GucciSlavFanatyk
68piorunów
@GucciSlav i silnik elektryczny do dorożki jako wspomaganie i pięknie
@GucciSlav niech sobie ogarną konie z ZakopaneDymanics ¯\\(ツ)/¯ Nowoczesne na prunt:)
GucciSlavFanatyk
68piorunów
@GucciSlav i silnik elektryczny do dorożki jako wspomaganie i pięknie
@GucciSlav niech sobie ogarną konie z ZakopaneDymanics ¯\\(ツ)/¯ Nowoczesne na prunt:)
LubiepatrzecGURU
14piorunów356 250,0 - 15,1 = 356 234,9
Pierwszy raz #klimczok Zawsze kończyłem na Szyndzielni, bo myślałem, że to kawał drogi ale tym razem pomyślałem, że mam czas i ide, twardo. Na tabliczkach jest 40 minut ale to chyba czołgając. Do góry czerwony, zielony, żółty a do dołu cały czas czerwony poza dojściem na Szyndzielnię. Lekutko. ☺️
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

@Lubiepatrzec 20 minut może, oglądałeś park kamieni?
@Zielczan nie, co to jest?
@Zielczan już znalazłem. Wychodzi na to, że muszę iść jeszcze raz ¯\\(ツ)/¯
@Lubiepatrzec jakbyś zszedł do Szczyrku to byś widziol
LubiepatrzecGURU
37piorunówPotworna parówa w #gory Cały mokry jestem.

@Lubiepatrzec Gorzej gdyby była ulewa.
Dzisiaj napoje twoim najlepszym przyjacielem.
@Mr.Mars i tak jestem całkowicie mokry a w trakcie ulewy przynajmniej byłoby czym oddychać
PiechurGruba ryba
27piorunówSiema,
Dziś o bardzo fajnym miejscu na całodniową rodzinną wycieczkę. Kilka dodatkowych fotek zamieszczę w komentarzu. Zapraszam na #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyt: Szpilówka (Pogórze Rożnowskie)
Data: 2 lipca 2023 (niedziela)
Staty: 13.5km, 3h25, 350m przewyższeń
Cynk o tej górce sprzedał mi tata, który zabrał na nią moją mamę i babcię - z relacji wynikało, że trasa jest ładna, przyjemna i ciekawa. Postanowiłem to sprawdzić i nocą którejś niedzieli pojechałem do Lipnicy Murowanej, z której planowałem wyruszyć na szczyt.
Niebieski szlak, którym szedłem, aż do samego lasu (jakieś 1.5km) prowadził asfaltem, więc zamiast niego polecam wybrać szlak czarny. Kontynuowałem drogę wspomagając się światłem latarki, dzięki któremu mogłem omijać liczne kałuże. Póki co nic niezwykłego się nie działo, no, może poza wyciem wilka, które rozległo się gdzieś w oddali.
Dość szybko dotarłem do skrzyżowania ze szlakiem zielonym, gdzie znajdował się krzyż powstańców i wiata z ławą. Od tego momentu teren zrobił się praktycznie płaski, aż do samej Szpilówki. Po drodze było kilka okazałych mrowisk, po których uwijały się z zapałem duże mrówki. Zaczęło się przejaśniać i między gałęziami dostrzegałem już pomarańczowy kolor zwiastujący mający niebawem nadejść świt.
Na szycie znajdowała się ogromna wieża, robiąca spore wrażenie. Pod nią było kilka ław, część których była ukryta pod wiatami, a także miejsce na ognisko - świetna miejscówka na rodzinny piknik. Wszedłem na wieżę, której wierzchołek znajdował się ponad czubkami okalających ją drzew, oferując widok na wszystkie strony świata. W dolinach unosiła się jeszcze mgła, a przez niektóre z okolicznych szczytów przewalały się niespiesznie chmury. Było bardzo przyjemnie, a po kilku chwilach zrobiło się jeszcze milej, bo zza horyzontu wyłoniło się słońce - niestety, niezbyt dobrze widoczne przez zachmurzone niebo.
Zszedłem z wieży i udałem się zielonym szlakiem w stronę doliny Piekarskiego Potoku. Tu zaczęła się część trasy, która po prostu mnie zauroczyła. Las w pierwszych promieniach słońca wyglądał przepięknie. Cieple światło co i rusz przebijało się przez liście tworząc na ziemi żarzące się intensywnie żółte plamy. Dookoła rozbrzmiewał jedynie śpiew ptaków, które plotkowały już od jakiegoś czasu w najlepsze.
Z doliny do Lipnicy wróciłem czarnym szlakiem i on również mnie zachwycił. W tamtym miejscu drzewa były jeszcze spowite delikatną mgiełką, nadającą lasowi odrobinę magicznej atmosfery. Część trasy prowadziła wzdłuż potoku, który w kilku miejscach ją przecinał, także trzeba było przez niego przeskakiwać. Poza tym było bardzo zielono, a tylu liści łopianu nie widziałem już od dawna.
Wychodząc spomiędzy drzew zakładałem, że miłe widoki już się skończyły, ale zostałem pozytywnie zaskoczony: otaczały mnie piękne pola pełne wysokich zbóż, za którymi widać było okoliczne szczyty, w tym i Szpilówkę z ledwo widoczną wieżą widokową. Dalsza część drogi prowadziła starą, zarośniętą drogą, z której było widać białą wieżę kościelną. Oprócz dźwięku kościelnych dzwonów słychać było jedynie pianie koguta i dobiegające gdzieś z dala szczekanie psa. Pierwszy raz w życiu doświadczyłem uczucia, które mógłbym nazwać jedynie wiejską sielanką. Było cudownie.
Wróciłem do domu szczęśliwy i naładowany pozytywnym humorem. Polecam Szpilówkę wszystkim na spokojny spacer w przyjemnym otoczeniu przyrody. Można na nią wejść z różnych stron i chyba z każdej jest ciekawie, a z przewyższeniami i długością trasy spokojnie poradzą sobie zarówno dzieciaki, jak i osoby nierozruszane.
#gory #podroze #wedrujzhejto #wschodslonca #fotografia #pogorzeroznowskie

