.

Piętnastego rozpoczęły się potężne ataki na Grupę Armii Księcia Rupprechta, na mnie i na Gallwitza. Wróg wdarł się na nasz nowy front i dokonał straszliwej inwazji. Utrata terenu tu i tam. Żołnierze byli prawie rozgromieni. Następnego dnia padło Lille. Najgorzej było na odcinku z Księciem Bawarii. Straty były ponoszone wszędzie tam, gdzie atakował wróg. Teraz, gdy usłyszeli coś o możliwym zawieszeniu broni i zbliżających się negocjacjach, wydawało się, że nasi ludzie nie mogą już znaleźć pełnej wewnętrznej siły do walki. Również tak, jakby tu i ówdzie nie chcieli już walczyć.

Po raz kolejny, podczas gdy nowy rząd dokonuje szybkich zmian w kierunku demokracji i wywraca do góry nogami cesarską konstytucję, otrzymujemy notę od prezydenta Wilsona. Jest w nowym tonie nieprzejednana i arogancka, narzuca warunki, które stanowią ingerencję w wewnętrzne sprawy Niemiec. Wyraża wyraźnie ducha Focha, który grozi zdominowaniem Wilsona, ducha Focha, który chwali się wynikami wojskowymi ostatnich kilku dni, który pragnie odroczenia i opóźnienia, aby katastrofa, która spadła na naród niemiecki i armię niemiecką, mogła szaleć bardziej niż kiedykolwiek. Nie mogę powstrzymać się od zacytowania w tym miejscu strony z mojego dziennika, która opisuje sytuację, jaką widziałem w tamtym czasie: -
„W tej chwili istnieje wyraźny kontrast między Wilsonem a Fochem. Wilson pragnie pokoju opartego na sprawiedliwości, pojednaniu i zrozumieniu. Foch chce całkowitego upokorzenia Niemiec i zaspokojenia francuskiej próżności”.

Każdy przejaw stanowczości na froncie niemieckim i w niemieckiej postawie dyplomatycznej wzmacnia pozycję Wilsona; każda oznaka słabości militarnej lub politycznej wzmacnia Focha.

„Wilson żąda kapitulacji tylko w dwóch punktach:

1. Wojna podwodna: koniec z zatapianiem statków pasażerskich. 
2. Demokratyzacja Niemiec. (Żadnego obalenia cesarza; tylko monarchia konstytucyjna; pozycja korony jak w Anglii). ”

Wilson nie dążył do militarnego upokorzenia Niemiec. Foch, z drugiej strony, chce wszelkimi dostępnymi mu środkami doprowadzić do całkowitej kapitulacji i upokorzenia militarnego (zaspokojenie francuskiej zemsty). To, który z nich zdobędzie przewagę, zależy wyłącznie od Niemiec. Jeśli front się utrzyma, a my zachowamy godną postawę dyplomatyczną, Wilson wygra. Poddanie się Fochowi oznacza zniszczenie Niemiec i zaprzepaszczenie wszelkich szans na trwały pokój. „Pozycja Anglii jest pozycją pośrednią. Główną trudnością w ruchu pokojowym jest Francja”.

Osiągnięcie pokoju przez porozumienie jest znacznie trudniejsze dla Wilsona przez fakt, że nasza demokratyzacja i kroki pokojowe nastąpiły w tym samym momencie. Jest to uważane za oznakę słabości i wzmacnia pozycję Focha. Jeśli chcemy pokoju sprawiedliwego, musimy wszędzie hamować, zwłaszcza w naszym dążeniu do pokoju i zawieszenia broni. Co więcej, musimy zrobić wszystko, co możliwe, aby utrzymać front i skierować dalszą demokratyzację na spokojniejsze lub, powiedzmy, bardziej przekonujące linie”. To, co napisano powyżej o Wilsonie, było, w momencie, dla którego było pisane, być może całkiem poprawne; ale szybko przestało takie być. Mimo to nawet teraz mogłem uwierzyć, że ten zarozumiały teoretyk chciał początkowo rozstrzygnąć sprawy sprawiedliwie i sumiennie, dopóki silniejszy i bardziej przebiegły człowiek nie złapał go i z ironiczną wyższością, zaprzągł go do własnego rydwanu.

