Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kwadraty

GURU

w Rower

27piorunów

Chcę zacząć bawić się w , co by mieć frajdę z jeżdżenia po nie odkrytych jeszcze miejscach w okolicy. :grinning: No i uwielbiam cyferki statystyki.
Mam już konto na statshunters i squadrats połączone ze stravą. Czy któraś z tych stron jest według waszej opinii lepsza, praktyczniejsza? Nie wiem, czy jest sens siedzenia na obu naraz, gdzie zbierają mniej więcej te same dane i statystyki.
Na pierwszy rzut oka, Squadrats jest dla mnie bardziej czytelna. I fajny ma ten case, że mogę stworzyć kurs w Garminie widząc gdzie nie mam jeszcze zrobionych kwadratów.
Nie do końca wiem czemu na statshunters nie mam wliczonych kwadratów, po których normalnie mam ślady aktywności (a na squadrats wyświetlają mi się jako zrobione). Wiecie z czego to wynika? :thinking_face:

GURU24piorunów

@Trypsyna może jak biegasz czy chodzisz to mniejsze kwadraty ze Squadrats się lepiej sprawdzą. Ja się przyzwyczaiłem i lubię StatsHunters i dodatkowo polecam rozszerzenie do przeglądarki, bo planując na komoot i wielu innych stronach trasę masz od razu pokazane co już masz, czego nie masz i które Twoja trasa zdobędzie, więc bardzo przydatne. Może ta druga też to ma, nie sprawdzałem, ale zabawa ogólnie fajna 😉

Fanatyk3piorunów

@pingWIN dokładnie, u mnie się super sprawdza przy ridewithgps i do podglądu heatmap stravy (niestety nie mam premium, więc tam chyba nie mogę tworzyć tras)

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Podróże

82piorunów

No dobrze, spróbujemy zrobić coś ambitniejszego o - nie wiem czy wyjdzie z tego jakiś quality content, ale może przynajmniej "content".

Nie wiem jak w Waszym otoczeniu, ale ja w mojej bańce odnoszę wrażenie, że Słowenia (przynajmniej nie mylona ze Słowacją) jest nadal takim luźnym skojarzeniem: ktoś tam coś widział w sporcie, ktoś tamtędy jechał na urlop na Chorwację, może nawet nocował w trasie. Ale żeby tak więcej wiedzieć - to nie do końca.

Zatem zacznę od kilku [#ciekawostki](/tag/ciekawostki) o Słowenii:

* Słowenia jest niewielkim krajem, powierzchniowo podobnym do województwa podlaskiego (20k km²)
* Mimo to jest dwukrotnie gęściej zaludniona od wspomnianego (100 osób na kilometr)
* Skoro już o ludności mowa: jest ich niewielu - około 2,1 miliona, czyli tyle co Warszawa i ze dwa-trzy przylegające powiaty
* Jest trzecim najbardziej zalesionym krajem UE: 61% to lasy
* Ma trzykrotnie większe PKB per capita niż Polska
* ...i jest bardziej zadowolonym krajem - siedem oczek wyżej w rankingu niż Polska
* Jest krajem z zaskakującym poziomem sportowym - ma sportowców w absolutnej światowej topce w bardzo wielu dyscyplinach (przypominam: ludności mają trochę więcej niż Warszawa!) - kolarstwo (Pogačar, Roglič, Mohorič, Novak, Urška Žigart), wspinanie (Janja Garnbret), siatkówka (kto śledzi, ten pamięta ciężkie boje), koszykówka (Dončič), skoki (rodzeństwo Prevc, Lanisek, Zajc)
* Na terenie Słowenii znaleziono artefakt podejrzewany o bycie pierwszym instrumentem muzycznym stworzonym przez człowieka
* Mają też najstarszą winorośl na świecie
* I jedną z większych jaskiń) udostępnionych turystom - jeździ tam nawet kolejka i występuje tam pewien rzadki płaz
* Po słoweńsku spisany jest najstarszy tekst napisany w języku słowiańskim

No dobrze, to co tam robić i po co tam jeździć?

Przede wszystkim można spędzać aktywnie: miejsca dla siebie znajdą m.in. rowerzyści (szosa, gravel, MTB i downhill na trasach narciarskich), górołazi (ponad 10kkm szlaków, w tym najwyższy szczyt - Triglav - i jego via ferraty), narciarze (oczywiście), biegacze (też pewnie nikogo nie zaskakuje) i np. wspinacze (m.in. okolice Osp - jeden z topowych rejonów wspinaczkowych świata, chociaż raczej nie dla początkujących).

