Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hobby

Tytan

w Hydepark

17piorunów

W końcu udało mi się dokończyć tekst wstępu do gry. 
Udało mi się wymyślić fajny i ciekawy wstęp tekstowy dla intra. 

Poza tym dodałem kilku nowych przeciwników. 
Jednym z nich jest pająk, który pojawia się tylko w pobliżu gracza, nie porusza się i nie idzie w jego stronę, czeka na ofiarę w jednym miejscu. 
Posiada 2 ataki, zwykłe uderzenie przednimi nogami oraz wyplucie jadu na duży obszar. 

Kolejnym jest owad kamikaze, który po zauważeniu gracza leci w jego stronę, żądli go a następnie wybucha. 
Zadając łącznie 2pkt obrażeń. 

Dodatkowo udało mi się w fajny sposób zaznaczyć pułapki, aby nikt nie pomylił ich z wyposażeniem świata, przykładowe kolce widoczne na filmie mają efekt krwi na kolcach oraz lekkie czerwone podświetlenie. 

Co najważniejsze, zmieniłem także element przechodzenia między poziomami, teraz jest to słup światła z wizualnym efektem, a nie dym jak poprzednio, nie wzbudza już to obaw o jakąś pułapkę. 

Jak na Metroidvanię przystało, zabity potwór już się nie odrodzi. 
Możemy wejść ponownie na ten sam poziom a on zostanie na miejscu gdzie umarł (a raczej jego spawnu) 
Tak samo zbierany Ember zapisuje swoją wartość i gracz może wyczerpać je tylko raz jak i kwiaty życia. 
Jeżeli ktoś zbierze 3 z 5 odłamków emberu, to po ponownym wejściu na poziom, te same złoże będzie miało tylko 2 odłamki w sobie. 

Na koniec poprawiłem warstwę wizualną, teraz wszystko zgadza się z sobą, nie ma różnych styli graficznych. 
Menu jest proste i przyjemne dla oka. 

https://youtu.be/sZEYYjd05ts

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

24piorunów

Hejcia, zegarkowe świry! Byliście dziś grzeczni? Zasłużyliście na coś fajnego?....

No to bardzo mnie jest przykro, bo nic fajnego nie mam :zany_face:

Dobra, zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu. W poprzednim wpisie wspomniałem, że w miarę obcinania kosztów procesu produkcyjnego, wykonanie zegarków radzieckich było coraz bardziej "oszczędne". Tja. No shit Sherlock. Mechanizmy, dawniej starannie wykończone, zrobiły się surowe. Zachowano ich walory użytkowe, bez najmniejszych dodatków dekoracyjnych. Przypomina mi to dzisiejsze mechanizmy chińskie, w których zredukowano absolutnie wszystko to, co zredukować dało się. A piękne być nie muszą, wszak wiadomo, że i tak znajdą nabywcę tam, gdzie główne kryterium zakupu stanowi cena.

Na początku lat 90-tych szukając dodatkowych zysków przyjęto pomysł, aby - przez utworzoną spółkę - córkę "Wostok - Design" w Moskwie (czyli dość daleko od Czystopola, jak im się to spinało?) - realizować indywidualne zamówienia na wykonania tarcz. Można sobie było, dla przykładu, zamówić zegarek specjalnie malowany na okoliczność rocznicy ślubu, albo z logotypami jakiegoś zakładu pracy. A ichniejsze Towarzystwo Przyjaźni zamówiło na cyferblacie wizerunek kosmonautki Walentiny Tiereszkowej (był to zegarek upominkowy dla biur w 67 krajach).

Dalej: w 1998 r. całkowicie zmodernizowano linię technologiczną oraz wprowadzono "czyste technologie" w branży galwanicznej, co - jak pisze producent - "pozwoliło oczyścić o 80% okoliczne rzeki z chromu". Aha. To już wiem, gdzie wcześniej lądowały ścieki fabryczne. Z drugiej strony, takie innowacje umożliwiły wykonywanie kolorowych powłok galwanicznych. Z trzeciej strony, no przecież, w końcu można było uzyskać złocisty kolor koperty bez użycia złota (używano do tego soli różnych metali).

