MikuuuusLider
1piorunówFilmik opublikowany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU)

@Mikuuuus Spadło
MikuuuusLider
1piorunówFilmik opublikowany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU)

@Mikuuuus Spadło
MikuuuusLider
3piorunówObwód rostowski (Rosja)
😂

intyLider
19piorunówRuskie straty na dzień 12.09.2026r.
Jak kolega @Mikuuuus zauważył grafika MOD UA miała błąd więc załączam bezpośrednio ze sztabu generalnego a błędne statystki usunąłem.

Czy wiadomo skąd tyle OPL?
@inty No i teraz elegancko ❤️
MikuuuusLider
13piorunów10.09.2026
Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały tankowiec w pobliżu Soczi🎉 Rosyjskie lotnictwo było bezsilne:relaxed:
Filmik opublikowany przez Dowództwo Sił Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy

aerthevistLider
10piorunówNowy raport firmy Anthropic ujawnia, że sztuczna inteligencja Claude była wykorzystywana przez przeciwników Stanów Zjednoczonych do celów militarnych, propagandowych i cyberszpiegowskich. Irańskie wojsko używało modelu do prób uderzeń na amerykańskie okręty, Rosjanie do budowy

alaMAkotaGURU
38piorunówWczoraj w nocy w Kaspijsku prawdopodobnie został trafiony Tatarstan — flagowiec Flotylli Kaspijskiej — to okręt klasy Gepard projektu 11661K uzbrojony w rakiety przeciwokrętowe Uran i system obrony powietrznej Osa-MA.

alaMAkotaGURU
37piorunówJak to było ? Szewc bez butów chodzi.
Czesi mówią, że Kovářova kobyla chodí bosa (Kobyła kowala chodzi boso), a Anglicy The shoemaker's children go barefoot (Dzieci szewca chodzą boso).
Na filmie kilkukilometrowe kolejki po paliwo w Autonomicznym Okręgu Chanty-Mansyjskim.
Region ten produkuje około 40% całej ropy naftowej w Rosji, około 203 milionów ton w 2025 roku.
11 września 2026
https://streamable.com/ueqprl

ale tam musza teraz elektryki schodzic xD
@bartek555 hmmm, elektryki ? Ten wytwór zepsutego zachodu ?
@alaMAkota nie no rosyjskie elektryki, na prawicowy prad, a nie jakies pedalskie rozowe ampery
@bartek555 Tak, elektryki. Na Syberii, w obwodzie o powierzchni Polski, Czech, Słowacji i Węgier razem wziętych. Na pewno jest tam w pełni rozwinięta infrastruktura ładowarek, prawda?
@Nemrod sasza korba kręci i tak ładuje
@Nemrod no tak, bo ludzie nie maja domow i instalacji oraz wszyscy na pewno jezdza 500 km dziennie, prawda? jesli chodzi o ladowarki publiczne to maja tylko ponad 20
@bartek555 Statystyczny rusek robi autem dwa razy więcej, niż Polak - właśnie z powodu odległości, a większość z nich mieszka w europejskiej części, gdzie te odległości nie są aż tak wielkie. Więc można założyć, że to właśnie mieszkańcy Syberii podnoszą te statystyki. Więc tak - elektryk dla nich jest rozwiązaniem: pod warunkiem, że właściwie nie wyjedzie ze swojego miasta (gdzie mieszka we własnym domu, a nie na 9 piętrze bloku).
@bartek555 Ekon kręci lody. :smiling_imp:
MikuuuusLider
24piorunówObwód rostowski (Rosja)