ciszejGruba ryba
18piorunów356 402,7 - 2,5 - 15,1 - 15,1 - 5,2 - 33,7 - 3,6 = 356 327,5
Ostatnie dwa tygodnie spacerów.
Trochę włóczenia po Słowacji, trochę wokoło komina.
Czasu na chodzenie mniej niżby się chciało, ale może niedługo wjedzie nowa zajawka sportowa.
Zdjęcia z błogiego leżenia na polanie gdzieś w Górach Czerchowskich.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

I jeszcze karmienie motyli jabłkiem 😉
@PlatynowyBazant20 ależ wsadziłby stopy do takiego potoku :slightly_smiling_face:
@PlatynowyBazant20 uu trochę tak, ale dla chcącego miejsce się znajdzie 😛
Jak Słowacja II turystycznie? Dużo ludzi czy raczej spokojnie? Mam ten wąwóz na oku, ale nie było jeszcze okazji wybrać się w okolice alpejskie 😉
@ciszej raczej spokojnie z ilością turystów
@ciszej leżenie na łące jest super ale cale życie wkręcam sobie na banię, że mi zaraz jakieś kleszcze w d⁎⁎ę wejdą, więc tego nie robię.
Miłego dnia! 😉
@Lubiepatrzec no w sumie masz rację - ja złapałam jednego 😉 ale szybko wyciągnięty minimalizuje ryzyko chorób. Jestem w stanie zaryzykować dla niewątpliwej przyjemności drzemania pod drzewem 😛
Tobie też miłego!
PiechurGruba ryba
42piorunówSiema,
Trochę zaspałem, więc dzisiejszy #piechurwedruje :hiking_boot: z opóźnieniem 😛
---------
Szczyty: Lubań (Gorce)
Data: 15/16 lipca 2023 (sobota/niedziela)
Staty: dzień 1: 7km, 5h45, 920m przewyższeń,
dzień 2: 7km, 4h, 90m przewyższeń
Jednym z moich marzeń, od kiedy zostałem tatą, była wspólna wyprawa pod namioty z moją kochaną Myszą. Od jakiegoś czasu urabiałem ją już, zasiewając ideę noclegu w górach i budując atmosferę przygody - pokazywałem zdjęcia z wypadów z żoną, bawiliśmy się w namiot w domu, także była bardzo chętna, żeby na takie wyjście pójść. Ja w międzyczasie szukałem jakiegoś fajnego miejsca, takiego, żeby oprócz namiotu było coś ekstra. Mój wybór padł na Lubań, na którym znajduje się wieża widokowa, i z którego można podziwiać leżące nieopodal Tatry.
Do wyprawy dołączył kolega, dla którego miało być to pierwsze wyjście w góry od długiego czasu. W ekipie miałem więc małe, trzyletnie dziecko oraz nierozruszanego programistę, także oczywistym stało się, że planowana trasa powinna być raczej łagodna. Niestety, jestem idiotą, więc wybrałem najgorszą z możliwych opcji, a więc podejście z Tylmanowej.
Na miejsce dojechaliśmy o 13, gdy słońce było już wysoko i grzało bezlitośnie. Na tę wycieczkę pożyczyłem od taty jego oldschoolowy, PRLowski plecak z aluminiowym stelażem, do którego przyczepiłem namiot, śpiwory, karimaty, oraz zapakowałem prowiant. Dodatkowo na brzuchu niosłem mniejszy plecak z jedzeniem, które mieliśmy uskuteczniać na bieżąco. Łączenie wyszło tego trochę ponad 30kg, co niestety odczuwałem na barkach.