Tu na zdjęciu Wostok "śnieżynka", czyli cywilna wersja małego "komandira". Ciągle ten sam mechanizm 24xx, ciągle bezel, ciągle zakręcana koronka, prosta i czytelna forma. I właśnie tutaj widać, jak już na zmodyfikowanych liniach produkcyjnych wykonywano powłoki imitujące złoto. W źródłach znajduje się wzmianki o użyciu do tego celu soli tytanu. Pomimo korzystnego wyglądu, takie wersje były mało odporne na wycieranie się.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

45piorunów

Malowanie po numerach, idealna chillerka na jesienno-zimowe wieczory. Jadę z tematem.
Zamierzam odnotowywać ile czasu zajmie mi pomalowanie całości, ciekawe ile wyjdzie na koniec.
Po tym bydlaki może w końcu spróbuję haftu diamentowego, ponoć też super :D

Pokaż więcej komentarzy (17)

Zawodowiec

w LEGO

20piorunów

[ZDJĘCIA] Minifigurki LEGO wyruszają na MTB

Druga część z sesji foto z Nokią N8. Tym razem połączyłem 3 moje hobby :smiley: LEGO, fotografia oraz rowery. Uwielbiam właściwie wszystkie odmiany MTB jak downhill, enduro, dirt, freeride, trail itp.

Pełna galeria/więcej do czytania na blogu LEGO - https://bricks.kalais.net/pl/post140

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Znów Komandir.

To jest mój prywatny zegarek, który jako nowy, kupiony na straganie od Ruskich, dostałem od brata gdzieś na przełomie lat 80/90. Model określany jako "Kadet" albo "Junior" ze względu na niewielki rozmiar.

Historia z nim związana jest taka, że gdzieś tak w 6 - 7 klasie podstawówki jeden z klasowych koleżków, wg dzisiejszych standardów powiedzielibyśmy: inteligentosceptyczny, szalał na przerwie. Znalazł gdzieś śrubę i rzucał nią po sali lekcyjnej może nie pełnej dzieci, bo część przecież była na korytarzu, ale i nie pustej. Pocisk odbił się od sufitu i trafił akurat w mój zegarek.

No zatrzęsło mnie. Złapałem go za wszarz i nastraszyłem jego matką, której bał się panicznie, bo potrafiła lać go w d....pasem. Koleżka obsrał się, obiecał, że zegarek naprawi....no cóż. Po kilku interwencjach przyszedł koniec roku szkolnego, a pęknięte szkło, jak widać, jest do dzisiaj.

Zegarek wyprodukowany na wewnętrzny, radziecki rynek, co widać po cyrylicy na tarczy. Nie widać tego na zdjęciu, ale tonowane kolory cyferblatu mają to, co jest charakterystyczne dla Wostoka - spękania lakieru. Takie krakle to niemal znak rozpoznawczy fabryki. Centralnie znaczek z igrającym na falach delfinkiem, no bo wodoodporność, mordo. Logo w postaci nazwy fabryki oraz oznaczenie ilości kamieni po ukosie, symetrycznie do osi. Pomimo takiej ilości znaków graficznych, niewielka tarcza jest czytelna. Zakręcana duża koronka, obrotowy bezel, kopertę chyba można określić jako "krab". Raz w życiu był u zegarmistrza, żeby go otworzyć, facet musiał umieścić go w imadle i napierać z buły specjalnym kluczem do dekli.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

26piorunów

Komandirskie.

Kontynuujemy Czystopolską Fabrykę Zegarków.

W 1965 r. na targach w Lipsku CzCzZ dostał wielki medal i dyplom za zegarek "Wostok" z mechanizmem precyzyjnym 28xx (22 kamienie). Wtedy jeszcze produkowali różne marki. Ministerstwo Obrony zamówiło u nich zegarek z przeznaczeniem dla kadry dowódczej, miał mieć podwyższoną szczelność i odporność na zabrudzenia. Tak powstała pierwsza wersja zegarka "Komandirskie" ("dowódcowski"? Nie wiem, jak to przetłumaczyć. "Komendancki"? Chyba tak lepiej).

