Wróciwszy do swego gabinetu, Muller zauważył, że Stirlitz podejrzanie kręci się w pobliżu sejfu.
- Co tu robicie, Stirlitz? - srogo zapytał.
- Czekam na tramwaj - odparł Stirlitz.
- W porządku! - rzucił Muller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał: Jakiż u diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było.
Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi. Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to był?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.
Pewnego dnia Tygrys przechodził sobie w dżungli i usłyszał smutne trąbienie. To Słoń wpadł do jamy wykopanej przez kłusowników. Tygrys szybko pobiegł po Jaguara i wspólnie jakoś wyciągnęli biednego Słonia z opresji. Minęło parę dni i Słoń usłyszał smutne nawoływanie o pomoc. Pobiegł w to samo miejsce i jakżeby inaczej - Tygrys wpadł do tej samej jamy. Słoń szybko wyjął przyrodzenie, wpuścił je do jamy, a Tygrys wdrapał się po nim aż do wyjścia i został uratowany. Jaki morał tej historii? Jak masz duże przyrodzenie, to Jaguar ci nie jest potrzebny.
Co tu się odwala w tej mojej firmie to ja nawet nie xD
Zajeżdżam, a tu pusty parking. Drzwi zamknięte. Dzwonię do kierowniczki - NIE ODBIERA XD (a w sobotę jak ona dzwoni to ja mam odbierać xD).
Piszę do kumpla co się dzieje, a ten pisze, że przecież wolne. No fajnie, mogli jakąś kartkę na lodówce powiesić, a tu pewno mail poszedł o odbiorze wolnej soboty jak na urlopie byłem xD
Dobra, jadę zrobić zakupy i laba calutki dzień. Najpiękniejszy poniedziałek, jaki można mieć.
Ale cyk będzie sprawa, będzie wyrok i pewnie dostanie z miesięcy/lat na twardo do odsiadki. Taka jest teraz linia orzekania.
A areszt jest wtedy gdy jest
Obawa ucieczki – gdy podejrzany nie ma stałego miejsca pobytu lub ukrywa się. Matactwo – gdy istnieje ryzyko nakłaniania do fałszywych zeznań lub bezprawnego utrudniania śledztwa. Surowa kara – gdy zarzucany czyn to zbrodnia lub występek z górną granicą kary co najmniej 8 lat pozbawienia wolności. Obawa popełnienia nowego przestępstwa – gdy, ze względu na okoliczności, obawia się popełnienia przez podejrzewanego ciężkiego przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu.
Złamanie zakazu nie spełnia tych kryteriów, areszt jest najbardziej surowym środkiem zabezpieczającym.
A od kary jest wyrok i niech będzie surowy na tyle na ile pozwala kodeks karny, bonus za recydywę. Ale areszt temu nie służy.
Sąd Rejonowy w Otwocku nie przychylił się do wniosku prokuratora o tymczasowy areszt i podjął decyzję o zwolnieniu 46-latka.
Szyb-kie-są-dy! Pro-sty-tu-cja!
Nie "sąd", tylko jakaś konkretna k⁎⁎wa w todze, warto by więc zamieszczać nazwiska, niech idzie w świat dobra nowina. No a docelowo zastąpić tę zgraję degeneratów, ćpunów, pijaków i wykolejeńcow algorytmem AI, gorzej nie będzie.
Historia elektryczna, czyli rzekomo przewiercony WLZ w ścianie. Chłop wpadł na fuchę przewiesić czujkę ruchu i właściciel kark fifarafa mu mówi obcesowo "-tylko masz uważać, bo tu idą główne kable, jak się wwiercisz to ci łeb chyba upierdolę". Gość mówi eee no chyba nie, zrobił obchód, sprawdził fazerem, no nic nie idzie, cisza spokój, zaczyna wiercić i deng! po prądzie wszystko padło... Kark wyskakuje do pokoju z mordą "-będziesz teraz k⁎⁎wa to całą ścianę gipsował mi tu na swój koszt wszystkie kable wymieniał!!!". Ziomek wydygany, w głowie jedna myśl "ŁezkaPotuNaMejSkroniPięknieLśni", no dobra dłuto i młotek w ręce, drabina no i jazda... Stoi obejsrany pod sufitem i prawie kuje tę dziurę a tu jakaś baba przez balkon woła "-Zdzisiek! Panowie z energetyki mówili, że z godzine jeszcze prądu nie będzie, nie więcej!"... Okazało się, że w momencie jak zaczął wiercić to typy na słupie właśnie rozpięli linię aby coś tam wymienić
Przypomniało mi się jak kupiliśmy 2 mieszkania w kamienicy, chcieliśmy podratować trochę klatkę schodową bo do tej pory gmina miała w d⁎⁎ie więc stwierdziliśmy że zrobimy we wlasnym zakresie, wołam chłopa na wycene, ustalone, materiały kupione - robi.
Prosiłem by ściany zrobił w g-k na placki tak by było git a on kupił profile i stwierdzil że zrobi na profil, no ok.
Pierwsze wiercenie w rogu ściany i coś kliknęło.
Nie wiem co ale prąd świecił tak jakby na 50% mocy a u 1 sąsiadki wywaliło całkiem.
To był piątek ok 14:40
Fachowiec popatrzył popatrzył
Przebrał spodnie i mówi, że on się na tym nie zna i elo do poniedziałku.
Ja k⁎⁎wa stoję i nie wierzę, pytam jak mam teraz ludzi zostawić bez prądu na weekend?
On nie wiem i elo
Podzwoniłem, okazało się że za 15 min wraca z pracy gość co jest elektrykiem i mieszka obok to zajedzie zajrzy.
Pokazuję gdzie typek wiercił, rozwalamy trochę tynku i jest, kabel zasilający cały budynek lrzewiercony idealnie przez środek xD
Jakbyś chciał go tak przewiercić wyjętego to nie ma opcji - trafił 100%
Padł też jakiś główny bezpiecznik taka kostka wielkości pięści z 2 płaskownikami na górze i dole.
Kosztem oczywiście obciążyłem fachowca nie dlatego, że to spowodował mimo mojej prośby lepienia na placki tylko dlatego, że miał tak mocno w to wyjebane.
@TwojStaryJeSuchary myk jest taki że oni siedzą na tyle wysoko że jakby tylko chcieli to by widzieli co się dzieje za przejazdem...no ale to trzeba chcieć a nie tylko kręcić kółkiem, szczać na koło i srać do żwira.