CiuplowskiAutorytet
4piorunówObserwując ostatnie działania administracji tovarishcha Pomarancheva, coraz trudniej nie zauważyć niepokojącego trendu. Z jednej strony mowa tu o zakazie ataku na rosyjską infrastrukturę naftową, odcięciu Ukrainy od części danych wywiadowczych czy ograniczeniu usługi Starlink tak, aby nie mogła być wykorzystywana w BSP poruszających się szybciej niż 160 km/h. Z drugiej strony mieliśmy już wcześniej do czynienia z ograniczeniami dostaw broni ofensywnej, takiej jak HIMARS czy ATACMS, a także sprzętu defensywnego, połączonymi z naciskami na Kijów w celu wymuszenia ustępstw wobec agresora. Do tego dochodzi jeszcze najnowsze porozumienie dotyczące dostaw rosyjskiego diesla do USA.
Co pocieszające, podejście to budzi opór także w samych Stanach Zjednoczonych, gdzie grupka senatorów z ramienia Partii Republikańskiej i Demokratycznej wprost krytykuje te decyzje. Wskazują oni jednoznacznie, że takie pomysły uderzają nie tylko w Ukrainę, ale też w wiarygodność relacji z lojalnymi, formalnymi sojusznikami.
Mamy kolejny sygnał dla Europy, by spięła dupsko i wreszcie wzięła odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Powinniśmy konsekwentnie promować koncepcję połączonej armii europejskiej, wspólnie rozwijać rodzime technologie wojskowe (dzięki czemu unikniemy form nacisku i szantażu) oraz stworzyć system odstraszania o sile porównywalnej z bronią jądrową. Całe szczęście, że Francja dysponuje własnym, niezależnym arsenałem nuklearnym, co już teraz w pewnym stopniu buduje parasol ochronny nad sojusznikami Francuzów.
Co oczywiste, nie ma koncepcji idealnej, jednak połączenie kilku elementów powinno okazać się wystarczające, aby zagwarantować trwały pokój na naszym kontynencie. Chodzi o dużą, świetnie wyszkoloną i wyposażoną armię broniącą wspólnych interesów (od gospodarki i powiązań ekonomicznych, przez łańcuchy dostaw i wymianę informacji, po wspólne technologie), rozmieszczenie skutecznych środków odwetowych w całej Europie i na morzach oraz wdrożenie doktryny obronnej opartej na natychmiastowej anihilacji agresora.
Pomaranchev jeszcze swoje nawywija, a gorzej, że w jego administracji pełno jest pokemonów jego pokroju.
NATO bez USA to wciąż ogromna siła. Dochodzi do tego jeszcze Korea Południowa, Japonia i pewnie parę innych państw, które nie są oficjalnymi członkami sojuszu, jednakże współpracowałyby w razie potrzeby. Własne technologie, silna armia oraz potencjał ekonomiczny i produkcyjny mogą uchronić nas przed szantażem i zredukować ryzyko niekorzystnych zjawisk politycznych, które bezpośrednio będą na nas oddziaływać.
Pytanie tylko, czy Europejczycy kiedykolwiek osiągną jedność w takim myśleniu.
#polityka #usa #defekacjarosyjska #europa #wojna #nato #uniaeuropejska

Mamy kolejny sygnał dla Europy, by spięła dupsko i wreszcie wzięła odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.
Dokładnie to powinniśmy robić, a nie liczyć na społeczeństwo amerykańskie, które jest raczej nastawione mocno antyeuropejsko.