17 października 1918 roku Ostenda, Brugia i Tournay zostały opuszczone przez Grupę Armii mojego dzielnego kuzyna, Rupprechta; dziewiętnastego wróg osiadł po obu stronach Vouziers na wschodnim brzegu Aisne i rozpoczął przygotowania do dalszych ataków. Z domu docierają wieści o gorączkowym podnieceniu wśród ludzi. Niektórzy są przygnębieni i zrozpaczeni; inni są pełni nadziei na rozsądną ugodę. A potem pogłoski o zbliżającej się abdykacji cesarza, o wyborze rodu Wittelsbachów w miejsce Hohenzollernów, o regencji księcia Maxa z Badenii.

Walka trwa; trzymamy się całkiem dobrze. Każdy, kto może utrzymać się na nogach, zostaje wcielony do szeregów; ponieważ jest to kwestia możliwości zawieszenia broni, pokoju. Wyższe Dowództwo Generalne stanowczo ostrzega dowódców, że biorąc pod uwagę trwające negocjacje dyplomatyczne, dalszy odwrót może mieć ogromny wpływ na wydarzenia. Dlatego musimy mocno trzymać się pozycji Hermanna i Gudrun! Dobry Boże! Co te stanowiska mają do zaoferowania? Są niekompletne, a w wielu miejscach tylko zaznaczone! A jednak ludzie, którzy przez cztery lata dawali z siebie wszystko, okazują się teraz, w tych najczarniejszych dniach, najlepszymi, najbardziej zaufanymi żołnierzami na świecie! Oni trzymają ten front!

Tytan

w Historia

14piorunów

Rewolucja Niemiecka 1918 roku na podstawie THE MEMOIRS OF THE CROWN PRINCE OF GERMANY wyd w 1922 roku 
Część IV 

poprzednie części pod tagiem

Moja Grupa Armii wciąż walczyła w najcięższych działaniach obronnych, gdy 1 października dowiedziałem się o faktycznej nominacji księcia Maxa z Badenii. Utworzono nowy rząd, w skład którego weszło kilku socjaldemokratów. 
Ta innowacja oznaczała, w oczach świata, odwrócenie polityki wewnętrznej imperium, zmianę systemu w kierunku demokracji i rządów parlamentarnych. Czy to, co do pewnego stopnia powstało pod presją bardzo poważnej sytuacji zagranicznej, rzeczywiście okaże się zdolne do zespolenia narodu, dopiero się okaże.

4 października moja Grupa Armii była ponownie zaangażowana w bardzo ciężką operację obronną, ponieważ wróg rozpoczął generalny atak wzdłuż całego frontu zachodniego. Bitwa rozgorzała na grzbiecie i zboczach Chemin des Dames między Ailette i Aisne, w Szampanii, po obu stronach drogi prowadzącej na północ od Somme-Py, między Argonne i Mozą, na wschód od Aisne i po obu stronach drogi Montfaucon-Bautheville. Od 26 września zlokalizowaliśmy nie mniej niż trzydzieści siedem atakujących dywizji. Dysponowały one artylerią, czołgami i lotnictwem w pozornie niewyczerpanych ilościach. Ogólnie rzecz biorąc, nasze starsze oddziały zachowywały się wspaniale i walczyły z niesłabnącą nieustępliwością. A jednak ponieśliśmy straty w ludziach i materialne, jakich nigdy wcześniej nie znaliśmy. Coraz częściej poszczególne dywizje zawodziły nas częściowo z powodu wyczerpania, ale także (i to był najpoważniejszy punkt) z powodu skażenia oddziałów ideami internacjonalistycznymi i pacyfistycznymi. Oddziały, które odważnie posuwały się naprzód, nazywano „przedłużaczami wojny” i „łamistrajkami”. Nieufność wobec wiarygodności ich towarzyszy powodowała demoralizację sił oporu całego korpusu; niepowodzenia ze strony niektórych skażonych oddziałów doprowadziły do oskrzydlenia naszej flanki i przejęcia grup, które walczyły uczciwie; dlatego często takie niewiarygodne oddziały musiały być eliminowane, a luki wypełniane godnymi zaufania, ale przemęczonymi oddziałami. I tak musiałem wykorzystać swój najlepszy kapitał, choć w pełni zdawałem sobie sprawę, co to oznacza. A jednak, nawet teraz, chciałbym się rozpłakać, gdy pomyślę o niezłomnym duchu poświęcenia, jakim wykazali się zaufani, odważni i sprawdzeni żołnierze, którzy do końca wiernie wypełniali swój ciężki obowiązek. Podtrzymywali oni, przez całe to nieszczęście, nasze najlepsze tradycje.

