n3skOsobistość
6piorunówDalej dalej po minerał...
#heheszki #kapitanbomba

A nie przypadkiem energii?
n3skOsobistość
6piorunówDalej dalej po minerał...
#heheszki #kapitanbomba

A nie przypadkiem energii?
Felonious_GruLider
5piorunówDwóch starszych panów dyskutuje przy kawiarnianym stoliku:
- Wiesz, ja o dziwo wciąż nie mam żadnych problemów z potencją.
- Jak ty to robisz?
- Jem pumpernikiel.
Gdy się pożegnali ten drugi uderzył natychmiast do najbliższej piekarni.
- Czy jest pumpernikiel?
- Jest.
- To poproszę 10.
- Dziesięć? Połowa panu stwardnieje - mówi sprzedawczyni.
- W takim razie proszę 20.
Wody! XD
@dradrian_zwierachs PIORUNÓW XD
Felonious_GruLider
8piorunówDawno dawno temu żyła sobie Zosia, która sprzedawała literki. Codziennie wstawała o siódmej, ubierała się i schodziła na dół sprzedawać literki. Nie zarabiała na tym dużo i nie miała za wiele pieniędzy, ale też nie głodowała. Pieniędzy starczało jej zwykle na zupę, a czasami, gdy trafił się bogatszy klient, który mógł sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki, za zarobione pieniądze kupowała sobie do zupy kawałek chleba.
To był zwykły dzień. Zosia wstała, ubrała się i zeszła na dół sprzedawać literki. Po kilku minutach do jej sklepiku z literkami przyszła klientka, pani Ania, która miała piekarnię obok sklepiku Zosi.
Dzień dobry, Zosiu - powiedziała pani Ania - czy mogłabym cię prosić o literkę C?
Zosia podała pani Ani literkę C, a pani Ania zapłaciła, pożegnała się i wyszła.
Jakiś czas później, do sklepiku z literkami Zosi przyszedł kolejny klient. Profesor Alan poprosił Zosię o literkę A. Zosia podała mu ją, a profesor Alan podziękował, zapłacił za nią i wyszedł.
Tego dnia Zosia obsłużyła jeszcze czterech klientów. Zbliżała się już dziewiętnasta, Zosia zamierzała niedługo zamknąć sklep, ale dokładnie o osiemnastej pięćdziesiąt osiem do sklepu z literkami wszedł ostatni klient. DOCENT KAMYK, informowała przypinka przy jego garniturze. Klient wyglądał bardzo zamożnie, na takiego, który może sobie pozwolić nawet na trzy albo cztery literki. Docent podszedł do lady i obrzucił Zosię wyzywającym spojrzeniem.
- Dzień dobry - klient miał oschły głos.
- D-dzień d-dobry - wyjąkała Zosia.
- Usłyszałem, że można tu kupić literki. Czy to prawda? - Zosia pokiwała głową - Dobrze. W takim razie poproszę jeden alfabet.
Zosia zamarła. Klient który kupował trzy literki był bogaty, ale cały alfabet..? To się po prostu nie zdarzało!
- Na co czekasz? - Na te słowa Zosia rzuciła się na zaplecze, szykować literki. Była po całym dniu pracy w sklepie, a nie miała wszystkich literek. Zaczęła wykuwać nowe literki.
Zosia jeszcze nigdy się tak nie zmęczyła. Pracowała jak tylko umiała, a robiło się coraz później. Była już dwudziesta, kiedy Zosia skończyła robić literkę Z, a przecież musiała dzisiaj kupić sobie jeszcze zupę! Przybiła wszystkie literki do deseczki i zmordowana, podała ją zniecierpliwionemu klientowi. Ten popatrzył na Zosię krytycznie i popatrzył na otrzymany alfabet.
- Ale przecież tu nie ma literki O!
