Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anonimowehejtowyznania

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Po raz kolejny dałem sie zrobić. Laska poznana w grudniu, telefony non stop, 6-7 razy dziennie, sex w zasadzie od razu, poznawała mnie ze swoimi znajomymi, rodziną itp. Generalnie lovebombing po całości. Naciskała na wspolnme wyjazdy, wycieczke itp. wkrecała, ze jest niesamowicie wrażliwa i przy konflikcie sie zamyka itp (jestem dość obcesowy i mam generalnie wojskowa maniere, wiec uważałem, sprawiała wrazenie zakochanej na 100% wiec nie chcialem jej zranić). Byłem kiedys w związku z NPD i jednak to wygladało inaczej wiec to troche uśpiło moją czujność. Ja raczej trzymałem sie na lekki dystans, dzwoniłem może raz w tyg (bo nie bylo potrzeby, skutecznie mi zajmowała całą linie 24/7). Po 3 miesiącach z dnia na dzień totalne 180. Unikanie seksu, walenie kitow prosto w oczy itp. Na delikatne pytania co jest grane dostawałem żenujace kity. Miarka się przebrała w swięta gdy na⁎⁎⁎⁎na wypaliła wyjatkowo chamskim tekstem, co nigdy sie wczesniej nie zdarzyło. Wcześniej nie bylo nawet kłótni. Postawiłem sprawę na ostrzu noża i teraz najlepsze:

- wszystko było za szybko i ona nie mogłas juz za mna nadarzyć - tylko że to ona to pchała, w zasadzie 80% inicjatywy wychodziło z jej strony

- to ja chciałem jechac na wyjazd i ona zrobiła to dla mnie LOL

- nadinterpretowałem sobie to co jest miedzy nami - szkoda, ze nigdy nie próbowała wyprowadzić mnie i wspólnych znajomych z błędu

- standardowe pierdololo o lękach, nie wiem co czuje itp ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Oczywiście uciałem to natychmiast, zabrałem swoje rzeczy i nara.

Wiem, wiem, bolec na boku. Dowodów nie mam, no cóż. Natomiast jej historia to jakis zart. Opowiadała o stalkerze, który za nia jezdził (pewnie facet wrażliwiec, odjebała taka gierkę jak mi i chłop nie wytrzymał), miała 2 krótkie zwiazki w wieku 29 lat (a była dość ładna co tym bardziej mnie zastanawialo czemu jest sama i czemu nie moze sobie ulozyc zwiazku), oczywiscie nie wspomniala o gosciach z ktorymi sie "spotykala" XD skłócona z cała rodziną, w pracy również wywołała awanture o kompletna pierdołe (stylu kolezanka powiedziala ze ma ladny ciuch itp, sic! kompletne szalenstwo). Wszystko pasuje pod dissmisive avoidant type (polecam attachment theory, przepraszam, czytam materiały tylko w ang i nie znam polskiej terminologii, wielu osobom pomoze otworzyc oczy i zrozumiec co jest nie tak w ich relacjach)

Pochodzę z rodziny gdzie jeden rodzic miał NPD, mam traume z tym zwiazana i leczę to od lat. Teraz mam wrazenie, ze cofnałem sie o kilka lat do tyłu. Jak to jest ze przyciaga się takie osoby do siebie? Ktoś ma podobne doświadczenia? Drogie panie, jeśli robicie w podobny sposób, nie płaczcie pozniej, ze faceci to sami psychopaci. Bo same ich tworzycie w najlepszym przypadku, w najgorszym facet sie wyhuśta, jak 2 gosci ktorych znalem

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Jestem alkoholikiem.

Daje sobie radę pół roku ale to wraca, już któryś raz pół roku nie piłem i nagle jeb 2 tygodnie ciągu i tak jest o 7 lat około.

Już nie wiem co robić. Ale szczerze mam tego dość. to najgorsze gówno jakie mnie w życiu zaatakowalo.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Mam 26 lat i całe życie byłem sam, nigdy nie trzymałem za rękę, nie całowałem się, nawet nigdy nie tańczyłem z dziewczyną. Ostatnio los się do mnie uśmiechnął i poznałem dziewczynę z którą spotykam się już kilka miesięcy i może wyjdzie z tego coś więcej. Przez ten czas kiedy nie miałem dziewczyny rozładowywałem swoje napięcie oczywiście za pomocą ręki i z pomocą różnych materiałów z internetu. Robiłem/robię to średnio raz dziennie, czasami zdarzało się więcej a czasami zdarzały się też dłuższe przerwy. Boję się tylko że jeśli teraz między nami dojdzie do czegoś więcej to przez ten wyżej wymieniony fakt mogę nie podołać. Więc jakie kroki powinienem podjąć aby gdy do czegoś dojdzie nie było większego przypału niż powinienem być za pierwszym razem? Oczywiście rzucenie porno wiem, czy zrobić całkowity no fap czy po prostu ograniczyć i pilnować aby nie fapać np. 2-3 dni przed spotkaniem? I czy są jakieś jeszcze kroki które mogę podjąć?

! Z góry dziękuje osobom które poważnie po traktują temat i się do niego odniosą bo domyślam się że 99% odpowiedzi to będą heheszki :(

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Jak żyć z poczuciem winy? Czy ktoś z Was miał sytuacje w której przez chwile czuliście się jak za dawnych lat a później przyszedł żal i nienawiść do samego siebie bo zrobiliście coś pod wpływem emocji?

Tak. Zdradziłem najbliższą mi osobę. I nie dlatego ze jestem podłym człowiekiem który robi to nagminnie, ale dlatego ze w pewnym momencie swojego życia, byłem w sytuacji w której chciałem się rozwieść bo już nie dawałem rady, ale siła wyższa czyli dzieci, skutecznie mnie od tej myśli odciągały. Przyszedł czas i miejsce ze jednak zasmakowałem zakazanego owocu (alkohol w tym mi bardzo pomógł) i choć czułem się jak w niebie pierwszy raz od dawna, to po dziś dzień mam wyrzuty sumienia. Minęły prawie 3 lata od tego zdarzenia, a ja nadal zasypiam i budzę się z nienawiścią do samego siebie. Oczywiście ze nie powiem o tym nikomu a tym bardziej żonie, ale chciałbym pozbyć się uczucia winy.

