Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Miałem cicha nadzieję, że stanie się to co zwykle, czyli bóg znów nasra mi do jedzenia, ale ten sk⁎⁎⁎⁎syn woli do⁎⁎⁎ac mi bardziej. Chciałbym się mu za to odwdzięczyć, ale nie mam pojęcia gdzie się ta k⁎⁎wa stołuje.

Wszechmocny c⁎⁎ju, zepsułeś mi po 3 palce u każdej dłoni. To wystarczająco żeby zniszczyć moją karierę programisty, ale za mało zebym przestał jechać po tobie jak po tępej k⁎⁎⁎ie. Dawaj dalej. Mam jeszcze 4 palce, dawaj, jeszcze to mi mozesz odebrać, co, boisz się? Bo ja się już Ciebie przestałem obawiać

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Dyskusje

46piorunów

Mam wrażenie, że generuję jakąś aurę spierdoksa.

Ludzie często olewają mnie jako przyjaciela czy kolegę.

O dziewczynach już nie wspomnę, bo w zasadzie nigdy nie miałem prawdziwej dziewczyny.

Najgorsze, że nawet jak tylko kumplowałem się z jakąś ( od zawsze wolałem towarzystwo dziewczyn niż chłopaków), to i tak byłem potem zlewany, z niewiadomych dla mnie przyczyn.

Z facetami nie lepiej, jeden olał mnie, mimo, że miał być na jakiejś prelekcji w moim mieście, a inny pojechał do RPA i pożegnał się ze wszystkimi poza mną.

Powiem wam smutno mi i samotnie.

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

185piorunów

I cyk, kolejny paciorek na liczniku przesunięty.

Trzeba się pogodzić z powolnym dobijaniem do magicznej 5tki.

Zupełnie nie czuję się staro, miałem w rodzinie kilku wujków którzy do końca życia byli wariaci, chyba jestem podobny.

Wszedłem w jakiś dość obcy mi tryb spokojnej stabilizacji "chujowo ale stabilnie" - depresja jakoś zelżała 24 Maja, hajs, bez rewelacji ale się zgadza i co miesiąc odkłada się na koncie, potomstwo nadal daje trochę radości, koty srają ale są kochane, żona gotuje, kredytów ani hipotek nie mam, zdrowie jako tako (ale cholera wie czy gdzieś czegoś nie ma, trzeba w końcu porobić trochę badań..), mieszkanie mam, ...to chyba nie powinienem narzekać? 😛

Tylko pieprzona anhedonia nie chce przejść, męczące to. No ale co zrobić.

Pokaż więcej komentarzy (106)

Fanatyk

w Hydepark

163piorunów

Stało się. W miniony piątek moja terapeutka zasugerowała, że chyba powoli czas bym "poszedł w świat". Kończy się więc moja terapia. Powoli, etapami, tak bym mniej więcej w połowie listopada zamknął sprawę. We mnie samym budzi to raczej radość niż obawy. Czuję, że to jest chyba dobry moment. Przeszedłem przez ten czas od totalnego dna, kiedy nawet pobudka rano równała się wielkiemu wysiłkowi, kiedy po pół godzinie od zrobienia śniadania zaczynałem przechodzić do etapu leżenia w pozycji embrionalnej, myśli samobójczych i drżałem jak w delirce do teraz. A teraz, jak jest? Cóż... odbudowałem poczucie własnej wartości, świat nie stał się jednak piękniejszy. Jest tak samo gówniany, jakim go zawsze widziałem, ale da się w nim żyć i wyciskać to, co dobre. W pewnym momencie ostro wskoczyłem w aktywność fizyczną. Ćwiczę, biegam, spaceruję i to w połączeniu z terapią dało naprawdę niezłe efekty. Ze szczypiora, który przy wzroście 186 cm ważył 66-68 kg skoczyłem do 79 i nie jest to tłuszcz na szczęście. Psychiatra kazał zacząć schodzić z dawką leków delikatnie w dół. Mam wrażenie, że przez rok sporo zrobiłem a, jak śpiewał Robert Brylewski "Co dzień toczę walkę o życie i sens/Z tym co zniewala moją duszę/I umysł ogranicza/Co dzień toczę walkę,/Najtrudniejszą z walk/To najcięższa praca w życiu/Praca nad samym sobą. Chciałbym też podziękować wszystkim Tosiom i Tomkom. Gdy tutaj pod tagiem pisałem jakieś swoje wysrywy, to każdy komentarz i każdy pieron naprawdę były takim lekkim kopniakiem do przodu. Dzięki też, że mogę sobie tutaj wrzucać swoje kilometry w sztafecie, coś tam popisać o muzyce i innych duperelach. Bywało, że jak miałem gorszy dzień, to siedząc w robocie podśmiewałem się pod nosem z głupich memów. Uchylam kapelusza.