Kraj słynie też z wina i produkcji miodu (najwyższy wskaźnik pszczelarzy na 1000 osób w Europie). Posiada tylko 40 km linii brzegowej, ale da się tam również wypocząć stacjonarnie - na tym się nie znam, to sobie Czytelnik zgłębi samodzielnie.

---

No dobrze, tutaj zaczyna się nuda, będzie o mnie - można przestać czytać, dziękuję za uwagę.

Po co w ogóle tam pojechałem? Akurat napatoczył się długi weekend, a celem był w W Słowenii na dłużej do tej pory nie byłem, cel podpowiedział się sama, bo całkiem niedaleko granicy urodził się i mieszkał Tadej Pogačar, a po chwili szukania okazało się, że organizuje nawet swój event, polegający na wtarabanieniu się na szczyt Krvavec. A skoro już znalazł się punkt zaczepienia, to zrobienie planu na trzy dni było łatwe.

Być może będąc tak roztrenowanym jak ja (ostatnie trasy ponad 50km robiłem pół roku temu) powinno się zacząć od jakiegoś rozjeżdżenia na początek. Cóż, 1500 metrów na 50 km trasy to nie jest "rozjeżdżenie" a już na pewno nie "jakieś". Sztywniutkie podjazdy trzymające po 12-14% przez kilka kilometrów też na pewno nie pomogły - chociaż przynajmniej były krótsze niż (hehe) Monte Zoncolan. Trasa była krótka, ale wymagała podwiezienia się autem - akurat pan gospodarz miał dla nas wolny pokój i wpuścił nas do niego tuż przed 12:00 (ruszałem z Austrii), więc trzeba było wyrzucić graty, ubrać się, podjechać kawałeczek do parkingu przy cmentarzu (słoweńskie słówko na dziś: pokopališče) - i można zwiedzać.

Nie żebym widział wiele więcej niż moje przednie koło toczące się przez asfalt 😉 I to nie ze względu na zmęczenie - trasa prowadziła głównie przez lasy. To jest pewien problem - jeśli się ułoży fajnie trasę, to jest pewne ryzyko, że będzie sporo ostrej wspinaczki przez las, na szczęście są też miejsca, gdzie robi się rzadziej - i jest co oglądać.

Następny dzień to nie do końca regeneracja: sto kilometrów, 2500 metrów w górę. Trochę wspinania, trochę zjazdów po nawierzchni różnej, trochę szutrów (na oponkach 25c), dłuższy odcinek dnem doliny pod wiatr (na odcinku Bled-Krajn) i przerwa na bardzo przyjemne (i zimne) piwko 0% gdzieś pośrodku tejże doliny. Niby nic niezwykłego, ale jednak Potwierdziło się, że w tych okolicach da się znaleźć tereny rowerowe dla każdego - po drodze choćby jechała kilkudziesięcioosobowa wycieczka emerytów (którą widziałem dwukrotnie, jechali jakąś pętlę w przeciwnym kierunku). Wygląda na to, że nie jest też obowiązkiem jeżdżenie po sztywnych ściankach, wolno szukać bardziej płaskich odcinków, nikt tego nie sprawdza.

No i w końcu - etap królewski. Akurat trafiliśmy na jakiś... kolarski event, więc trzeba było zmienić parking, bo na planowany nie wpuszczała już policja.

Trasa poprowadziła najpierw rozgrzewkowo przez jeden pagórek z kilkoma kilometrami szutru, a potem od razu główny cel, czyli Krvavec. Masa znaków ostrzegających o kolarzach, trochę ludzi (na szczęście zjeżdżających), napisy na asfalcie - widać że to często (i wyścigowo!) odwiedzany podjazd. Bardzo przyjemny, odcinków ponad 12% było niewiele, trochę dłuższych po 9-10%, a końcówka - z parkingu aż pod sam kurort narciarski - prawie po płaskim. Na górze restauracja, widać że wszędzie w standardzie jest piwko 0%, więc można bezpiecznie uzupełnić płyny.

Za podjazd daję pięć gwiazdek, więc jeśli ktoś planuje te okolice, proszę sobie koniecznie dopisać do listy! Do listy też warto dopisać podjazd pod przełęcz Volovjek - ten z kolei był pokonywany na tegorocznym Tour of Slovenia. Tu z kolei było milusio i pluszowo: tak 4-6%, miejscami odrobinkę bardziej stromo, tak akurat żeby nie schodzić z wygodnej kadencji 90 i cieszyć się widokami i dniem.

