Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#herbata

GURU

w Herbata

19piorunów

Ostatnio było trochę gratisów, to przejdźmy znowu do wyższej półki 😉 Przed wami kolejny zestaw klubowy który wleciał na eherbacie jakiś czas temu. Na początek przejdźmy do mojego nemezis, czyli… wędzonki!

Mianowicie bardzo ciekawej herbaty Singpho Falap, czyli wędzonej w bambusie indyjskiej herbaty asamskiej. Ale zacznijmy od początku, czyli w tym przypadku do czasów przedkolonialnych, bo ta herbata jest jedyną herbatą indyjską której proces tworzenia pamięta właśnie te czasy. Jest to tradycyjna herbata tworzona przez lud Singpho, który zamieszkuje dystrykt Namsai we wschodnich Indiach.

Jak się taką herbatę robi? Zebrane liście są poddawane więdnięciu, a następnie gotowane na ognisku na woku z dodatkiem małej ilości wody. Później te liście są rozkładane i suszone nad paleniskiem, co trwa około tygodnia. Po tym czasie usuwa się z liści łodyżki, kruszy i ładuje do bambusowych tub. Tuby te się szczelnie zamyka liśćmi bananowca i wędzi nad ogniskiem przez kolejne 2 tygodnie. 
Po tym procesie herbata jest gotowa, ale zostawia się ją do leżakowania na nawet kilkanaście lat. Herbata którą ja mam okazję spróbować została przygotowana w 2012 roku, leżakowała więc aż 12 lat, żeby trafić do mnie ;)

Proces tworzenia tej herbaty powoduje że otrzymany produkt to coś a’la ciastko stworzone z bardzo mocno rozdrobnionych liści. Ja otrzymałem takie 2 mini ciasteczka, które da się bardzo łatwo rękami rozdzielić żeby otrzymać pożądaną ilość herbaty.

Przechodząc do samej herbaty. Jak już się mogliście dowiedzieć, Singpho Falap jest herbatą wędzoną, więc dominują w niej aromaty dymne, palone drewno, oscypek. W zapachu suszu najwięcej jest właśnie tego oscypka, ale czuję tu ewidentną słodycz. Przejdźmy do parzenia, ja się zdecydowałem na parzenie w gaiwanie. Do mojego największego gaiwana(pojemność ok 100ml) dodałem trochę ponad 4g liści. Parzyłem wrzątkiem. Najpierw obowiązkowe budzenie liści, później parzenia szły następująco: I: 30s, II: 15s, III: 25s, IV: 40s, V:60s, VI:  90s, VII: 120s.
Herbata w aromacie daje mniej więcej jak sam susz, oscypkiem, acz w pierwszych parzeniach czułem delikatnie taką nutę ziołową. W smaku zaś w pełni można odczuć palone drewno. Herbata wyszła dość cierpka, ale jest dla mnie na pewno bardziej pijalna niż opisywane przeze mnie kiedyś Malawi Thyolo Moto(do którego muszę kiedyś wrócić bo od tamtego posta siedzi w półce skrzętnie omijane w wyborze xD ). Cóż, może jeszcze kilka takich herbat i się rzeczywiście przekonam do wędzonek?

Gruba ryba2piorunów

O, to brzmi dla mnie bajecznie, muszę spróbować, a Thyolo Moto czeka w szafce na degustacje :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Herbata

17piorunów

Tanyang Gongfu - Świat herbaty potrafi czasem zaskoczyć. No bo, jak oddać konkretne smaki i zapachy nie dodając aromatów lub konkretnych składników. Tak jest właśnie z Tanyang Gongfu, czarną herbatą z Fujian, która smakuje jak ciemne piwo i czekolada. Nie wiem, jak oni to robią, ale faktycznie tak smakuje. Zaparzałem ją dwukrotnie. Można nawet 3 raz, ale dla mnie, jako fana mocnych smaków i aromatów to już za wiele.

Fajna urozmaicenie, ale trochę za droga do codziennych herbatek (124zł/100g).

Gruba ryba

w Herbata

9piorunów

Wrzucam, bo fajne.
Odcinek o herbacie za PRL-u.
Dużo ciekawostek o których pojęcia nie miałem, bo za młody jestem.
PS. co to za tag ? :thinking_face:

https://www.youtube.com/watch?v=rVQHpx2uIQI

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

8piorunów

Dlaczego Polska należała od zawsze do zachodniego kregu kulturowego i gospodarczego tłumaczy na podstawie herbaty autor filmu.