Nie oceniajcie bo naprawdę byłem w dołku i wiem że zachowałem się jak ostatni drań. Podjąłem decyzje i teraz jej żałuje.

Nie chce wnikać w szczegóły. Po prostu popełniłem błąd w swoim życiu którego żałuje i nie potrafię się pozbyć tej myśli obrzydzenia do samego siebie.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: 

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Znowu pije. Zabrakło mi 17 dni do pełnego roku abstynencji. Przegrałem tą walkę.

Zresztą to moje drugie imię

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

71piorunów

Jako że poprzedni wpis spotkał się z zainteresowaniem to kontynuuję opisywanie znajomych ze wschodu i jak wojna na nich wpłynęła.

2. Olga (imię zmienione)

Urodziła się i wychowała w Donbasie w miejscu które obecnie jest po stronie ukraińskiej kilkanaście km od linii frontu. Jak miała 15 lat to rodzice się rozwiedli, matka znalazła pracę w Moskwie i ją ze sobą zabrała a jej brat postanowił zostać z ojcem na Ukrainie. Z tego co opowiada to dla nich (dla ludzi z Donbasu) Rosja tak naprawdę nie była do czasów wojny traktowana jak zagranica. Ci którzy chcieli w Rosji studiować lub pracować to sobie to w miarę łatwo ogarniali ale to też nie oznacza że ludzie się tam czuli ruskimi, po prostu był to dla nich naturalny kierunek migracji z racji dupnej sytuacji ekonomicznej na UA, w RU też łatwo się było odnaleźć ze względu na praktycznie tę samą kulturę i język. Po jakimś czasie w rosji ona z matką dostała RU obywatelstwo, w temacie obecnej wojny ona (Olga) jest po stronie ukrainy ale się z tym nie wychyla nigdzie i nie protestuje bo 15 lat więzienia itp... pytałem o matkę to powiedziała że nie wie po czyjej jest stronie i że unika z nią rozmów na ten temat ale się domyślam. Jak zaczęła się wojna jej brat który został na ukrainie z ojcem dostał ukraińską pawiestkę (powołanie) ale pomimo tego że jest pro ukraiński to bał się iść w kamasze i ukrywa się do tej pory u znajomych na zachodzie ukrainy co jest bardzo problematyczne podobnież, nie może legalnie pracować ani wyjechać z kraju, robi jakieś fuchy online. Ojciec natomiast jest pro-rosyjski, jak wspomniałem mieszka po ukraińskiej stronie i wkurwia go obecność ukraińskich żołnierzy dookoła, pomimo tego że rakiety co chwila spadają niedaleko wciąż o całą wojnę obwinia ukrainę i rząd z Kijowa.

Olga pomimo tego że stoi po stronie UA (a przynajmniej tak mi mówi) nie zamierza ruszać się nigdzie z moskwy, jest kobietą więc mobilizacja jej nie grozi, twierdzi że Moskwa to jej miasto i ma tam znajomych, matkę, ubolewa nad rządami na kremlu i chciałaby żeby "wróciła normalność", jest przeciw wojnie ale publicznie się w ogóle na jej tematy nie wypowiada.

3. Luba

Tym razem Ukrainka z Kijowa posiadająca rodzinę w Rosji. Pomimo tego że mieszkała sporo na emigracji (poznaliśmy się na zachodzie europy kiedy tam żyła) kocha Ukrainę i nie widzi dla siebie miejsca nigdzie indziej. Jak zaczęła się wojna i ruscy zaczęli podchodzić pod kijów przyjechała do mnie ale po 3 tygodniach jak ruscy z północy ukrainy się wycofali od razu wróciła do kijowa. Jak w zeszłym roku były naloty na kijów i było ryzyka braku wody i ogrzewania firma (ukraińska działająca w branży IT) przeniosła część pracowników do Lwowa ale jak tylko się ustabilizowało znów wróciła do Kijowa. Do czasów wojny mówiła w domu po rosyjsku, od zeszłego roku ona jak i wielu jej znajomych zaczęli przechodzić na ukraiński i twierdzi że po rosyjsku mówi już tylko z matką z przyzwyczajenia.

Jak wspominałem Luba ma w rosji rodzinę i to bliską w tym babcię, na początku wojny rodzina twierdziła że ruscy atakują tylko wyznaczone cele militarne i dzwonili i mówili żeby się niczym nie przejmowała że to dla ich dobra. Od tego czasu odcięła się od nich i z nimi nie rozmawia ale czasami zmuszona jest zadzwonić do ciotki żeby podała telefon z babcią z którą nie ma innego kontaktu, babcia przesiąknięta jest rosyjską propagandą z TV więc na temat wojny nawet nie próbuje rozmawiać ale jak mi pokazywała screeny od znacznie młodszych RU członków rodziny to o mało się nie przewróciłem (jedna kuzynka wprost napisała jej: "bombardujemy Was bo jesteście nazistami, trzeba było nie dopuszczać nazistów do władzy")

4. Vova

Tym razem wracamy do Rosji.

Vova przed wojną miał dobrze prosperujący sklep e-commerce w St. Petersburgu. Ze wszystkich ruskich znajomych jest najbardziej pro-europejski i nienawidzi putina i w ogóle rosji. Pod koniec lutego zeszłego roku wyjechał do finlandii i dalej się kręcił po europie ale w końcu osiadł w Tajlandii. Jest obecnie na wyspie Phuket gdzie jest ogromna diaspora rosyjska i tam próbuje ułożyć sobie życie co też nie jest łatwe. Cały czas kombinuje z wizami, podobnież rząd tajlandii się strasznie miota w tej kwestii a jest tam bardzo dużo rusków (w Wietnamie i Kambodży też) i nie mogą się zdecydować czy ich tam na stałe chcą czy nie.

Od Vovy dowiedziałem się też że za ~30-50k USD na darknecie można kupić obywatelstwo kazachstanu i rozważa taką opcję ale też boi się że to jakaś ściema i czeka aż jakiemuś innemu znajomemu się to najpierw uda, nie chce wracać już nigdy do rosji i jako jedyny z moich znajomych wstydzi się bycia rosjaninem.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Dobra walić to - Mam to gdzieś jak to pytanie zostanie odebrane i czy większość pomyśli ze to bajt. Pytam bo na wykopie by mnie zjechali a tutaj te wasze anonimowe jakoś dziwnie trzyma poziom.