Czwartego października pojechałem do Avesnes na konferencję z generałem porucznikiem von Boehnem i jego sztabem generalnym; stamtąd udałem się do Mons i omówiłem szczegółowo sytuację wojskową z księciem koronnym Bawarii i jego szefem sztabu generalnego, Jego Ekscelencją von Kuhlem. Byliśmy jednomyślni co do tego, że w obecnych warunkach nie możemy dalej utrzymywać spornych pozycji na naszym zniszczonym wojną froncie w obliczu ciągłych ataków wroga dysponującego przeważającymi siłami. Brakowało nam oddziałów niezbędnych do kontrataku i zapewnienia naszym żołnierzom niezbędnego odpoczynku. W związku z tym wydawało nam się konieczne, aby oddać kolejne terytoria i osłaniając nasz odwrót, zająć pozycje dalej z tyłu, a tym samym, skracając nasz front, uzyskać rezerwy niezbędne do kontynuowania bitwy, której czasu trwania nie można było określić.

Następnej nocy, podczas gdy moje dzielne dywizje, poszarpane i potargane, wycofywały się krok po kroku i walczyły, Berlin wysłał do prezydenta Stanów Zjednoczonych, za pośrednictwem Szwajcarii, ofertę, która sugerowała „sprawiedliwy pokój”, oparty w istocie na podstawowych zasadach przedstawionych przez Wilsona, ofertę, która była połączona z katastrofalną prośbą o zawieszenie broni.

Walka trwała i nie było widać jej końca. Nasze wojska musiały stawić czoła ogromnej przewadze liczebnej i materiałowej. Oparli się im; udaremnili ataki i ewakuowali się; utworzyli nowy front i stawili nowy opór. Niemal codziennie byłem na froncie, widziałem żołnierzy i rozmawiałem z nimi. Zachowywali się bohatersko w nierównej walce i wiernie wypełniali swój obowiązek aż do śmierci. Kłamie ten, kto twierdzi, że duch walki na froncie został złamany. Był on silniejszy niż rozbite i wyczerpane ciała żołnierzy. Ludzie narzekali, kiedy tylko mieli chwilę na narzekanie, tak jak narzeka każdy prawdziwy Niemiec, ale kiedy przychodziło co do czego, byli zawsze gotowi. Te nieustanne bitwy miały ciekawy skutek. Doprowadziły do swoistego samooczyszczenia oddziałów. Cokolwiek było nieczyste i zepsute, dostało się do niewoli wroga; to, co nam pozostało, było zdrowym jądrem. Wszystko, co mogli dać ci niemieccy wojownicy, wycieńczeni i nędznie pielęgnowani, przemęczeni i ścigani przez śmierć w tysiącach jej postaci, to dali. Z wdzięcznością wracam myślami do nich, do tych, których ciała leżą tam, gdzie je zostawiliśmy, i do tych żywych, rozproszonych teraz w niemieckich miastach i niemieckich wioskach, którzy idą za pługiem, którzy stoją przy kowadle, którzy siedzą przy swoich biurkach, do wszystkich, którzy spokojnie pracują ponownie w ojczyźnie. Wróg wciąż posuwał się naprzód; każdy dzień przynosił potężny atak; powietrze drżało od bombardowań i nieustannych wstrząsów, ryków, długich wybuchów toczących się grzmotów, a grzechoczące salwy nigdy się nie zatrzymywały.

W nocy 5 października lewe skrzydło Pierwszej Armii wycofało się za Suippes; aby ponownie nawiązać kontakt z wycofującą się Siódmą Armią, musiała ona opuścić sektor frontu pod Rheims i wycofać swoje prawe skrzydło aż do Conde. 10 października Osiemnasta Armia, która w tym czasie również została podporządkowana Grupie Armii, wycofała się, ciężko walcząc, na linię Hermanna, jak dotąd niewiele więcej niż wytyczoną.

Podczas gdy wszystkie moje myśli koncentrowały się na bitwie i powierzonych mi niemieckich żołnierzach, z domu docierały do mnie wiadomości, które brzmiały odlegle i dziwnie: treść naszej noty pokojowej do prezydenta Wilsona; brutalna odmowa wyrażona przez prasę paryską; odpowiedź, która unikała odpowiedzi i żądała naszej zgody na ewakuację całego okupowanego terytorium jako warunku zawieszenia broni. Mówiono o konsultacjach między czołowymi mężami stanu, o utworzeniu przez wyższe dowództwo komisji rozejmowej pod przewodnictwem eksperta, generała von Guendella. Minister wojny von Stein zrezygnował ze stanowiska i został zastąpiony przez generała Schëucha.