alaMAkotaGURU
41piorunówKolejny ciekawy wpis płk Korowaja.
"Matrioszka" to nie tylko rosyjska sieć dezinformacyjna. W analizie ppłk. Korowaja to także nazwa operacji wymierzonej w przejścia graniczne. Mołdawia, Rumunia, Polska – to nie są trzy incydenty, to jedna sekwencja.
Glazomier, czyli etap Operacji Matrioszka. Granica jako cel, a Warszawa jako przedmiot ryzykownej rozgrywki
Premier mówi o udaremnionym zagrożeniu dla przejścia z Ukrainą, ale nie mówi, czego udaremniono. Ja spróbuję. Od Suworowa i GRU Serguna po drony nad Dunajem, tak rosyjski planista czyta polską granicę.
Jak rosyjski planista czyta polski korytarz kolejowy?
Od 20 sierpnia Rosja uderzyła w ukraińskie przejścia graniczne co najmniej 6 razy.
Tabaki 21 sierpnia, Wynohradiwka 25 sierpnia, Orliwka na Dunaju 1 i ponownie 6 września, Starokozacze w nocy na 9 września, gdzie zginęło 2 cywilów. Wszystkie w obwodzie odeskim, wszystkie na granicy z Mołdawią i Rumunią, wszystkie dronami. Równolegle 1 września w Kijowie spłonęła lokomotywownia Kolei Ukraińskich, a wśród zabitych byli kolejarze. To nie są dwa osobne wątki. To jedna kampania, którą warto przeczytać oczami tego, kto ją planuje, a nie tego, kto ją odbiera.
W jednej z moich ulubionych książek, „Nauce zwyciężania” («Наука побеждать»), Suworow otwiera wykład trzema słowami. Glazomier (глазомер), bystrota (быстрота), natisk (натиск).
Glazomier to ocena na oko odległości, terenu i przeciwnika, zanim ruszy się do przodu.
Suworow uczył, że przed natarciem idzie ocena, ile przeciwnik wytrzyma i gdzie stoi. Kampania odeska jest dokładnie tym, pomiarem reakcji NATO przed ruchem na północ. Od 20 sierpnia rosyjski sztab mierzy w obwodzie odeskim, ile wytrzyma NATO, kiedy drony spadają kilkaset metrów od jego granicy.
Pytanie, które zadaje sobie Warszawa, brzmi czy następne będą przejścia z Polską. 10 września przestało ono być pytaniem analityka. Premier Donald Tusk (@donaldtusk) powiedział w Bratysławie, że w nocy dzięki współpracy polskich i ukraińskich służb udało się uniknąć bezpośredniego zagrożenia dla jednego z przejść granicznych z Ukrainą, i sam powiązał to zdarzenie z rosyjskimi uderzeniami w Mołdawii.
Odpowiedź nadal jednak wymaga odłożenia na bok emocji związanych z tym zdarzeniem i wejścia w logikę rosyjskiego myślenia, czyli planowania rosyjskiego sztabu w ramach doktryny „Nowej Wojny”, którą sam określam mianem Wojny Zrównoważonej. Ten sztab od kilku miesięcy rozwiązuje jedno konkretne zadanie, które roboczo nazywam Operacją Matrioszka.
ZADANIE
Rosyjski planista nie atakuje przejść granicznych, bo są symbolem. Atakuje je, bo są wąskimi gardłami.
W artykule w „Wojenno-promyszlennym kurjerze” z lutego 2013 Gierasimow napisał, a moim skromnym zdaniem są to słowa jego zastępcy gen. Kima, że akcent przesuwa się w stronę środków niewojskowych, stosowanych w proporcji 4 do 1 wobec wojskowych. To był początek ujawnienia doktryny „Nowej Wojny”, później omyłkowo nazywanej doktryną Gierasimowa lub wojną hybrydową, choć ta ostatnia jest tylko jedną z 4 jej części.
Praktycznie od początku minionej dekady generałowie ówczesnego GRU, Igor Sergun, a po Krymie także jego zastępca Aleksiej Diumin, budowali zaplecze operacyjne do działań niewojskowych prowadzonych tak, by dobrze prosperujące państwo w ciągu dni mogło stać się areną walki. To zaplecze pracuje dziś na naszej granicy, bo efekt na polskim przejściu osiągnięto bez jednego uderzenia.
Od wiosny rosyjska kampania przeciw kolei przeszła z frontowego zaplecza na całe terytorium Ukrainy. Między grudniem a połową maja jawne źródła odnotowały 127 uderzeń w obiekty Kolei Ukraińskich, a geografia operacji uderzeniowych rozszerzyła się na obwody wołyński, lwowski i rówieński.
Cel został nazwany wprost w rosyjskim obiegu ekspercko-wojskowym i potwierdzony z drugiej strony przez Serhija Beskrestnowa. Chodzi o zniszczenie logistyki łączącej Ukrainę z Europą, zarówno wojskowej, jak i cywilnej.
W tej logice przejście graniczne jest najtańszym punktem w całym łańcuchu. Nie trzeba niszczyć setek kilometrów toru ani całego węzła. Wystarczy spalić budynek odpraw, uszkodzić zasilanie i systemy łączności, a przepustowość spada do zera na 24 do 48 godzin, bo tyle według ukraińskich danych trwało awaryjne przywracanie pracy przejść po sierpniowych i wrześniowych uderzeniach.
