@Ragnarokk
Prostota sławiona Persów np. rychło, bo w ciągu dwu wie
ków od VII do V wieku przed Chr., ustąpiła szalonym wy
stawom o przepychu prawdziwie wschodnim. Naczynia były
złote, lub conajmniej srebrne, korzenie rzadkie sprowadzano
z Indyj, wina z całego wybrzeża małej Azyi i wysp greckich,
drób hodowano najrzadszych gatunków. Smakosze królewscy
uganiali się za każdą nowością — a Słowacki kreśląc w
Sa
rnowskim" Litwina, co umiał „po tatarsku zawijać kołduny"
mówi, że król perski, co za każdą nowość płacił minę złota
(około 1400 koron) za „Boćwinę" zapłaciłby dwie.
W Assyryi już w XIII wieku przed Chr. zajmowano się
uprawą roli, zboża i handlem. Rybołowstwo t. j. ryby suszone
i solone stanowiły poważną gałąź handlu z dalekimi kra
jami, hodowano cenne gatunki drobiu i bydła, więcej co prawda
dla produkcyi mleka, masła i sera, niż dla spożywania mięsa.
Najpyszniejsze owoce, jak daktyle, winogrona, granaty,
cytryny, oliwki, jabłka, ananasy, rosły zupełnie nieuprawiane
— dziko. Gatunek pewien palmy dostarczał wybornego napoju
i marmelady w rodzaju miodu, a jej młode łodygi stanowiły
bardzo smaczną jarzynę. Król Sennacherib zupełnie słusznie
przezwał Assyryę „krajem zboża i wina, zasianym chlebem
i owocami; gajami, płynącymi oliwą i miodem". Nic dziwnego,
że w tych korzystnych warunkach i tam sztuka kucharska'
i wykwint już wcześnie wysoce się rozwinął. Naczyń kuchen
nych i stołowych używano z najlepszych i najszlachetniejszych
kruszców, płyty stołów, przy których jadano, były z alabastru
lub z bronzu.
Z Persyi, Egiptu i Assyryi przedostały się dość wcześnie
sposoby przyrządzania różnych potraw do Grecyi.
Grecy już w V wieku przed Chrystusem mieli cały system
przyrządów do gotowania i różnych naczyń. Ateneos i Arche-
stratos z Geli (494 r. przed Chr.) piszą o kuchni, podają spisy
potraw i sprzęty kuchenne. W Atenach z rosnącem bogactwem
nastał wielki zbytek w ucztowaniu, pisarze, poświęcający pracę
swą kuchni mieli wzory przed sobą. Nie dziw, że dzieło greka
Archestratosa tłómaczył Quintus Ennius później na język ła
ciński — a z początkiem XIX wieku (dwadzieścia i kilka wie
ków później przekład ten łaciński przerabia poeta francuski
Berchon (1775—1838) w swym poemacie dydaktycznym „La
gastronomie".
Z Grecyi przedostał się wykwint kucharski do Rzymu.
Kucharz stał się ważną osobistością. Sprowadzano niewolni
ków ze Wschodu i z Grecyi, którzy odznaczali się większą
znajomością tajemnic sztuki kulinarnej, uwalniano ich, a z koń
cem trzeciego wieku (218—201), podczas drugiej wojny punic-
k'ej z Kartagińczykami, w rzymskich miastach spotykano już
kucharzy na targu, którzy ofiarowali swoje usługi. Największą
sławą cieszyli się kucharze sycylijscy.
Ogromne bogactwa, które napływały do Rzymu z łupów,
zdobyty ch na narodach wschodnich, na Grekach, Egipcyanach
ludach zachodniej Azyi z podatków i z danin, nielitościwie
ściąganych w prowincyach ujarzmionych, doprowadziły roz
szalałych patrycyuszów do niesłychanych wybryków i pod
względem biesiadowania. Sprowadzano z Galii (Francyi),
z Grecyi, z wysp Śródziemnego morza, z Małej Azyi drób,.69
68
ryby rzadkie, ptactwo najdroższe za setki tysięcy, aby jednego
wieczora wydać je kilkudziesięciu biesiadnikom.
Już za Lukullusa, który był rządcą prowincyi wschodnich,
współcześnie z Juliuszem Cezarem, d o c h o d z i ł y te uczty do
istnych orgii. Lukullus wszedł w przysłowie: „Uczta Lukui-
lusci"
•
Na dwadzieścia lat przed Chr. istniały już w Rzymie
szkoły kucharskie —a jednym z mistrzów tych szkół był Api-
cinez.
u
Petronius opisał w „uczcie Trimalchiona" cały przepych
rzymskiej biesiady i całe wstręt budzące przerafinowame ucz-
Uczty Nerona znane są bodaj z beletrystyki. U nas ze
słynnej powieści Sienkiewicza „Quo vadis".
Trzeci z rzędu następca Nerona cesarz Vitelhus, osław o 5
żarłok, wydał na ciągłe biesiady w ciągu kilku
liony. Podawano na ucztach same specyały, których wartość
istotna leżała tylko w cenie niesłychanej.