Końcówka trasy to - po pokonaniu szutrowego, stromego pagórka - prawie że płaski transfer do auta. Z przejazdem przez Rondo Tadeja 😉 i oczywiście Klanec. Na rondzie stoi figurka - kiedyś w koszulce Giro, obecnie w koszulce mistrza świata, a sama wioska... no, zwykła rolnicza wioska, to nie jest miejsce do zwiedzania, nie nastawiajcie się 😉

Czy warto było jechać tak? (Bo z Polski jednak kawałek, a długi weekend jest krótki)

Tak, zdecydowanie. Przyjemne widoki, sporo dróg do wyboru, trochę wpisów na climbfinder, każdy ułoży tam coś pod siebie. Gdybym miał tam jechać na dłużej, to albo na łamany rowerowo-maszerowany wyjazd, albo na dwie lub trzy bazy noclegowe, żeby zobaczyć więcej.

Widoki są bardzo ładne (o ile wyjedzie się z lasu, bo ich - jak pisałem wcześniej - jest wiele, więc jest gdzie szukać cienia). Słoweńcy - mili ludzie, praktycznie każdy mówi po angielsku, jest jak się dogadać. Układając trasy trzeba wziąć pod uwagę asfalty i to chyba jedyny minus całej zabawy: jeździłem sporo po mniejszych, lokalnych drogach, gdzie głównie jeżdżą mieszkańcy i rolnicy, więc na zjazdach można się spodziewać nierówności, dziur, ale i szutru (i to niezapowiedzianego, ot - 20 metrów), no i żwiru. Serio, nie wiem co oni z tym żwirem: większość zakrętów jest pięknie osypana jakby się ciągle bali śniegu i chcieli pozostać w gotowości. Na szczęście zjazdów w których można puścić hamulce i cieszyć się życiem też było niewiele, więc mocniejsze dohamowania w ostrych zakrętach nie były jakoś bolesne dla serca.

Sieć dróg rowerowych jest zadbana i pomyślana: na skrzyżowaniach są drogowskazy, nic nie kończy się w krzakach, nie ma wyjazdów na krawężnik albo jakiegoś dziwnego nadkładania drogi: wręcz przeciwnie - wjeżdżając ma się pewność, że się zjedzie, kilka razy oszczędziliśmy sobie przepychania się w korku, jadąc po królewsku puściutką DDR i mijając korek. Widać, że jest to kraj mocno zrowerowany, kierowcy też jeżdżą ostrożnie i nie ma ani trąbienia, ani dojeżdżania do koła, ani robienia głupot - wszyscy się szanujemy i chcemy sobie razem dotrzeć do domu.

No i na koniec - język słoweński. W mowie brzmi tak, jakby ktoś mówił polską gwarą trzymając w buzi dwa duże kamienie. Z kolei w piśmie... jest uroczy. Oczywiście większość napisów można zrozumieć, ale są też perełki, takie jak "pipa" (kran), wspomniany już cmentarz, "avtopralnica" (myjnia) i masa innych.

Jako że jeszcze nie łaziłem tam po górach z buta, wspinać też mi się nie zdarzyło, pewnie za jakiś czas tam wrócę, zaliczyć nowe bo wpadło ich prawie dwieście.

Dorzucam kilka fotek w komentarzach - nie umiem robić zdjęć, więc pewnie nikogo nie zachęcę, ale robię co mogę.

GURU1piorunów

@Statyczny_Stefek byłem kilka lat temu.
W stolicy oprowadzali za nas za co łaska studenci. Smutna historia kraju, który przez większość historii nie był niepodległy, dużo musieli robić od zera.
Nie wiem czy nadal, ale ceny na stacjach były ustalane centralnie, więc bez różnicy gdzie się tankuje.

Kompan1piorunów

@Statyczny_Stefek dla mnie zrobiło się ciekawie od drugiej części wpisu. Piszesz więc, że na szosę to tak średnio dobre są te drogi? Szutry, żwir na zakrętach... Podejrzewam, że na Komoocie dało by się wytyczyć jakieś sensowne asfaltowe trasy.

Fanatyk4piorunów

@ovoc Nie, to nie tak: po prostu na zjazdach bywają ujeby i piach. Ale trzeba wziąć pod uwagę ze 1) jeździłem drogami raczej dla ruchu lokalnego (w tym: rolniczego) i 2) przejechałem tylko niewielki wycinek. Na bardziej popularnych terenach (Krvavec czy przełęcz Volovjek) asfalt był od dobrego w górę.