Przy kosztach jednego Shaheda to najlepszy stosunek nakładu do efektu, jaki rosyjska armia ma dziś w arsenale.
A masy nie brakuje. W samym sierpniu Rosja wystrzeliła w Ukrainę ponad 2800 dronów o napędzie odrzutowym, a 8 września na Kijów poszły 32 pociski manewrujące i 166 Shahedów. Rosyjski sztab dysponuje nadwyżką środków, którą może przesuwać na cele drugorzędne bez uszczerbku dla głównego wysiłku.
DLACZEGO ZACZĘTO OD MOŁDAWII I RUMUNII
To najważniejsza część analizy MGŁY WOJNY i tu widać, jak Rosjanie nauczyli się kalkulować w nowoczesnym targetingu, jak ktoś, kto liczy koszty polityczne równie starannie jak tonaż ładunku.
Tu przypomina mi się cytat z V księgi Tukidydesa. „Silni robią to, co mogą, a słabi znoszą to, co muszą”. Dlatego Operację Matrioszka zaczęto od Mołdawii, państwa poza sojuszem.
W 416 roku p.n.e. posłowie ateńscy powiedzieli mieszkańcom Melos, wyspy, która nie należała do żadnego sojuszu i chciała pozostać neutralna, że silni robią to, co mogą, a słabi znoszą to, co muszą. Melos odmówiło kapitulacji, zostało oblężone i zniszczone.
Co ciekawe, podobną taktykę zastosował 200 lat później Hannibal, który przez 8 miesięcy oblegał Sagunt, miasto sprzymierzone z Rzymem, i patrzył, czy Rzym przyjdzie. Rzym słał poselstwa. Kiedy Sagunt padł, Hannibal wiedział już, ile naprawdę warta jest rzymska gwarancja, i wiosną 218 roku przekroczył Ebro.
Mołdawia nie jest w NATO. Rumunia jest, ale między Orliwką a Isaccea leży Dunaj, który daje naturalny bufor i pozwala uderzać kilkaset metrów od terytorium Sojuszu bez naruszania jego przestrzeni.
Bukareszt reaguje spokojniej niż Warszawa, nie ma za sobą własnego Przewodowa i nie podrywa myśliwców przy każdym nalocie na sąsiedni obwód.
Tu mój wniosek jest prosty. Rosyjski sztab wybrał odcinek, na którym może przetestować całą sekwencję, od pierwszego uderzenia przez odbudowę po drugie uderzenie w ten sam obiekt kilka dni później, i zmierzyć reakcję państwa NATO przy minimalnym ryzyku.
Wynik tego testu jest dla Moskwy zachęcający.
Orliwka została trafiona dwukrotnie w ciągu tygodnia, a poza komunikatami służb granicznych i ukraińskiego MSZ nie nastąpiło nic, co podniosłoby koszt kolejnego uderzenia. Cytując analityków ISW, z którymi tym razem wyjątkowo się zgadzam, to podwójna strategia izolowania Ukrainy od Europy i wywierania presji na sąsiadów.
Z perspektywy rosyjskiego planisty, w którego zawsze się wcielam, to raczej kalibracja. Sprawdza, jak daleko może przesunąć linię celów na zachód, zanim ktoś po drugiej stronie granicy zrobi coś więcej niż wyda komunikat i sięgnie po artykuł 5.
CO WIDZI ROSYJSKI SZTAB, PATRZĄC NA POLSKĘ
Granica polsko-ukraińska ma 6 kolejowych przejść, od Dorohuska i Hrubieszowa na północy przez Hrebenne i Werchratę po Przemyśl i Krościenko na południu.
Rosyjski planista patrzy jednak nie na punkty graniczne, lecz na to, co jest za nimi. Kluczem jest zmiana szerokości toru. Cały ruch towarowy z Europy musi zostać przeładowany lub przestawiony na wózki w terminalach po ukraińskiej stronie, w Mostyskach, w Jahodynie i węźle kowelskim, w Rawie Ruskiej.
To tam, kilkanaście do kilkudziesięciu kilometrów od granicy, leży realna przepustowość korytarza. Tam też są podstacje trakcyjne, bez których elektryczna kolej staje niezależnie od stanu torów.
Rosja wie to od dawna, bo już w maju 2022 uderzyła rakietami w infrastrukturę kolejową rejonu jaworowskiego 20 kilometrów od granicy, a w marcu 2026 pozbawiła prądu Lwów i Wołyń, trafiając w energetykę zasilającą między innymi kolej. W maju obwód rówieński dostał uderzenie 70 kilometrów od Polski, z ofiarami śmiertelnymi.
Korytarz polski jest więc w rosyjskim targetingu i katalogu celów od dawna. Nowością nie jest cel, lecz metoda.
Kampania odeska pokazuje, że Rosja przestała zadowalać się podstacjami w głębi i zaczęła schodzić do samej linii granicznej, gdzie efekt jest natychmiastowy, a ukraińska obrona przeciwlotnicza najrzadsza i strzela w stronę granicy, co po naszej stronie skończyło się tragedią w Przewodowie.
Przeniesienie tej metody na kierunek polski oznacza uderzenie dronami z osi północnej, znad Wołynia i Polesia, w terminal i stację graniczną w Jahodynie lub Rawie Ruskiej.