Pytanie do niebieskich którzy albo potrafią się przyznać albo nie - jak sobie radzicie ze świadomością że nie macie się czym szczycić tam na dole? Inaczej mówiąc - jak sobie poradzić z blokadą przeciętnego penisa? Nie, nie mam na myśli mikro czy innych schorzeń czy chorób. Mam na myśli 9-11 cm. Dlaczego pytam? A no bo jestem w miarę przystojnym gościem (żaden k⁎⁎wa Alvaro) ale w miarę fajny gość. Ćwiczę pare razy w tyg. i uważam się za spoko gościa z sylwetki. Żaden koks czy coś. Zwykły typ z lekkim zarysem. Różowym się podobam ale za każdym razem kiedy wejdę w głębsza relacje, mam blokadę bo boje się pieprzonego seksu. Tak. Boje się rozczarowania.

Te całe social media itd. wyprały mi mózg bo od dłuższego czasu, przy każdym kontakcie z płcią przeciwną, moje myśli wychodzą w przyszłość i zaczynam myśleć o tym ze jak dojdzie do bliższego spotkania, to każdy mój atut mężczyzny zniknie w cieniu tego ze (nazwijmy rzeczy po imieniu) mam małego. Jasne pewnie bajt. Nie, nie jest to bajt. Mam taka schize ze zaczynam unikać bliższych spotkań. Sytuacja - laska śliczna. Bardzo fajna. 3 randki za nami. Idziemy do mnie i jest fajnie. Rozmowa się kleji i jesteśmy po kilku drinkach. Niby wiecie, Netflix and chill, ale gdy już się całujemy i czuje ze do czegoś dojdzie, no cholera blokuje się bo boje się ze myśli ze jej nie znam ale oceniając jej ciało i charakter, jestem w stanie ocenić ze była w kilku związkach i boje się ze pewnie będę na końcu jej listy jeśli chodzi o „doznania”.

Tldr: mały penis i jak sobie przeciętny facet ma poradzić z ta myślą przy bliższych kontaktach.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

panowie z duzy tez macie tak ze jak idziecie ulica/ w sklepie/galerii itp to bardzo czesto nawiazuja z wami kontakt wzrokowy? kiedys na to nie zwracalem uwagi ale z racji ze mam 201cm, praktycznie kazda kobieta zerka, usmiecha sie lub widac ze obczaja. nie robi to juz na mnie wrazenia bo przyzwyczailem sie do tego ale pytanie czy tez tak macie?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

268piorunów

Kiedyś na wypoku ten post spotkał się ze sporym zainteresowaniem więc stwierdziłem że napiszę znowu kilka słów o tym co tam słychać u moich bliskich znajomych ze wschodu.

Background: Za młodziaka sporo tułałem się autostopem po wschodzie i poznałem blisko ludzi zarówno z Ukrainy, Białorusi, jak i Rosji. Po wielu tygodniach spędzonych od Brześnia po Sachalin mam o wielu z nich odczucia takie że są to ludzie bardzo zbliżeni mentalnie do ludzi z małej wioski na wschodzie Polski z której pochodzę, aczkolwiek niektóre cechy (zarówno te pozytywne jak gościnność jak i te negatywne jak kombinatorstwo czy korupcja) są w nich bardziej pogłębione niż u wspomnianych Polaków. Są też sporo większe różnice pomiędzy ludźmi z dużych miast i wiosek. Mam też wrażenie że przez ostatnie 30 lat bardzo dużo Polaków miała kontakt z zachodem Europy i zwyczajnie posunęliśmy się cywilizacyjnie mocno do przodu kiedy to oni zostali w miejscu, dlatego też często wydaje nam się że pomiędzy nami jest taka przepaść.

Wracając do opisu tego co tam dzieje się u moich znajomków, zacznę od tych najbardziej interesujących:

- Alex, młody ambitny chłopak lvl 33, mieszka w małym miasteczku pod Moskwą, freelancer działający w IT i robiący do tej pory projekty dla zachodnich klientów. Naprawdę spoko koleś, uczestniczył w przeszłości w protestach antyputinowskich, siedział raz za to w areszcie. Jak zaczęła się wojna to zrobiło mu się bardzo pod górkę, najpierw mu zablokowali możliwość zarobkowania przez zachodnie strony, następnie poblokowali platformy płatnicze przez które klienci mu płacili. Jak jeszcze aeroflot latał rozkładowo za granicę to namówiłem go na ucieczkę najpierw do Kirgistanu a potem do Turcji gdzie mógł sobie otworzyć konto w banku i dalej zarabiać. Niestety szybko się okazało że jego żona ani myśli o dołączeniu do niego za granicą i po jakimś czasie zatęsknił za dziećmi i wrócił do Rosji. Jak tylko zaczęła się mobilizacja na jesieni znowu w popłochu zaczął uciekać, tym razem Gruzja gdzie stwierdził że będzie mu łatwiej i że uda się namówić małżonkę żeby przyjechała tam z dziećmi (podobna kultura język itp). Niestety się okazało że żona (która zresztą zajmuje się tylko dziećmi i nie zarabia) pod wpływem matki i w ogóle cała rodzina żony stoi murem za putinem i w ogóle rosja najlepsza i ani myśli o wyjeździe choćby na tydzień ("po co wyjeżdżać, tu nam dobrze, jak chcesz to jedź sam"). Przez rok wojny nie przemówił do niej żaden argument nawet ten finansowy, Alex twierdzi że jedyna możliwość to odejść od niej ale wtedy jej zemsta jest prawie pewna i już nigdy nie zobaczy dzieci (podobno w Ru jest z tym gorzej niż u nas). Po kilku miesiącach samotnego pobytu w Gruzji Alex stwierdził że kolejnej mobilizacji już raczej nie będzie i że tęskni za dziećmi więc wrócił w na początku roku do Rosji. Mówi że życie w Rosji jest nawet do zniesienia ale ma spory problem z przesyłaniem sobie kasy spoza rosji. Co z tego że ma pieniądze w bankach w gruzji czy turcji jak nie da się zrobić z nich przelewu do rosji, większość zachodnich platform też przestało wysyłać tam kasę. Dochodzi więc do sytuacji że bardzo dobrze zarabiający koleś ma na zagranicznych rachunkach kupę szmalu ale musi prosić matkę o ruble na jedzenie bo nie ma do tej kasy dostępu (z krypto też podobno coraz trudniej). Koleś na początku wojny był bardzo energiczny w rozmowach, miał nadzieję na obalenie putina i zmiany w kraju, teraz jak z nim rozmawiam to mam wrażenie że jest totalnie zrezygnowany i nie widzi szans na lepsze jutro ani dla siebie ani dla kraju w którym mieszka.