Klik ➡️ https://www.instagram.com/reel/DHtXPL7t-k_/?igsh=aHp4ZHh2MW50Y3dr

GURU1piorunów

Hmm, wikipedia tłumaczyła to jako 'herba tea', czyli wcale nie z francuskiego. No i brzmi podobniej.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Herbata

19piorunów

Nilgiri Kairbetta 2025 - Nie piłem jeszcze czarnej herbaty, która jest tak... jasna. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to herbata zielona. Dodatkowo w smaku przypomina mi bardziej Oolonga :smiley: Mamy tu zatem istny mix. Nilgiri jest herbatą uprawianą w masywie górskim..... Nilgiri w południowych Indiach na wysokości ok. 1800 m.n.p.m. W związku z bardzo wczesnym zbiorem herbata jest świeża i delikatna w smaku. Najpierw miała sianowaty smak, ale wraz ze schładzaniem się ma aromat kwiatowy, wiosenny i na zimno chyba smakuje lepiej. Po dwóch zaparzeniach czuję jednak sporą kwaskowatość w ustach. Fajna odmiana, coś nieszablonowego, ale nie jest to herbata, którą piłbym na co dzień 😉

Fanatyk1piorunów

Jaki ulung xD
Czy tylko mi się ta nazwa kojarzy z czymś typu menel, łajza?
Nie wiem skąd mi się to wzięło, może jakiś regionalizm to jest

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Herbata

15piorunów

Earl Grey Jaśmin - Kolejna czarna herbata w kolekcji, tym razem z dodatkiem jaśminu, którego za wiele nie ma (ledwo 3%), ale dodatkowe olejki z bergamotki i jaśminu podkręcają smak naparu. Co prawda w składzie nie podano gatunku herbaty, ale jestem prawie przekonany, że to ceylon. Mimo, że głęboki ciemno bursztynowy kolor po zaparzeniu, może sugerować coś wściekłego i mocnego to hebata jest zaskakująco lekka, kwiatowa, choć goryczka bergamotki to trochę przełamuje. Ten smak ma w sobie coś z wiosny, więc fajnie wchodzi szczególnie teraz. Miałem okazję pić kilka zielonych herbat z jaśminem i jeśli chodzi o sam aromat jest bardzo podobnie, więc już tylko od nas zależy czy wolimy napić się czarnej, czy zielonej, bo mają różne właściwości. Na pewno zielona będzie "lżejsza" 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Herbata

17piorunów

Golden Monkey - Kupiłem ostatnio trochę więcej czarnych herbat do popróbowania. Jedną z nich jest złota małpa z prowincji Yunnan w Chinach. Jej nazwa wzięła się od złotych tipsów, pąków herbaty, które przypominają ręce małpy. Zaparzyłem ją w blisko 100 stopniach i w sumie chyba niepotrzebnie posłodziłem, bo sama w sobie ma słodki, trochę miodowy bądź karmelowy posmak. Poza tym nie wyczuwam żadnych bardziej wyszukanych aromatów. Esencja i moc jest jak najbardziej taka jak być powinna. Nada się, jako .

Gruba ryba1piorunów

Kurde ja dziś robiłem porządek w sprzętach wędkarskich I tak sobie teraz scroluje hejto i widzę golden monkey I zdjęcie i myślę sobie hmm a coż to za robaki jakieś nowe na ryby. 😅 Cholera, trzeba się w końcu wyrwać na jakiś weekend bo oszaleju😅

GURU

w Herbata

21piorunów

Przejdźmy do kolejnego gratisu 😉 Dziś do kubka wrzuciłem herbatę pod wdzięczną nazwą Piernikowa. Jest to czarna herbata o dużo mówiącej nazwie! Wśród dodatków znajdziemy kardamon, cynamon, imbir, wanilię, goździki, skórkę pomarańczy, cukrowe gwiazdki oraz aromat piernikowy.

Czuć jest to podczas otwarcia torebki, herbata ma słodki, piernikowy aromat. Podobnie jest po zaparzeniu. Parzyłem tradycyjnie, wrzątek, 5g/250ml, I parzenie 2min, II 4min. Herbata jest słodka, nie trzeba słodzić. Poza tym no fajna, świąteczno-zimowa herbatka. Czuć te dodatki, szczególnie goździki, kardamon. Przyjemny gratisik, może na następne święta sobie kupię większą paczuszkę ;)

Koneser2piorunów

A te whisky w szklance też była dobra?