Odległość od polskiego terytorium mierzyłaby się w pojedynczych kilometrach. Moskwa rozumie, że to zupełnie inny szczebel eskalacji niż operacje wzdłuż Dunaju.
Polska podrywa lotnictwo przy każdym większym nalocie na zachód Ukrainy, ostatnio 5 września, gdy alertami RCB objęto Lubelszczyznę i Podkarpacie.
Pamięć Przewodowa z listopada 2022 nadal wyznacza w Warszawie próg, którego przekroczenie oznaczałoby wejście do gry NATO jako instytucji, a nie tylko dyplomatów.
To jest koszt, którego dotąd Kreml nie chciał płacić. Moje pytanie analityczne brzmi, czy po udanym teście na Rumunii nadal go tak wycenia.
WARSTWA INFORMACYJNA ZAPALA SIĘ PIERWSZA
W rosyjskiej kulturze planowania uderzenie kinetyczne poprzedza przygotowanie narracyjne, które ma rozmyć odpowiedzialność i przenieść ją na ofiarę.
Ta warstwa już pracuje. Piotr Panasiuk, polski działacz figurujący od grudnia 2023 w bazie Myrotworec, ogłosił na Telegramie, że Dorohusk i Hrebenne powinny się przygotować, bo Rosja atakuje przejścia, przez które płynie broń.
Ten wpis natychmiast podchwyciły prorosyjskie portale w Mołdawii, dopisując do niego tezę, że polski rząd wykonuje polecenia Brukseli i Londynu kosztem życia własnych obywateli.
Nie ma znaczenia, czy Panasiuk wie coś o planach rosyjskiego sztabu. Prawie na pewno nie wie. Znaczenie ma to, że rosyjski ekosystem informacyjny buduje z jego słów gotowe uzasadnienie na wypadek, gdyby uderzenie nastąpiło. To model S.E.D.E.S., o którym nie raz pisałem, czyli selekcja, edycja, dystrybucja, ewaluacja, sekularyzacja.
Schemat jest znany z Przewodowa i z każdego incydentu dronowego nad Polską. Najpierw pojawia się teza, że to Polska sama ściąga na siebie ryzyko, potem teza, że przejście było celem wojskowym, a na końcu teza, że Zachód i tak nie zareaguje.
W ramie operacji kaskadowej, którą stosuję do monitoringu presji poniżej progu wojny, to klasyczny sygnał domeny informacyjnej wyprzedzający domenę kinetyczną. Sam nie przesądza o niczym. Skorelowany z kolejnymi wskaźnikami staje się ostrzeżeniem wyższego rzędu.
ZAPOWIEDŹ, O KTÓREJ MÓWIŁ PREMIER
O takim scenariuszu mówiłem 9 września w rozmowie z Mateuszem Lachowskim (@LachowskiMateus) dla „Gońca” i „Racji Stanu”, nagranej na kilkanaście godzin przed nocnym zdarzeniem i przed wypowiedzią premiera.
Podobną dyskusję prowadziłem z Krzysztofem Wojczalem (@KWojczal) na jego kanale, polemizując o kierunkach rosyjskiej eskalacji i jej warunkach.
Nie piszę tego, by podkreślać trafność moich prognoz, lecz by pokazać, że sekwencja od Dunaju do Bugu była czytelna dla każdego, kto śledził działania rosyjskie i powietrzną kampanię odeską, a więc była czytelna także dla rosyjskiego sztabu, który liczył na to, że Warszawa zareaguje dopiero po fakcie. Stąd, w mojej ocenie, wizyta ministra koordynatora służb specjalnych (@TomaszSiemoniak) w Waszyngtonie, by w reakcji Polski i całego NATO, a szczególnie jego wschodniej flanki, nie doszło do falstartu.
Wypowiedź premiera z 10 września trzeba czytać równie uważnie w tym, co mówi, jak w tym, czego nie mówi.
Premier użył słów o współpracy służb, o zapowiedzi i o gotowości także na sabotaż wewnętrzny. Nie padło słowo o wojsku, nie było komunikatu Dowództwa Operacyjnego (@DowOperSZ), alertu RCB ani podrywanych myśliwców, jak 5 dni wcześniej.
Tej nocy nad polską granicą nic nie leciało, co trzeba by zestrzelić. To zawęża pole interpretacji do dwóch wariantów.
Pierwszy to ukraińskie ostrzeżenie o planowanym uderzeniu w ukraińską stronę konkretnego przejścia, na które zareagowano prewencyjnie po obu stronach linii.
Drugi to wykryty zamiar dywersji na obiekcie granicznym, wykonywanej rękami kogoś rekrutowanego zdalnie, w schemacie znanym z wcześniejszych spraw prowadzonych przez ABW (@ABW_GOV_PL).
Oba warianty mieszczą się w modelu rosyjskiego planowania, który opisałem wyżej, bo przejście graniczne pracuje dla Rosjan jednocześnie w warstwie kinetycznej i w warstwie ukrytej, a wybór narzędzia zależy od tego, które jest w danym tygodniu tańsze lub politycznie bliżej celu.
Do tego dochodzi zdanie o raporcie szefa CIA, który premier określił jako dość precyzyjny i dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach. Dwa dni wcześniej minister koordynator służb specjalnych rozmawiał z Johnem Ratcliffem w Langley.