Nie wiem czy ktokolwiek dotarł aż tutaj, jeśli spodobał się wpis to dajcie piorun a wrzucę za kilka dni opis pozostałych kilku osób.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (27)

Osobistość

w Hydepark

148piorunów

cos mi sie dzisiaj przypomnialo, niezbyt fajne wspomnienie....

lata 90 to byly w Polsce ciekawe czasy, z jednej strony zachlysniecie zachodem z drugiej jeszcze resztki czasow minionych. w tv lecial fantastyczny serial dla mlodziezy tajemnica Sagali. pamietam jak dzis odcinek 12 - bodajze ostatni, tej serii. i scena gdzie dwojka bohaterów wbija na istną uczte. dostaja duze szklany cocacoli, nastepnie fure frytek, burgerów i na koncu ze 4 ogromne pizze.

pamietam tą scene jak dzis, patrzylem na to i nie dowierzalem, ze takie jedzenie istnieje. pamietam nawet skurcz brzucha, z glodu, uczucie tak ciezkie do opisania - bo moze jedynie zrozumiec ten kto chodzil glodny. mialem wtedy jako dziecko naprawde ciezko, a sucha bulka z plastrem chleba to rarytas. widok tego zarcia byl dla mnie nieczym widok amerykanskiego kosmonauty ladujacego na ksiezycu. serio. jak to wspominam ogrania mnie przygnebienie, ze codzilem wtedy glodny, mialem jedna pare spodni na caly rok szkolny....

dzis znalazlem ta scene na youtube. dzis nie robi to wrazenia a wrecz moze obrzydzac, te frytki, pizza niczym najgorsza odgrzewana mrozonka, czy burgery - gotowce. ale wtedy uwierzcie, to bylo jak ogladanie 10 gwiazdkowego dania w lokalu michelin.

czesto wracam myslami do tamtych chwil, wspominam to uczucie - glownie gdy mam jakis kaprys i chce kupic jakas pi⁎⁎⁎⁎le ze pare tysi, zastanawiam sie i dziekuje ze los pokierowal mnie inaczej i ze moje dzieci nie zaznaja tego uczucia.

pielegnujcie to co macie, nawet jesli wydaje sie wam ze niejest tego za duzo to uwierzcie ze dla innych wasza podloga moze byc sufitem ktorego nie osiagna przez cale zycie.

to ten fragment

https://youtu.be/RdlJnoRb1rw?t=1000

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (40)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Moje pytanie jest poważne, nie chcę tutaj gimbohejtu tylko konstruktywne odpowiedz.

Ja wiem, że dzisiejsi młodzi ludzie maja problem z kupnem nieruchomości (dzisiejsze ceny są nierealne jak ktoś wchodzi na rynek), pytanie do dzisiejszych 30 Latków. Jak się opieprzaliscie, że do dzisiaj nie macie swojej chaty?

Ledwo co mam średnie wykształcenie (w sumie to niezdalem w technikum i poszedłem do zawodowki plus jakies studium by mature aby zdać) rodzice nie dali mi ani grosza a w swoim życiu mieszkam już w 3 mieszkaniu. Nie mam żadnego kredytu, kasę mam z pracy na budowie plus dodatkowa kasa ze sprzedaży wcześniejszych mieszkań. Co Wy robiliście z kasą zamiast ja inwestować?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Specjalista1piorunów

Zależy gdzie mieszkasz. W Warszawie nieruchomosci są drogie i trzeba zarabiać minimum te 10k żeby sobie na coś pozwolic. Znam takich co mieszkają w Warszawie i przewalali cała swoją wypłatę na wynajem, zachcianki i leasing samochodu żeby się pokazać i do dzisiaj nie maja swojego mieszkania.

Osobistość2piorunów

SzczęśliwaStara: Nie mam kredytu. Nie mam mieszkania. Nie mam dzieci a rodzina to już jednostki. Kasy mam dużo jak na polskie warunki, mógłbym kupić te 3 mieszkania ale wolę wynajmować i tak też robię, co rok, 2 lata w innym miejscu innym środowisku. Nie potrafię przywiązać się do jednego miejsca. Nie widzę potrzeby wyłożenia swoich oszczędności tylko po to by się kisić w jednym miejscu. Póki Polska jest tania to jeszcze żyje tutaj ale koniec końców pewnie zamieszkam gdzieś na starość gdzie nie będę musiał jeździć elektrykiem i czytać komentarzy jak bardzo truje świat swoim autem a wraz z tym z innymi nowymi regulacjami jakie zaserwuje nam nasza władza i nie reagujące na to społeczeństwo. Dla jednych posiadanie

mieszkania oraz dziewczyny :) to wyjście z przegrywu. Ja się czuję w swojej skórze dobrze, inwestuje w siebie by te ostatnie 25 lat spędzić bezproblemowo, bezstresowo, robiąc to co lubię i żyć tam gdzie mi się tego dnia to spodoba. Świat jest ogromny i pełen pięknych miejsc,

---

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

Mój życiowy paradoks - pomogłem przyjacielowi pokonać demona o nazwie alkoholizm a demon ten wrócił i opętał mnie.

Kilka lat tematu mój przyjaciel zmagał się z potężna choroba alkoholowa która dosłownie krok po kroku, zabierała mu cześć jego życia. Wiecie pewnie jak to jest wmawiając sobie „to tylko 2-3 piwa po pracy. Należy się”, a kończysz na mocniejszym alkoholu co wieczór, dopełniając sobie popołudnia szybkim piwkiem w toalecie w pracy. Tak zaczynała się przygoda ciągłej, kilku letniej wojny między alkoholem a moim przyjacielem. Taki koń trojański przynoszący ulgę, odprężenie i uczucie ze możesz więcej będąc pod wpływem. Trwało to dość długo lecz po dość długiej wojnie, przegranych wielu walkach, ta ostateczna skończyła się naszym zwycięstwem.