Gruba ryba3piorunów

@Endrevoir kim był Piernikow i czemu dostałeś od niego herbatkę?

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Herbata

21piorunów

Na koniec weekendu, herbatka :grinning:

Dziś znalazłem w szafce kolejny gratis który umykał mi w gąszczu torebek herbacianych, mianowicie Dooars Putharjhora Golden 2022, czyli indyjską herbatę czarną z regionu Dooars. Jest to część indii znajdująca się bardzo blisko Darjeelingu, czyli jednego z najsłynniejszych regionów Indii, w którym powstają chyba najbardziej charakterystyczne czarne herbaty świata.

Herbata jest bardzo ładna, ma śliczne złote tipsy, listki są ładne, poskręcane. Herbatę parzyłem wrzątkiem, 4g/250ml, I parzenie 2,5min, II 3,5min. Napar wyszedł klasyczny, czerwono-brązowy. Herbata pomimo swojej bliskości geograficznej z Daarjelingiem(ogród Putharjhora leży dosłownie kilkanaście kilometrów od granic regionu) nie ma nic z herbat pochodzących stamtąd. Herbata jest dla mnie… nudna. Dużo słodowości, trochę owoców. Lepsza w aromacie niż smaku na pewno. Cóż, dobrze ze to tylko gratis!

GURU

w Hydepark

7piorunów

juz dwie takie herbaty czarne liściaste przyjąłem. z cytrynką i z cukrem. chyba za dużo?
dla porównania wielkości kubka butelka oraz awokado od @Cybulion :grinning:
ciekawe jest to, że herbata miała date przydatności do 17.08.2023. Odkopałem ją dopiero w styczniu i wciąż jest dobra :smiley:
a druga ciekawostka, że to herbata brytyjska, wyprodukowana w 2020r. w Kijowie :smiley:

Fanatyk0piorunów

Ale co za dużo? Nosi Cię, czy sikasz jak powalony?

GURU0piorunów

@Byk czy nie za dużo garbników czy co to w niej pływa.
poza tym wszystko ok 😉

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Herbata

25piorunów

Dzisiaj wyciągnąłem z odmętów mojej szafki herbacianej ciekawego oolonga Shanlinxi Yan Xiang Oolong 2023. Jest to tajwański, jasny oolong, który z założenia miał być dalej przetwarzany na palonego oolonga z podtypu Gui Fei. I tutaj się chwilę zatrzymamy ;)

Gui Fei to herbata powstała po tragicznym w skutkach trzęsieniu ziemi z 21.09.1999 r, w wyniku którego na Tajwanie zginęło ok 2200 osób. Trzęsienie miało 7.7 w skali Richtera, a jego epicentrum znajdowało się prawie na środku Tajwanu, w okolicy powiatu Nantou, czyli miejsca z którego pochodzi dzisiejsza herbata. Po tym trzęsieniu rolnicy mieli wiele do roboty, przez co trochę zaniedbali swoje pola, które zaatakowało sporo szkodników, w tym Jacobiasca formosana. Rolnicy nie mieli zbyt dużego wyboru, mogli albo wyrzucić liście albo spróbować zrobić z tego herbatę. Okazało się że dzięki tym małym szkodniczkom herbata uzyskała unikalny smak miodu oraz dojrzałych owoców.

Do gaiwana o pojemności ok 80ml wsypałem niecałe 5g suszu. Parzyłem wrzątkiem który przestał bulgotać, parzenia szły tak: I:45s, II:30s, III:35s, IV:50s, V:1:05, VI:1:20, VII:1:50, VIII: 2:20. Herbata szczególnie mi smakowała w pierwszych 4-5 parzeniach, miała bardzo ładny, słodko-kwiatowy aromat, w smaku była mocno miodowa, sporo słodkości, w tle kwiaty.  od ok 6 parzenia zmienił się smak na bardziej mineralny, herbata straciła sporo aromatów, pozostały te kwiatowe. Aromat również był słabszy. Myślę że na przyszłość od 5 parzenia będę parzył jeszcze dłużej, nawet kosztem mniejszej ilości parzeń. 
Herbata jest ciekawa, nie należy być może do moich ulubionych, ale jak się nawinie przy szukaniu czegoś do zaparzenia to chętnie po nią sięgam :)

Mocarz

w Herbata

12piorunów

China Hong Zhuang to taka 100 gramowa pu-erhowa czekolada, ino pięć lat przeleżała.