Chciałbym zauważyć, że ta sekwencja jest czytelna także dla Moskwy. Sojusznicy widzą ten sam obraz, który wynika z odczytu kampanii odeskiej, i przekazują go w trybie, który uzasadnia mówienie o tym publicznie na europejskim szczycie.
Trzeba przy tym zachować ostrożność wobec komunikatu o sukcesie naszych i ukraińskich służb, bo jest z natury niesprawdzalny i pada w kontekście sporu o to, kto w Unii komu robi łaskę, co premier sam nazwał wprost.
Nie zmienia to jednak faktu, że sekwencja Mołdawia, Rumunia, Polska została po raz pierwszy wypowiedziana nie przez analityków takich jak ja, lecz przez szefa rządu państwa NATO.
To pierwsza odpowiedź na Operację Matrioszka.
OCENA I WSKAŹNIKI RYZYKA
Rozdzielam tu 3 różne zdarzenia, bo zbijanie ich w jedno prowadzi do fałszywego alarmu albo do fałszywego spokoju.
Uderzenia w kolejową logistykę korytarza polskiego w głębi zachodniej Ukrainy, w węzły, terminale i podstacje, oceniam jako wysoce prawdopodobne w horyzoncie tygodni.
To nie jest prognoza, to kontynuacja trwającej kampanii, która rozszerza geografię o kolejne obwody.
Uderzenie w samą infrastrukturę przejścia przy granicy z Polską, w odległości kilku kilometrów od naszego terytorium, oceniałem jeszcze 9 września jako umiarkowanie prawdopodobne.
Po nocy z 9 na 10 września przesuwam tę ocenę w stronę wysokiego prawdopodobieństwa, a horyzont z miesięcy na tygodnie, z przewagą wariantu dronowego nad rakietowym i z większym ryzykiem dla Jahodyna i Rawy Ruskiej niż dla Mościsk.
Trzecie zdarzenie, czyli upadek środka napadu na terytorium Polski w efekcie takiego uderzenia, pozostaje mało prawdopodobne, ale przy dronach odrzutowych lecących po zachodnich trajektoriach i przy ukraińskiej obronie strzelającej w kierunku granicy nie jest to ryzyko zerowe.
Wskaźniki, które przesunęłyby tę ocenę w górę, są też czytelne.
Pierwszym byłoby przeniesienie kampanii odeskiej z przejść drogowych na kolejowe, bo pokazałoby, że Moskwa testuje na południu dokładnie tę kategorię celu, którą ma na północy.
Drugim byłoby uderzenie w węzeł kowelski lub terminal Mostyska II, czyli zejście z podstacji na obiekty przeładunkowe.
Trzecim pojawienie się w komunikatach Ministerstwa Obrony FR i u głównych milblogerów sformułowań o polskich hubach uzbrojenia jako uzasadnienia bieżących uderzeń.
Czwartym wzrost rozpoznania dronowego nad Wołyniem i Polesiem od strony białoruskiej.
Jeśli 3 z tych 4 wskaźników zapalą się w jednym oknie tygodniowym, przejście kolejowe z Polską przestaje być hipotezą i staje się celem następnej kolejki.
Obecnie to nocne zdarzenie nie mieści się w żadnym z tych 4 wskaźników, bo jest czymś więcej. Jest samym zdarzeniem w formie udaremnionej.
Z mojej perspektywy to nie porażka Rosjan, lecz cenny wynik testu. Dowiedzieli się, że polskie i ukraińskie służby wymieniają się informacją w czasie zbliżonym do rzeczywistego, co podnosi koszt wariantu dywersyjnego, i dowiedzieli się zarazem, że sama groźba wobec polskiego przejścia wystarcza, by premier mówił o tym na europejskim szczycie i wiązał to z raportem CIA.
W logice operacji kaskadowej to efekt osiągnięty bez jednego uderzenia i taniej niż jakikolwiek nalot.
Jak już wspominałem, Rosjanie nauczyli się, że nie muszą uderzać w Dorohusk, żeby osiągnąć swój cel. Wystarczy im, że Warszawa zacznie o tym myśleć, że przewoźnicy podniosą stawki ubezpieczeń, a część ładunków przesunie się na wolniejsze trasy.
10 września ten efekt osiągnęli bez jednego uderzenia, bo o zagrożeniu dla polskiego przejścia mówił szef polskiego rządu. Kampania odeska pokazała, że potrafią zamykać przejścia na 2 doby jednym nalotem i wracać po tygodniu.
Kierunek polski jest dla Rosji kosztowniejszy politycznie, ale logistycznie ważniejszy niż Dunaj. Dlatego Kreml czyta nasze reakcje na alerty RCB, podrywane myśliwce i konferencje prasowe tak samo uważnie, jak my czytamy jego uderzenia w Orliwkę.
Sedno tej mojej MGŁY WOJNY nie polega na tym, że nie wiemy, co Rosja chce zrobić. Polega na tym, że nie wiemy jeszcze, ile jest gotowa za to zapłacić, eskalując na granicy z NATO i czy ta eskalacja nie jest szyta po to, by małym kosztem sprowokować Sojusz do przedwczesnego sięgnięcia po artykuł 5 i wejścia w uszytą przez Rosję rolę agresora.
I to jest pytanie, na które Warszawa powinna dziś szukać odpowiedzi, zanim odpowiedź przyleci sama z Waszyngtonu lub Brukseli.
Pozdrawiam i dziękuję.