Był to zegarek w kopercie chromowanej lub złoconej na mechanizmie 2234 o 18 kamieniach, czyli ten sam, co np. w Mirach i wczesnych Wostokach, ale z dodaną stop-sekundą. Rozwiązanie to miało umożliwiać synchronizowanie czasomierzy do skoordynowanych działań militarnych. Nie spotykało się go w powszechnej sprzedaży, a tylko w wewnętrznych sklepach "Wojentorg", przeznaczonych dla personelu wojskowego. Późniejsze modele były również nadawane jako prezenty uznaniowe, np. od ministra. Na tarczy miały napis "Komandirskie", czerwoną gwiazdę, ew. dopisek "Czystopol" i zwykle również "zakaz MO" (tzn. zamówienie Ministerstwa Obrony). Produkcja trwała ok. 60 lat i ich wygląd oraz rozwiązania zmieniały się w tym czasie. Po zmianie nazwy producenta z Czystopolskiej Fabryki na "Wostok", oraz po przemianowaniu wszystkich produkowanych brandów również na "Wostok", zegarki wojskowe żyły własnym życiem i ciągle wychodziły jako submarka "Komandirskie". Ba, pojawiły się też Generalskie, Kapitańskie, Lejtnanckie, Sierżanckie i jakieś tam jeszcze (Chorążowskie? nie pamiętam), ale już o wiele rzadziej spotykane. Sam zegarek otrzymał w latach 70-tych nowy mechanizm 24xx, średnio dokładny ale bardzo trwały, ten sam szedł do wszystkich Wostoków w tamtym czasie. Dołożono mu datownik, zakręcaną koronkę i - nie wiem po co - obrotowy bezel. Taka wersja miała wodoszczelność do 100 m zanurzenia. Wypuszczono go na rynek cywilny, gdzie stał się bardzo popularny.

W latach 90-tych, w trudnym okresie Pierestrojki, produkowano go w plastikowych kopertach o różnym kształcie.

Zdjęcie przykładowe z neta zegarka z lat 90-tych.

GURU3piorunów
"Komandirskie" ("dowódcowski"? Nie wiem, jak to przetłumaczyć. "Komendancki"? Chyba tak lepiej).

A może po prostu: dowódcze?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Rękodzieło

29piorunów

Niedawno ukończony kolejny projekt na zamówienie: drewniane pudełeczko na pióro ozdobione przedstawieniem Murasaki Shikibu, japońskiej pisarki i poetki żyjącej na przełomie X i XI wieku, autorki dzieła uznawanego za pierwszą nowoczesną powieść - Genji monogatari (Opowieść o Genjim). Wnętrze pudełka wyklejone w całości zielonym filcem, z przodu metalowe zapięcie.

Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na 😊

i trochę

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Hejko Tomki,

czy macie i korzystacie z Thermomixa TM7? Jestescie zadowoleni?

Gwiazdor0piorunów

Jako posiadacz lidlomixa... Zastanawiam się czy jest sens kupować TM. Nigdy nie miałem, więc nie mam porównania, po prostu LM wystarcza.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Rękodzieło

27piorunów

Mikro skrzyneczka na drobiazgi, imitująca trochę kieszonkowego formatu akwarium. Wpuszczenie smoka chyba nie skończyło się zbyt dobrze dla rybek, bo od jakiegoś czasu żadnej nie widać, ale może pokażą się na innych egzemplarzach 😉

Po ostatnim projekcie jeziornym ciągnie mnie trochę do podwodnych klimatów - a ponieważ miałam akurat na stanie kilka małych, smutnych, lekko obdrapanych skrzyneczek z odzysku, które jak dotąd nie doczekały się zdobień, postanowiłam trochę na nich poeksperymentować.