Herbaty typu pu-erh są znane w Polsce od niedawnego czasu. O ile czarne były dostępne nawet w okresie największych błędów i wypaczeń, zielone powróciły w latach 90-tych, to kariera pu-erhów rozpoczęła się mniej więcej 15 lat temu, chyba wtedy pojawiły się w zwykłych sklepach.

Nazewnictwo tego typu herbaty jest dość skomplikowane. Chińczycy nazywają ten typ herbaty czarnym, bowiem nadają nazwy od kolorów suszu. Europejczycy czerwoną, bowiem nazywają od koloru naparu i czarny był zajęty. Powstała nawet nazwa ciemna, ale chyba nie zyskała popularności. Najczęstszą nazwą jest jednak pu-erh, lub puer, bądź pu'er. Pu-erh to miasto i powiat w prowincji Yunnan gdzie narodził się ten typ obróbki herbaty – stąd pochodzi opisywany Hong Zhuang. Tak więc region ten stał się synonimem dla nazwy koloru herbaty, jak Holandia Niderlandów. Jak produkuje się zatem wysokiej jakości pu-erh? Po zerwaniu listków, opcjonalnie pączków herbaty, suszy się je, a następnie powstrzymuje utlenienie wyprażając na wokach. W ten sposób herbata przypomina zieloną, ale. Ale wówczas pracownik bierze porcję listków do ust i zaczyna rzuć. Enzymy zawarte w ślinie przenikają herbatę. Przełyka ją, by przez chwilę znalazła się w żołądku, po czym za pomocą pióra zawraca z drogi w kierunku jelita. Po czym masę następnie formuje się w kostki i zostawia by dojrzała. Co trwać może latami, dziesiątkami lat.

Czy Hong Zhuang przeszła taki proces? Nie, bo jaja sobie robię i wszystkie informacje po Ale do tej są żartem. Herbatę formuje się w kostki, albo ciasteczka, albo co innego i zostawia w piwnicy/jaskini przez lata, dziesiątki lat. Bowiem pu-erhy są czymś pomiędzy serami pleśniowymi, a winami. Też zyskują dobroć dzięki szlachetnym drobnoustrojom i dojrzewają latami, zyskując właściwości smakowe jak i finansowe. W wypadku tej tabliczki, została wyprodukowana wiosną 2019 r., miała już ponad pięć lat.

Herbata jak widać na załączonym zdjęciu była w formie kostki, przypominając czekoladę, tylko początkowo było 9 kostek, fotkę zrobiłem jak została mniej niż połowa. Napar jak mi się wydawało najlepiej przyrządzać z mniej gorącą wodą, w przedziale ok. 90 C, a nie 95-100 C, jak zaleca się standardowo. Czas zaparzania to 3-5 minut. Porcja obejmowała pół kostki. Smak tej herbaty był zaskakujący jak na pu-erha. Taki karmelowy powiedziałbym, ogólnie słodkawy, ale pu-erhowosłodki. Pewne nuty kojarzyć się mogły z bakaliami. Ziemistość była minimalna i wyczuwalna dopiero w drugim zaparzeniu. To nie było już tak słodkie, bardziej leśne, bym powiedział.

Ogólnie to moje próby kupienia jakiegoś wyższej jakości pu-erha dawały ambiwalentne rezultaty – herbaty były smaczne, ale czy wartałe swej ceny? W wypadku Hong Zhuang nie mam wątpliwości, że tak, było warto. Podsumowując, ta herbata smakuje jak szelest.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

79piorunów

Prawdopodobnie niczego dziwniejszego już dzisiaj nie zobaczę...
(Dzbanek do herbaty)

Kompan4piorunów

@moll jakby ja przekręcić o 90 stopni to byłoby dziwniej

Autorytet1piorunów

po namyśle, ten czajnik chyba był stylizowany na wieszak lub manekina na ubrania

Pokaż więcej komentarzy (52)