Ostatnio mnie naszła myśl właśnie jak kolejne myśliwce było słychać czy czasem ruskie zwierzęta nie będą próbować atakować kolejowych mostów granicznych na Bugu.
Kolejna myśl co w przypadku ataku na polski pociąg znajdują się częściowo na terenie Polski a częściowo Ukrainy. Czy to atak na państwo nato czy znowu będą czekać na reakcję dziadków z demencją za oceanem.
To drugie jest całkiem realne na przejściu w Medyce. Po obu stronach granicy są duże węzły kolejowe.
Masz absolutną rację – ten tekst wykazuje bardzo silne cechy tłumaczenia z języka angielskiego na polski i nosi wyraźne znamiona tzw. „AI slop”, czyli tekstu masowo generowanego przez sztuczną inteligencję. Użytkownicy Hejto słusznie to zauważyli.Kiedy ktoś korzysta z modeli sztucznej inteligencji bez odpowiedniego dopracowania instrukcji (promptu), AI ma tendencję do kalkowania struktur z języka angielskiego. Wynika to z faktu, że większość bazy treningowej modeli to teksty anglojęzyczne, więc domyślny „styl myślenia” algorytmu jest mocno amerykański/angielski.W podanym przez Ciebie artykule widać kilka podręcznikowych błędów, które zdradzają ten mechanizm:1. Dosłowne tłumaczenia zwrotów idiomytycznych (Anglicyzmy)„W ramie operacji kaskadowej” – to bezpośrednie, sztuczne tłumaczenie angielskiego zwrotu „In the framework of...”. Po polsku naturalnie powiedziano by: „W ramach operacji...”.„Korytarz polski jest więc w rosyjskim targetingu” – użycie słowa targeting zamiast polskiego „na celowniku” lub „w planowaniu uderzeń”.„...by w reakcji Polski [...] nie doszło do falstartu” – kalka myślowa z angielskiego „false start” lub „misstep” w kontekście politycznym.2. Typowo „botowa” struktura i narracja„ZADANIE”, „DLACZEGO ZACZĘTO OD...”, „OCENA I WSKAŹNIKI RYZYKA” – tekst jest pocięty na sztywne, wielkie bloki z nagłówkami. To klasyczny format, w jakim ChatGPT lub inne modele wypluwają analizy strukturalne.Manieryzmy językowe sztucznej inteligencji – zwroty typu „Chciałbym zauważyć, że...”, „Podsumowując...”, czy pretensjonalne wplatanie cytatów historycznych (Tukidydes, Hannibal) – AI uwielbia „uromaicać” teksty takimi encyklopedycznymi wstawkami, żeby brzmieć mądrzej.„Wielka teza na samym końcu” – jak zauważył jeden z komentujących, tekst cierpi na brak klasycznej polskiej kompozycji publicystycznej. Amerykańskie eseje (na których uczy się AI) często budują napięcie do samego końca, podczas gdy w polskiej szkole analizy najważniejszy wniosek stawia się na początku (tzw. odwrócona piramida).PodsumowanieTen konkretny wpis to ewidentny przykład sytuacji, w której ktoś:Albo wrzucił angielską analizę wojskową do translatora internetowego i bez czytania przekleił na Hejto.Alby wygenerował ten tekst w AI, prosząc o „głęboką analizę geopolityczną”, a model stworzył go w swoim domyślnym, mocno „zangielszczonym” stylu, używając nienaturalnych dla Polaka sformułowań
@Opornik AI komentuje styl AI
@alaMAkota wojna robotów :smiley:
Jeszcze mi się chwalił że on to jest lepszy i potrafi pisać tak żeby nie było widać. 😛
@Opornik już niedługo Terminator na zywo
@alaMAkota skoro na Ukrainie już mamy drony wypuszczające drony naparzające się z innymi wypuszczonymi przez drony dronami....
MikuuuusLider
47piorunówDzień dobry:sunny:
#ukraina #wojna #rosja #generalstaffzsu #samoloty #lotnictwo

