anonimowehejtoOsobistość
11piorunówDrodzy użytkownicy i użytkowniczki hejto!
Potrzebuję Waszych porad, jeżeli chodzi o szukanie pracy dla ok. 25 letniej kobiety. Moja żona przed i w trakcie covidu pracowała w gastro, aktualnie uczy w szkole językowej, ta praca jednak nie daje możliwości rozwoju. Szuka pracy biurowej, najlepiej w większej korporacji, wysyła CV do każdej firmy, która spełnia te kryteria, ale odpowiedzi nie ma lub są negatywne. Chciałbym ją w tym wesprzeć w jakiś sposób tylko nie wiem za bardzo jak. Zastanawiałem się czy poradzenie jej, żeby poszła do doradcy zawodowego ma sens w takim wypadku? Czy jedyną opcją są staże z UP, czy może są jeszcze inne opcje?
---
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #65c086a2cf4ac0227e44dee9
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter
@anonimowehejto moll trafił w sedno, CV dużo robi, nawet sam układ i przejrzystość. Dobra opcja żeby doradził ktoś z doświadczeniem.
Mieszkacie w dużym mieście lub w pobliżu? Czy małżowina umie w komputer (angielski domyślam się jest git :smiley: )? Może zatrudnić się jako asystentka, albo na pierwszą linię wsparcia, tam często biorą bez doświadczenia, a to jest fajna trampolina do lepszych stanowisk (niekoniecznie technicznych), znam kilka udanych przykładów. Widziałęm też przypadki przeskoczenia z recepcji na wyższe piętra (budynkiem zarządza zazwyczaj inna firma) bo dziewczyna była miła i wszyscy ją znali.
Polecam jednak unikać call centrów, tam są małe szanse się wybić, a ciśnięcie klientów na siłę ryje mózg szybko.
Jeżeli możecie sobie na to pozwolić, to niech bierze teraz pracy, która będzie jej zabierać większość czasu i energii, tylko skupi się na szukaniu czegoś z potencjałem i inwestowaniu w siebie. Może jakieś kursy - ITIL, scrum, jakiś rozwój osobisty - na udemy do ogarnięcia po taniości. Byle nie programowanie, bo z tym jak z graniem na instrumencie - to trzeba lubić a na siłę to nie zajedzie daleko.
Praca biurowa, zaraz obok "junior software developer" to najbardziej oblegane stanowiska. Powód jest prosty - na rynku jest najwięcej niewykwalifikowanych pracowników bez doświadczenia, którzy wolą wygodną pracę w biurze, kawkę i lunch, zamiast fizycznego tytania w brudzie, zimnie i hałasie (za te same pieniądze).
Na sprawę należy spojrzeć od drugiej strony. Na jedno ogłoszenie tego typu pracodawca dostaje spokojnie kilkaset aplikacji, w ciągu paru dni od publikacji. Wiec ma z czego wybierać. Na rozmowę kwalifikacyjną zaprosi kilka osób, które najbardziej się wyróżniają, mają ładne zdjęcie i najlepsze kwalifikacje (nawet jeśli są za wysokie na dane stanowisko). I pytanie jest takie - co ma zrobić kandydat żeby znaleźć się wśród tych kilku wybranych?
Parę razy rekrutowałem pracowników i wiem jak to wygląda z drugiej strony. Spokojnie 90% aplikacji to spam wysyłany hurtem - genetyczne CV z gotowej templatki, często z błędami. Do tego drętwy i nudny list motywacyjny skopiowany z internetu, w którym nie ma żadnej treści poza oklepanymi formułkami i który często nawet nie dotyczy danego stanowiska. Do tego błędy ortograficzne, brak zdjęcia, bylejakość. Jeśli widzę, że kandydat nie poświęcił nawet 5 minut na przygotowanie aplikacji, to właściwie czemu ja miałbym tracić godzinę na to żeby się z nim spotkać? Takie oferty są odrzucane z miejsca. Rekruter na rozpatrzenie kazdej aplikacji ma może minutę albo dwie. To działa trochę jak Tinder - swipe left i następny.
Do tego są też różne śmieszne paradoksy. Np. ktoś pisze, że jest tytanem MS Office i przysyła CV w formacie worda, a tam powstawane spacje zamiast tabulatorów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Sami rekruterzy sprawdzają też social media. Wchodzę sobie na profil gościa z CV, a tam widzę filmiki z żółtymi napisami, tatuaże z husarzami, memy o chlaniu i ćpaniu i fotki mojego kandydata palącego race na Marszu Niepodległości.
>a tam powstawane spacje zamiast tabulatorów.
@Basement-Chad Typowe HRowe robienie z igły wideł. Tabulatory często nie chcą działać jak trzeba (od justowania sraczki można dostać przez nie), a to, że ktoś pisze że dobrze zna program to znaczy,że myśli,że go dobrze zna.
>Sami rekruterzy sprawdzają też social media. Wchodzę sobie na profil gościa z CV, a tam widzę filmiki z żółtymi napisami, tatuaże z husarzami, memy o chlaniu i ćpaniu i fotki mojego kandydata palącego race na Marszu Niepodległości.
Uuuuuu dyskryminacja z przyczyn politycznych,gdyby rekrutowany wiedział powinien cię pozwać:
>Art. 183a. [Zakaz dyskryminacji – definicje]
>§ 1.
>Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony, zatrudnienie w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.
Osobiście niemal nie mam social mediów. No dobra,jest to konto na hejto. Nie podaję go w CV,nie podaję kluczowych informacji o sobie tutaj - powodzenia przy szukaniu.
PS: a w obecnych czasach jakby cię na tym złapali to jeszcze grzebiąc w social mediach kandydatów potencjalnie naruszasz RODO :grinning:
https://www.gowork.pl/blog/35-czy-pracodawca-moze-sprawdzic-kandydata-w-mediach-spolecznosciowych/
Czy pracodawca może sprawdzić kandydata w mediach społecznościowych?Jak mówi stare przysłowie, jeśli nie ma Cię w internecie, to nie istniejesz. Dlatego coraz więcej osób stawia na aktywne korzystanie z mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram czy X. Jednak nie tylko osoby szukające pracy starają się być obecne w sieci. Nawet pracodawcy mają swoje prBlog GoWork.pl