Już na początku trasy ustaliliśmy z kolegą, że będzie szedł swoim tempem i spotkamy się na górze. Mysz, jak to zwykle bywa na początku każdej wyprawy, narzekała, chciała się co chwila zatrzymywać i ogólnie średnio współpracowała. Przy każdym postoju musiałem ściągać, a później zakładać ciężki, nieporęczny plecak, co stało się moją zmorą. Dodatkowo, pas biodrowy był zwykłym plecionym paskiem bez jakichkolwiek gąbek i dość dotkliwie wbijał się w moje obrośnięte tłuszczem boczki. Cały czas zastanawiałem się, na co ja się właściwie zdecydowałem.
Podejście było bardzo strome i przez większość czasu musiałem trzymać Mysz za łapkę i ją asekurować, ale mimo wszystko szła sama. Ścieżka była usiana kamieniami, rzadko się wypłaszczała i wchodzenie nią było istną katorgą. Każdą kałużę i błotnisty fragment witałem z radością, bo przy nich udawało mi się podkręcić tempo Myszora i odwrócić jej uwagę od ciężkich warunków. Na ostatnim fragmencie, na chwilę przed Średnim Groniem, droga składała się już z samych drobnych kamieni, co znacznie utrudniało młodej wchodzenie. Na szczęście rosły tam też borówki, więc znowu coś, na czym udało mi się skupić jej uwagę.
W końcu, po prawie sześciu godzinach wspinaczki, doszliśmy do miejsca, z którego widać już było wieżę na Lubaniu. Wpadłem w euforię, bo moja męka miała się niebawem skończyć. Poza tym rozpierała mnie duma z Myszy, która mimo wszystko poradziła sobie świetnie i ani razu nie płakała. Dotarliśmy do bazy, gdzie czekał na nas kolega, i zaczęliśmy rozbijać namioty. To był etap, który mojej córze podobał się najbardziej i była mega podekscytowana - pomagała rozciągać materiał, wbijała śledzie, układała w środku karimaty i śpiwory. Później kupiliśmy też dla niej książeczkę GOT PTTK, do której z radością wbiła swoje pierwsze pieczątki.
Nadchodził zachód słońca, więc wraz z innymi turystami udaliśmy się na wieżę. Widoki były bajkowe. Słońce mrugnęło do nas na pomarańczowo po raz ostatni i poszliśmy do bazy, żeby w końcu usmażyć sobie kiełbaski i coś zjeść. W międzyczasie położyłem młodą spać, co nie zajęło zbyt długo, bo była wykończona. Po kiełbie sam poszedłem spać starając się nie myśleć o tym, co czeka mnie następnego dnia.
A czekało nas schodzenie tą samą trasą. Zwinęliśmy obozowisko i znów wrzuciłem plecak na grzbiet - zarówno ramiona jak i biodra bolały mnie jak sam skurczybyk po poprzednim dniu, więc zapowiadała się ciężka droga. Dodatkowo Mysz nie miała już najmniejszej ochoty na schodzenie, było to już dla jej małych nóżek stanowczo za wiele. Kilka razy płakała po drodze, że bolą ją stópki i musiałem ją nieść, co było już z kolej też ponad moje siły. Niestety, w kilku momentach straciłem cierpliwość i podniosłem na nią głos. Ostatecznie powrót zajął 4 godziny w średnio przyjemnej atmosferze, ale ostatecznie udało się nam dojść na parking. W samochodzie wystarczyło 5 minut, żeby moja wykończona dziewczynka odleciała i ostatecznie przespała całą drogę powrotną.
Z całej wyprawy wyciągnąłem kilka wniosków, do których też w późniejszym czasie się stosowałem. Na szczęście Mysz nie zraziła się nią zupełnie i w późniejszym czasie sama pytała, czy gdzieś pójdziemy, za każdym razem z jednym tylko zastrzeżeniem - żeby nie było już tak stromo jak na Lubaniu.