Na zdjęciach poniżej dwa niemal bliźniacze, drewniane pudełeczka 11 x 6 cm, w sam raz na standardowy komplet kości do lub na inne drobiazgi. Powierzchnie zdobione grafiką, ręcznie malowanymi detalami wypukłymi i motywami roślinnymi z opalizującej pasty szklistej. Wnętrza wieczek również zdobione, dna wyklejone czarnym filcem, od wewnątrz i z zewnątrz położony lakier dla zapewnienia większej trwałości, wymienione zawiasy. Jeśli ktoś chciałby sprawić sobie taką smoczą skrzyneczkę, cena za jedną to 100 sztuk złota.

Więcej szpargałów twórczych z Pracowni Apaturium jak zawsze na . Mam jeszcze trochę miejsca na zamówienia okołoświąteczne - jeśli ktoś chciałby zamówić coś personalizowanego, zapraszam do kontaktu 😊

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

Wostok tonneau.

Większość zegarków z lat 60-tych ma podobny kształt, czyli - w uproszczeniu - kółko z doklejonymi uszami i koronką. Koperty kwadratowe, kanciaste, to tak bardziej eksperymenty kolejnej dekady. I w końcu robi się mdło, człowiek poszukuje jakiejś odmiany, czegoś nowego.

Tutaj mamy "beczkę", czyli tonneau. Była to kontynuacja Mira w identycznym kształcie, mechanizm zresztą jest taki sam. Tarcza jest ciekawa, bo zamiast centralnie zaprojektowanych napisów, idą one po przekątnej. Większość indeksów godzinowych zastąpiono promienistymi kreskami, cyframi zaznaczono tylko 3 i 9. Zegarek w wersji eksportowej, pasek współczesny. Jest to model męski, ale dzięki niewielkim rozmiarom i zaokrąglonym kształtom, pasował na damską rękę.

Najtrudniejszym elementem jest szkło fasonowe, bo po blisko 60 latach większość z nich zużyła się albo zniszczyła, a zamienniki od dawna nie są produkowane. Pomimo niedoskonałości tarczy, ze względu na dobrze zachowaną kopertę i pleksę, nie jest zbyt łatwy do znalezienia. Bardzo go lubię za te wszystkie "odmienności".

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Walenie z pistoletu, strzelby, karabinu to jest najbardziej relaksująca zabawa jakiej doświadczyłem w życiu. Nic nigdy nie odcinało mnie tak kompletnie od codzienności jak strzelanie. Endorfiny tak wywalone że potem kaca się ma. A jak do tego dochodzą postępy i wchodzi w tarczę 9mm coraz ścislej to jeszcze dochodzi poczucie, że coś się osiągnęło. Wspaniała zabawa. Nie żałuje ani minuty nauki, ani jednej wydanej złotówki.

Tyle lat nie wiedziałem że to będzie to hobby, które mnie ruszy z domu. Motocykl po 2 sezonach stoi i gnije. Konsola, wiadomo, fajnie lecz w domu.

Siłownia,spacery to w zasadzie nie hobby a konieczność plus cały czas głową mi krąży wokół spraw. Próbowałem paralotni lecz wywaliłem się na tych sznurkach k⁎⁎wa poplątanych, nie miałem do tego cierpliwości. 3 minuty zlotu i 2 godziny wracania z tym gównem i rozplątywanie. No nie siadło choć sam lot fajny to porzuciłem na poziomie noob.

A na strzelnicy? Ani sekundy skupienia na czym innym niż broń, bezpieczeństwo i strzelanie. To serio uzależnia. Kiedyś jak w filmie widziałem jak ktoś komuś zabiera pistolet i go w 5 sekund rozkłada to myślałem że to fikcja. A to legenda;)

Sam tak teraz robię z moim echelonem.

I choć nie da się codziennie bo jednak życie płynie, to mam na co czekać.