Walczyliśmy. Bitwa zaczęła powoli wygasać pod koniec drugiego tygodnia, w którym szalała. Obie strony były całkowicie wyczerpane. Ustąpiliśmy pod ogromnym naporem, ale wciąż staliśmy i nigdzie wróg się nie przedarł. Czwartego dnia Trzecia Armia stanęła na nowej pozycji Brunhilde od St. Germainmont na północnym brzegu Aisne, przechodząc przez Bethel na wschód od Vouziers i na zachód od Grandpre. Gallwitz walczył z Amerykanami na obszarze między Sivry a lasem Haumont. Do 12 października 1 Armia zajęła, zgodnie z planem, pozycję Gudrun-Brunhilde, a 7 Armia wycofała się na pozycję Hunding za sektorem Oise-Serre. Przegląd sytuacji militarnej wykazał, że grożącemu załamaniu frontu zachodniego udało się zapobiec dzięki przesunięciu linii oporu do silniejszych i węższych sektorów.

Pomimo powagi sytuacji, w chwili obecnej byliśmy dość bezpieczni; a podczas gdy wróg przygotowywał się do nowej koncentracji i nowych ofensyw, my mogliśmy regenerować siły i przygotowywać się do obrony, a taka chwila oddechu była więcej niż potrzebna przemęczonym i przeciążonym oddziałom. Pozostawała zatem, moim zdaniem, nikła nadzieja, że podejmowane obecnie wysiłki pokojowe mogą doprowadzić, zanim rozpocznie się zima, do zakończenia wojny, które będzie honorowe dla Niemiec ze względu na sprawiedliwy pokój na rzecz pojednania. W przeciwnym razie moglibyśmy, zgodnie z moimi osobistymi poglądami, liczyć się z możliwością przetrwania najdalej do wiosny 1919 roku.

GURU

w Historia

10piorunów

21 listopada 1783 roku odbył się pierwszy swobodny lot balonem na ogrzane powietrze » Historykon.pl

W 1783 roku bracia Montgolfier, Joseph-Michel i Jacques-Étienne, zaprezentowali w Annonay we Francji swój przełomowy wynalazek balonu na ogrzane powietrze. Odnoszący sukcesy producenci papieru zaobserwowali, że podgrzanie powietrza w papierowej lub materiałowej torbie spowodowało jej uniesienie się

GURU

w Historia

10piorunów

Historia jednej fotografii z Bazy Zdjęć PAP: polskie transatlantyki w II RP

W latach 1930–1939 pod polską banderą pływało siedem pasażerskich transatlantyków: "Kościuszko", "Pułaski", "Polonia", "Piłsudski", "Batory'', "Chrobry" i "Sobieski". Droga morska była wówczas jedyną i najtańszą formą bezpośredniej komunikacji pasażerskiej ze Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i krajami

Lider

w Historia

74piorunów

Dzień dobry,
Postanowiłem się podzielić zdjęciem, które niedawno znalazłem. Przedstawia ono SdKfz 164 Nashorn tudzież Hornisse w Alpach ( w tle najwyższy szczyt Austrii Grossglockner)

Zdjecie wykonane mniej więcej z tego miejsca: https://maps.app.goo.gl/V9ef1yWgHb86c6jd8

Polecam pokręcić sie po okolicy bo jest przepiękna.

nieśmiało

Fenomen6piorunów

Podróżnikom polecam Großglockner Hochalpenstraße - to płatna drogą widokowa tamże.
Niebywałe wrażenia geoturystyczne.

Inspirator4piorunów

Ja zawitałem tam w lipcu tego roku na motocyklu, a wracałem helikopterem do Lienz, do szpitala. Ech, nie wiem jak to zrobiłem, ale zwaliłem się w zakręcie z motocykla i złamałem dwie kości nogi + skręciłem staw skokowy.
I tu muszę pochwalić potomków słynnego akwarelisty za świetnie wykonaną operację i późniejszą opiekę. Dostałem od nich w prezencie dwie blachy tytanowe i osiemnaście śrub, które na rtg wyglądają jak wkręty do płyt GK.
Ale jak mawiał Franz, „jeszcze tu kurfa wrócimy!” (plan jest na lipiec 2025).
Dlaczego o tym wspominam? Bo fauna - na zdjęciu jest niemiecki nosorożec, a ja nie okiełznałem brytyjskiego tygrysa.

Pokaż więcej komentarzy (17)