Death Stranding i Thor.
@Piechur miło wspominam Lubań, też tam kiedyś spałem. Na pocieszenie powiem Ci, że od strony Kluszkowców też jest cholernie stromo xD jest w ogóle jakaś łatwiejsza trasa na ten szczyt?
@roadie Wydaje mi się, że jak szedłem z Krościenka to nie było aż takiej tragedii, bo się te wysokości trochę rozłożyły na dłuższym dystansie. Były też bardziej strome fragmenty, ale nie tak, żeby cała trasa taka była 😛
@roadie Grzbietem od strony przełęczy Knurowskiej? Tam się rowerem jedzie.
AtexorFanatyk
92piorunówMount Rainier (aktywny stratowulkan na samym północnym-zachodzie USA) rzucający cień podczas wschodu słońca. Zrobione w pobliżu uniwersytetu w Tacoma Washington.
Zdjęcie nie moje (a gdzie tam, z piwnicy wychodzić, brrr), tylko zajumane z neta :smiley:

+ bonus #pdk
yoowkiGruba ryba
29piorunówŁapcie jeszcze kilka zdjęć z wczorajszo dzisiejszej wyrypy. Z Kruczych gór poniosło nas w Karkonoski grzbiet i dalej w Rudawy. Miłośnikom dróg gruntowych polecam gorąco, bo jest gdzie jezdzić legalnie, nawet w kilku miejscach można wjechać do lasu, z tego miejsca chciałbym też gorąco nie pozdrowić baranów na crossach którzy mają w d⁎⁎ie zakazy wjazdu i w ostoi Głuszca pałowali na szutrach do odcinki tak E było ich slychać z kilku kilometrów. Oby Was dojechała straż leśna! Mam nadzieję że was dogonili, przez takich baranów opinia o miłośnikach offroadu leci na pysk.
#nivaznegdziedroga
#offroad
#gory
#podrozujzhejto

PiechurGruba ryba
17piorunów
BAJDOGwiazdor
9piorunówbyłem we wrocławiu ostatnio i se zrobiłem vloga
fajne miasto macie bardzo zielone, ch⁎⁎⁎we drogi i mało się słyszy polskiego na ulicy, mógłbym tam mieszkać w sumie fajne miasto j⁎⁎ać sutryka elo

Nie będę oglądał vloga ale daję pioruna za treść posta
code_artTwórca
17piorunówSchiehallion odbyty, akurat jak bylem z 10min od szczytu to mgla postanowila zrobic mi psikusa i nic nie bylo widac do okola, po 5min na szczycie stwierdzilem, ze nie ma co czekac, trzeba wracac i jak juz bylem z 10min w drodze powrotnej to oczywiscie mgla magicznie znikla xD. Plan byl zeby sie zmiescic w 3h i odziwo sie udalo ale musialem biec przez ponad 3km :D.
13/282 Munro zaliczone.