:gun:

Lider5piorunów

@Michumi Potwierdzam jest za⁎⁎⁎⁎ście, ale trzeba uważać bo wciąga strasznie i wysysa multo pieniędzy z portfela :grinning:

Lider3piorunów

@Michumi Potwierdzam, strzelałem ze strzelby, PPeszy, snajperki, kałacha, jakiegoś AR, CZeskiej CeZety, rewolweru. Kilka stówek poszło z dymem 😁

GURU4piorunów

@Michumi pierwszy kontakt z bronią miałem kilkanaście lat temu, nie pykło, bałem się jej (to może złe słowo, po prostu był bardzo duży respekt) odpuściłem. Spróbowałem 2 lata temu znowu, teraz mam pozwolenie, do tego odbiło mi już całkiem i zrobiłem licencję sędziowską, zastanawiam się poważnie nad instruktorem. Stwierdziłem że na olimpiadę już nie pojadę bo strzelam za⁎⁎⁎⁎scie, ale trafiam średnio, za to mogę coś zrobić lokalnie dla strzelectwa w inny sposób xD

Gruba ryba3piorunów

@dez_ ja strzelałem pierwszy raz jak miałem jakieś 7-8 lat potem długo długo nic z pięć lat temu dostałem od żony karnet na strzelnicę za 6 stów wystrzelałem wszystko strasznie mi się spodobało. Ale miałem tak jak ty jak trzymałem broń w ręku to po prostu jakbym trzymał odbezpieczony granat. kolejnych 5 lat musiało minąć żehymb się zdecydował w końcu coś z tym zrobić i nie żałuję

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Dziś, jakżeby inaczej: Wostok. Tym razem garniturowy.

Duży, płaski zegarek z przełomu lat 60 i 70-tych, poskładany z dwóch różnych sztuk. Jeśli dobrze pamiętam, miałem jakiś z kiepską tarczą kupiony na Allegro za 20 - 30 zł i dokupiłem na staroćkach mechanizm z lepszą tarczą za piątaka, po czym zlepiłem wszystko do kupy. Dlaczego sam mechanizm był do kupienia? Bo pierwotnie siedział w złoconej kopercie, a w latach 60-tych była to warstwa 20 mikrometrów. Z dużej koperty odzyskiwano nawet gram złota, więc wiele z nich poszło do tygla na odzysk.

Takie zestawienie nie jest zatem prawilne. W kopercie chromowanej powinna być tarcza szampańska o ton jaśniejsza niż ta, bez złotych indeksów i chyba chromowane wskazówki. Sorry.

Mechanizm identyczny jak w starszym bracie - Mirze, ale już z wyraźnym biciem logo w kształcie "B" na mostku przekładni chodu (wcześniejsze logo to były "inicjały" fabryki, CzCzZ). Zatem już po zmianie nazwy przez fabrykę wykorzystywano stare zapasy części. I dobrze, bo w porównaniu do późniejszych produkcji, tu widać bardziej staranne wykonanie. Mostki (te płaskie elementy mechanizmu) są satynowane, a ich krawędzie mają polerowane fazy, śrubki mają polerowane łby, koła naciągu ozdobiono. Niby nic, ale to dodatkowe zabiegi, pozostające bez znaczenia dla samego funkcjonowania czasomierza, w dodatku przecież niewidoczne podczas codziennego użytkowania! Wniosek - ten pospolity zegarek posiada ponadprzeciętne wykonanie i wykończenie. Potwierdza to 18 kamieni, zabezpieczenie antywstrząsowe i włos Breguetowski w zespole balansowym (na zachodzie w tym czasie stosowano je tylko w droższych egzemplarzach). Pasek nówka z lat 80-tych, kawał uczciwej świńskiej skóry. No i fajnie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Zawodowiec

w LEGO

17piorunów

[ART] Elf łucznik

Tym razem trochę inna tematyka, ale nadal oczywiście legowa. Osiem lat temu, czyli w 2017, zaprojektowałem koszulkę dla LUGPolu - polskiego klubu miłośników LEGO. Była to moja trzecia taka produkcja. Nie mam pojęcia czemu jej tu nie wrzuciłem wcześniej. Nadrabiam więc kolejne zaległości, bo całkiem lubię tą grafikę.