GURU

w Herbata

25piorunów

To co, napijmy się herbaty!
Dziś zaparzyłem jedną z najciekawszych herbat jakie posiadam, mianowicie Ya’an Kang Zhuan. Herbata pochodzi z miejscowości Ya’an w prowincji Syczuan. Jest to więc sam przednóżek Tybetu. Herbata jest jednak nazywana herbatą tybetańską, ponieważ mieszkańcy Tybetu handlowali nią z Chińczykami z nizin za konie.
Herbatę tą tworzy się z starszych, bardziej dojrzałych liści razem z łodyżkami i przerabia się ją na styl heicha, o którym już pisałem tu: https://www.hejto.pl/wpis/na-dobre-rozpoczecie-weekendu-najlepsza-jest-herbata-grinning-dzisiaj-kolejny-gr . Nie wiadomo dokładnie ile ma ona lat, najprawdopodobniej jest z lat 2006-2008, ale możliwe że jest trochę starsza, nawet z 2002 roku.
Tybetańczycy mają bardzo ciekawy sposób na przygotowanie tej herbaty, przygotowywali je z mlekiem jaka, masłem oraz solą! Brało się to stąd, że Tybetańczycy mieli dość ubogą dietę i brakowało im sporo minerałów, a herbata gotowana z dużą ilością tłuszczu pomaga wyciągnąć z naparu najwięcej mikroelementów.

Przejdźmy do samej herbaty. Jest ona tradycyjnie prasowana w cegły o masie aż 600g. Ja otrzymałem oczywiście kawałek takiej cegły, widać po nim że liście nie są bardzo zbite, herbata odchodzi praktycznie rękami. Herbata ma aromat… piwnicy! Starej, zatęchłej piwnicy jaki pamiętam u mojej babci. Jest to bardzo wyczuwalne zarówno w aromacie samych liści jak i w aromacie zaparzonej już herbaty. A herbatę parzyłem wrzątkiem, 5g/250ml, pojedyncze, długie parzenie które trwało 5min. Piwnica w aromacie na całego, trochę słodyczy. No pycha! Ja to chyba dziwny jestem, bo mi takie aromaty pasują xD
Spróbowałem również zaparzyć tą herbatę w sposób tybetański, z masłem, solą i mlekiem prosto od krowy(bo to mleko powinno być jak najtłustsze) i jest to jedna z najobrzydliwszych rzeczy jakie spróbowałem w życiu xD Herbatę polecam, jak ktoś dostanie(bo ciężko z dostępnością) to zapraszam, jak ktoś chce spróbować jak smakuje piwnica u babci ;)

Gruba ryba1piorunów

Dobry wpis….aż muszę zapytać o istnienie herbaty o zapachu mokrej ściery do podłogi. 😃

GURU3piorunów

@AndrzejZupa takiej jeszcze nie piłem xd ale o aromatach piwnicznych, ściółki leśnej mokrej ziemi, oscypka, dymu to i owszem!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mocarz

w Herbata

18piorunów

Herbata Long Jing (hin. krzaczek, kratka, domek z czymś). Jej nazwę można przetłumaczyć jako Smocza studnia. A pochodzić ma od konkretnej studni, położonej nad Jeziorem Zachodnim w wiosce zwącej się Smoczą Studnią, w prowincji Zhejiang. Nazwa studni pochodzić ma, albo od zjawiska gdy po opadach deszczówka przedostaje się przez warstwy wodonośne i zaczyna mieszać się ze studzienną wodą tworząc różne wiry, kojarzące się ruchem smoka, albo też od faktu, że niegdyś smok do studni wlazł i dotychczas nie wylazł.

Jest to zielona herbata, uchodzącą za jedną z 10 Wielkich Herbat Chińskich. Dość powiedzieć, że lista nie jest urzędowo określona, więc różni autorzy podają różne rodzaje, ale Long Jing zawsze się pojawia. Rodzaj jaki ja kupiłem nie pochodził ze Smoczej Studni, a z okolicy. Jak pisałem już wcześniej, w wypadku herbat chińskich uważa się, że im bliżej oryginalnego miejsca wynalezienia herbaty tym lepiej. Moja pochodziła z tego samego powiatu co Studnia, a zbierana była wiosną, w marcu. Kultywator nosi nazwę 43 i uchodzi za jeden z lepszych. Widać go na jedynym obrazku – wygląd miał bardzo przyjemny, pachnąc zielono i maślanie.