Planując trasy nie bawię się w Komoota - wystarczy mi RWGPS pod rysowanie i nawierzchnię (pomijając krótkie fragmenty, na dłuższe odcinki byłem gotowy), bo i tak nie lubię korzystać z cudzych tras. Wzoruję się na publicznych rankingach wartych uwagi podjazdów, zderzam to z wyścigami szosowymi i sklejam w kupę, często jakimiś podejrzanymi ściezynkami zamiast ładnie, asfaltem, na podstawie heatmapy.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Księżycowy spacer

15piorunów

339 931,79 - 1,43 = 339 930,36
Krótko przy okazji załatwiania spraw - wpadło 7 nowych (małych) i yardinho urosło o 28.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

GURU1piorunów

@Statyczny_Stefek Dwa miesiące temu, ostatniego dnia pracy w starym biurze, wreszcie połączyłem yadinho domowe z pracowym. Skoczyłem w rankingu o połowę :grinning:

Fanatyk

w Rowerowy Równik

43piorunów

183 752 + 225 + 2 + 2 = 183 981
Kaszebe Runda 2025 – dystans profesor

Mamy nowy dzień a czuję się styrany aby dać ładny opis ;)

Ogólnie forma dobra, średnia na całym dystansie wyszła 25,7 km/h także jestem zadowolony. Starałem się cisnąc od początku, gdyż z każdą godziną robiło się coraz goręcej, więc wiadomo było, że będzie „lampa” wyciągająca siły.

Dystansu profesor nie polecam, w porównaniu z doktorem wydaje się być na siłę wydłużony. Dodatkowe trasy prowadzą po głównych drogach co nie jest zgodne z moją filozofią jazdy na rowerze. Dodatkowo pomiędzy 2 a 3 bufetem była aż 70 km (sic!) przerwa. Niektórym zabrakło wody.

Miły akcent po drodze w miejscowości Asmus, gdzie miejscowi gorąco dopingowali, poczułem się prawie jak na wielkim Tourze :D

Trzeba też przyznać, że coraz więcej amatorów pcha się do zabawy Jeden kolo porwał się na ten dystans z poprzednim rekordem życiowym na poziomie 100 km. Nie wiem czy dał radę dojechać. Po połączeniu tras z innymi dystansami poratowałem jakiegoś gościa nową dętką gdy zauważyłem jak się męczy nieudolnie z klejeniem. Smutne trochę, że on już musiał tam się męczyć dłuższy czas i nikt mu nie pomógł

Specyfika rajdu (zorganizowane bufety na trasie) spowodowała, że jednego uczestnika wyprzedziłem 6 razy :D

No i oczywiście nowe
Max square: 26x26
Max cluster: 1866
Total tiles: 3744 (+77)


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Fanatyk4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba2piorunów

@onpanopticon Zapomniałem to opisać, ale mnie też wczoraj jeden nieznany facet poratował kupując 3 oshea, gdy terminal nie działał, a po fakcie powiedział bym "się nie trudził, bo tu i tak zasięgu na blika nie ma".

Gruba ryba5piorunów

@Gilgamesh Przypadkiem trafiłem na trasę i się zastanawiałem, skąd tyle rowerzystów dzisiaj. xD

Dopiero później mi ktoś powiedział że jest Kaszebe Runda. Ale ja to amator, takie dystanse są na ten moment dla mnie nierealne. Ale może kiedyś. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Księżycowy spacer

19piorunów

340 490,16 - 21,37 - 8,62 - 1,83 - 2,01 = 340 456,33

Dziś świetna pogoda na spacerek po mieście z przystankami nad wodą :)
Do tego zebranych trochę i powiększony Uber

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Księżycowy spacer

17piorunów

340 612,0 - 4,5 = 340 607,5
7 małych
Została paskudna dziura, ale trudno, wrócę kiedyś po nią.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Rowerowy Równik

29piorunów

173 204 + 61 + 57 = 173 322

Kolekcjonowanie kwadratów z zeszłego tygodnia. Udało mi się nawet odrobinę powiększyć niebieski kwadrat, co niestety staje się co raz trudniejsze ehh ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

GURU23piorunów

@Antydepresant fajny rower kolego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Niby głównie różnica w akcesoriach, a zupełnie inny odbiór tego samego roweru ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

GURU21piorunów

@Antydepresant na kolor bidonów? xD Ja już sporo rzeczy zmieniłem w swoim, u Ciebie widzę bardziej dokładka niż zamiana hah xD

Tytan1piorunów

@pingWIN żałuj że nie widać jak się opony świecą z odblasków xD

GURU21piorunów

@Antydepresant Zauważyłem... xD Do tego roweru brązowe boki aż się proszą!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

24piorunów

172 005 + 144 = 172 149
Piątek zapowiadał najlepsza pogodę w majówkę, więc zaplanowałem wypad po parę brakujących po wschodniej stronie Wisły.

