WujekAlienLider
5piorunów1388 + 1 = 1389
Tytuł: Zapłata dla flecisty
Autor: George A. Romero, Daniel Kraus
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: ebook
Liczba stron: 392
Ocena: 8/10
Jak pewnie pamiętacie, po recenzjach Sagi Blackwater, jestem wielkim fanem takich książek: małe miasteczko, tajemniczy bohaterowie, nadprzyrodzone siły i przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. I dokładnie to tutaj dostajemy, z tą różnicą, że to pierwszy i ostatni tom.
Małe sprostowanie, które moim zdaniem powinno być na początku książki, a znalazło się na jej końcu:
Ksiązkę napisał George A. Romero, jako jedną z 2 w jego pisarskim dorobku, choć "napisał", to może też trochę za duże słowo, bo autor ją zaczął i prawie ukończył. Natomiast zakończenie i domknięcie wszystkich wątków dopisał już Daniel Kraus po śmierci Romero. Nie ma natomiast nigdzie powiedziane w jakim stopniu ją dokończył, czy to było 5% czy 50%, czy dopisywał też coś do treści napisanej przez Romero i jeśli tak, to w jakim stopniu.
Mamy tu do czynienia z weird fiction, chyba najbliżej jej do książek Lovecrafta (ewentualnie Derletha), "Sagi Blackwater", czy do "Krainy Lovecrafta". Mamy Nowy Orlean, bagna, małe miasteczko (Alligator Point) ze swoimi tajemnicami, mamy przeszłość, która okształtowała te miasto i Renee Pontiac, którą wkurza imię i woli by zwracać się do niej po nazwisku. Mamy wreszcie tytułowego Flecistę, ducha a może demona, tego miejsca, który raz na jakiś czas porywa mieszkańców i zostawia po nich członki ciał na pamiątkę. Ducha, który objawia się ludziom w czymś co przypomina sny i demona, który oczekuje ofiar i straszy dorosłych, że zabierze im dzieci, jak flecista, który gra, na flecie a zwierzęta za nim podążają.
Do pewnego stopnia nie czułem, że to będzie horror, ale było go na pewno więcej niż w serii "Blackwater". Demon, dzikie zwierzęta, śmierć i części ciał zostawionych, jako jedyne pamiątki po ofiarach. A w tym wszystkim kląca jak szewc dziewczynka, wychowująca się tylko z ojcem, którego najlepszym przyjacielem jest butelka. Oczywiście nie mogło zabraknąć elementu rozpoznawczego dla Romero - zombie. Było 1, ale było 😉
Czyta się to całkiem nieźle, choć trochę czuć, że mamy tu dwóch autorów, którzy siadali do maszyny, po sobie. Cieszę się, że książka została dokończona i nie skończyła w szufladzie, szczególnie, że to jednak duża zmiana tematyki dla autora, a one nie cieszą się zbyt dobrym przyjęciem czytelników. Wolałbym chyba jednak, żeby Kraus się wzorował na zapiskach Romero i napisał swoją książkę od nowa.
Bardzo siadł mi klimat tej książki, lubie odludzia, bagna, południe Stanów Zjednoczonych, niewyjaśnione zjawiska i coś, co czai się we mgle. Nie bardzo natomiast siadł mi wątek lesbijski, który z jakiegoś powodu miał się toczyć między dziewczynką, a jej nauczycielką. Nic nie wniósł do historii, po za kilkoma stronami, a jednak budził niesmak, bo nawet dziewczynka nie rozumiała tego, co jej "obiecywała" zrobić nauczycielka.
Ostatecznie 8/10, bo trafiła do mnie ta historia i chętnie przeczytałbym podobne. A zbyt wiele książek w tym klimacie nie wychodzi.
Ta książka też przebija mój wynik czytelniczy z ubiegłego roku (209).
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 210/128