Herbata nie zrobi się słodsza od samego mieszania i nie stanie się smaczniejsza od ględzenia jaka jest wybitna, tak więc przejdę do rzeczy. Zaparzałem ją w temperaturze 80 C, czterokrotnie. Pierwsze zaparzenie trwało dwie minuty, kolejne półtora, trzy i pięć minut.

Smak dwóch pierwszych naparów był podobny do siebie, a więc trawiasty, maślano-słodki. Bardzo rześka herbata. Inna osoba, która jej spróbowała porównała ją do japońskich, Chińczycy nie byliby szczęśliwi. Zaparzenia nr 3 i 4 były już inne, bardziej orzechowe, mniej słodkie, wciąż smaczne. Na początku Long Jing nie zrobił na mnie takiego wrażenia, ale z czasem po kilku zaparzeniach zacząłem rozumieć czemu umieszczany jest zawsze na podium. Wypicie soku z suszonych liści tego rodzaju naprawdę odpręża, pozwalając podzielić dzień na 'przed herbatą' i 'po'.

Wcześniej przez kilka lat zastanawiałem się, czy kupić Smoczą studnię. Jest wiele jakościowo różnych wariantów, tańszych i droższych. Uznałem, że lepiej kupić coś dobrej jakości, by przekonać się co oferuje ta herbata. No i się przekonałem. Long Jing smakuje jak szmaragd.

GURU17piorunów

@Augustyn_Benc-Walski Fajna recenzja! Mogę podpytać o kilka rzeczy, bo widzę, że się znasz? 😉

1) Dlaczego drugie parzenie zrobiłeś tylko 1,5 minuty? Zazwyczaj liniowo wydłużałem czas z parzenia na parzenie i mnie trochę to zdziwiło czemu takie krótkie akurat 😁

2) Skąd zamawiasz herbaty? Odczuwasz znaczącą różnicę między tymi "tanimi sypanymi", a tymi droższymi, czy to kwestia niuansów i jakości typu brak gałązek/ defektów?

3) Mówisz, że Chińczycy by się obrazili, że nazwie się ją Japońską. Chodzi tu bardziej o "wolimy naszą, bo jest nasza"? Z reguły słyszałem, że te Japońskie zielone herbaty są lepszy, no i z reguły widzę, że są również droższe.

Mocarz4piorunów

@pingWIN Dziękuję, miło mi że się podoba. Ale ja się nie znam, znam za to ludzi, którzy się znają. Na hejto np., @Herbata nomen omen.

1. Nie robię zaparzania 0, czyli aby obudzić herbatę. Więc drugie jest krótsze, bo listki się rozwinęły i zawierają wciąż z drugiej strony dużo składników smakowych, nie chcę więc aby była za mocna.
2. Nie wiem co oznacza "tanie sypane". Jeśli takie jakie można kupić w marketach, to tak, różnice są znaczące. Sklepy w jakich kupuję najczęściej to czajnikowy.pl i eherbata.pl. Choć ta wyżej opisana została kupiona w zagranicznym sklepie.
3. To się odnosi do relacji chińsko-japońskich, bardzo trudnych. Ale co do herbaty, to Chińczycy uważają się jej wynalazców, więc w ich optyce to japońskie herbaty należy porównywać do oryginalnych. Zwykle herbaty japońskie są lepsze, choć należy pamiętać, że Chiny produkują ponad 2 mln ton Camelia sinensis, Japonia 80 tys. ton - 4% tego co ChRL, znaleźć wyjątek nie będzie trudno.

GURU17piorunów

@Augustyn_Benc-Walski Dzięki za odpowiedzi!

Ad 1. Ok, ma to sens, czyli po prostu te bardziej zwinięte herbaty (np. long Zhu czy gunpowder) można krócej parzyć na drugim parzeniu, dobrze wiedzieć, spróbuję 🙂
Ad 2. Tanie sypane to właśnie sklepy typu czajnikowy czy kawaiherbata24, nie marketowe 😉 eherbata już jest bardziej średnia cenowo, więc jak masz porównanie między tymi dwoma co podałeś to chętnie posłucham
Ad 3. Ok, no w sumie jest to logiczne i tłumaczy to wszystko.

Dzięki jeszcze raz

Mocarz3piorunów

@pingWIN Największą różnicą jest bogactwo oferty, eherbata ma tego więcej. W jakości samych herbat nie widzę różnicy, raz się zdarzyło, że na czajnikowy były herbaty ewidentnie zleżałe, a zamówień składałem tam niemało.