Było to kilka lat temu. Przyjaciel zmienił prace, miasto i zainteresowania (choć kontakt pozostał lecz odległość i obowiązki robią swoje). Ja niestety straciłem coś ważnego w życiu co spowodowało ze to tym razem ja jestem Troją.

Wiecie co jest najgorsze? Ze jestem swiadomy konsekwencji, tego jakie skutki alkoholizm ze sobą niesie, lecz nadal sięgam po to żeby zapomnieć lub choć trochę „ogłupić” swój mózg by myśli które po trzeźwemu przechodzą przez moja głowę, zamilkły. Alkohol jest moim budowniczym który za każdym razem stawia mór który choć na chwile stara się zatrzymać lawinę smutku i wspomnień.

Chce się leczyć lub iść po pomoc ale co wtedy? Utracę moc odseparowania rzeczywistości od „siebie” i będę musiał walczyć z codziennością, stawiać czoła temu czego stawiać czoła nie chce.

Chce zapomnieć ale nie wiem jak…

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gwiazdor0piorunów

Gdybyś umiał sam odciąć w się odpowiednim czasie od alkoholu i dzięki temu uniknął terapii to zrobiłbyś to?

Gruba ryba0piorunów

@anonimowehejto kazdy z nas czasem cierpi. Jest x sposob na poradzenie sobie ze stresem i smutkiem. Mozesz wybrac sport, albo mozesz wybrac flache. Wybor nalezy do Ciebie. Trzymaj sie cieplutko.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Znamy się 18 lat, od ponad 12 jesteśmy razem. Od kilku lat to co się stało z partnerem i naszym związkiem dosłownie niszczy mi życie, dołuje i zatruwa. Bardzo się zmienił, do tego stopnia że czuję że jestem z innym człowiekiem. Kiedyś był aktywny, towarzyski, pozytywny, dało się z nim rozsądnie rozwiązywać konflikty i trudności życiowe. Dzisiaj - zamknięty w sobie, najchętniej nigdzie by nie wychodził i z nikim nie rozmawiał. Stał się radykalny w poglądach, gdy zacznie jakiś temat np. polityczny to się odpala, podnosi głos, gdy nie podzielam jego argumentów to się obraża że nie uważam dokładnie tak jak on.

Kiedyś kłótnie rozwiązywaliśmy bardzo szybko, dziś on nie ma problemu nie odzywać się do mnie tydzień, dwa. Ja jestem osobą która nienawidzi się kłócić i szybko dążę do wyjaśnień i zgody dlatego nawet wbrew sobie idę do niego i pierwsza wyciągnę rękę mimo że to on sprawił mi przykrość. Przez to niestety "nauczyłam" go że to on zawsze jest górą, on nie musi wychodzić z inicjatywą bo ja i tak w końcu przyjdę bo inaczej mnie to niszczy. Doszło do tego że ja uważam na każde słowo, byle go czymś nie zdenerwować i wywołać konfliktu o pierdołę, a ja już nie mogę liczyć na to samo. Moja asertywna postawa nie działa, gdy dążę do rozmowy, wyjaśnień, gotowa na kompromisy jednocześnie dbając o swoje uczucia, bo tylko jest dobrze kiedy jest 100% tak jak on chce, tylko wtedy jest dobrze i żyjemy normalnie.

Męczy mnie to życie na szpilkach, uważanie na wszystko i dopasowywanie się pod niego. Jest mi przykro że moje potrzeby nie są spełniane i rozumiane.

Powiecie że ma depresję, coś go dręczy, ma problemy. Owszem, ostatnie lata były dla nas bardzo ciężkie, musieliśmy mierzyć się z wieloma przeciwnościami, z wieloma walczymy do dziś. Ma problemy w pracy i ze zdrowiem które wspólnie staramy się naprawiać. Ale do niego nie da się dotrzeć, przetłumaczyć że to nie oznacza że można nasz związek totalnie odłożyć na bok, nic nie robić razem, prowadzić tak rozmów. Nie daje się namówić na terapię czy wizytę u specjalisty, "bo on nie będzie komuś obcemu się zwierzał z problemów i nikt go i tak nie zrozumie". Wielokrotnie przedstawiałam swoje argumenty, na wszystkie sposoby próbowałam dotrzeć ale nic. Ja nie wiem co z tym człowiekiem się stało, bo kiedyś tak nie było.

Jedyną sferą która u nas bezbłednie działa jest seks. Mam wszystko czego kobieta mogłaby oczekiwać w tej kwestii. Doszło do tego, że zaczęłam traktować to jako używkę. Sama bardzo często inicjuję zbliżenia, żeby cokolwiek jeszcze poczuć w tym związku... Tak wiem jak to brzmi i że jest to niezdrowe, słabe. Ja chcę po prostu zatracić się, poczuć emocje, bliskość, jedność, mieć resztkę tego kim byliśmy kiedyś. Gdy pomyślę sobie o tym jak prowadziliśmy życie kiedyś, jak rozmawialiśmy, jak spędzaliśmy czas to chce mi się płakać. Często gdy wychodzę na zakupy albo spacer to szlocham sama do siebie, bo w domu on się irytuje. Jest znieczulony i zobojętniony na mój płacz.

Rozstawać się bym nie chciała bo wciąż mam w pamięci jak było kiedyś, wciąż się łudzę że to tylko przejściowe i jak tylko wyjdziemy z problemów to wróci dawny on. Ale z tyłu głowy mam świadomość że nie mogę żyć przeszłością i muszę patrzeć jak jest teraz, że on się mógł zmienić już na zawsze. Że nigdy już nie będziemy potrafili normalnie rozmawiać, że już zawsze będę musiała ustępować, uważać na to co przy nim mówię, robię, nie być sobą i rezygnować z rzeczy które bym chciała robić czy przeżywać bo on nie chce. Też po takim czasie rozstania nie są łatwe, łączy nas bardzo wiele spraw, jak pomyślę o przeprawie przez to, to robi mi się słabo.