Rok temu także miałem szczyt we mgle, właśnie myślę czy kombinować, czymś nowym czy wybrać się tam w słoneczny dzień 😉 podobnie mam z Ben Nevis. Pięć razy na szczycie, zawsze mgła :stuck_out_tongue_closed_eyes: nawet jak prognozy mówiły coś innego.
@conradowl Mimo, ze nie widzialem nic ze szczytu to mysle, ze Ben Lawers oferuje lepsze widoki ;). Ben Nevis bylem raz i tez we mgle, wiecej nie zamierzam tam isc bo ta trasa to nuda straszna no chyba, ze sie pojdzie z drugiej strony przez tzw. tower gap ale to juz hardkor. Chyba juz nie bede sie sluchal MetOffice...
@code_art kiedyś BBC Weather było extra, ale zjebali coś rok temu appkę...
Ja korzystam z met office i Webcam. Np Glenshee pięknie pokazuje. Szukam możliwie bliskiej kamerki online z okolicy i wiem czego się spodziewać.
Kiedyś insta było super, można było wpisać tag np #bennevis i dać „od najnowszych", często w popularnych miejscach ktoś dodał fotkę sprzed godzinki czy coś. Można było zobaczyć pogodę, trasę, czy jest błoto. Ale coś z dwa lata temu czy dłużej zrobili update i to zmienili. Debile. Najlepsza opcja Instagrama (dużo lepsza od atencyjnych lasek) została wywalona ehhh
@conradowl no tu by akurat i tak nie pomoglo bo bylo piekne niebieskie niebo przez cala trase a w 10min sie zmienilo w szarosc. Sprawdzam po roznych stronach i zawsze spore odchyly sa, kiedys MWiS sprawdzalo sie bardzo dobrze ale juz kilka razy mnie "oszukalo". Takie jednodniowe tripy to i tak luz, gorzej jak pogoda oszuka pod namiotem 😅.
StashqoFanatyk
37piorunówPatrzcie na tego brudnego bydlaka!
Mialem iść w #gory ale załamanie pogodowe popchnęło mnie parę dolin dalej. W końcu znowu trafiłem na lodowiec (przypadek? ( ͡~ ͜ʖ ͡°) ). Zdjęcia niestety nie oddają majestatu tego cudeńka a cudeńko nazywa się Nigardsbreen.
Trasa fajna i przyjemna, niestety trochę skucha bo kiedy już doszliśmy pod sam jęzor, okazało się, że można było kilka km wcześniej wypożyczyć raki, uprzęże i czekany i śmigać po lodowcu razem z przewodnikiem. Szkoda, bo jest to zdecydowanie na mojej bucket liście a niestety nie poczytałem dostatecznie dużo o tym lodowcu przed wycieczką.

@Stashqo Super widoki, zazdro 😉
@Stashqo Ten niebieski lód z lodowca wygląda niesamowicie
MarchewGruba ryba
24piorunówSpektakl trwał od rana do godziny 15.
Szczęśliwi którzy mieli okazję przesiadywać na szczytach : )

PiechurGruba ryba
21piorunówSiema,
Poprzednio była długa wyprawa, to dziś dla równowagi krótki spacerek 😉 Zapraszam na #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyty: Grodzisko, Borek (Beskid Wyspowy)
Data: 31 maja 2024 (piątek)
Staty: 6km, 1h50, 435m przewyższeń
Na tę krótką wycieczkę wybrałem się ze swoim małym Robalkiem. W punkcie oznaczonym jako start zostawiłem samochód, ale nie wiem czy można było to zrobić, w każdym razie żadnego zakazu nie widziałem. Czarny szlak prowadzący do skrzyżowania pod Grodziskiem wyglądał na rzadko uczęszczany: był pełen gałęzi, liści i ogólnie sprawiał wrażenie raczej opuszczonego. Z kolei niebieski prowadzący od skrzyżowania był już elegancką leśną drogą.
Cała trasa była raczej normalna, za to szczyt wyglądał mega ciekawie ze względu na to, że - zgodnie z nazwą - znajdowało się tam kiedyś grodzisko, a nawet zamek. Widać było pozostałości po fosie, cały teren był pofadowany i pełen pięknych, powykręcanych, starych drzew. Mój Robaczek spał dalej, więc nie robiłem przerwy tylko poszedłem dalej niebieskim szlakiem, schodząc z góry aż do asfaltowej drogi. Ostatni fragment prowadził stromym korytem złożonym z ułożonych w warstwy skał, także kijki do asekuracji poszły w ruch.
Dalszą część trasy szedłem nieoznakowanymi dróżkami leśnymi. Podejście na Borek było dość mocno nachylone i przy wchodzeniu sapałem jak parowóz, ale był to na szczęście krótki i ostatni fragment wspinaczki. Do miejsca, w którym zostawiłem samochód, zszedłem czymś, co na mapach było oznaczone jako ścieżka, ale w rzeczywistości w ogóle nie było jej widać. Liści było po kostki i szło się raczej wolno, ale akurat lubię taki klimat o włos od skręcenia kostki. Niedaleko płynął również potoczek, który wyrzeźbił całkiem ładny i głęboki wąwóz.
Wycieczka skończyła się zgodnie z planem po ok. 2 godzinach. Ostatnie 15 minut musiałem już śpiewać, bo młoda się obudziła, ale na szczęście była spokojna. Ogólnie trasa raczej na plus jako coś na szybkiego strzała, szkoda tylko, że brak było jakiegoś konkretnego miejsca parkingowego.