Fanatyk1piorunów

@WatluszPierwszy gratulacje, bardzo dobrze słyszeć, że się udało. Trzymaj tak dalej :smiley:

Gruba ryba1piorunów

Będzie git mordo!

Pokaż więcej komentarzy (31)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Polecam Ci na wieczór film, który pomógł mi wydostać się z gorszego psychicznie czasu. Z impasu. Ruszyć i odnaleźć cel po długim przebywaniu w wypaleniu zawodowym.

Film jest o przygodzie, podróży, drodze, zmaganiach, celach, przemyśleniach. Autor jest młody, jednak z jego słów bije mądrość.
Piękne zdjęcia.

"Wciąż przed siebie - samotna wyprawa rowerowa 10'000km na Nordkapp"
https://youtube.com/watch?v=chjxG5dt3m4

Autorytet

w Dyskusje

40piorunów

Nie będę się przez dwa dni pojawiał na hejto. Serio, coś czuję, że moje wyrzuty emocji mogłyby tu odwalić niezły szajs, a nie chcę:

1 psuć o sobie opinii

2 robić przykrości ludziom (jedno z niewielu miejsc w necie, gdzie czuję się w miarę ok, nie to co fetlife, fluffycommunity, stalker.pl czy wykop)

3 dostać warna/bana.

Fanatyk4piorunów

@Alembik od dawna mowię, że hejto jest zbyt grzeczne. Chłop się ogranicza żeby toksycznej atmosfery nie wprowadzać. Na wypoku by się nikt nie przejmował i wręcz wykorzystał portal jako wentyl złych emocji i przez kilka dni siał gównem wkoło xD

Gruba ryba0piorunów

Ok, ale za dwa dni widzę tu nowe pock pocki!

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Dyskusje

13piorunów

Zgadnijcie kto wstał wczoraj w dobrym humorze?

No ja...

A kto teraz od późnego wieczora ma myśli samobójcze, od dwóch godziny wysyła obraźliwe wiadomości do znajomych spoza hejto, by zerwać brutalnie przyjaźń, śmierdzi i zamierza zaraz opierdolić całą butelkę kahlua z mlekiem?

No k⁎⁎wa, że ja xD

Życie ty k⁎⁎wo.

PS: na obrazek nie zwracajcie uwagi. Nie będę specjalnie jechał po świecie, by odjebać typka, którego nawet nie mam pojęcia gdzie szukać i za którego nie mam ochoty siedzieć xD

Po prostu walenie mentalnego konia, dla nędznej satysfakcji umysłowo-duchowej. Tej cielesnej i tak nie mam, bo od antydepresantów mi nie stoi.

Fenomen2piorunów

Uuu. Ale to lekow nie masz, czy nie chcesz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Ostatnio gadałem z kilkoma bliskimi osobami. Jedną przyjaciółką i jednym przyjacielem (tak, naprawdę mogę tak nazwać te osoby). Tak szczerze, otwarcie, głęboko. I dostrzegłem te same mechanizmy. Każde z nas zrobiło duży progres w życiu w ostatnim czasie i jest chwalone za swoje postępy. U mnie nawet ja widzę swoje widocznym okiem. Ale kompletnie to marginalizuje, bo nie ma to dla mnie sensu. W dodatku brakuje mi czymś zająć głowy. Im też. Ziomek poszedł do dodatkowej pracy, laska szuka sobie zajęcia i ja szukam sobie zajęcia XD Po co? Żeby nie myśleć.

Powód jest w 3 przypadkach ten sam. Brak stabilności życiowej, czyli samotność. Możesz planować życie, ale nie oszukujmy się. Sam mieszkania nie kupisz, sam nie urządzisz, sam sobie rodziny nie założysz. Oni dopiero zbieraliby na wkład własny, a ja mam już do urządzenia 90m2 i nawet mi się tego nie chce ruszać, bo nie chcę siedzieć sam w ciągłej ciszy. Już wystarczy, że zdalnie pracuje i chodzę na siłownie sam i tylko w weekendy mam większy kontakt ze światem zewnętrznym. Zacząłem nawet siedzieć w salonie z rodzicami popołudniami i oglądać z ojcem kanały historyczne, bo tak jestem wyalienowany przez mój obecny styl życia.

Jesteśmy wszyscy przed 30tką i bombardują nas te same zmartwienia i myśli. Dopada nas jakaś potrzeba ewolucyjna. Że to wszystko nie ma sensu.

Najgorsze jest to, że ja nie mogę poznać nikogo, kto chciałby coś na serio, bo większość kobiet jest nastawiona na konsumpcjonizm i hedonizm, brak zobowiązań życiowych. Mój ziomek ma już w pompie i siedzi na emigracji, woli zarabiać, ale i tak się tyra. Moja kumpela mając 27 lat naturalnie jak spotykała się z typami 30+ i większość z singli w tym wieku otwarcie przyznało, że prowadzi takie życie, bo tak im sie podoba, a nie dlatego, że tak wyszło.

