@Golden_rule nie, podstawą dyskusji, żeby w ogóle mogła się toczyć dalej, jest to, że pewne definicje będziemy mieć wspólne. Nie możemy dyskutować, jeśli już na wstępie nie mamy wspólnego gruntu, tzn. nie zgadzamy się z definicjami zawartymi w jakiejś tezie.
Pytając: "Jak rozumiesz termin X?" liczyłem na to, że wskażesz mi pewne elementy czy cechy tworzące X.
W ten sposób moglibyśmy zadać pytanie: "Czy Y jest ideologią?" i zastanowić się wspólnie, czy Y spełnia wymogi, by być X, tu: ideologią. To właśnie jest dochodzenie do meritum.
> A co, nie wiesz co to ideologia, że mnie pytasz? Otoż mój drogi interlokutorze, czytałem "erystykę" Shopenhauera kilka razy i sporo rozmyślałem nad jej sensem. Jeśli ty również zapoznałeś się z tą obowiązkową dla ludzi prowadzących dyskusje lekturą, to zapewne zrozumiesz, że ja wiem o tym, że ty wiesz, iż świadom jestem tego, że mniamasz, iż wprowadzisz mnie w maliny poprzez niekończące się i nonsensowne pytania o kolejne szczegóły, celem wprowadzenia haosu i pozorów triumfu w absurdalnej wymianie zdań.
Tak dumnie odwołujesz się do "Erystyki" Schopenhauera, że sam przy okazji zaserwowałeś mi sofizmat.