solly-1Fenomen
16piorunówZa kazdym razem, kiedy czytam rosyjska propagande w komentarzach na YouTube, to mam wrazenie, ze jej tworcy i piewcy sa jakims stadem idiotow xD
Przyklady:
Sytuacja: Gruzja blokuje wstep dla Rosjan, ktorzy boja sie potencjalnej mobilizacji i w komentarzach ktos sie smieje z walecznosci Rosjan.
Odpowiedz: A Ukraincow ilu ucieklo od poczatku wojny?
Moj komentarz: No sporo, ale to przeciez nie Ukraincy zaczeli wojne, wiec kogo to obchodzi?
Sytuacja: Pojawiaja sie teksty, ze rosyjskie postepy zwalniaja, przez co ludzie w komentarzach sie smieja, ze operacja idzie tak mozolnie.
Odpowiedz: Rosja kontroluje 20% powierzchni Ukrainy, a Ukraina nie kontroluje zadnych terytoriow Rosji.
Moj komentarz: OK, ale to przeciez Rosja atakuje, a celem Ukrainy jest obrona panstwa, a nie podboj terytorialny?
Sytuacja: Ludzie nabijaja sie z tego, ze w Rosji wystepuje kryzys paliwowy, wprowadza sie reglamentacje, a ludzie na stacjach benzynowych ze soba walcza.
Odpowiedz: Ukraincy nie maja wcale lepszego dostepu do paliw.
Moj komentarz: To fajnie, ale to przeciez Rosja spi na ropie i zyla z eksportu przetworzonych produktow naftowych?
To nawet nie brzmi jak propaganda, tylko jak niesamowicie zalosny cope xD Albo tym tumanom ten whataboutism tak permanentnie przezarl mozgi, ze uzywaja go bez jakiegokolwiek zastanowienia, czy on ma chociaz minimalny sens, albo nie wiem co.
Jak największy kleks na mapie wciąż wielu imponuje. ¯\\(ツ)/¯ Wraz z postawami antydemokratycznymi promowanymi w social mediach włącza się teraz co u niektórych jakaś potrzeba bycia gnojonym przez silnego władcę obiecującego bliżej nieokreślone ruchy budujące m o c a r s t w o w o ś ć, a których ważnym elementem jest nienawiść do mniejszości przewyższająca to co groźne w szerszym obrazie. Wraz z agresją do Zeleńskiego spotykam się jednocześnie z dziwnym poszanowaniem dla kartoflanego fuhrera. Jak byłem w Kanadzie już nieco lat temu, to nasłuchałem się od serbskich uchodźców, u których nocowałem jaki to Putin jest dobrym przywódcą. Ciekawe co tam dzisiaj u nich... Odlatuję z każdym zdaniem, ale temat tego wszystkiego co jest wynikiem wojny informacyjnej jest nie do objęcia umysłem w całym zakresie i zawsze mnie porusza. Na samym końcu i tak jest głos do oddania w wyborach, a tam już partie z całą fasadą rozmytych celów programowych (bądź wręcz ich brak), ich członkowie zaprzeczający samym sobie w dwóch różnych wywiadach (niczym typowe cechy propagandy), za którymi kryją się w zasadzie nieobliczalni, niebezpieczni ludzie.




