Jestem nieszczęśliwa.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

OP: @Kubilaj_Khan Nie

@Basement-Chad @grzyp-prawdziwek Wiele razy podnosiłam ten temat, proponowałam pójście do specjalisty, rozpoczęcie leczenia, przy pełnym moim wsparciu, proponowałam też wspólną terapię, ale on nie chce o tym słyszeć i irytuje się. Tak jak pisałam w poście, on nie chce z kimś obcym rozmawiać o swoim życiu i problemach. Nie potrafię do niego dotrzeć.

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Fanatyk0piorunów

@anonimowehejto Brakuje wam prawdopodobnie emocjonalnej więzi, poczucia, że mozecie siebie czytać. Wcześniej naturalnie rozumieliscie się nawzajem.
Powinniście zadbać o swoje emocje. Przyglafnij się jak sie zachowuje. Prawdopodobnie gnieździ w sobie bardzo dużo smutku, wstydu i słabości.Nie chce się tym z tobą dzielić, moze się po prostu boi.
Rozmawiaj z nim, zadawaj pytania ale nie oceniaj. Musicie postarać sie z powrotem zaufać. Nie obciążaj go za bardzo swoimi uczuciami ale tez ich nie ukrywaj. Nie wiń go za niepowodzenia. Moze kilka razy zdarzyło ci sie go ocenić i po prostu teraz woli nie dzielić się swoimi uczuciami.
Nie licz na szybką zmianę, to w jakim momencie zycia jesteście pracowaliście wiele lat, nie zdarzylo sie to z dnia na dzień, więc naprawa tego tez potrwa. Podobnje jak z odchudzaniem, z dnia na dzień nikt nie stał sie gruby.
Spróbuj do niego dotrzeć, daj mu sie spokojnie podzielić jego uczuciami, niech sie wygada. Nie oceniaj i nie staraj sie pomóc mu za wszelką cenę. Musi spokojnie ci zaufać a ty musisz ufać jemu. Zadawaj pytania, zadawaj pytania, zadawaj pytania. Dowiedz się co w nim siedzi. Pewnie nawet znasz odpowiedź, ale to on sam musi ci to powiedzieć. Poczytaj co to są pytania pionowe i poziome.
Staraj sie spędzać z nim wiecej czasu choćby wykonując razem jakieś czynnosci domowe, nawet nie musicie rozmawiać, po prostu poczuć że jesteście tu interaz... razem.
Wspominałem o pytaniach? :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Nie umiem przestać pić. Pije 5ty dzień z rzędu albo jakos tak sam nie jestem pewien. O ile dziś jest piątek to za dwa dni idę do pracy i zaczynam panicznie się bać że nie wytrzeźwieje . Myślę czy nie iść do mamy żeby schowała mi karty płatnicze. Moze do brata zadzwonię, moze on by ogarnął. Partnerka raczej nie da rady, Jezu a było już tak dobrze...

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Specjalista1piorunów

rady k⁎⁎wa od parady.

1 co to znaczy ze pijesz 5 dzień ? ile ? dla jednego 3 piwa to będzie dużo, dla drugiego 12 mało. 0.75L / dzień ?

anyway, abys wyhamował przed poniedziałkiem dzisiaj musi byś ostatni dzień chlania!!!!.
jutro będzie kac, i niestety słabe samopoczucie. pij dużo wody. dziś wieczorem weź jakiś Apap aby głowy nie rozsadzilo. pewnie się porzygasz, ale spoko. zjedz coś lekko strawnego. niedziela, tutaj już będzie lepiej. trzęsące ręce to raczej nie.

skończ dzisiaj pić toj w poniedziałek będziesz na chodzie, nawet samochodem będziesz mógł jechać.. tylko nie możesz pić w weekend. znajdź sobie jakieś zajęcie.

zabieranie kart etc nie pomoże. alko siedzi w głowie. zajmij głowę. najlepiej jakbyś dzisiaj już przestał. przeszedł się na spacer. jak pijesz piwo, zrób sobie wiadro herbaty i pij ja zamiast. zajmiesz ręce..

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Jestem trochę zagubiony, nie mam nikogo z kim mógłbym pogadać, doradzić sie. Zastanawiam sie czy dramatyzuje, czy powinienem się leczyć. Chodzi o mój związek. Zastanawiam się czy to ja jestem tym złym który krzywdzi swoją partnerkę i zwala na nią winę mimo ze to ja popełniam bledy czy zostałem może zmanipulowany by tak myśleć a sednem moich problemów jest moja kobieta?

Jestem z kobieta już 4 rok, poznałem ja w wieku 26 lat. Nasza relacja zaczęła się bardzo w porządku. Od początku dogadywałem się z nią jak z żadna inna kobieta, chciała mnie bliżej poznać, naprawdę była mną mocno zainteresowana i czułem się przy niej po prostu sobą. Nie musiałem usilnie kogoś udawać, byłem sobą, akceptowała moje hobby, pasje, długie godziny pracy. Mieliśmy spięcia ale potrafiliśmy merytorycznie o nich dyskutować, dochodząc do kompromisów. Rozumieliśmy nasze potrzeby i staraliśmy się być wobec siebie wyrozumiali, wspierać siebie nawzajem. Nie było nigdy miedzy nami zgrzytów finansowych, oboje zarabialiśmy dobrze, dzieliliśmy sie kosztami. I tak jest do dzisiaj.

Moja partnerka jest dla mnie w zasadzie bardzo dobra. Ufam jej, nigdy by mnie nie zdradziła bo i tak za często z domu nie wychodzi, zreszta nie boi się mi mówić z kim pisze na messengerze i mam dostęp do jej konta, zwierzam się jej z problemów, jest dla mnie wsparciem emocjonalnym kiedy tego potrzebuje. Zawsze byłem pracowity już zanim ja poznałem i bardzo to akceptuje, okres 20-26 lat spędziłem sam głównie na przelotnych relacjach i samodoskonaleniu się, rozwoju zawodowym. Próbowałem wejść w poważny związek ale zwyczajnie mi się nie udawało. Ten aktualny związek jest moim pierwszym poważnym.