GURU16piorunów

@Augustyn_Benc-Walski No i super, dzięki za odpowiedź, w takim razie zostanę przy czajnikowym. Teraz właśnie wziąłem na próbę z kawaiherbata24, bo ceny podobne i ktoś polecał, ale nie widzę różnicy, troszkę inne herbaty, ale chyba jest ich mniej niż na czajnikowym, a dodatkowo gorzej opisane (dużo kopiuj-wklej). Wydawać 30zł+ /50g herbaty to dla mnie sporo, a właśnie na eherbaty często widziałem i po 60zł+, dlatego byłem ciekaw czy warto aż tyle dopłacać. Będę musiał sprawdzić więcej japońskich herbat, bo jakoś zazwyczaj przy tych chińskich zielonych zostawałem, a szczególnie japońska Sencha mnie ciekawi jak bardzo się różni od tej chińskiej

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

21piorunów

To może byśmy się herbatki napili?

Dzisiaj przedstawiam wam herbatę Yunnan Laoshu Hongcha 2023, herbatę dość podobną do opisywanej już przeze mnie Matai Gushu Dian Hong. Jest to również czarna herbata o dość klasycznym smaku i aromacie. Sam susz jest bardzo ładny, czarne i złotobrązowe poskręcane długie liście, z delikatnym meszkiem. 
Herbatę parzyłem po europejsku, 5g herbaty na 250ml wrzątku, pierwsze parzenie 2min, drugie 4min. Herbata do bólu klasyczna, mocna, bardzo słodowa. Powiedziałbym wręcz że ciężka.W pierwszym parzeniu trochę słodyczy, 2 drugim już średnio. Polecam uważać na długość parzenia, bo herbata nie lubi zbyt długich czasów, robi się niewiarygodnie cierpka. 
To nie jest zła herbata ale raczej więcej nie kupię. Jest… nudna? Ta słodowość po którymś łyku robi się męcząca, dlatego nigdy nie próbowałem robić 3 parzenia, a podejrzewam że coś by z niego wyszło.

Gruba ryba

w Herbata

8piorunów

Wyciągnąłem rękę na zgodę do klasycznej czarnej herbaty.

Już od dobrych kilku lat tak zasmakowałem w mieszankach herbat, że poza wypiciem jakiegoś liptona w gościach kompletnie pomijałem te klasyki.
Jakiś czas temu postanowiłem trochę to zmienić i kupiłem herbatę Yunnan Superior. Jak nie trudno się domyśleć są to chińskie liście z prowincji o tej samej nazwie, która słynie zarówno z herbaty czarnej, jak i Pu Er. W suszu możemy znaleźć charakterystyczne kawałki złotych liści, tzw. tipsów. Powinno się ją parzyć 3-5 minut, ale ja daję się jej nawet bardziej wyszaleć. W aromacie czuć zarówno delikatną słodycz, jak i lekki dym. Ma ona w sobie coś narkotycznego, bo po każdym łyku mam już zaraz chęć po sięgnięcie kolejnego (trochę jak z colą :P).

Myślę, że przy kolejnym hurtowym zakupie herbat wrócę do korzeni i poszerzę horyzonty klasycznej czarnej.

GURU6piorunów

@Earl_Grey_Blue dobra czarna nie jest zła! Ja w zeszłym roku zasmakowałem w gruzińskich i w tym roku mam zamiar poszerzyć swoją wiedzę na ten temat 😉

Gruba ryba4piorunów

@Endrevoir O gruzińskich nie znam, czymś sie wyróżniają w smaku?

GURU6piorunów

@Earl_Grey_Blue wiesz co mi bardzo smakują, są słodkie, owocowe. Przynajmniej te które piłem 😉 ale mam w planie kupić kolejne

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Pracbaza

30piorunów

Mam w pracy koleżankę, zadeklarowaną herbaciarę. Czasami mi coś podrzuca. Zazwyczaj te wynalazki mi smakują :smiley:

Gruba ryba1piorunów

a te srednio mi podchodza, perfumiasty maja aromat, no i prawdziwa herbaciara parzy pampersy?

Lider1piorunów

@5tgbnhy6 ja nie jestem koneserem herbat, ale lubię od czasu do czasu coś spróbować. Nawet jeśli jest to perfumowany pampers xD

Pokaż więcej komentarzy (12)