@Mikuuuus logistyki chyba rekord
MikuuuusLider
18piorunówObwód rostowski (Rosja)

MikuuuusLider
30piorunówObwód samarski (Rosja)

MikuuuusLider
9piorunów:flag-ua::flag-ca:
Filmik opublikowany przez Wołodymyra Zełenskiego
#ukraina #wojna #rosja #wideozwojny #zelenski #kanada #samoloty #lotnictwo

MikuuuusLider
54piorunówObwód saratowski (Rosja)
RAFI BINGO AKTUALIZACJA 11.09.2026
Dzisiejsza zaatakowana rafineria to numer 22!🎉
#ukraina #wojna #rosja #rafibingo #rafinerie #obwodsaratowski

OZON bingo po dzisiejszej aktualizacji
OZON BINGO AKTUALIZACJA 11.09.2026\ Dzisiejszy zaatakowany magazyn to numer 13!:tada: #ukraina #wojna #rosja - MikuuuusOZON BINGO AKTUALIZACJA 11.09.2026\ Dzisiejszy zaatakowany magazyn to numer 13!:tada: #ukraina #wojna #rosja #obwodsaratowski #wildberries #ozonHejtoMr.MarsGURU
29piorunówRzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zagroził Litwie użyciem broni jądrowej w przypadku rozmieszczenia na terenie tego kraju głowic. Litwa planuje znieść w swojej konstytucji zakaz rozmieszczania broni masowego rażenia. Pieskow nazwał potencjalne rozmieszczenie broni masowego rażenia na Litwie

Mr.MarsGURU
18piorunówRossotrudniczestwo zapowiada 11 nowych „Rosyjskich Domów” za granicą; Moskwa mówi o dyplomacji kulturalnej, eksperci widzą narzędzie wpływów i werbunku. „Wyrzucą drzwiami, wraca oknem”. Dokładnie tydzień po zamknięciu flagowego rosyjskiego ośrodka kultury, tzw. „Domu

alaMAkotaGURU
47piorunów
@alaMAkota "bojownicy Bandery" 😆 Aaaaaah samo gęste, paski w pompie to już dawno strzeliły xDDD
@NiebieskiSzpadelNihilizmu skąd wiesz, może to akurat ten sławny udział bohaterów UPA?
@wonsz bohaterzy UPA i Stalingrad. Na pewno przypadek, który ma nie działać na emocje
Dwa flamingi to już solidny rozpierdol, bo mają sporą głowicę. Czekam na zdjęcia efektów.
bojowonastawionaowcaMistrz
123piorunówPonad 150 rosyjskich dyplomatów i członków ich rodzin ma opuścić Niemcy - podała ambasada Rosji w Berlinie. Decyzja jest konsekwencją zamknięcia rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn oraz Rosyjskiego Domu w Berlinie po incydencie z dronami na lotnisku w Lipsku. #wiadomosciswiat #niemcy