Pełna galeria/więcej do czytania na blogu LEGO - https://bricks.kalais.net/pl/post139

Osobistość

w Hydepark

32piorunów

Na szybko, bo padam na twarz.

Wostok 22 kamienie, produkcja 58 czy 59 rok, nie pamiętam. Brak oryginalnego sekundnika.

Z tym zegarkiem było tak, że jego mechanizm 28xx jest po prostu świetny. Jego lepsze wersje miały na tarczy dopisek "Precyzyjny", bo też precyzyjny był. Klasa dokładności chodu odpowiadała szwajcarskim certyfikowanym chronometrom. Jest nieco młodszą marką niż Wołna, przez pewien czas produkcja szła równolegle, aby w końcu nowsze zwyciężyło. Początkowo były do wyboru koperty złocone i chrom, w Wostoku Precyzyjnym również stal nierdzewna. Późniejsze wypusty miały żółte mechanizmy. Ponieważ na rynku jest dość rozpoznawalny i chętnie kupowany, wiele ofert proponuje frankeny polepione z 2 lub nawet 3 różnych marek albo z kilku modeli. Skąd popyt akurat na niego? Jest to jeden z lepszych ruskich mechanizmów, to raz. Dwa, poszła fama, że to "ruski Zenith", bo mechanizm miał być z Zenitha kopiowany. Nieprawda, zbyt wiele tam jest różnic w środku. Ale i podobieństwa są, nie powiem.

Ten konkretnie po kupnie od znajomego na forum zegarkowym (kosztował parę lat temu coś ponad 70 zł, czyli niemało jak na moje niskobudżetowe zakupy), został zaniesiony do zegarmistrza. Chciałem mieć wykonany fachowy serwis, bo nie dowierzałem własnym umiejętnościom. Nie wiedziałem jeszcze, że ten człowiek powinien krowy paść, a nie zegarki naprawiać, choć sam zakład odziedziczył po ojcu i sam od lat zajmuje się tym fachem. Na 4 różne rzeczy, które mi robił, 4 zrobił źle, ale to wyszło dopiero po czasie. Tu konkretnie po jego serwisie zegarek jak chciał to chodził, a jak się uprał, to stawał. Zaniosłem z reklamacją i tłumaczę, co się dzieje. "Panie, ale ten zegarek się nakręca!" - usłyszałem w odpowiedzi fenomenalne tłumaczenie (że niby nienakręcony przestał pracować). I im dłużej trwała rozmowa, tym szerzej otwierały mi się oczy. Przy mnie zostało wykonane badanie na chronokomparatorze, takim urządzeniu do "osłuchiwania" pracy mechanizmu, gdzie "fachowiec" widział dobre działanie, a ja błędy w przekładni chodu.

Po własnoręcznym rozebraniu mechanizmu okazało się, że w kołach zębatych tkwi okruch jakiegoś czarnego brudu, który blokuje ich obracanie - ot i cała tajemnica.

GURU2piorunów

@t0mek czy różnica około dwóch minut na dobę to jest dobry wynik dla ruskich zegarków sowieckich?

Osobistość1piorunów

@Opornik a to zależy. Fabrycznie nowy, przeciętny zegarek radziecki miał dokładność -30/+40 sekund na dobę. To była w tamtych czasach wystarczająca norma, natomiast po serwisie i dobrym ustawieniu bez problemu daje się to sprowadzić do kilku - kilkunastu sekund (zależy, jak bardzo zużyty jest mechanizm). Ten, który pokazuję, mieścił się w odchyłce dobowej 10 sekund. Te 2 minuty są do zaakceptowania, jeśli wkładasz go raz na ileś tam i nosisz przez dzień, wtedy nie ma sensu poprawiać.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

37piorunów

Dzień dobry,

Powoli sobie dłubie przy Bocianie. Doszło kilka drobiazgów jak płoza czy takie odbojniki chroniące końce skrzydeł. Oraz zamaskowałem niektóre powierzchnie. Wrzucam także zdjęcie szybowca którego malowanie chcę odwzorować.