Zosia prawie wyrwała deseczkę z alfabetem z rąk docenta Kamyka. Popatrzyła na nią długo, ze strachem. Rzeczywiście. Nie było literki O. Zamiast niej, pomiędzy literkami N i P widniała tylko pusta przestrzeń.
ZOSIA ONIEMIAŁA.
I've got a F and C and I've got a K too and the only thing that's missing is a bitch like U
Felonious_GruLider
8piorunówTrzech informatyków i trzech prawników jedzie razem służbowo na kongres. Ich firma zwraca im koszty w formie ryczałtu.
Na dworcu informatycy kupują tylko jeden bilet. Na protest prawników odpowiadają: "Poczekajcie i zobaczcie".
W pociągu, gdy zbliża się konduktor, trzej informatycy wciskają się do toalety. Konduktor puka do drzwi i żąda biletów, a jeden z informatyków podsuwa bilet pod drzwiami. Bilet zostaje skasowany i przesunięty z powrotem.
W drodze powrotnej prawnicy myślą sobie, że też tak zrobią i zaoszczędzą na dwóch biletach. Kupują jeden bilet.
Informatycy nie kupują żadnego biletu. Na ponowne pytanie prawników, jak to ma działać, odpowiadają znowu: "Poczekajcie i zobaczcie".
W pociągu znowu pojawia się konduktor, wszyscy prawnicy wciskają się do jednej toalety, a informatycy do drugiej.
Gdy wszyscy już są w środku, jeden informatyk wychodzi, puka do toalety prawników: "Bilet, proszę!"
Słyszałem w wersji z informatykami i hakerami. Gdzieś przy 2002.
nietzscheGruba ryba
9piorunów
Felonious_GruLider
9piorunówPrzychodzi facet do baru i mówi:
- Poproszę setkę i jedną cytrynę.
Barman trochę zdziwiony, ale podaje mu tę cytrynę. Facet wypija setkę, bierze cytrynę, kroi ją na pół, bierze w obie ręce i z wysiłkiem na twarzy, z całej siły wyciska obie połówki cytryny. Barman całkiem zdziwiony, ale nic nie mówi. Na drugi dzień to samo:
- Poproszę setkę i jedną cytrynę.
Barman zaciekawiony, co stanie się tym razem, realizuje zamówienie. Facet ponownie wypija setkę, dzieli cytrynę i z całej siły wyciska z niej sok. Trzeciego dnia przychodzi, wszyscy są już niebywale zaciekawieni, kiedy on znów zamawia:
- Poproszę setkę i jedną cytrynę.
Facet znowu wypija alkohol, bierze cytrynę, dzieli ją na pół, bierze do obu rąk po połówce i z całej siły wyciska z nich sok. Barman się uśmiecha i mówi:
- Ja już wiem, kim pan jest!
- Tak? Kim jestem?
- Jest pan kolejarzem.
- Zgadza się. A skąd pan wie?
- Bo ma pan czapkę kolejarza.
Felonious_GruLider
7piorunówIdzie sobie zajączek przez las podskakuje, podśpiewuje... Usłyszał go krecik.
- Z czego tak się cieszysz, zajączku?
- Bo idę na dziewczynki.
- Weź mnie ze sobą, sam nie trafię, bo jak wiesz słabo widzę.
Idą dalej razem, nagle zajączek potknął się o korzeń.
- O ku.wa!
Na to krecik.
- Dzień dobry pani.
To jest starsze niż internet.
@PanW w końcu najstarszy zawód świata, a internet to z 15 lat ma
AlembikAutorytet
6piorunówWstawię teraz, bo potem nie będę miał czasu.
W ostatecznej walce, papież brał brał brał
Dzieci tak jak chciał, brał bra brał
Żółty wredny drań, brał brał brał
Dzieci tak jak chciał, brał brał brał
Brał brał brał!
#muzycznanostalgia #hejtoobrazapapieza #humorobrazkowy #heheszki