ech, na zdjęciach to zawsze ładnie wygląda, ale na zdjęciach nie widać komarów
MarchewGruba ryba
10piorunówChodzą słuchy że z Szeroka Jaworzyńska (Široká) - 2211 m n.p.m. rozciąga się jedna z najpiękniejszych panoram na Tatry Wysokie (° ͜ʖ °)
Panorama rozciągająca się z masywu była propagowana już w 1844 przez Wilhelma Richtera.
W masywie znajduje się wiele jaskiń, w tym odkryta w 2004 roku najdłuższa obecnie znana jaskinia Tatr – Cień Księżyca.
Aktualna sumaryczna długość znanych korytarzy wynosi 34 085 m (stan na 2020). A głębokość 451m.
Niektóre partie są bardzo obszerne: sale osiągają wymiary 80 × 40 m i wysokość 15-20 m, studnie głębokość do 156 m, a meandry utworzone przez płynące tam niegdyś podziemne rzeki – w przekroju do 4 × 10 m.
Zdjęcie kradzione od:
Młody Człowiek i Góry
Tatry - Szeroka Jaworzyńska z Tatrzańskiej Jaworzyny przez Dolinę Zieloną Jaworową

StashqoFanatyk
40piorunów
Death stranding
9c.plKompan
4piorunówPetzl Neox już dostępny w sprzedaży! Neox, potocznie nazywany jest nowym Grigri i rzeczywiście na pierwszy rzut oka jest do niego podobny. Mechanizm Neoxa jest natomiast diametralnie inny. Neox pozwana na szybkie i płynne wydawanie liny osobie wspinającej się.
Jako pierwszy w Polsce mamy już Neoxa w sprzedaży!
Zapraszamy: https://9c.pl/wspinanie/przyrzady-asekuracyjne/petzl-neox-orange

co to za spam #moderacja
wypad z tym na allegro
@9c.pl panie, ja jestem rusztowaniowcem a nie alpinistą.
@AdelbertVonBimberstein może v2 będzie miała bloczek z liną 😉
paulusllFanatyk
31piorunówDziś prezentacja Spieloch 1800m.n.p.m. Ludzi bardzo mało super widoki. Szlaki bardzo zachęcające ale niestety córunia musi jeszcze trochę podrosnąć na takie wyprawy... Zaraz kolejny pkt dzisiejszego dnia czyli jezioro Achensee.
#podroze #gory