Czyli jesteśmy jakimś reliktem przeszłości. Cała trójka jest też po kilkuletnich, nieudanych związkach i od tego czasu nie potrafi poznać kogoś, kto będzie chciał czegoś trwałego.

K⁎⁎wa, no ja już naprawdę nie mam motywacji stawać na głowie, bo tyle co mam teraz mi wystarczy, zero dodatkowych bodźców, by z tym życiem coś zrobić. Posadzić drzewo, kupić nowe auto, zarabiać więcej, pojechać na wakacje zagranicę. No bo w sumie po c⁎⁎j? Dla samego siebie zrobiłem już wystarczająco dużo.


Gwiazdor0piorunów

Anhedonia?

Specjalista

w Dyskusje

6piorunów

Czy szczęście jest dziś blisko Was?
Jeśli nie, to gdzie postrzegacie początek własnej satysfakcji z istnienia?

GURU2piorunów

@Marami zastanawiałem się co odpisać, bo w sumie temat jest mi w pewnym sensie bliski, ale mam wrażenie, że pewien kolega z tego portalu opisał to dzisiaj lepiej, niż ja byłbym w stanie. Nie będę udawał, że umiem cieszyć się ze wszystkiego, ale z pewnością świat wydaje się trochę lepszy, jak nie szukam szczęścia, tylko chwil. Trochę jak ta historia o trawie, czy zasypianiu z tekstu. Mam nadzieję, że nie brzmię jak agitator. Po prostu to dobry tekst. xD

Ten, kto nie jest szczęśliwy z odrobiną szczęścia, nie będzie szczęśliwy z jego mnóstwem. (Laozi) Nawet jeśli - Statyczny_Stefek - Hejto.plTen, kto nie jest szczęśliwy z odrobiną szczęścia, nie będzie szczęśliwy z jego mnóstwem. (Laozi) Nawet jeśli osiągniesz jakieś szczęście, jak długo jesteś w stanie je utrzymać? (Seung Sahn) Pytanie zadanie ostatnio przez @Hoszin: "jak to robicie że jesteścieHejto.pl

Osobistość

w Hydepark

157piorunów

Cześć hejto! Pisze tu bo w sumie potrzebuje się lekko wyżalić. Ostatnio mam kiepski emocjonalnie czas. Straciłam budowę, jestem zmuszona sprzedać ziemię, która kocham, bo kredyty ciągną mnie w dół i siedzę na wiecznym l4 z powodu depresji i mobbingu w pracy. Mam dość a jeszcze idzie zima i nie wiadomo co będzie dalej. Szukam pracy, ale sytuacja na rynku IT jest średnia i w sumie to miałam 2 zaproszenia na rozmowy po wysłaniu może setki CV.
Pytanie do tych co się wygrzebali. Co u was zaskoczyło najbardziej zeby sie wziac w garść? Jakas książka, film, dobre słowo, terapeuta. Szukam punktów zaczepienia bo moj mental jest tak słaby ostatnio, ze mam wrażenie, że się sama sabotuje.

Fanatyk0piorunów

@hatti-vatti U mnie leki były chyba połową sukcesu na start w walce z przewlekłą depresją. Później terapia była kluczem. Bez terapii wiem, że nie wyciągnąłbym się z tego za cholerę. Niestety musiałem sięgnąć dna emocjonalnego, żeby się szarpnąć na te kroki.

Osobistość0piorunów

@hatti-vatti @hatti-vatti musisz wiedzieć, że jesteś obecnie na prostej drodze do zostania bankrutem.

Jeśli problemem są kredyty, to idź do banku i spróbuj negocjować ratę, lub rozłożenie na dłuższy okres. Priorytetem jest sprzedaż ziemi.

Nie licz, że (szybko) wrócisz na wysokopłatną posadę. Sytuacja na rynku będzie trudna przez następne lata, a twoja sytuacja zdrowotna i niestety wiek (oraz płeć) nie będzie sprzyjać zatrudnieniu ciebie.

Na chwilę obecną ratuj co się da, bo jak wejdzie komornik to będzie pozamiatane.

Pokaż więcej komentarzy (93)

Fanatyk

w Hydepark

135piorunów

Od listopada chodzę na terapię. Jak zapewne wiedzą ci, którzy na hejto czytali kilka moich wpisów na ten temat. W zasadzie mogę powiedzieć, że do pewnego czasu, mimo małych załamań, udaje mi się całkiem dobrze funkcjonować i bywają nawet chwile, w których autentycznie cieszę się życiem. Świat nagle nie zmienił się w raj, ludzie nie stali się lepsi, ale jest mi samemu ze sobą lepiej. Drugą ważną zmianą była aktywność fizyczna. Moim kompleksem był wygląd szczypiora i od jakiegoś czasu dość skutecznie pracuję nad zmianą swojego wyglądu. Trzecia sprawa to dieta i walka z kompulsywnym jedzeniem słodkości.