Wszystko wydaje sie idealne i wręcz bez skazy prawda? I chyba w tym jest problem bo czasami mam wrażenie ze to są tylko pozory. Jestem tym związkiem zmęczony, chyba mam depresje a to co na nią się złożyło to błędne decyzje które podjąłem i presję która czułem ze strony mojej partnerki. Po paru latach zacząłem być ciagle oceniany i miałem wrażenie ze partnerka usilnie chciała mnie zmienić, naprawić. By ja zadowolić, słuchałem jej uwag czasami bardziej niż moich własnych potrzeb czy intuicji. Zacząłem sie izolować by trochę zwolnić tempo, uspokoić się, przemyśleć decyzje bo moja głowa zwyczajnie już nie dawała rady momentami. Moja umiejetność w podejmowaniu nowych decyzji została naruszona, moja pewność siebie zachwiana mocno, nie posiadam w sobie takiej wiary w siebie i optymizmu jak w okresie 20-26. Czy to wina związku? Nie wiem. Związek uczy mnie wiele ale są tez lekcje dosyć bolesne i kosztowne. Kilka przykładów wymieniona w punktach:

- Moja dziewczyna nie cieszy sie z moich osiągnięć jakoś bardzo, a czasami mam wrażenie ze bardziej mi zazdrości i ze mną rywalizuje,

- Nasze wspólne decyzje bardziej kierowane są tym by to jej pasowało, a nie nam lub mi, np. Wynająłem mieszkanie większe i droższe w centrum Warszawy by zamieszkać tam razem, pochłaniało to 35% moich zarobków zamiast wziąć tansze mieszkanie na Pradze które było dużo tansze i które mi pasowało, ostatecznie się nie wprowadziła bo uznała ze mieszkanie jest jednak zbyt małe,

- Frustruje sie z byle powodu i zrzuca emocje na mnie jakbym to ja był wszystkiemu winny, jakby to była moja wina ze nie ma przyjaciółek i ze czuje się samotna, traktuje mnie trochę jak swojego prywatnego psychologa, co chwile się żaląc,

- Ciagle mnie poucza i ocenia, wymaga ode mnie wiele, nie zauważając tego co już teraz robie dla niej,

- Gdy pojawia sie kryzys zarzuca mi ze mam depresje i powinienem sie leczyć,

- Czuje sie czasami tak jakby jedyna rzeczą która powstrzymywała ja od szczęścia jestem ja sam,

- Jest egoistka, woli opowiadac o sobie zamiast słuchać to o czym ja mam do powiedzenia, a nawet gdy słucha lata gdzieś w myślach z dała od konwersacji (jeden z powodów dla których czuje się tak samotna, bez przyjaciółek)

- Wywiera na mnie ciągła presję a ja juz mam dosyć, padam, a staram sie jednak bardzo,

- Dyskredytuje moja wiedzę przez co czasami jest mi wstyd samego siebie np ostatnio mieliśmy problem z fachowcami podczas remontu mojego mieszkania które kupiłem pare miesięcy temu i zamiast wesprzeć mnie i to czego ja potrzebuje, wolała wesprzeć fachowca sugerując przy wszystkich ze to moje widzimisie, ze jej to obojętne, nie czułem jej wsparcia

- Mimo ze traktuje mnie dobrze czasami mam wrażenie ze jest ze mną bo nie ma możliwości by poznać kogoś innego lepszego i gdyby mogła, zrobiłaby to,

- W ostatnim roku podjąłem kilka nieprzemyślanych decyzji, trochę chyba pod wpływem jej presji, a potem lawina problemów ruszyła, każdy nowy problem zaczął generować kolejny i zostałem ze wszystkim kompletnie sam, wiele obowiązków spadło na mnie,

- Czułem się wiele razy winny robiąc coś co mi się podoba, kiedy moja siedziała w salonie i nudziła się bo ciezko jej się zająć sobą,

Może i jestem ciezki z charakteru i może ma trochę racji ale momentami mam ochotę czasami by wszystko skończyć. Wtedy tylko nie wiem jak sobie poradzę sam jeśli z czasem okaże się ze miała racje. Jestem po prostu zmęczony.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Inspirator2piorunów

Kolego otrząśnij się troszkę. Już sam widzisz że jest kiepsko czujesz że jesteś manipulowany i to co czujesz jest prawdą. Ja nie chcę nic rozsądzać mówić czy to koniec czy nie ale weź się w garść. Nie układaj życia pod kogoś bo jak się wypierdolisz to zostaniesz sam. Znajdź na YT kanał Musisz Wiedzieć. Zanim do mnie dotarło wszystko o czym usłyszałem cały kanał odsluchalem 3 razy. To co spotyka teraz Cb ja już mam za sobą. Jeśli chcesz to naprawić znaczy ten związek wyciągnij "jaja ze słoika" chce przez to powiedzieć że ona chce Cię wykastrować. Działaj jak najszybciej. Stoję murem za Tobą kumplu

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Jest możliwe aby komornik zajął wypłatę oraz konto bankowe? Tak się składa, że mam komornika i mi zabiera 50% wynagrodzenia. No ok, rozumiem. Ale kurde przelew na konto przychodzi dużo mniejsze niż powinno (50% które mi zostaje to dużo powyżej minimalnej) i się tak zastanawiam, czy do końca spłaty mam żyć za najniższą krajową. Skoro niby może 50% zabrać to czemu potem zabierają z tego co na konto przyjdzie z wypłaty?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

@anonimowehejto no możliwe, zajmuję wypłatę u pracodawczy i pracodawca odsyła do niego pieniądze. Konto jest zajęte na wypadek wpłaty jakichś środków na nie. A że wpływa wypłata i te 50% to nadal dużo to i z konta Tobie pobiera. Najlepiej idź do niego i dogadaj się, że będziesz jakąś kwotę sam przesyłał co miesiąc. Zmniejszy to koszty obsługi Twojego zadłużenia.

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Hej Hejto! Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z klubami dla ? Czy jest sens iść tam samemu? Co należy wiedzieć przed pójściem pierwszy raz?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Koneser0piorunów

Upewnić się, że sąsiadka też tam nie chodzi. Potem jakoś niekomfortowo następnego dnia się widzieć za płotem.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

91piorunów

Gdy poznałem swoją żonę, praktycznie od razu zaznaczyłem że nie jestem materiałem na ojca. Tzn. lubię dzieci, tylko strasznie długo się gotują. Ona także stwierdziła że nie widzi się w roli matki.

