@Konto_serwisowe Dlatego bawi mnie fakt, że Trump idzie usilnie w kwestiach gospodarczych w izolacjonizm. Bo kwestie wojskowe mu szybko wybili z głowy.
Żeby sobie uświadomić, my mamy dług na obywatela rzędu 57 tysięcy złotych. Stany 426 tysięcy. Żaden inny kraj poza Stanami nie może sobie na to pozwolić. Grecja jak bankrutowała, miała dług na obywatela rzędu 130 tysięcy na złote.
I nie, Stanów nie broni gospodarka, ani PKB. Stany broni tylko i wyłącznie handel w dolarze, co wiąże się z kontrolą szlaków handlowych.
Dlatego właśnie tak powtarzane - wyjście Chin na ocean i opanowanie przejść między łańcuchami wysp jest tak istotne. Odejście od dolara jest końcem Stanów Zjednoczonych i po prostu bankructwem. Bo ten dług nadal jest niedoszacowany przez fakt, że jeśli cały świat rozlicza się twoją walutą, to jest wielokrotnie bardziej odporna na inflację. Wartość dolara jest hipotetyczna i utrzymywana tylko dlatego, że nikomu nie opłaca się jego dewaluacja.
Stany od lat balansują na drodze do upadku. Bo ich krach będzie przepotężny i nie pomoże fakt posiadania big techów. Jak dolar pierdolnie, to zechcą sprzedać własne majtki za jedzenie. Być może też dlatego ktoś zasugerował ryżej małpie, żeby stawiać na gospodarkę wewnętrzną i ograniczać wymianę handlową, bo wkrótce może być potrzebna żeby wyżywić ludzi przy krachu.
Pytanie nie jest czy, pytanie jest tylko kiedy się Stany wyjebią na tym długu