@paulusll Ze szczytów w gminie Berchtesgaden są wyjątkowo zachwycajace widoki. :slightly_smiling_face:
Z Fügen i leżącego powyżej Hochfügen mam dużo fajnych wspomnień jeszcze z dzieciństwa :smiley: doskonałe miejsce na narty
@mordaJakZiemniaczek tras narciarskich jest zatrzęsienie. 😉
PiechurGruba ryba
63piorunówSiema,
Zapraszam na najdłuższy spacer w #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyty: Lubań, Turbacz (Gorce)
Data: 16/17 czerwca 2023 (piątek/sobota)
Staty: 51.5km, 12h20, 1.900m przewyższeń
Trasę zacząłem z Krościenka, do którego przyjechałem busem o godzinie 20:40, kiedy jeszcze było trochę widno. Zjadłem banana, przygotowałem camelbaga i ruszyłem czerwonym szlakiem na Lubań. Niebo było ładnie zaróżowione po niedawnym zachodzie i przez dłuższy czas utrzymywało jeszcze przyjemną paletę barw.
Szło się w miarę przyjemnie, pogoda dopisywała, a co najważniejsze kondycyjnie czułem się dobrze. Po drodze minąłem kilka zadaszonych wiat w kształcie grzybów, które według mnie wyglądały raczej średnio i były mało praktyczne. O 21:30 zrobiło się już na tyle ciemno, że zdecydowałem się włączyć latarkę i reszta drogi na Lubań minęła mi na autopilocie.
Na szczyt dotarłem o 23. Przeszedłem obok obozu namiotowego, na którym nocowała niewielka grupa turystów, po czym dotarłem do wieży widokowej, na którą wszedłem po pieczątkę. Kolejnym etapem na mojej drodze była przełęcz Knurowska, do której zacząłem schodzić dość stromą, pełną luźnych kamieni ścieżką. Z tego etapu zapamiętałem dużą sowę, która dosłownie bezszelestnie przeleciała nad moją głową i zniknęła w lesie, oraz ciekawą płaskorzeźbę w drzewie, której zdjęcie dodam w komentarzu.
Dochodząc do osiedla Studzionki byłem już mocno zmęczony i głodny - do tej pory nie robiłem sobie jeszcze przerwy na posiłek. Stwierdziłem, że zjem coś dopiero w przełęczy i było to błędem, bo gdy tam dotarłem było mi już wręcz niedobrze z głodu. Na siłę wcisnąłem w siebie bułkę i batona energetycznego, popiłem dużą ilością wody, po czym ruszyłem dalej.
Podejście na Kiczorę dało mi trochę w kość i na tamtym etapie raczej włóczyłem nogami niż szedłem, ale z pozytywów niebo zaczynało się przejaśniać i niebawem mogłem zdjąć czołówkę. Liczyłem na to, że na Kiczorze zobaczę wschód, niestety pogoda postanowiła się zepsuć: zrobiło się mgliście i zaczęło nieprzyjemnie wiać, także po kilku minutach marszu musiałem założyć kurtkę.
Droga do schroniska minęła mi szybko i zanim się obejrzałem, już siedziałem w jego sieni. Zrobiłem sobie w nim dłuższą przerwę regeneracyjną, którą wykorzystałem też na naładowanie telefonu. Była już 5 i niektórzy z nocujących w nim turystów powoli zaczęli się przebudzać. Ja natomiast po 20 minutach odpoczynku ruszyłem dalej.
Na Turbaczu również przywitała mnie gęsta mgła, także nawet się nie zatrzymywałem, bo nie było po co. Schodziłem czerwonym szlakiem i ponownie, już któryś raz, ten krótki odcinek zapamiętałem jako najciekawszy, bo ścieżka była gęsto otulona drzewami, a mgła dodawała ciekawej atmosfery. Poszedłem do schroniska na Starych Wierchach i dopiero chwilę przed nim, gdzieś koło polany Pudziska, ciepłe promienie słońca zaczęły przebijać przez gałęzie. Na Starych Wierchach mgły już w ogóle nie było.
Szedłem sobie w miarę żwawo i już o 7:45 byłem w urokliwym schronisku na Maciejowej. Było zlokalizowane na wzgórzu, z którego rozciągał się piękny widok na intensywnie zieloną łąkę i znajdujące się za nią pasma górskie. Bardzo mi się tam spodobało i planuję wrócić tam z młodą.
Reszta drogi do Rabki-Zdrój prowadziła głównie otwartym terenem i nic nie chroniło przed słońcem. Całe szczęście szedłem rankiem, ale i tak czułem jak mocne promienie szybko mnie nagrzewają. Krajobrazy były w każdym razie bardzo przyjemne dla oka.
Wkrótce polna droga zmieniła się w mój ukochany asfalt prowadzący do centrum Rabki. Docierając na dworzec liczyłem się z tym, że będę musiał trochę poczekać na jakiś bus do domu, ale tego dnia los był dla mnie łaskawy i już po 5 minutach od przybycia na miejsce siedziałem w autokarze jadącym do Krakowa. Gdyby nie to, że musiałem wracać do domu, pewnie poszedłbym gdzieś jeszcze dalej, ale i tak byłem usatysfakcjonowany. Teraz liczę tylko na to, że może za jakiś rok uda mi się znów wyrwać na coś podobnego.

@Piechur Niektóre foty jak z filmu albo gry rpg
@Piechur ciekawostka: sowy latają praktycznie bezszelestnie, więc nic dziwnego 🙂. A to przez stosunek skrzydeł do reszty ciała jak i to, jak skonstruowane są ich pióra, które tłumią wibracje powietrza.
paulusllFanatyk
14piorunówPo 7 dniach odnalazłem miejsce w zillertal w którym można dobrze zjeść!! To nie było proste, większość knajp w okolicy jest o d⁎⁎e rozbić. Dziś poznałem prawdziwych Tyrolczyków i na jutro mam zamówioną golonke :heart_eyes: Drobne przekupstwo z ich strony było w postaci swojeskiego bimbru, pyszne było! #podroze #gory