No ale mijały dni, miesiące, lata, jej znajome powychodziły za mąż, zaczęły rodzić dzieci, dostawać pieluszkowego zapalenia mózgu i moja żona zaczęła coś przebąkiwać na temat dziecka. Bo przecież jesteśmy starsi, mądrzejsi i powinniśmy usiąść i przedyskutować tę sprawę. No cóż, w tym wypadku miałem dwa wyjścia. Albo rozwód albo wyleczyć ją z chęci posiadania dziecka. Kobieta potrafiła dobrze gotować, w łóżku nudy z nią nie było a i wyglądała całkiem nieźle. Także pierwsza opcja odpadała bo gdzie znajdę drugą taką.

Zacząłem więc kombinować z opcją nr dwa. I wpadłem na genialny pomysł. Pożyczyłem kaszojada lvl 3 od mojej siostry. Z młodym często się bawiliśmy na spotkaniach u moich rodziców, więc dobrze Nas znał i wiedziałem że nie będzie problemu z tym by z Nami został.

Na początku wzięliśmy go na parę godzin i zacząłem się obawiać że zamiast obrzydzić macierzyństwo to idzie to w drugą stronę. Żona była zachwycona maluchem a on nią. Na moje szczęście sytuacja zmieniła się gdy postanowiliśmy "wypożyczyć" dziecko na weekend.

W weekendy jesteśmy sowami. Siedzimy do późna, gramy, oglądamy filmy, bzykamy się. No ale przy dziecku w pokoju nie da się tego robić. Poza tym trzeba rano wstać, nakarmić dzieciaka, później wymyśleć mu jakieś zajęcia (tym bardziej że młodego bajki w ogóle nie interesowały). A jak powszechnie wiadomo, małe dziecko, mały problem, duże dziecko, duży problem.

Nie przedłużają, po całym takim intensywnym weekendzie w niedzielny wieczór, żona z radością oddała dziecko w ręce jego rodziców a na wspomnienie o następnym weekendzie, dość szybko znalazła wymówkę. Koniec, końców temat dziecka został pogrzebany ale młodego czasem biorę na weekend i organizujemy mu weekend atrakcji by wiedział jakich za⁎⁎⁎⁎⁎tych ma wujka i ciocię a dodatkowo by przypomnieć żonie że rodzicielstwo to niełatwy kawałek chleba.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Koneser8piorunów

Dziwne ze żona jeszcze nie wpadła na to, że własne dzieci się kocha i więcej trudów się znosi. Cudze wkurwiaja.

Gwiazdor2piorunów

@anonimowehejto Wszyscy sobie pójdzmy na łatwiznę i pożyczmy cudze dzieci. A w ogóle, nie wydaje się Wam, że traktujecie dzieci jak rzecz? Masz tu książkę, oddaj mi po weekendzie, jak już ją przeczytasz i ci się znudzi...

Pokaż więcej komentarzy (45)

Osobistość

w Hydepark

19piorunów

Sobota. Siedzę sam mając prawie 30 lat i zastanawiam się jak to jest mieć rodzinę. Byłem w kilku związkach które były nieudane i które sprawiły mi dość bólu. Mam rzeczy które większość uważa za sukces w życiu czyli dom, auto, telefon którego nie muszę spłacać a jednak nadal dziele to wszystko z samym sobą. Uprzedzając pytania innych - jasne że mam tindera i staram się wychodzić do ludzi ale niestety nie każdy z nas urodził się kimś mając cechy tzw. alfy. Każdy mój związek kończysz się albo za porozumieniem obydwu stron albo zdradą i końcowym wyparciem. Może przemawia prze zemnie alkohol ale chciałbym spotkać kogoś kto naprawdę dam mi to bezpieczeństwo. Nie będę musiał się martwić że puszczając swoją kobietę ma dowmówke, mogę już jej albo nigdy nie zobaczyć albo sie bardzo przejechać. Móc wiedzieć ze zaufanie to nie tylko kolejne, nic nie znaczące słowo języka polskiego, ale cos na czym można sie oprzeć.

A ja sobie siedzę i nalewam kolejnego drinka rozmyślając kolejny weekend o tym samym. Choćbym nie wiem jak sie starał, końcowy wynik jest zawsze ten sam.

Pi⁎⁎⁎⁎le głupoty ale gdzieś musiałem to wylać.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Fenomen0piorunów

Nie pierdolisz głupot brachu,nie pierdolisz.
Nie ma sie co starać,staranie się tylko ro⁎⁎⁎⁎⁎doli ci nerwy. I tak będziesz się starał podświadomie zresztą. Może będzie dobrze a może nie,będzie jak będzie - taka dola,żyć trzeba dalej a gówno się zdarza. Coś na temat zdarzania się gówna wiem,może nawet jak tak dalej pójdzie będę pieprzonym ekspertem od tego ?

Kompan0piorunów

@anonimowehejto szukając partnerki skazujesz się na porażkę. Nigdy nie szukaj dziewczyny, to wkręcanie się w karuzelę z której ciężko zeskoczyć. Szukaj koleżanek, znajomych. Nawet tutaj. Jakie miasto? Warszawa może?

Pokaż więcej komentarzy (30)

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

No to super święta mi wyszły, parę godzin przed wyjazdem okazało się, że wrócił mi problem z hemoroidami i zostałem sam w domu z czopkami, bo z tym krwawieniem to ani jeść normalnie, ani przebywać w towarzystwie normalnie ja pi⁎⁎⁎⁎le. Już raz miałem ten problem, leki pomogły, mam nadzieję, że i tym razem szybko pójdzie, bo każda wizyta na kiblu to tylko stres

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Fenomen2piorunów

Ktoś kiedyś pisał na wykopie że przez kilka lat miał problemy z hemoroidami. Leczył się ale bez większych sukcesów, używał maści, proszków, czopków, chodził po specialistach. Koniec końców wyleczył się ponieważ zainstalował sobie w domu bidet.

Pokaż więcej komentarzy (5)