<mój tag na który czasem coś wrzucę

Fanatyk8piorunów

@Rzeznik Bardzo ładnie. Bocian, to świetny szybowiec. Uwielbiałem sklejać serię szybowcową jeszcze w latach 90. wypuszczoną przez Podlaskie Zakłady Wytwórcze. Idealne nie były. Plastik okropny, jakiś taki dziwnie śliski, ale potrafiły ciszyć oko. Poza tym zawsze lubiłem obserwować szybowce w locie i chyba dlatego całą tę serię skleiłem.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

A cóż to za tajemniczy jegomość?

To Wostok Eryk, zwany również "Zombie".

Kontynuując wczorajsze wpisy o Czystopolskiej Fabryce Zegarów, w najbliższych postach zaprezentuję kilka sztuk pochodzących z tego zakładu, które jakoś tam szczególnie utkwiły mi w pamięci.

Otóż mój kolega Eryk, siedząc na murku w parku czy tam na jakimś placu, ot tak, z nudów, bezmyślnie, wyrwał sobie z ziemi kępkę trawy. Pod kępką był ten oto zegarek. Popularny model Wostoka produkowany w latach 80-tych, za młodu nawet ładny, ale tutaj....Musiał przeleżeć w ziemi długo, naprawdę długo, może 10 - 15 lat, potem jeszcze u Eryka, no i finalnie trafił do mnie. Zbite szkło doprowadziło do pozostałych zniszczeń. Ziemia wraz z wilgocią wcisnęła się wszędzie, gdzie mogła; na jednym ze zdjęć pokazuję, ile jej wysypało się po wyjęciu szkła. Koperta była dość znoszona, a koronka wytarta do samego mosiądzu. Pod wpływem korozji wskazówki przerdzewiały na wylot i dodatkowo przebarwiły tarczę. Po otwarciu, mechanizm od dolnej strony nie wyglądał tragicznie, za to pod cyferblatem była tragedia. Tam również woda zrobiła swoje - kilka kół zębatych zrosło się w jedną całość i podczas demontażu trzeba było je zniszczyć, żeby w ogóle dało się to rozłożyć.

Tarcza przeszła kilkakrotne mycie. Ma jeszcze rdzawe przebarwienie, ale o wiele mniejsze. Niestety, lakier na jej powierzchni odspoił się od podłoża, ma wiele mikroskopijnych purchli, które podczas zmywania zaczęły pękać i złazić. Na dalszym etapie spróbuję to podmalować w miejscu czarnych kropek. Napis i indeksy minutowe w kąpieli straciły wyraźność. Mógłbym jeszcze lepiej domyć cyferblat, ale kosztem utraty nadruków. Zniszczone szkło zastąpiłem nowym ze starych zapasów. Mechanizm, po rozłożeniu, przeszedł mycie w nafcie i benzynie - poza 2 uszkodzonymi elementami jest kompletny i dobrze rokuje. Aktualnie szukam dawcy części, potrzebne wskazówki, zniszczone drobiazgi do uzupełnienia i lepsza koronka. Raczej będzie chodzić. W komentarzu kilka zdjęć z prac.

Fanatyk

w Rękodzieło

41piorunów

Skrzynka-książka z uroczym motywem przytulonych stworków i rozgwieżdżonego nieba :stars: Grafika na życzenie zamawiającego, do tego wypukłe, ręcznie malowane gwiazdki i detale na "grzbiecie", zdobione od wewnątrz wieczko z dedykacją i świecące w ciemności drobne gwiazdy w tle. Wypukła imitacja stron po bokach metalizowana na złoto, zapięcie metalowe.

Zdecydowanie jeden z najbardziej uroczych projektów, jakie miałam jak dotąd na warsztacie :smiling_face_with_3_hearts:

Więcej szpargałów twórczych z Pracowni Apaturium jak zawsze na .

Pokaż więcej komentarzy (6)