Felonious_GruLider
9piorunówPewien znany naukowiec otrzymał tajemniczy list z Japonii, którego nie mógł odczytać. Pokazał go więc żonie. Po przeczytaniu listu żona dała mu w gębę, przestała się odzywać i bardzo szybko wniosła do sądu sprawę o rozwód. Na sprawie rozwodowej facet próbował się jakoś bronić, ale gdy pokazał w sądzie tajemniczy list, sędzia zawołał policjantów, którzy skuli go w kajdanki. Gdy facet po kilku latach wyszedł z więzienia, zapisał się na intensywny kurs języka japońskiego. Niestety, po jego ukończeniu, nadal nie mógł odczytać listu. Zapisał się więc na kurs trzyletni – znów bez skutku. Schował więc list do czerwonej szkatułki, zamknął ją na klucz i aby zgłębiać tajniki japońskiego wybrał się na rok do Japonii! Wrócił do Polski przekonany, iż zna wyśmienicie język japoński i bez trudu odczyta ów tajemniczy list. Otwiera więc szafę, w której znajduje się czerwona szkatułka, wyciąga kluczyk, otwiera szkatułkę, a tu listu nie ma, bo go myszy zjadły.
Felonious_GruLider
7piorunówBył sobie raz facet, który był zapalonym wędkarzem. Pewnego dnia dowiedział się o fantastycznym wprost miejscu, małym jeziorku w lesie, gdzie ogromne ryby niemalże same wskakują na haczyk. Nie mógł się już doczekać weekendu, zakombinował w pracy, pozamieniał się na dyżury, nastawił budzik na 4 rano, po długiej podróży odnalazł małe jeziorko w lesie, rozstawił wędki i czekał...
Minęła godzina - nic... Druga - nic... po trzech godzinach wreszcie spławik drgnął. Wędkarz szarpnął, patrzy, a tam ogromne, nadziane na haczyk gówno. Zaklął szpetnie i zauważył, że z tyłu ktoś za nim stoi. Był to miejscowy. Wędkarz, wściekły i zawiedziony, zawołał:
- Panie, skąd się tu wzięło to gówno?!
Mężczyzna stojący za nim podszedł bliżej, usiadł obok niego i w zadumie wpatrzył się w spokojną taflę jeziora.
- A bo wie pan, z tym jeziorkiem związana jest pewna bardzo smutna historia. Otóż niech pan sobie wyobrazi, przed 1 wojną światową tutaj, w tej wiosce opodal, żył młody chłopak i piękna dziewczyna, kochali się niesamowicie. To jeziorko było ich ulubionym miejscem spotkań, umawiali się tu na spacery i romantyczne schadzki. Ale niebawem wybuchła wojna. Chłopaka wzięli do wojska. Przez cały czas wysyłał listy do swojej ukochanej, a ona codziennie przychodziła nad to jeziorko wspominać wspólne chwile. Ale po jakimś czasie nadeszła wiadomość że on zginął na froncie. Dziewczyna nie mogła sobie wyobrazić życia bez niego. Jeszcze tego samego dnia przyszła nad jezioro i z rozpaczy odebrała sobie życie.
- Niesamowite - odparł wędkarz.
- Ale to jeszcze nie koniec, proszę pana! Otóż po wojnie okazało się, że nastąpiła pomyłka, chłopak przeżył, był tylko ranny. Kiedy wyzdrowiał, natychmiast wrócił tutaj, żeby spotkać się ze swoją ukochaną. Ale kiedy dowiedział o tym, co się stało, przyszedł tu, w to miejsce na którym pan siedzi, i z żalu i wielkiej miłości również się utopił!
- To naprawdę bardzo smutna historia - przyznał wędkarz - no ale co z tym gównem?
- A nie wiem, ktoś pewnie nasrał.
Felonious_GruLider
8piorunówPewnemu rolnikowi żona robiła niesamowicie dobre kanapki, kiedy szedł robić na pole. Kanapki ze świeżego chlebka, ze świeżutkim serkiem, wędlinką, sałatką i innymi bajerami. Rolnik pewnego razu poszedł robić w pole, kanapki zostawił na kamieniu jak zawsze... Po kilku godzinach pracy, zmęczony podchodzi do kamienia skonsumować kanapki...a tu ich nie ma!
Następnego dnia żona znowu zrobiła mu pyszne, jak zawsze, kanapeczki, rolnik poszedł robić w pole, aby po kilku godzinach pracy zauważyć, że znowu mu ktoś zawinął kanapeczki! Wk*rwił się rolnik i postanowił, że następnego dnia będzie patrzył zaczajony za drzewem, jak kto mu podwędza kanapki! Jak pomyślał - tak zrobił. Zaczaił się i patrzy - a tu wielki orzeł nadlatuje i porywa jego drugie śniadanie! Rolnik biegnie za nim. Biegnie, patrzy, że orzeł leci do lasu - rolnik za nim! Orzeł siada miedzy drzewami, odpakowuje kanapki, wyciąga z nich zawartość, wyrzuca wędlinę, ser, sałatę i inne dodatki, bierze dwie kromki chleba, przykłada sobie do piersi i masując swoją klatkę piersiową woła głośno: "O k⁎⁎wa! Jaki ja jestem po⁎⁎⁎⁎ny!
Lecę od góry, czytam, czytam, dojechałem do orła i brakuje jeszcze tego z jeżykami.
@wonsz ej, nie znam
@wonsz dawaj
deafoneLider
1piorunów
RACOFanatyk
21piorunów
szatkus-7Kosmonauta
5piorunów
@szatkus-7 Te co mnie nie chcą, też mnie nie chcą.
RzeznikLider
6piorunów
@Rzeznik Mąż Morszczuk. Jedna znajoma mówi zawsze na męża "Małżon".
nietzscheGruba ryba
18piorunów
@nietzsche Z tych new ageowych bzdur o kryształkach śmieją się nawet inni ezoterycy.
W ogóle w internecie jest wielka wojna magów. Kłócą się o to czy karma istnieje, czy bliżej prawdy jest hermetyzm czy gnostycyzm, kto miał rację z popularnych magów XX wieku... To właśnie był początek tego, że zacząłem wątpić we wszystko co mnie otacza.
nietzscheGruba ryba
18piorunówDebata w formacie prezydenckim
Szlachetny moduł xD
#nacjonalizm #nacjozjeby #bekaznacjonalistow #bekazkonfederacji #bekazprawakow #bekaznarodowcow #heheszki #polityka

@nietzsche - słyszałem, że te chłopaki lubią się klinczować :slightly_smiling_face:
Byleby się tłukli nawzajem i nie wciągali w swoje zainteresowania osób postronnych. A prawda jest taka, że sobie ludzie z hormonami nie radzą, bo są wykształceni w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku, z pominięciem nauk ścisłych i humanistycznych.
trixx.420Gruba ryba
8piorunówpiliście już tego nowego monsterka?

Takiego to by spróbował.
WujekAlienLider
20piorunów
radek-piotr-krasnyFanatyk
5piorunówrusek nie ogarnia że nowe auto nawet klasy NIVA SPORT podlega procesowi docierania (° ͜ʖ °)
https://video.twimg.com/amplify_video/2089582234231611392/vid/avc1/720x1280/DkeJyfWjv5tTZRMh.mp4
Wersja sport, przygotowuje się do przejścia w nadświetlną
ale czerwona nitka jest 😛