Było ciepło ale również wietrznie. Był moment, takich podmuchów, że byłem w stanie jechać max 13 km/h 😒
Na szczęście po przekroczeniu Wisły, wiał już w plecki. Po drodze kebab w Tczewie na którego czekałem 30 minut, a jadłem 3 minuty xD

Na horyzoncie pojawiły się burzowe chmury i niestety przegrałem wyścig, dopadło mnie w Grabiny-Zameczek. Musiałem schować się za drzewem bo istna nawałnica przechodziła. Kurtkę przeciwdeszczową miałem ale kto by tam błotniki zakładał 😛

Max square: 26x26
Max cluster: 1859 (+32)
Total tiles: 3615 (+13)


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba2piorunów

To przez to, że planowałeś trasę przez Grabiny Zameczek. W zeszłym roku robiłem podchody 3 razy by wreszcie zobaczyć ten "zamek krzyżacki" i trzy razy w połowie drogi złapała mnie ulewa 😛

Fanatyk2piorunów

@Loginus07 hehe, sam "Zamek" szału nie robi, raz tam zajechałem do środka 😉

Gruba ryba3piorunów

@Gilgamesh wiem, wiem, że tam raczej nie ma niczego, co warto by zobaczyć, ale z drugiej strony to trzeba sobie szukać atrakcji historycznych, by się czasem zmotywować do jazdy po dziwnych trasach 😛

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Rowerowy Równik

32piorunów

170 988 + 56 = 171 044
Drugi wypad w tym roku, ale pierwszy po kwadraty - dlatego też część trasy to bardziej ja nosiłem rower, niż rower mnie. Ale za to zobaczyłem prawdziwe żeremie bobera, chociaż samego bobra już nie ehhh

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

33piorunów

170 012 + 4 + 7 + 51 + 70 + 6 + 3 + 2 + 15 + 140 = 170 310

Trochę zaległych kilometrów z kwietnia, wyłącznie szosowych.

Zrobiliśmy sobie m.in. bardzo miły, krótki wypad w rodzinne strony Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Wyjazd przypadł na czas dużego ochłodzenia, więc odpuściliśmy wyjazdowe 100 km, ale za to przejechaliśmy dwie fajne trasy po lokalnych atrakcjach oraz na Pustynię Błędowską. Szkoda tylko, że już po powrocie, w drodze z dworca do domu zostałam znokautowana latającą hulajnogą elektryczną i przez kilka dni byłam wyłączona ze wszelkiej aktywności rowerowej, jak i zawodowej.

Przy innej okazji wybraliśmy się z @Mordi wieczorową porą szukać zorzy polarnej (bezskutecznie), a znaleźliśmy idealny krawężnik do unicestwiania szosowych dętek i opon, a na koniec... wpadło wielkanocne 100 km z dużym plusem. (ʘ‿ʘ) Trasa była zaplanowana na 117 km, ale po drodze trochę improwizowałam - najpierw żeby uciec z zatłoczonego szlaku R10, potem żeby chwilę odpocząć od wiatru w mordę. Zahaczyliśmy też o zupełnie nowy odcinek drogi rowerowej przez pola, który łączy się ze Starym Kolejowym Szlakiem - oby więcej takich. Tym sposobem wyszło nam całkiem przyzwoite 140 km z kilkoma łatwymi .

Max square: 14 x 14
Max cluster: 457 (+28)
Total tiles: 3221 (+23)

Lider1piorunów

@vvitch :bicyclist: :smiling_face_with_3_hearts:

Lider1piorunów

@vvitch ogólnie nie chce ze mną Emoji wymieniać i zrobiło mi się przykro. A czułem już tę więź i nić porozumienia, początek przyjaźni. Taka piękna przygoda się zapowiadała. :smiley:

Fanatyk2piorunów

@vvitch Taka historia z hulajnogą i @Mordi opowiadania o tym nie napisał? Czy coś przeoczyłem? :hushed:

Gruba ryba3piorunów

@fonfi Ano nie napisał. Chyba obydwoje wolelibyśmy już o tym zapomnieć. 😅

Pokaż więcej komentarzy (13)