bojowonastawionaowcaMistrz
52piorunówWedług planów Kremla gazociąg Siła Syberii 2 miał zastąpić Gazpromowi europejski rynek zbytu, utracony przez Rosjan z własnej winy. To inwestycja dla jednego odbiorcy - Chin. Jednak Pekin ma swoje plany, więc negocjacje zakończyły się fiaskiem strony rosyjskiej. Negocjacje w sprawie

RedCrescentFanatyk
26piorunówI (mam nadzieje, ze to koniec mojego dzisiejszego wkladu w informowanie spolecznosci hejto) na deserek cos z rosyjskiego wykopu - my nie potrafimy zlapac terrorystow-zamachowcow, a Rosja dzis swietuje, dla jednych terrorysci, dla innych ruch oporu:
Ukrywali materiały wybuchowe w zabawce dla dzieci: skazano sabotażystów, którzy przygotowywali zamachy terrorystyczne w obwodach chersońskim i zaporoskim
Głośna sprawa sądowa, tocząca się w obwodzie chersońskim od 2023 roku, zakończyła się wydaniem wyroku. Na ławie oskarżonych znaleźli się małżonkowie Giennadij i Olga Kapralowowie, którzy planowali przeprowadzić przy użyciu trucizn i materiałów wybuchowych ataki terrorystyczne w obwodzie chersońskim i sąsiednim obwodzie zaporoskim przeciwko rosyjskim żołnierzom. Planowano między innymi wybuchy w kawiarniach i na targowisku, ale sabotażystów zatrzymano na czas.
– W 2023 roku funkcjonariusze ukraińskich służb specjalnych utworzyli grupę terrorystyczną. W maju 2023 roku małżeństwo Giennadij i Olga Kapralowowie podczas rozmowy z jednym z jej członków wyrazili chęć udzielenia mu pomocy. W ten sposób w lipcu 2023 roku członkowie grupy zorganizowali skrytkę w Melitopolu, gdzie umieścili ukryte w trzech opakowaniach po soku materiały wybuchowe i urządzenia wybuchowe oraz ampułki z chemiczną bronią masowego rażenia, które w tym samym okresie oskarżeni zabrali i przenieśli do domu jednego z członków grupy, – informuje o okolicznościach sprawy Południowy Okręgowy Sąd Wojskowy.
Zgodnie z planem za pomocą tego arsenału miały być przeprowadzane zamachy bombowe oraz otrucia poprzez dodawanie trucizn do posiłków rosyjskich żołnierzy biorących udział w operacji wojskowej oraz ogólnie wszystkich osób pomagających rosyjskiej administracji w regionie. Małżonkowie byli świadomi sposobu wykorzystania trucizn i materiałów wybuchowych: przekazano im te informacje podczas rozmowy wideo.
Bomba została ukryta w zabawce dla dzieci. Zdjęcie: Południowy Okręgowy Sąd Wojskowy
Sama para małżeńska również brała udział w tworzeniu skrytek. W tym samym lipcu Olga i Giennadij umieścili materiały wybuchowe w dziecięcej zabawce – pluszowym koniku – i pozostawili ją w kryjówce w dziupli drzewa przy drodze, aby mógł ją zabrać inny terrorysta. Według wersji śledztwa Kapralowowie pomagali również w wyborze miejsc przyszłych zamachów. Były to kawiarnie i teren targowiska, gdzie planowano podłożyć bomby zamaskowane jako „bankomaty”.
Nie udało się przeprowadzić zamachów, a potencjalnych terrorystów zdemaskowano i aresztowano. Podczas procesu Kapralowowie nie przyznali się do winy, ale sąd uznał ich winę za udowodnioną. W związku z tym małżeństwo, które przygotowywało zamachy w obwodach chersońskim i zaporoskim, otrzymało surowe wyroki. Gennadij spędzi 20 lat w kolonii karnej o zaostrzonym reżimie i zapłaci grzywnę w wysokości 700 tysięcy rubli, a Olga – 18 lat w kolonii o zwykłym reżimie oraz grzywnę w wysokości 600 tysięcy rubli.
Ps: SIMs'ow nie znaleziono.