Jednak, mimo tego przydługiego wstępu, ja nie o tym 😉 Chciałem dziś podzielić się refleksją, jak dużą zmianą jest dla mnie ograniczenie korzystania z social mediów. Nigdy nie było tak, bym był przylepiony do telefonu, ale zdarzały się chwile bezsensownego scrolowania. Facebook poszedł na pierwszy ogień, bo dziś to portal dla Grażyn wylewających swoje frustracje w komentarzach i wklejania zdjęć. Ot taka nasza klasa, tylko nowocześniejsza. Korzystam tylko z wydarzeń, bo dzięki temu mogę się dowiedzieć co się dzieje i gdzie chciałbym się wybrać. Instagram, syf, zalew dopaminowy. Jak klikniesz w sport i muzykę zostaniesz tym zalany, jak klikniesz w laski w sportowych butach, to dostaniesz lawinę lasek. Sport, muzyka, laski, buty, laski, sport... i tak w kółko. Poczułem, że mi to męczy łeb. Autentycznie, po 20 minutowej sesji scrolowania miałem uczucie ociężałości w głowie i niezdrowego zmęczenia. Odstawiłem i jest mi lepiej. Jadę autobusem patrząc na miasto za oknem, słuchając muzyki albo myśląc o tym jako opanować świat. Zero rozpraszaczy. Spacer i ławeczka bez zerkania w telefon, to jest jest otwarcie okna w dusznym pokoju.

Dużo zmieniło to, że kupiłem... zegarek. Kiedyś zerkanie na telefon w celu sprawdzenia godziny kusiło opcją odpalenia Insta a teraz problem sam zniknął. Patrzę na zegarek na nadgarstku i tyle.

Aha X czyli Twittera dawno już usunąłem, bo jest to zalew chłopskiego rozumu i szamba gorszy niż wypok.

To tak tylko chciałem się podzielić przemyśleniami. Polecam każdemu detoks od SM.

Fanatyk4piorunów

5 lat temu w czasie lockdown zrozumiałem że te wszystkie social media są gówno warte. Kiedy wszystkie płaczki postowaly że zamknięte to czy tamto i nie mają co że swoim życiem zrobić. Uświadomiło mnie to wtedy że wszystko jest sztuczne. Dodatkowo wywaliłem 3/4 kontaktów bo raz że udostępniali szurskie lub inne debilne treści, to dwa po co mi kontakt z kimś kogo 10 i więcej lat nie widziałem.

Aktualnie mam FB tylko po to żeby zarządzać stroną tam bo mugole nie potrafią w inną formę kontaktu. Musi być Messenger. Żaden signal czy głupi SMS a o korzystaniu ze zwykłej strony nie ma co pisać. Są za głupi do tego. Jakbym nie nie bawił w samorządowy wolontariat już dawno bym usunął.

Praktykant1piorunów

Motywujesz by zrobić detoks od telefonu

Pokaż więcej komentarzy (38)

Autorytet

w Hydepark

63piorunów

Środowa noc, albo i dzień i humor gituwa.
Jest 6:20, ja na wpół drogi do pracy. Lubię swoją pracę, więc lubię też do niej jeździć, ale humor gituwa trochę z innego powodu.
Mianowicie, to już drugi miesiąc walki z
Magiczne tableteczki zaczęły działać na pełnej, czasami zdarzają się chwile, kiedy jest smuteczek, bo dalej odnajduje się w innym mieście, ale zacząłem patrzeć na życie z perspektywy osoby, której poprostu chce się chcieć.

Oczywiście wszelkie problemy świata nie zniknęły, bo dalej pojawia się nuda, nie chcenie, lenistwo i nicnieróbstwo, ale i tak ma ono bardziej kolorową barwę. Jest one z wyboru, a nie, z braku siły, chęci do życia i wewnętrznego prześladowcy.

Zacząłem nawet uśmiechać się do ludzi w pociągu (przynajmniej ładnych dziewczyn, bo do chłopów to trochę gejowo), mniej przejmować się swoimi błędami i ogólnie jakość życia bardzo się poprawiła.

Muszę jeszcze się tylko bardziej zabrać za regularne treningi, bo z tym ostatnimi czasy jest dosyć trudno, ale tak to życie zmieniło się o conajmniej 90 stopni.
Fajnie tak wstać z rana i nie mieć sobie za złe, że się obudziło.

Nie wiem, który jest dzien brania leków, straciłem rachubę :)

GURU14piorunów

@l100e Dobrze mieć pracę którą się lubi.

Pokaż więcej komentarzy (19)